Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 05-10-2022 16:29

Strefa czasowa UTC+01:00





Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 717 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 144 45 46 47 48 Następna
Autor Wiadomość
Post: 13-03-2022 08:56 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 251
Lokalizacja: Jasło
Konfederacja barska na Podkarpaciu

W Warszawie i na terenie województwa dystrybucję prowadzi Wydawnictwo Rewasz

Natomiast pod poniższym linkiem zdjęcie okładki i podana cena książki
https://akademicka.com.pl/index.php?co= ... zie=111111

mar-k


Na górę
Post: 13-03-2022 09:40 
Offline

Rejestracja: 28-07-2006 22:25
Posty: 107
Lokalizacja: Katowice
Link do aukcji Ruthenusa:

https://allegro.pl/oferta/konfederacja-barska-na-podkarpaciu-11929823412

Można tu kupić


Na górę
Post: 16-03-2022 16:30 
Offline

Rejestracja: 10-05-2011 15:36
Posty: 712
Lokalizacja: słupsk
Zgodnie z obowiązującą tu zasadą: nie ograniczajmy tematu KB jedynie do terenu BN. Chyba o Szczyrku w tym temacie jeszcze nie było.

Niedawno forumowicz - kolega Creamcheese, przysłał mi pozdrowienia ze Szczyrku. Przez wiele lat wspólnych penetracji BN odwiedzaliśmy również miejsca związane z konfederacją barską. Pamięta o tym i do pozdrowień dołączył dwie fotki swojego autorstwa, które za zgodą autora zdjęć umieszczam. Krzyż postawiony został w 1958 roku w Szczyrku przy ulicy Beskidzkiej.
Obrazek
Obrazek


Na górę
Post: 19-03-2022 21:03 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 251
Lokalizacja: Jasło
Witam !
Wspomniałem kiedyś, że: by swobodniej poruszać się po istocie KB i całej jej otoczce, sięgnąć trzeba do początków XVIII wieku. Poprzez cara Piotra Wielkiego, Augusta II Mocnego, Stanisława Leszczyńskiego, Augusta III, no i wreszcie ostatniego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Po drodze „same nam wyskoczą” postaci, które w jakiś sposób odcisną się w genezie, przyczynach, upadku Rzeczypospolitej.
Niedawno odświeżyłem, a raczej przypomniałem sobie sienkiewiczowski Potop. Autor w włożył w usta hrabiego Weyharda Wrzeszczowicza rozmawiającego z cesarskim posłem, jakby syntezę tego, co nastąpiło nieco ponad sto lat później. Sienkiewicz miał o tyle łatwiej - bo to już się stało!
Co to za rząd? – król nie rządzi, bo mu nie dają… Sejmy nie rządzą, bo je rwą… Nie masz wojska, bo podatków płacić nie chcą; nie masz posłuchu, bo posłuch wolności się przeciwi; nie masz sprawiedliwości, bo wyroków nie ma kto egzekwować i każdy możniejszy je depce [...] I chyba tak to było.

Tym nieco pokrętnym wstępem chciałbym skierować do artykułu o pałacu w Brodach, pałacu wszechwładnego saskiego ministra Brūhla, ojca naszej pięknej pani dukielskiej, Amalii Mniszchowej. Tak przy okazji: zachęcam do przeczytania biogramu Amalii Mniszchowej w Internetowym PSB. Postrzegamy ją raczej w ciemnych kolorach – ja ją odbieram jako hic mulier!

Przyznaję, że temat ten jest to nieco na poboczu konfederacji barskiej, ale to też historia. Ja byłem w Brodach dwukrotnie (2010 i 2017), kiedy pałac był jeszcze w ruinie, drugim razem były ogarnięte mury, nowiutki dach i widać było pracujących ludzi. Przy okazji „wycyganiłem” w UG prześliczną grafikę pałacu. Brody( niem. Pförten) na Ziemi Lubuskiej, 35 km w kierunku pn.-zach. od Żar – wieś pełna zabytków. Naprawdę, warto tam zaglądnąć!
------------------------------------------
Trzecia szansa pechowego giganta. Czy pałac w Brodach odzyska świetność?
https://podroze.onet.pl/ciekawe/odbudow ... em/36kk42s

Trwa odbudowa legendarnego pałacu w Brodach w Lubuskiem, który ma za sobą tylko 9 lat świetności. Dwa razy spalony, ogołocony z ukrytego w piwnicy wielkiego skarbu, mimo to wciąż niezwykły, magnetyczny.

Pałac w Brodach (Lubuskie)
Dziś położony na uboczu, powstawał na ważnym szlaku z Drezna do Warszawy. Inwestorem był bowiem hrabia Heinrich von Brühl, pierwszy minister króla polskiego i elektora saskiego Augusta III, najbogatszy po władcy człowiek w Saksonii. Istniejące w Brodach stare założenie rezydencjonalne wraz z całym miasteczkiem zostało gruntownie przebudowane w latach 1741-49. Pałac w stylu saksońskiego rokoka imponował rozmachem, bogactwem dekoracji
i przepychem wyposażenia z najwyższej próby europejskim malarstwem oraz jedyną w swoim rodzaju kolekcją miśnieńskiej porcelany.

Spalony przez Prusaków i Sowietów
Budowla wraz z miejską zabudową spłonęła w toku wojny siedmioletniej w 1758 roku, o czym przesądziła osobista decyzja króla pruskiego Fryderyka II. Odbudowy w 1840 roku podjął się wnuk hrabiego Brühla, jednak pełnej rekonstrukcji dokonano dopiero w 1924 roku. Kiedy pod koniec II wojny światowej Brühlowie opuszczali pałac, zabrali ze sobą jedynie podręczny ekwipunek. Wspaniale wyposażony majątek pozostawiono na pastwę wojska
i szabrowników.
Potężna budowla spłonęła w 1945 roku ze znaczną częścią wyposażenia. Prawdopodobną przyczyną pożaru było strzelanie amunicją smugową do pałacowego zegara. Urządzili je podczas libacji alkoholowej stacjonujący
w oficynach żołnierze sowieccy. Kiedy opuścili Brody, majątek był rozkradany i dewastowany przez ludność napływową.

Skarb, indyki i beczki z kapustą
W okresie rozpowszechnionego szabrownictwa zadziwiający los spotkał miśnieński Serwis Łabędzi uważany za największą tego typu porcelanową kolekcję na świecie. Słynną ślubną zastawę hrabiego Brühla właściciele zamurowali u schyłku wojny w pałacowych piwnicach. Ocalony skarb odnaleziono, nie wzbudził jednak zainteresowania, choć wiedziano o nim w ministerstwie kultury. Wobec bezczynności urzędników rokokowa, licząca co najmniej 1400 elementów zastawa, trafiła w ręce nieświadomych jej wartości mieszkańców Brodów.
Większość serwisu przepadła wskutek kradzieży, niewłaściwego użytkowania i wandalizmu. Do dziś przetrwały opowieści o wartych fortunę kunsztownych talerzykach, z których jadły indyki, półmiskach używanych jako pokrywka do beczki z kiszoną kapustą i traktorzyście dla zabawy rozgniatającym porcelanę na dziedzińcu. Tylko dzięki przedwojennym darowiznom Brühlów w różnych kolekcjach na świecie zachowało się około 400 naczyń z Serwisu Łabędziego, w Polsce ze skarbu znalezionego w Brodach zaledwie... 100.

Polacy z zagranicy: szampan i długi
Staraniem wojewódzkiego konserwatora zabytków w latach 1961-1964 zabezpieczony pałac odzyskał dach i górne stropy. Mimo to przez wszystkie powojenne lata był opuszczony. W przeciwieństwie do tego na użytkowników mogły liczyć otaczające dziedziniec okazałe oficyny. Od 1948 roku do połowy lat. 50. w południowej oficynie znajdował się urząd gminy, z inicjatywy ministerstwa rolnictwa prowadzono szkolenia dla traktorzystów, ślusarzy i kowali, edukację uzupełniali weterani wojenni, do lat 70. znalazło się też miejsce na kolonie letnie. Tymczasem w oficynie północnej od zakończenia wojny do lat 80. funkcjonował kościół. Jednak stan budynków systematycznie się pogarszał, m.in. popadła w ruinę dawna oranżeria.

Majątek przez lata należący do Skarbu Państwa w rękach gminy Brody szybko został sprywatyzowany. W 1992 roku w jego posiadanie wszedł Polak z RPA. Planował budowę fabryki szampana, jednak budynki porzucił, skazując na dewastację. Doszło wówczas do sytuacji rzadko spotykanej. Gmina odkupiła pałac, po czym ponownie wystawiła na sprzedaż.

W 1997 roku pojawił się inwestor, któremu majątek zawdzięcza remont oficyn. Polak z Kanady Dariusz Tymejczyk wyposażył je w sale bankietowe i apartamenty, przyciągając dobrze sytuowanych gości na bale i konferencje. Planował remont pałacu, budowę centrum biznesowego, basenu i kortów tenisowych. Zniknął, gdy okazało się, że nie jest w stanie uregulować narastających długów. W efekcie zespół pałacowy stał się przedmiotem komorniczych licytacji i dzierżawy.

Polak z Gorzowa, czyli odbudowa
W 2008 roku majątek znalazł kolejnego nabywcę. W rękach przedsiębiorcy z Gorzowa Macieja Jusiela oficyny przeszły remont kapitalny. Wymiana instalacji i wyposażenia oznaczała podniesienie standardu kompleksu hotelowego z restauracją, salą balową i zapleczem kuchennym. Niestabilna już konstrukcja pałacu doczekała się w 2013 roku skutecznej akcji ratunkowej. Z pomocą środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wzmocniono mury, powstał nowy dach. Począwszy od 2015 roku, trwa odbudowa stropów, stawiane są ściany działowe przyszłych korytarzy i apartamentów. Bardziej niż umiarkowane tempo budzi nadzieje konsekwencja prac w pałacu, których efektem w przyszłości ma być hotel, SPA, sala balowa, restauracyjna i muzeum.

Kiedy pałac zostanie odbudowany? - Byłbym szczęśliwy, gdyby udało się za 10 lat - mówi zarządzający majątkiem Adam Jaszewski.

Do poduszki, mar-k


Na górę
Post: 19-03-2022 22:50 
Offline

Rejestracja: 08-07-2014 13:32
Posty: 139
Brody leżą w województwie lubuskim, ale to Łużyce. ;)


Na górę
Post: 22-03-2022 10:07 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 251
Lokalizacja: Jasło
Witam !
„W pierwszych słowach mego…” dziękuję » igi « za poprawkę, zadziałał automatyzm (woj. lubuskie) - to Łużyce. Jeszcze dziś mam w pamięci i przed oczami Lubsko, dawną kopalnię Babina, Łuk Mużakowa, Łęknicę, Bad Muskau i tu, pod zamkiem, sympatyczne spotkanie z także rowerowymi Niemcami na granicznym moście na Nysie, a jakże, Łużyckiej! Nawet byłem w Bieczu, wiosce z popadającym w ruinę zespołem pałacowym: zgroza!.
Ale do tematu:
Król Prus, Fryderyk II zwany Wielkim, mawiał: w Rzeczypospolitej rozum popadł w zależność od niewiast, one intrygują i rozstrzygają o wszystkim, podczas gdy ich mężowie się upijają.
I chyba miał rację – przypomnę tu wcześniej użyte przeze mnie jego słowa: Konfederacja barska? Mój przyjacielu, to sprawka kobiet polskich. Bo osiem, czy dziesięć szalonych niewiast w Rzeczypospolitej wciągnęło do akcji konfederackiej swoich, mężów, kochanków, spowiedników i masz, tak oto rozpaliła się ta nieszczęsna awantura.
W sieci pojawia się coraz więcej artykułów o Amalii, córce wszechwładnego saskiego ministra, Brūhla, prezentujących tę niepowszednią postać. Konopczyński nie darzył Amalii sympatią, także Janusz Roszko w zgrabnej monografii (Kazimierz Pułaski. Ostatni rycerz Europy). Użył on eponimu egeria – z małej litery – chyba pogardliwie?

Nieco cieplej spojrzała na Amalię dr Katarzyna Kuraś:
Pod koniec rządów Augusta III bezprecedensową pozycję w polityce zajęła Amelia* Mniszchowa, córka saskiego ministra Henryka Brühla i żona marszałka nadwornego koronnego Jerzego Augusta Mniszcha. