Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 07-12-2022 21:19

Strefa czasowa UTC+01:00





Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 730 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 143 44 45 46 4749 Następna
Autor Wiadomość
Post: 21-02-2022 06:43 
Offline

Rejestracja: 25-04-2009 07:26
Posty: 1246
Przy okazji wizyty u rodziny wpadła mi w ręce książka p. Michalaka o Iwoniczu (nie pomnę tytułu).
Tam jest napisane:
"W latach 1769-1772 w rejonie przełęczy nad Barwinkiem stacjonowały oddziały konfederatów barskich. wielokrotnie tu bywał Kazimierz Pułaski. W Barwinku są sygnowane manifesty i odezwy Pułaskiego do pospólstwa. Na polach, na lewo od drogi do przełęczy znajdował się warowny obóz konfederacki, zwany okopami Pułaskiego lub szańcami. Na austriackich mapach sztabowych nazwę zniekształcono na "szansy". Ostatnie oddziały konfederatów Radzimińskiego i Zyberka wycofały się stąd dopiero w czerwcu 1772 roku, w dniu wkroczenia do Polski wojsk Hadika i Erszterhazego, dokonujących zaboru tej ziemi."

Przeglądałem parę starych map i takiej nazwy nie znalazłem.
Przeglądnąłem też lidar na geoportalu, żadnych szczególnych śladów terenowych nie widać, poza jednym miejscem. Tyle że to jest ok. 100m od granicy, na stoku wzniesienia i bardziej wygląda mi to na jakąś kopalnię, bo materiał jest przesunięty ze stoku w dół zbocza. No i w linii prostej od drogi jest w odległości 1.5km - bez sensu ze względów strategicznych...


Na górę
Post: 21-02-2022 10:42 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 262
Lokalizacja: Jasło
Nooo! - widzę tomahawki w dłoniach!
Przypomniałeś mi, Długi! Bo moja konfederacka ścieżka zaczęła się właśnie od (bardziej) Janusza Michalaka, chociaż wcześniej coś "przebąkiwał" Wojciech Krygowski. Wtedy jeszcze temat KB był passé. Zawsze mnie to zastanawiało skąd źródło?, Poznałem Pana Michalaka kilkanaście lat temu, miałem okazję mu podziękować za ten wtrącany konfederacki wątek. Jest to, jak to się dzisiaj mówi, człowiek Renesansu. Konopczyńskiego (wydanie z 1991 r.) zdobyłem z dwóch antykwariatów - bodajże Gorzów i Kielce. I chyba od tego czasu KB wypełzła z szaf historii. Dzisiaj, w dobie bibliotek cyfrowych, to: hulaj dusza!
Barwinek
Obóz, a raczej miejsce, bliżej nieokreślone, pierwszy raz zamieścił Wojciech Krukar na dwuczęściowej mapie: Okolice Rymanowa Zdroju, Iwonicz Zdrój. Dukla. Jaśliska. ΠTR W-wa 1999, niecały kilometr przed przejściem granicznym, po wschodniej stronie szosy. Także na mapie Dukla i okolice. Ja też tam kiedyś przełaziłem wzdłuż i wszerz - przy bujnej zieloności, to niewiele widać! Musimy pamiętać, że cały ten teren został przeorany działaniami wojennymi 1944 r. Ale są fachowcy!
Temat obozu w Barwinku, i nie tylko opracował Maciej Śliwa (dwukrotnie). Myślę, że odezwie się sam na łamach Forum – przed chwilą telefonicznie rozmawialiśmy.
No, to na razie - mar-k


Na górę
Post: 22-02-2022 00:03 
Offline

Rejestracja: 08-07-2010 13:35
Posty: 10
Witam pięknie wszystkich Forumowiczów "Apaczy" również.

Barwinek to temat który - podobnie jak Łupków spędza mi sen z powiek od wielu lat. A to z tego powodu że do tej pory nie udało się zlokalizować miejsca obozu konfederackiego ( nie mylić z redutą).
Redutę pod Barwinkiem założył ma przełomie marca i kwietnia 1769 roku Lubomirski. Znajduje się ona na wschód od przejścia granicznego na jednym ze wzgórz. Ale obozu zorganizować już nie zdołał. Zrobił to w połowie kwietnia jego regimentarz Kazimierz Pułaski. Który mniej więcej wtedy pisał do ML że koło Barwinka znalazł miejsce zdatne na obóz werbunkowy. Zapewne było to coś takiego jak pod Grabiem - reduta na wzgórzu Czeremcha a obóz w dnie doliny pod Ożenną.
W przypadku Barwinka wszystko wskazuje na to - jak pisał mar-k - że było to uroczysko "szanse" lub "szance" po wschodniej stronie drogi, około kilometra na północ od przejścia.
Że był tam obóz jest niemal pewne bo wiemy że konfederaci kwaterowali w chałupach Barwinka, Tylawy i Zyndranowej. Były to wsie okalające z trzech stron w/w uroczysko. Dodatkowo po zachodniej stronie drogi w tym czasie znajdował się folwark który mógł być idealnym miejscem na kwatery dla oficerów, kancelarię itd.

Artykuł na ten temat - chyba najobszerniejszy ukazał się w PLAJ-u nr 54; https://karpaccy.pl/plaj-54/

Podobnie spraw się przedstawia w przypadku Łupkowa - mamy redutę na wzgórzu pod granicą a nie mamy obozu.

Dokładny opis tego tematu jest w książce : Konfederacja barska od Spiszu po Bieszczady.

Pozdrawiam wszystkich.


Na górę
Post: 22-02-2022 08:38 
Offline

Rejestracja: 25-04-2009 07:26
Posty: 1246
mar-k pisze:
Obóz, a raczej miejsce, bliżej nieokreślone, pierwszy raz zamieścił Wojciech Krukar na dwuczęściowej mapie: Okolice Rymanowa Zdroju, Iwonicz Zdrój. Dukla. Jaśliska. ΠTR W-wa 1999, niecały kilometr przed przejściem granicznym, po wschodniej stronie szosy. Także na mapie Dukla i okolice.

Się pogubiłem trochę - mówimy o obozie i w innej lokalizacji szańcach/reducie? Obóz miałby być w miejscu, które na mapie Krukara opisane jest jako Szańce? Dlaczego to miejsce jest tak nazwane, skoro umocnienia konfederaci budowali w bliskości granicy? Tu jest kilometr odkrytego terenu.
Zresztą, jak pisze
Maciej Śliwa pisze:
Barwinek to temat który - podobnie jak Łupków spędza mi sen z powiek od wielu lat. A to z tego powodu że do tej pory nie udało się zlokalizować miejsca obozu konfederackiego ( nie mylić z redutą).

Czyli wiecie i rozróżniacie jako dwie różne lokalizacje i obozu i reduty?
Maciej Śliwa pisze:
W przypadku Barwinka wszystko wskazuje na to - jak pisał mar-k - że było to uroczysko "szanse" lub "szance" po wschodniej stronie drogi, około kilometra na północ od przejścia.

W tym rejonie nie ma terenu, którego ukształtowanie zasługiwało by na nazwę uroczysko. Jednak patrząc na pierwszą mapę Miega można zauważyć zaznaczony obiekt, który jest tuż przy granicy jak i na terenie odpowiadającym określeniu uroczysko - jest on ok. 1.5km w linii prostej na wschód od przejścia, opisu nie ma, jednak narysowany jest w sposób taki sam jak szańce na przełęczy nad Roztokami czy nad Łupkowem.
Obrazek
Po kliknięciu w obrazek - większa wersja.


Na górę
Post: 24-02-2022 00:40 
Offline

Rejestracja: 08-07-2010 13:35
Posty: 10
Barwinek był obozem Marcina Lubomirskiego. Tworząc je kierował się zupełnie innymi zasadami niż Bierzyński. Nie można na nie patrzeć przez pryzmat np. Muszynki. Książę Marcin dokonał rozdziału reduty od obozu. Była to taktyka przemyślana. Konfederaci kwaterowali w pobliskich wioskach. W przypadku ataku pierwszy odpór nieprzyjacielowi dawano w ich zabudowaniach następnie wycofywano się do obozu a nadgraniczna reduta była traktowana jako punkt obrony ostatecznej.
Mało tego wszystkie reduty Lubomirskiego miały taki sam front obrony składających się z fleszy i dwóch bastionów połączonych kurtynami. Znajdowały się w Koniecznej, Grabiu, Barwinku i Łupkowie. Opodal redut znajdowały się obozy ale tylko w przypadku Grabia udało się go odnaleźć.


Na górę
Post: 25-02-2022 21:42 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 262
Lokalizacja: Jasło
Witam konfederatów!

Po zagórskim karmelu, gdzie rzekomo w listopadzie 1772 roku konfederaci stoczyli potyczkę z Moskalami, następną wątpliwością jest udział Kazimierza Pułaskiego w wydarzeniach w Strzyżowie w dniu 15 sierpnia 1769 roku, po stoczonych walkach w Rzeszowie. Rzecz jest niemal identyczna. W przestrzeni medialnej ukazują się wzmianki/artykuły o tym wydarzeniu, jak np. ten:
Kult NMP Strzyżowskiej. Parafia Niepokalanego Poczęcia NMP w Strzyżowie (diecezja rzeszowska)

O sprawdzenie tej nieścisłości pokusił się rzeszowianin - konfederat, Krzysztof Bajrasz. Autor poprosił mnie, żebym to ja skreślił „słowo wstępne przed spektaklem”, i przerobił rzeczone „dementi”, aby było przejrzyste na łamach Forum. Dałem się skusić – wymaga to nieco pracy, bo wersja pierwotna po prostu rozsypała by się – z akapitami i przypisami byłby kłopot. Tekst poniżej:

Informacja o pobycie konfederatów barskich w Strzyżowie w dniu 15 sierpnia 1769 r.

Ks. Ludwik Grzebień w artykule poświęconym dziejom parafii w Strzyżowie [1], powtarza za ks. Adamem Sikorą[2]: „We wtorek dnia 15 sierpnia 1769 roku przed cudownym obrazem Matki Bożej Niepokalanej w Strzyżowie odbyło się zaprzysiężenie rozproszonych przez carskiego stupajkę gen. Drewicza na terenach Rzeszowa (na Psiarnisku i Pobitnem) dnia 12 sierpnia Konfederatów Barskich. W czasie nabożeństwa odprawionego przez ks. kapelana Macieja Modliszewskiego, późniejszego prepozytora strzyżowskiego, podkomorzy sanocki i dziedzic Brzeżanki Franciszek Trzecieski, ranny na Psiarnisku został cudownie uzdrowiony. Konfederaci złożyli wotum na obrazie Niepokalanej i po raz pierwszy odśpiewali swój późniejszy hymn bojowy: Panno Święta! My sieroty […]. Kazimierz Pułaski, dwukrotnie ocalony za przyczyną Matki Bożej przed wojskami carskimi, miał wtedy polecić do nowo poświęconego sztandaru biało-błękitnego z Orłem i Pogonią dodać podobiznę Matki Bożej Strzyżowskiej”.

Uwagi:

1. W potyczkach pod Rzeszowem i Rzemieniem brały wprawdzie udział oddziały konfederacji przemyskiej pod dowództwem Filipa Radzimińskiego, a której marszałkiem od 22 maja do 15 września 1769 r. był brat Kazimierza Pułaskiego, Franciszek Ksawery [3], można jednak z całą pewnością stwierdzić, że Kazimierz Pułaski bić się w nich nie mógł, bowiem w tym czasie, razem ze wzmiankowanym bratem i Józefem Bierzyńskim (marszałkiem sieradzkim), prowadził działania wojenne w ramach tzw. „Wyprawy litewskiej”(czerwiec – wrzesień 1769) [4].
Zatem niemożliwa była jego obecność w strzyżowskim kościele parafialnym w dniu 15 sierpnia.[5]

2. 16 sierpnia pod Rzeszów przybyły oddziały konfederacji sandomierskiej (marszałka, hrabiego Rafała Amora Tarnowskiego) pod dowództwem rotmistrzów Moszczyńskiego, Hadziewicza i Mikułowskiego oraz oddział Łubieńskiego (regimentarza gostyńskiego). Kilka dni wcześniej Moszczyński i Łubieński stacjonowali pod Sandomierzem.
W oblacie dekretu w sprawie księcia M. Lubomirskiego z dnia 25 września 1771 r. czytamy m.in. (pisownia oryginalna):

„Po tej Akcji [potyczka pod Rzeszowem 13 sierpnia – KB] gdy dnia trzeciego Ichmość PP. Łubieński, Moszczyński i inni pod miasto Rzeszów na górę podciągnęli, i tam obozem położywszy się, Xiąże i Jw. Radzimiński wraz złączywszy się mając w bliskości nieprzyjaciela, tychże Ichmości obligowali, by złączoną mocą uderzyli na niegoż, sami do nich wyjeżdżali, gdzie Xżę z Jw. Radzimińskim klęknąwszy prosili o sukurs IP. Łubieńskiego i innych komendantów, zaklinając na miłość Boga i Ojczyzny, aby tej pory nie opuszczali, a nieprzyjaciela wspólnie znosili; lecz odebrali odpowiedź, że i amunicji nie mają i ordynansu od swych marszałków aby nieprzyjaciela bić, i owszem, że dostali świeżego ordynansu powracać się pod Muszynkę, i tak opuściwszy Xiążęcia z Jw. Radzimińskim w liczbie ludzi przewyższającej, znajdując się z dwiema armatami spiżowymi wielkimi i pomniejszymi, ruszyli się ku Dębicy. Będąc opuszczeni Xiąże i Jw. Radzimiński od Ichmościów, aby powrotnie oblężonymi niebyli, ruszyli z Rzeszowa, i gdy lawety pod armatami w Wsi Osiece połamały się, noc nadchodziła, ulewa deszcza napadła, stanęli pod Karczmą na trakcie ku Dębicy, i tam o dalszym marszu zaradzali, gdzieżby się obrócić, jedni perswadowali aby iść do Dębicy, na co Xiążę odpowiedział, ponieważ Ichmość rotmistrzowie tam się znajdują, nam niedowierzają, mogą mieć suppozycją zabrania, daremnie alarm w nocy zrobilibyśmy, i może zguba przez strzelanie zaobopólna by nastąpiła, w tym wysławszy szpiegów ku Rzemieniu marsz swój obrócili…”

Wynika z powyższego, że 17 sierpnia główne siły konfederackie opuszczały Rzeszów traktem na Dębicę (Partie M. Lubomirskiego i F. Radzimińskiego odbiły na Rzemień). W znanych mi źródłach nie znalazłem informacji o ruchach walczących pod Rzeszowem oddziałów konfederackich w kierunku Strzyżowa. [8]

3. O potyczce na podrzeszowskim Psiarnisku pisze tylko Szczęsny Morawski, nie wymieniając Franciszka Trzecieskiego. Co więcej, ten fragment „powieści prawdziwej” można uznać za wytwór fantazji autora. [9]

4. Johan (Iwan Grigoriewicz) von Drewitz (od 15 maja 1769 podpułkownik Serbskiego pułku huzarów) w sierpniu 1769 roku zaangażowany był w działania wojenne przeciwko oddziałom konfederackim operującym na Litwie i w centralnej Polsce. Nie uczestniczył w potyczce pod Rzeszowem. W walkach o Rzeszów oddziałami rosyjskimi dowodzili sekund majorzy: Karl Magnus Saleman (Kargopolski pułk karabinierów) i Aleksiej Matwiejewicz Kurojedow (Wiatski pułk karabinierów). 19 sierpnia pod Rzemieniem K. M. Saleman w krótkiej potyczce rozbił połączone oddziały konfederackie J. M. Lubomirskiego i F. Radzimińskiego.

5. O wzmiankowanym przez Ks. A. Sikorę podkomorzym sanockim (?) i dziedzicu Brzeżanki Franciszku Trzecieskim nie wiem nic. Jan (nomen omen) Trzecieski w swoich „Pamiątkach i wspomnieniach z sanockiej ziemi” wzmiankuje o pobycie niejakiego Franciszka Trzecieskiego, chorążego owruckiego w Sądowej Wiszni, na zwołanym w 1767 roku sejmiku województwa ruskiego. Był tam również Michał Ossoryusz z Bukowa Bukowski faktyczny podkomorzy ziemi sanockiej.[10] Ze swojej działalności w konfederacji barskiej znany jest Stanisław Jan Trzecieski, ur. 1737 w Łękach zm. 5 stycznia 1805 w Łubnie – pierwszy w rodzinie właściciel majątku w Dynowie. [11]
W źródłach występuje jeszcze „Martinus Trzecieski vicepalatinus Pilsnensis”, którego podpis widnieje na proteście przeciwko wyborowi Kochanowskiego na marszałka sandomierskiego z dnia 21 kwietnia 1769 r. [12]

6. Ks. A. Sikora pisząc o pobycie w strzyżowskiej farze Kazimierza Pułaskiego i Franciszka Trzecieskiego w dniu 15 sierpnia 1769 r., korzystał z następujących źródeł: nie zachowanej Liber memorabilium civitatis de Strzyżów i Protokołów Cechu Wielkiego w Strzyżowie z lat 1754 – 1805.[13] W lipcu 1936 r. Cech Wielki w Strzyżowie przekazał archiwum Towarzystwu Regionalnemu Ziemi Rzeszowskiej w Rzeszowie dokumenty związane z działalnością strzyżowskich rzemieślników od XV wieku [14]. Obecnie materiały te znajdują się w Archiwum Państwowym w Rzeszowie (przynajmniej ich części). W zdigitalizowanym, dostępnym online zasobie AP w Rzeszowie (zespół: Akta miasta Strzyżowa, seria: Akta cechów – sygnatura: 59/740/0/2.6) nie ma jednostki o nazwie Protokoły Cechu Wielkiego w Strzyżowie z lat 1754 – 1805. [15]

Oddziały konfederackie operujące na terenie województw: ruskiego (ziemia przemyska i sanocka)
i sandomierskiego w sierpniu 1769 r.
1. Oddziały konfederacji sandomierskiej (pod rozkazami marszałka Rafała Tarnowskiego):
a/ oddział Moszczeńskiego (operował z oddziałem Łubieńskiego, regimentarza gostyńskiego) ok. 7 sierpnia pod Sandomierzem, 16 sierpnia pod Rzeszowem, 17 sierpnia w Dębicy. Po 19 sierpnia rozbijają resztki oddziałów J.M. Lubomirskiego i F. Radzimińskiego.
b/ oddziały rotmistrzów Mikułowskiego i Hadziewicza, 16 sierpnia pod Rzeszowem, 17 sierpnia w Dębicy, potem prawdopodobnie udały się do obozu w Muszynce.

2. Oddziały: konfederacji sandomierskiej (pod rozkazami marszałka Adama Parysa) i krakowskiej (pod rozkazami marszałka Jerzego Marcina Lubomirskiego): 1 sierpnia Wielkie Oczy, 3 - sierpnia Grodzisko, 4 sierpnia - Rudnik nad Sanem, 7 sierpnia - Nadbrzezie k. Sandomierza, ok. 10 sierpnia Kolbuszowa (oddział A, Parysa przekracza wcześniej Wisłę i zostaje całkowicie rozbity pod Pacanowem przez wojska konfederacji sandomierskiej Rafała Tarnowskiego), 13 – 17 sierpnia Rzeszów, 19 sierpnia oddział Lubomirskiego zostaje pokonany pod Rzemieniem przez wojska rosyjskie. Część rozbitego oddziału z oficerami Lipskim, Rościszewskim, Wiśniowskim i Deregowskim docierają do obozu Kazimierza Pułaskiego pod Zamość, kilkudziesięciu ludzi z oficerami majorem Franciszkiem de Pouppart i porucznikiem Knappem trafia do aresztu w Muszynce. Pozostające przy J.M. Lubomirskim i F. Radzimińskim resztki ugrupowania zostają zniesione w dniu 28 sierpnia pod Niedośpielinem przez Andrzeja Wysockiego, rotmistrza województwa sandomierskiego (pod marszałkiem R. Tarnowskim).

3. Oddziały konfederacji przemyskiej (pod rozkazami regimentarza Filipa Radzimińskiego i pułkownika Antoniego Chojnackiego): 1 sierpnia - Wielkie Oczy, 2 sierpnia - Jarosław, 3 sierpnia oddział A. Chojnackiego jest w Rzeszowie, 9 (10) sierpnia do Rzeszowa nadciągają główne siły pod dowództwem regimentarza F. Radzimińskiego, 10 – 13 sierpnia oblężenie Rzeszowa, 13 sierpnia nadchodzą posiłki J.M. Lubomirskiego i dochodzi do potyczki pod Rzeszowem, po przegranym starciu pod Rzemieniem i rozproszeniu pod Niedośpielinem, Lubomirski dotarł z resztką oddziału do Krzepic skąd pod strażą rotmistrza Skotnickego trafił do Częstochowy.

4. Oddział konfederacji przemyskiej pod rozkazami rotmistrza Franciszka Pułaskiego (brata stryjecznego Kazimierza): 8 sierpnia - pod Hoszowem (k. Ustrzyk Dolnych) oddział stoczył przegraną potyczkę z podjazdem rosyjskim. Ciężko ranny F. Pułaski został przewieziony do zamku leskiego, gdzie zmarł 16 sierpnia, 18 sierpnia odbył się jego pogrzeb w leskiej Farze.

---------------------------------------
1). Ludwik Grzebień, Zarys dziejów parafii w Strzyżowie, Strzyżowski Rocznik Muzealny, T. III, Strzyżów 2017, str. 150.
2). Sikora Adam, Krótka historia cudownego obrazu Matki Bożej Niepokalanej w Kościele Parafialnym w Strzyżowie nad Wisłokiem (w rękopisie).
3). Zginął w potyczce pod Łomazami (vide: https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografi ... rat-barski )
4). Konopczyńskiego Władysław., Kazimierz Pułaski – życiorys, Kraków 1931, str. 111: „Nie do niego (J. M. Lubomirskiego - KB) też pewno spieszył Kazimierz Pułaski, gdy z Drohiczyna maszerował na Międzyrzec i Łęczynę mimo Lublina”. W przypisach: „Pułascy i Bierzyński w 2000 byli 9-go [sierpnia] w Brańsku”; Konopczyński Wł., Materiały do dziejów wojny konfederackiej 1768 – 1774 r., Kraków 1931, str. 7.
5). Konopczyńskiego Wł., Kazimierz Pułaski – życiorys, Kraków 1931, str. 111: „Nie do niego (J. M. Lubomirskiego - KB) też pewno spieszył Kazimierz Pułaski, gdy z Drohiczyna maszerował na Międzyrzec i Łęczynę mimo Lublina”. W przypisach: „Pułascy i Bierzyński w 2000 byli 9-go [sierpnia] w Brańsku”; Konopczyński Wł., Materiały do dziejów wojny konfederackiej 1768 – 1774 r., Kraków 1931, str. 7.
6). BOss., rkps 586/I, k. 112: "Nadszedł zaś dywizjon JPana hrabiego Tarnowskiego z swoimi z środy na czwartek [z 16 na 17 sierpnia - KB], w kilkaset koni".
7). Boss., rkps. 564.
8). Mniej lub bardziej szczegółowe opisy zmagań pod Rzeszowem możemy znaleźć w: „Relacji Francuza duHamela [Duhamela] dla księcia de Choiseul”, liście Sebastiana Balawędroskiego z 18 sierpnia 1769 r. oraz w „Relacji o potyczce pod Rzeszowem” . O biorących w bitwie oddziałach rosyjskich, dowodzonych przez Salemana i Kurojedowa w źródłach rosyjskich. Niejednokrotnie o swoim „rzeszowskim triumfie” wspominał Jerzy Marcin Lubomirski, wykorzystując w tym celu m.in. zagraniczną prasę. Beletrystyczny opis starcia zaserwował Szczęsny Morawski, poetycki zaś, anonimowy twórca w pieśni konfederackiej „A cóż to, książę, masz za uzary…”.
9). Morawski Szczęsny, Pobitna pod Rzeszowem: powieść prawdziwa z czasów konfederacji barskiej z roku 1769, Wyd. II, Rzeszów 1924, str. 298 – 301. Sebastian Balawędroski w liście pisanym z Rzeszowa 18 sierpnia 1769 r. odnotował, że w czasie trwającego od 10 do 13 sierpnia oblężenia Rzeszowa, konfederaci wyruszali codziennie z podjazdami, w których miało zostać zabitych 30 kozaków dońskich (vide: BOss., rkps 586/I, k. 111 – 112, odpis w materiałach Szczęsnego Morawskiego w BPAN, rkps 1147, k. 91).
10). Trzecieski Jan, Pamiątki i wspomnienia z sanockiej ziemi, Cz. I, Krosno 1907, str. 53. Porównaj: Przyboś Kazimierz, Urzędnicy województwa ruskiego XIV – XVIII wieku, PAN 1987, str. 279 oraz biogram Bukowskiego Michała Ozoriusza herbu Ozoria w IPSB - https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografi ... zy-sanocki.
11). M.J. Minakowski, Genealogia potomków Sejmu Wielkiego, Stanisław Jan Trzecieski z Trzeciesza h. Strzemię: http://www.sejm-wielki.pl/b/5.26.28 i https://pl.wikipedia.org/wiki/Miejsce_Piastowe (dostęp 26.06.2021)
12). LNB 6737/II, str. 71 -72.
13) Ludwik Grzebień, jw., str. 150; Ks. Jan Wolak, Wprowadzenie do Krótkiej historii cudownego obrazu Matki Bożej Niepokalanej w Kościele Parafialnym w Strzyżowie nad Wisłokiem, Strzyżowski Rocznik Muzealny, T. IV, Strzyżów 2018, str. 239.
14). Wnęk Sławomir, Strzyżowski Rocznik Muzealny, T. I, Strzyżów 2015, str. 151.
15). https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/seria? p_p_id=Seria&p_p_lifecycle=0&p_p_state=normal&p_p_mode=view&_Seria_nameofjsp=jednostki&_Seria_id_serii=631582 (dostęp 26.06.2021).

Nie wiem, czy wyjdzie to dobrze, Raz, że obszar wpisu nie jest taki sam, jak widoku końcowego; dwa - nie zawsze podane linki wyświetlają się jako łącza. Ale raz kozie śmierć!

Pozdrawiam, mar-k


Na górę
Post: 26-02-2022 19:54 
Offline

Rejestracja: 06-08-2007 11:59
Posty: 392
Czyli w kwestii Zagórza i Strzyżowa i ich związków z KB trzeba zachować czujność bo pojawia się tzw "kalka" i nieścisłości w literaturze oraz historii.

Ta kalka nieścisłości/błędu ciągnie się nawet na Wikipedii w postaci Franciszka Pułaskiego(brata stryjecznego), którego sylwetkę przedstawił mar-k w "Mogiłach KB w regionie ". Również w sylwetce Kazimierza Pułaskiego wymieniają tam brata Franciszka.
Przeczytałem
Cytuj:
Kazimierz Pułaski, dwukrotnie ocalony
w jakich miejscach miały miejsce te wydarzenia?


Na górę
Post: 27-02-2022 20:58 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 262
Lokalizacja: Jasło
Witam konfederatów!

Żartobliwie odpowiem:
No mógłbym podać na podgrzanym talerzu odpowiedź gdyby...
Właśnie zepsuła mi się maszynka do podgrzewania! A tak na poważnie:

W dotąd pozyskanych dokumentach nie ma takiej informacji, by do 15 sierpnia 1769 r. można by znaleźć te "cudowne" ocalenia. Nie znaczy to oczywiście, ze to definitywne stwierdzenie. Mogło się coś wydarzyć przed przybyciem Pułaskiego w Beskid Niski.
Trzy takie przypadki, które można by spiąć tą klamrą działy się na naszym terenie:
13 stycznia 1770 r. kiedy to Drewicz zaatakował i zniszczył obóz nad Grabiem - Pułaski został wtedy ciężko ranny w rękę. O tym pisze do Marcina Lubomirskiego. Odbił, co prawda ten obóz z pomocą Miączyńskiego, ale zniszczenia były na tyle duże, że później nie miał już znaczenia.
15 maja 1770 r. bitwa pod Dęborzynem, gdzie podobno 200 konfederatów poległo, a wielu dostało się do niewoli (np. Tressenberg, marszałek warszawski).
21 lipca zasadzka pod Świątkową (Majdan, przysiółek Swierzowej, tuż przed przełęczą Majdan - znaleziono tam kule i monety z epoki) - tu z konfederatami było naprawdę krucho (pamiętnik Hulewicza).
Pierwszemu i trzeciemu przypadkowi można by przypisać cudowne ocalenie, nawet gdzieś chyba jest tak wzmiankowane. tylko...
No właśnie - wszystkie one wydarzyły się po 15 sierpnia 1769 r.

Krzysztof* szpera po dokumentach epoki.

Na myśl przychodzi mi chronologiczna przekładka - popatrzmy na Berest, na daty.

Huius Beatae Mariae expertus est gratiam Illustrissimus Dominus Casimirus Pułaski Marsalcus confederationis Lomsinensis anno Domini 1771* dum in villa Izby egressus esset contra Moschos prope oppidium Pilzno, ibi undequaque circum datus existens a Moschis, cum nullum evadendi modum haberet, ad B. Virginem Mariam in Ecclesia Izbiensi exitentem suspirium fecit”** ... i najniespodziewaniej wyszedł cało z rąk nieprzyjacielskich.
(Tłumaczenie: Łaski tej Błogosławionej Maryi doświadczył przesławny Kazimierz Pułaski, marszałek łomżyński roku pańskiego 1771, kiedy wyruszył ze wsi Izby przeciw Moskalom niedaleko grodu Pilzno, i tam otoczony, gdy nie miał żadnego sposobu by wydostać się z opresji, do Błogosławionej Maryi Dziewicy słynącej z łask w świątyni w Izbach westchnął).

Po raz drugi „dum in sylvis Świątkoviensibus contra Moschos et Kozakos vigilias ageret, ad ortum solis correptus sommo vix paululum obdormire coepit, miles Moschoviticus repenter eum invasit et dispersa eius militia, vivum capere conabatur et fere in manibus habebant”. I znowu Pułaski wezwawszy opieki Matki Boskiej Izbiańskiej wyszedł cało z tego niebezpieczeństwa, a na pamiątkę zawiesił nawet złote wotum przed jej cudownym obrazem.
(Tłumaczenie: Kiedy w lasach świątkowskich trzymał straż przeciw Kozakom, o wschodzie słońca ogarnięty zaledwie sennością, odrobinę zaczął przysypiać, wojska moskiewskie go napadły, i rozproszywszy jego żołnierzy, ośmieliły się pochwycić go żywcem i prawie już miały go w rękach).
- to z:Sanktuaria Diecezji Tarnowskiej, Instytut Teologiczny w Tarnowie 1983 – rozdział: Berest. Ikona MB Pokrownej;
Wydarzenia zgadzają się, tylko, że... działo się rok wcześniej. Przypuszczam, że autorzy w obydwu przypadkach pomylili chronologię. O ile dla Berestu to tylko daty, to w Strzyżowie podejrzewam konfabulację.

Ale Krzysztof szpera nadal!
---------------------------------
* Bajrasz, oczywiście!

To na tyle, pa!.


Na górę
Post: 01-03-2022 20:49 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 262
Lokalizacja: Jasło
Jestem zdumiony, ścieżkami naszego Forum przeszło ponad 1000 apaczów! – i nawet śladu mokasyna!

Ja natomiast podrzucę czytadło, by jak mawiał Zagłoba: para w gębie się nie zagrzała i język nie rozmiękł! Może jak będą wracali, to jakiś ślad zostanie. Oby!
Ostatnio kontestujemy nieścisłości w przekazach o działaniach, obecności konfederatów. Ja wziąłem na tapetę Lanckoronę, a konkretnie śmierć Kajetana Sapiehy w lanckorońskiej bitwie.
W zasadzie myślałem, że pokuszę się o włożenie „elegii” Kuropatnickiego na śmieć Kajetana Michała Sapiehy, ale to za dużo przepisywania {Literatura Konfederacji Barskiej. Wiersze, DiG, W-wa 2008)
Będąc w Lanckoronie i pobliskiej Kalwarii, odwiedziłem miejsca znaczone działaniami konfederatów. Lanckoronę na tę chwilę pominę – w Kalwarii Zebrzydowskiej, w ścianę kościoła wmurowane jest epitafium poległego pod Lanckoroną Kajetana Sapiehy. Nie było by to nic szczególnego, nie jest to postać na miarę Zaremby, Pułaskiego, czy Sawy-Calińskiego, ale mnie uderzyły właśnie nieścisłości, tak różne przekazy, że postanowiłem je przedstawić.
Są to tylko wypisy, ale sądzę – wystarczą. Nie stosuję zwykłego stylu (kursywa, cudzysłów itp.). Zachowałem chronologiczny porządek publikacji materiałów.

Stanisław Kaczkowski, Wiadomości o konfederacyi barskiej, Poznań 1843,
[s. 209]
Właśni rodacy przypisują Dumouriezowi przyjęcie bitwy pod Lanckoroną za czyn najnieroztropniejszy. Zamiast oczekiwać nieprzyjaciela pięć razy silniejszego w stanowisku obronnem, wyszedł z miasta i zamku w 1200 ludzi, przeciwko Suwarowowi mającemu 5600 najlepszego, zwycięztwem Sawy i porażką Pułaskiego ośmielonego żołnierza. Przez nierozważną śmiałość przygotowana bitwa trwała pół godziny, w której konfederaci stracili do 300 ludzi; polegli ks. Sapieha, Oskierko, marszałek piński, a Lasocki, marszałek czerski i Miączyński, marszałek bełzki, który konia swego dał Dumouriezowi, dostali się do niewoli.

Pamiętniki z óśmnastego wieku, Tom VI, Poznań 1865
[s. 65]
Treść: Wojna w Polsce 1770 i 1771 r. z Pamiętników Generała Dumourieza.

Dwa pyszne półki rosyjskie, Petersburski i Astrachański pokazują się; szły w zupełnej rozsypce. Dumouriez chce stanąć na czele Litwinów Orzeszki z Sapiehą; ci nikczemnicy uciekają, mordują sami Sapiehę, młodego księcia pełnego odwagi; Orzeszko i kilku dzielnych zabici. Dumouriez biegnie do huzarów Szyca, ci zamiast rąbać dają ognia z karabinów i uciekają. Rosyanie sami zdziwieni własnem powodzeniem, nie szli naprzód, a szykowali się. Miączyński wściekły zbiera kilku śmielszych Towarzyszów, i rzuca się wpośród nich; zrzucony z konia, raniony dostaje się do niewoli. Walewski, który stanowił lewe skrzydło, cofa się w porządku poza Lanckoronę. Reszta się rozpierzchła. kozacy ścigają przeszło pół godziny tę kawaleryą, która czterech ludzi Rosyanom nieubiła, straciwszy sama trzystu zabitych, ranionych i jeńcach.

Lanckorona, monografia historyczna skreślona według źródeł archiwalnych przez Ludwika Zarewicza
(fragment z: Józefa Czecha Kalendarza Krakowskiego na rok 1885, Kraków 1885)
[s.72-73]
Uzupełniając ten raport Dumourieza dodajemy, że w rozprawie lanckorońskiej poległo 300 konfederatów; Orzeszko, marszałek piński padł przy pierwszym zaraz ataku, młody zaś książę Kajetan Sapieha, wojewodzie mścisławski, marszałek konfederacyi wojew. połockiego został zarąbany od swoich, gdy usiłował powstrzymać ich od ucieczki. Prócz Miączyńskiego marszałka bełzkiego, dostał się także Lasocki, marszałek czerski do niewoli rosyjskiej.
Przegrana pod Lanckoroną zniweczyła dalsze plany Dumourieza. Winuje on głównie Pułaskiego, iż odbiegł poleconej mu obrony Dunajca. Bądź co bądź Pułaski ciężko zawinił przeciw subordynacyi wojskowej i wkrótce sam to odpokutował. Po kilku pomyślnych utarczkach z Rosyanami musiał odstąpić zamiaru ubieżenia Zamościa, który przed nim zamknął swe bramy, i tą samą drogą, jaką był poszedł, cofnąć się nazad do Częstochowy, zrobiwszy 150 mil marszu nadaremnie! Dumouriez takie o nim daje zdanie: „był to młodzieniec bardzo dzielny i bardzo przedsiębiorczy, lecz lubiący niezawisłość, niestały w projektach, nie znający sztuki wojskowej i wzbity w pychę kilką małemi powodzeniami".

Złota Księga Szlachty Polskiej
ZKSP VIII. 1886 - s. 352
Zaraz tez 20 maja nastąpił atak Suwarowa na Tyniec, szczęśliwie odparty przez konfederatów, a nazajutrz 21 maja bitwa pod Lanckoroną, którą Dumouriez niepotrzebnie przyjął, mając nie więcej jak 1000 ludzi, podczas gdy siły nieprzyjacielskie pięć razy większe były. Sam Viomenil, który potem zastąpił Dumouriez'a, ganił jego rozporządzenia, a wszystkie źródła ówczesne polskie zarzucają mu, ze naraził na pewną klęskę konfederacją krakowską nierozważnem przyjęciem tej bitwy, która zakończyła się zupełnym pogromem konfederatów; około 300 legło na placu, a 200 wziętych było do niewoli1). Wśród poległych znajdował się młody Sapieha, regimentarz litewski i Orzeszko, marszałek piński. Miączyński, oddawszy swojego konia Dumouriezowi, aby mógł się wyratować, sam dostał się do niewoli. Nazajutrz Suwarow zamierzał przypuścić atak do Lanckorony, nie mając jednak dostatecznej artyleryi i obawiając się, aby Pułaski nie poszedł na jego .tyły, odstąpił i wyruszył z tych okolic dla ścigania go. Klęska pod Lankoroną ciężkim była ciosem dla konfederatów, i tylko odstąpienie Suwarowa, aby ścigać Pułaskiego, uchroniło konfederacją krakowską — jak słusznie pisze Szujski — od zupełnego zniszczenia.

Aleksander Kraushar, Losy Miączyńskiego, Bitwa pod Lanckoroną, Petersburg 1902.
Nieprzyjaciel - pisze marszałek Zieliński do biskupa Krasińskiego - nie mogąc pożywić się w Tyńcu, poszedł pod Lanckoronę. Tam Dumouriez komenderował sam, alias szykował wojsko. Nasi perswadowali, aby się tak wielkiej forsie [sile] zasłonić fortecą. Odpowiedział, że to contra regulam defendi fortalitia. Tak przekonani racyą doświadczonego w Korsyce belligerenta [wojownika], wszystko podług planów i dyspozycyi czynili.
Surowiej sądzi postępowanie Dumourieza Murray: Podobien do owych graczy, którzy ostatki mienia stawiają na kart, zdał Dumouriez wszystko na los jednej bitwy. [...] Bitwa trwała niedługo, rzeź nastąpiła tak straszna, że, gdyby Szyc ze swymi góralami i huzarami, którzy cudów waleczności dokazywali, nogaby nie uszła z wojska konfederackiego. Poległo mnóstwo, większa nierównie liczba poszła w niewolę. Miączyński był w rzędzie tych ostatnich.

Piotr Sadowski,
Konfederacja barska w starostwie lanckorońskim

[w:] Zeszyty sądecko-spiskie, T. 3. s. 52-69
https://www.hradlubovna.sk/wp-content/u ... t-3_ok.pdf

Od czoła ruszyli nowogrodzcy karabinierzy, a na prawym skrzydle zaczęli naciskać kozacy. Jazda polska wpadła w panikę i zaczęła masowo uchodzić. Młody książę Kajetan Sapieha zginął z rąk własnych żołnierzy, kiedy próbował powstrzymać ich ucieczkę. Antoni Orzeszko poległ walcząc z przeważającym wrogiem. Marszałka czerskiego Lasockiego ujęto żywcem. Dumouriez zebrał wokół siebie pięciu Francuzów i salwował się ucieczką ku Suchej. Reszta konfederatów uciekała na południe. Podczas pościgu, w którym celowali kozacy uzbrojeni w długie piki, a który rozciągnął się na pół mili (ok. 3,5 km) zginęło najwięcej „Rycerzy Maryi”. Według tradycji ich groby, rozrzucone od przedmieść Lanckorony przez Dział Palecki po dawny kościółek św. Michała, znaczą trasę ucieczki. W starciu kawalerii Suworow stracił ponoć tylko 4 zabitych. Straty konfederackie były znacznie wyższe – Dumouriez określa je na 300 zabitych, rannych i wziętych do niewoli.

Na koniec – szczególnie polecam artykuł Piotra Sadowskiego. Bez peanów powiem: chyba najlepiej przedstawiona historia bitew pod Lanckoroną. Podany słowacki link pozwala pobrać całe Zeszyty spiskie – warto! Jeśli link nie wyświetli się jako łączę, wystarczy przekopiować i przegooglować.

Zatem, tomachawki (sic!) w dłoń! – mar-k


Na górę
Post: 05-03-2022 14:54 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 262
Lokalizacja: Jasło
Witam!

Szperając w swoich zbiorach, natknąłem się na, zapomniany już, skan z Dyaryusza Czynów Wojennych przez JMP Kaźmirza Puławskiego Marszałka Łomżyńskiego [BJ, rkps 6673 (1.)] Nie jest tego wiele, bo tylko 6 stron rękopisu, obejmującego pierwsze dni kwietnia - do połowy maja 1770 r. Jak to zwykle bywa z rękopisami z XVIII w. – dla tych sześciu stron potrzeba kilku godzin, by tekst ten przepisać, głowiąc się często „co poeta chciał wyrazić” – tu: pismem, niekiedy mało czytelnym. Jakoś się to udało. A że jego treść nawiązuje do omawianych już przez nas wydarzeń, grzechem byłoby to tak zostawić. Do przedstawienia treści namówił mnie Krzysztof, konfederat rzeszowski (zresztą skan mam od niego). Powiem szczerze: nie miałem jakoś chęci, nie wiem, zastanawiam się, czy mi czasem już nie brzydnie to „podgrzewanie talerza i potrawy na nim”, ale jak już wspomniałem, byłoby to stratą dla Forum - „Czytelni”!
Zatem, do dzieła! Pominąłem pierwszą stronę w konkluzji: dwa-trzy słowa, może cztery, stanowią istotę rzeczy – „otulina” ze trzydzieści, i to w tak wydziwionym (dla mnie) szyku – no, cóż: epoka!
Końcowy fragment wycięty jest z całości – przedzielają go informacje dla nas marginalne - traktuje on o dalszych losach marszałka warszawskiego KB
* * *
Dnia 9. aprila dowiedziawszy się JMP marszałek przez szpiegów o zbliżającym się nieprzyjacielu wysłał dotarczką 100 konną pod komendą JP Kirkora regimentarza mścisławskiego, który żwawo i mężnie starłszy się pod Bieczem z nieprzyjacielską awangardą położywszy przeszło 50 Moskiewskiego trupa i jednego oficera, swoich utraciwszy 8, ale zbliżających piechoty i armat nieprzyjacielskich reyterował się do sztabu w Gorlicach stojącego. JMP Marszałek ludzi zaraz wyciągnął z miasta w pole czekając nieprzyjaciela w należytey gotowości, lecz ten dla uczynionego rabunku
w Bieczu i złupienia kościołów tego dnia na oczekiwanie niepospieszył. JMP Marszałek po uczynioney ładzie woyskowey, zostawiwszy dla uważania obrotów nieprzyjacielskich w 40 koni JP porucznika Grabskiego, sam dla wypocznienia ludziom udał się do Izb, do wsi pod granicą będącey.
Nieprzyjaciel z Biecza nazajutrz to iest 10. po południu do Gorlic nadciągnął, który przez JP Porucznika Grabskiego ustawicznie fatygowany, obrócił swój marsz do Żmigroda w bliskości Konieczny, gdzie obóz JP Miączyńskiego, Marszałka Bełzkiego był lokowany. Poczym JMP Marszałek Łomżyński wzionszy husarów swoich, chorągiew JP Sławoszewskiego Regimentarza Ziemi Przemyskiey i Dywizyą JP Kirkora Regimentarza Mścisławskiego, na sukurs pod Konieczną pospieszył, gdzie dnia 12, nieprzyjaciela natarczywie nacierającego mężnie wstrzymał, piechoty jego jako i konnych 300 na placu położywszy, a 211 wzionszy w niewolę do reyterady a raczej ucieczki przymusił lecz i w tej przez JP Grabskiego porucznika aż do samego Rzeszowa nieprzyjaciel prześladowanym zostawał. [1, 2]
JMP Marszałek po tey akcyi z Konieczny do Izb lokacyi swoiey w całości ludzi swoich powrócił i onym przez Święta Wielkanocne spoczął, po których we środę to iest 18. aprila marsz swóy z kawaleryą do Nowego Sącza uczynił, gdzie d. 20O od JMP Marszałka Oświęcimskiego na obiedzie traktowany, po tym do obozu swego o pół ćwierci mili od Sącza będącego pospieszył odprowadzony do niego przez JMP Marszałka Oświęcimskiego i Majora Paszkowskiego.
Z kilku oficerami Dnia 24. aprila, gdy dano znać, że Dywizye: Gostyńska i JMP Walewskiego konsyliarza Wodztwa Sieradzkiego pod Czorsztynem z Drewiczem potykały się. Ruszał już z mieysca na sukurs onymże, ale tamże zastanowił się gdy odebrał Rapport iż rzeczone Dywizye za granicę reyterowały się, a Drewicz też się cofnął ku Nowemu Targu, gdzie pokrążywszy aż za granicy Bierzyńskiego już dekretowanego wyprowadziwszy z onymże do Krakowa udał się.
W tym JMP Marszałek d(?) 9. maya dowiedziawszy się o interwencyi (?) Jełczanina Majora, komendanta Wojska Moskiewskiego w Rzeszowie chcącego niespodziewanie uderzyć na siebie, wydał ordynans swojej infanterii do ruszenia i złączywszy z Ichmościami Oświęcimskim i Warszawskim Marszałkami wymaszerował przeciwko niemu, jakoż d. 13. zszedłszy się z nieprzyjacielem pod Demborzynem we wsi o pół mili od Pilzna lężącey, we 100 koni hussarów sam JMP Marszałek ku awangardzie nieprzyjacielskiey z 300 koni złożonej dotarł, za nim nasz ochotnik nieprzyjaciela mocno raził i wytrzymywał póty, póki tak z naszej strony jak i nieprzyjacielskiey nie nadeszła regularna jazda i infanteria z armatami. W ten czas dopiero ztoczona była formalna batalia. W tey nieprzyjaciela padło trupem 300, rannych w niewolę dostało się naszym 56. Z naszej strony zabitych i w niewolę nieprzyjacielską wpadłych utraciliśmy 110. W tey akcyi JMP Marszałek Warszawski mocno dystyngowował się, bo sam z nieprzyjacielem blisko godziny ucierający, gdy koń pod nim był zabity, a sam óśmnastoma ranami okryty został, dostał się nieprzyjacielowi w niewolę. Przeto JMP Marszałek reyterował się z placu z armatą i infanteryą a nieprzyjacielowi nacierającemu przez pół mili odstrzeliwał się, i gdy tamże przypadkiem pod jedną armatą koło złamało się, onę zagwoździwszy porzucił, a nieprzyjaciel też daley nacierać przestał. Ta batalia od 7mey z rana aż do 2giey z południa trwała. [3, 4]
Tandem gdy JMP Marszałek wokowawszy do Generalności, Dywizyą swoią obozem pod wsią Izbami ulokował,
a przed samym wyjazdem odebrał list d. 19. maya od Jełczaninowa Majora w ten sens pisany: Już drugi raz ma szczęście z tak zacnym i godnym kawalerem potykać się, oraz zgłasza się od oficerów w niewolę wziętych, aby raczył onych suplementować. Na którą odezwę JMP Marszałek grzecznie odpisawszy i kilka set czerw. złot. temuż posłańcowi oddawszy dla rzeczonych Konfederatów w niewoli będących do Preszowa do Generalności odjechał, od której z zupełną czcią przyjęty.
Dnia 23.maya przybyła do obozy Dywizya JP Dzierżanowskiego Marszałka Gostyńskiego. Dnia 25. z tymże obozem złączyły się Dywizye Marszałka i Sochaczewska. Dnia 27. po odebranych od Generalności dyspozycyach przybył z Preszowa do obozu JMP Marszałek, gdzie od szpiegów patrzących z Krakowa zastał wiadomość iż Bierzyński z swoimi społucznikami wziętym od Moskwy areszcie zostaje. Dnia 28. toż samo potwierdzenie z listów pisanych odebrał, gdzie dołożono i to było, iż z Regimentu niegdyś Mirowskiego 140 koni w Xięstwie Zatorskim na exakcyi będących JMP Zaremba Regimentarz Wwdztwa Sieradzkiego zapewne zabrał. Dnia 29. JMP Marszałek w obozie Szańce i przygotowania okolice (?) na przyjęcie nieprzyjaciela czynić rozkazał. […]

Na koniec wyimek łączący się z powyższym:

Ze Lwowa de d. 6O junij piszą: że JMP Pressemberg (Tressenberg/mar-k) Marszałek Konfederacyi Ziemi Warszawskiej w tych dniach z innemi aresztantami ma bydź ze Lwowa ku Kijowu poprowadzony. Od wszystkich tu prawie zgromadzonych urzędników i różnych ludzi nawiedzany […]

I tu kończy się ten skan.
----------------------------------------------------
1.Wypad Kirkora, regimentarza mścisławskiego, miał miejsce 5 kwietnia w Siepietnicy pod Bieczem (tu pewna nieścisłość dat), relacja z wydarzeń w Bieczu w tzw. „Postępku niegodziwym/szkaradnym” [w:] Literatura barska. Silva rerum, DiG, W-wa 2009, s. 77,79; Witold Fusek, Biecz i dawna ziemia biecka na tle swych legend, bajek, przesądów i zwyczajów, Reprint Biecz 1998, s. 108; w Bibliotece Czartoryskich, rkps 865, s. 475-479;
2. Opis wydarzeń pod Konieczną przedstawił Maciej Śliwa [w:] Almanach Karpacki PŁAJ, 41/2010, w artykule Konfederacka „stolica”, s. 31.
3. Rzecz pierwsza data bitwy. Niemal wszędzie podawana jest data 15. maja. Dopiero K. Bajrasz wydobył datę 13. maja – w „Kalendarium bitew i potyczek” podaje ją łamaną 13/15, bo ta druga jest nadal oficjalną. Bajrasz podpiera się tu listem Generalności do Pułaskiego, nazajutrz po bitwie, jego fragment przytaczam:

Dnia 14. maja 1770 roku.
JW. M. Panie Marszałku Łomżyński.
O zaszłej między nieprzyjacielem a dywizya JWM. Pana akcyi, tak przez WM. P. Olszowskiego jako et colletaraliter* odebraliśmy wiadomość, nie umniejsza ona bynajmniej szacunku męztwa i waleczności JW. M. Pana, owszem więcej jeszcze przydaje lustru i okazałości. Nie od nas, ale od szczęścia zawisło placu potyczki utrzymanie, a to jest codziennie odmiennem, w niniejszym zaś wojowania naszego stanie, dosyć jest chwały drogo go przedać, a nie strata tak wielka w ludziach, iżby łatwo kompensowaną nie była, osobliwie kiedy jeszcze tak siła kosztowała nieprzyjacielowi. Ta jest szkoda, którą prawdziwie, niepowetowanie czujemy w stracie JW. Tresemberga, marszałka warszawskiego, który cnoty, gorliwości i poprzysiężonych sentymentów krwią własną pieczętując świadectwo, gdy nam stratę swoją czuć daje, zarabia i w samej potomności nieśmiertelnej sławy imię
.
* kolegialnie
[Kazimierz F. Pułaski, Szkice i poszukiwania historyczne, Seria III, Kraków 1909, s. 268-269]

To jest fragment z listu pisanego właśnie po bitwie pod Dęborzynem [vide strata Tressenberga]. Zastanawiające jest to, że wielu powołuje się na ten list, a jakoś dziwnie umyka im ten zgrzyt chronologiczny.
4. Podobną rozbieżnością jest liczba ofiar tej bitwy. W większości przypadków przytaczany jest list Salomei Bukowskiej do Ewarysta Kuropatnickiego w którym czytamy:
Ta Moskwa po tej potyczce, co była w Dęborzynie, poszła do Dębicy, stamtąd do Sędziszowa, tam pochowali u Kapucynów marszałka warsz. Trezemberka, którego dostali bardzo rannego i nim go dowieźli do Dębicy, umarł..., ale i swego jednego utracili oficera od karabinierów, to go w Pilźnie pochowali, dziś mój człowiek posłany do Dęborzyna i Pilzna powrócił, na co i dokumenta przywiózł... Swoich trupów Moskwa potopiła w Isłoce [!], a plejzerowanych 50 odesłali do Rzeszowa i w zamku ich złożyli, w niewolą zaś naszych zabrali 24 oprócz huzarów, którzy sami do nich przystali, od partji nieboszczyka Trezemberka, zginieni zaś nasi aż trzeciego dnia pochowani.

Zresztą ja też przyjąłem ten fragment listu jako jedyną dostępną i wiarygodną relację z pobojowiska, no bo przecież przytacza go sam Konopczyński. Dla zestawienia: Raport Moskiewski (Rosjanie nie „chwalili” się swoimi stratami, wręcz je marginalizowali m.in. topiąc w rzekach swoich poległych); wysłannik S. Bukowskiej przekazał informacje zasłyszane, a z kolei zapis w Dyaryuszu powstał zapewne w oparciu o raport Kazimierza Pułaskiego.

I to byłoby na tyle. Podarowałem sobie kursywę w Dyaryuszu (jest przez to czytelniejszy), a poza tym, w tym trybie, jaki jest na Forum, jej użycie, stosowanie pogrubień, indeksu górnego itp. jest niewygodne: w dłuższym tekście i wielokrotnym ich stosowaniu: po prostu nie widać tego, człowiek się gubi, i w konsekwencji wychodzi sieczka. Dotyczy to także rozmiaru strony wpisu i podglądu do rzeczywistego wyglądu już na stronie dyskusji.

Tyle narzekania – mar-k


Na górę
Post: 05-03-2022 15:03 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 262
Lokalizacja: Jasło
Jako się rzekło: w tym wyimku jest przykład jak wychodzi indeks górny. Zamiast 6 ze znakiem, jak przy stopniach Celsjusza (bo tak jest w oryginale)- wychodzi 60 czerwca. NO NIC NA TYM SWIECIE NIE JEST DOSKONAŁE!
mar-k


Na górę
Post: 07-03-2022 07:56 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 262
Lokalizacja: Jasło
Witam!

https://www.academia.edu/45210755/Karpa ... ver_Wysowa

To link do materiałów (opracowań archeologicznyh) z przebadanych obozów KB: Mytarka, Konieczna, Wysowa, Izby. Autorem całego pomysłu i inicjatorem tych badań jest archeolog Michał Filipowicz.

mar-k


Na górę
Post: 07-03-2022 17:07 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 262
Lokalizacja: Jasło
witam jeszcze raz dzisiaj!

Przeglądająz swoje komputerowe zasoby, odnalazłem artykuł, który od razu podsunął mi myśl: Historia lubi koła! - zataczać. Gdy przeszpera się tylko epokę stanisławowską i zestawi z dzisiejszym czasem, to koło to ma jakieś 250 lat. Utwierdza mnie w tym przekonaniu jeszcze bardziej tekst, chyba blogerki. Nie pamiętam nazwiska, ani miejsca skąd go pobrałem - podany link nie łączy (czyżby macki FSB?).
A ze jest on ciekawy, to postanowiłem go udostępnić na naszym Forum. Polityka tworzy historię, a ta się właśnie dzisiaj dzieje, więc nie ma tu chyba zgrzytu.

Repnin - Putin
W latach osiemdziesiątych Władimir Putin, dzisiejszy prezydent Rosji miał krótki epizod dyplomatyczny. Był radcą Ambasady Radzieckiej w Warszawie. Oprowadzałam go wtedy po Polsce i pokazywałam mu pamiątki wielkości historii Polski. Zwiedzaliśmy pałac w Nieborowie i tam zobaczył portret Nikołaja Wasiliewicza Repnina. Niestety, zobaczyli go także agenci polskiej bezpieki i… wydedukowali, że Putin jest podobny do tego słynnego arystokraty rosyjskiego. I tak Putin dostąpił niebywałego zaszczytu – dorobił się własnej teczki w polskiej Służbie Bezpieczeństwa. SB prawdy o pochodzeniu Putina nie dowiedziało się nigdy. Intuicję jednak miało niesamowitą. Władimir Putin jest rzeczywiście potomkiem Nikołaja Repnina, potężnego arystokraty rosyjskiego, wpływowego ambasadora i realizatora polityki carycy Katarzyny Wielkiej , nazywanego drugim carem Rosji. Kim był człowiek, który w tak niepochlebny sposób zapisał się w historii Rzeczpospolitej Szlacheckiej?
Nikołaj Wasiliewicz Repnin / 1734 – 1801/ pochodził z potężnej i wpływowej arystokratycznej rosyjskiej rodziny książąt Repninów. Był wnukiem feldmarszałka Anikity Repnina i synem Wasyla Repnina, opiekuna cara Rosji Piotra III. Nikołaj Repnin był dyplomatą i szczególnie się wsławił swoją działalnością w Polsce. Polaków nie lubił i jego działania o podporządkowanie Rzeczpospolitej Rosji, często podejmowane z własnej inicjatywy, były bardziej radykalne niż postanowienia samej carycy Katarzyny. W latach 1764 – 1768 był posłem nadzwyczajnym i ministrem pełnomocnym carycy Katarzyny Wielkiej w Warszawie. Faktycznie sprawował całkowitą władzę w Polsce jako wykonawca woli Katarzyny Wielkiej. Jako ambasador rosyjski był ostrym przeciwnikiem reform Państwa Polskiego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i stronnictwa Czartoryskich. Był obrońcą polskiej szlachty w zakresie obrony liberum veto
i złotej wolności szlacheckiej. Od carycy Katarzyny Wielkiej otrzymał zadanie, by polskich posłów za pomocą groźby lub przekupstwa / obietnicy urzędów lub jurgieltu – stałej pensji od dworu rosyjskiego / skłonić do uchwalenia traktatu gwarancyjnego z Rosją. Traktat ten praktycznie wprowadzał koniec suwerenności Rzeczpospolitej. Pomysł na szczęście się nie powiódł. Repnin był żonaty z siostrzenicą ministra rosyjskiego Nikity Panina. Jednakże był bardzo kochliwy i nie grzeszył wiernością wobec żony. Przebywając na licznych placówkach dyplomatycznych miał liczne romanse. Jego urokowi nie oparła się nawet szczera polska patriotka i popierająca reformy obozu reform Izabela Czartoryska. Efektem romansu polskiej egzaltowanej księżnej i ministra rosyjskiego nienawidzącego Polaków był…spadkobierca księcia Adama Czartoryskiego przyszły książę Adam Czartoryski. Po Warszawie chodziły nawet złośliwe plotki, że książę Czartoryski powinien koszyk z noworodkiem przystroić różami i odesłać pod drzwi Repnina. Książę Adam Czartoryski okazał się jednak prawdziwym księciem, ponad małostkowość świata i uznał dziecko, tak jak uznawał wszystkie dzieci, którymi obdarowywała go księżna Izabela Czartoryska. Repnin pod pozorem obrony dysydentów wprowadził do Rzeczpospolitej 40000 wojsk rosyjskich. Jednakże na razie jego polityka poniosła klęskę i opuścił Warszawę w 1769r. W historii Rzeczpospolitej niepochlebnie zapisał się jeszcze raz. Tłumiąc Insurekcję Kościuszkowską. Był gen. en chef wojsk rosyjskich na Litwie w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej, a od 3 maja 1794r. kierownikiem całej akcji przeciwko Powstaniu. I tak sen Repnina o pogromie rzeczpospolitej się spełnił. Polacy nie mają go powodów miło wspominać, choć niewątpliwie był wybitnym dyplomatą i bardzo dobrym reprezentantem Rosji. A jego potomek?
Władimir Putin jest niewątpliwie godnym następcą swojego przodka, ale…tylko z punktu widzenia interesów Rosji, państwa, którym rządzi. Putin postawił sobie za cel odbudowę imperialnego charakteru Rosji, który upadł po rozpadzie Związku Radzieckiego w 1990r. I realizuje to w sposób cyniczny, bezwzględny i nie licząc się z wszelkimi zasadami fair play w polityce. Zupełnie tak samo jak działał jego przodek realizując pragnienie Katarzyny Wielkiej podporządkowania sobie Polski. Nic dziwnego, że działania Putina budzą sprzeciw całego świata. Czy jednak rzeczywiście Putin jest drugim Hitlerem? Czy Ameryka w innych częściach świata przypadkiem nie robiła tego samego. A może w działaniach Putina na Ukrainie bardzo pięknie uwidacznia się filozofia Kalego – murzyna, dzikusa, bohatera ” W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza: Jak Kali komuś ukraść krowy to dobry uczynek, jak ktoś Kalemu ukraść krowy, zły uczynek. No cóż, dylematy moralne w polityce to przedmiot nie do rozgryzienia dla zwykłego zjadacza chleba. Lepiej sobie je odpuścić i…smakować historię. Życiorys Repnina to ciekawostka. Warto go poznać, bo człowiek był nieprzeciętny i bardzo inteligentny, choć z punktu widzenia Polski czarny charakter. Czy jednak czarne charaktery nie są ciekawsze? ” Głos wolny, wolność ubezpieczający” to tytuł obozu reform w Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Nasi reformatorzy walczyli o demokrację. A demokracja to prawo stanowienia dla każdego narodu, w tym , panie Putin! dla Ukrainy i…wolność pisania o wszystkich bohaterach historii.

http://dla-majacych-kota-na-tle-histori ... ag/repnin/


Na górę
Post: 09-03-2022 10:38 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 262
Lokalizacja: Jasło
Witam Forumowiczów!
Czytelników też!

Znów mam skreślić „słowo wstępne przed spektaklem” – tym razem obszerniejszy to „spektakl”.

Niebawem ukaże się nowa książka Macieja Śliwy, „Konfederacja Barska na Podkarpaciu”. Nie znam jeszcze jej ceny (decyduje wydawca), nadmienię tylko, że jest w takiej samej edytorskiej szacie jak poprzednia książka (twarda okładka, 344 strony).
Nie zdążyłem jej przeczytać, ale z pobieżnego tylko przeglądnięcia powiem: jest to podkarpacka encyklopedia KB (!) opisująca działania, postaci i miejsca na szeroko rozumianym Podkarpaciu. Informacje w niej zawarte podpierane są źródłami. Treść ilustrowana jest zdjęciami, mapkami, rycinami obrazującymi obozy konfederatów, zwracają szczególną uwagę zdjęcia przebogatej kolekcji konfederackich artefaktów - ich zbiór znajduje się w żmigrodzkim Muzeum. Ze swojego odczucia powiem, że opracowanie to jest „w klimacie Konopczyńskiego”, bowiem rozdziały zawierają w tytule skrót ich treści, co szczególnie ułatwia odnalezienie, akurat potrzebnej nam informacji. Na końcu wspólny indeks postaci i miejscowości . Jak na wstępie nadmieniłem, nie znam jeszcze ceny książki, będzie ona do nabycia w Muzeum w Nowym Żmigrodzie k. Jasła, o innych miejscach sam Autor jeszcze nie wie.

Pozdrawiam, mar-k


Na górę
Post: 09-03-2022 21:49 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 262
Lokalizacja: Jasło
Witam z dokładką!

Konfederacja Barska na Podkarpaciu [Maciej Śliwa]

Na dniach:

!. Sprzedaż i dystrybucję wersji papierowej na terenie Podkarpacia będzie prowadzić
Wydawnictwo Ruthenus z Krosna - http://www.ruthenus.pl/main.php
Także sprzedaż internetowa.

2. Na terenie Krakowa można będzie ją kupić w:
KSIĘGARNIA AKADEMICKA Sp. z o.o.
ul. św. Anny 6, 31-008 Kraków,
https://akademicka.com.pl/
Księgarnia prowadzi również sprzedaż internetową.

Cenę ustalają dystrybutorzy - tyle wiem od Autora.

mar-k


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 730 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 143 44 45 46 4749 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl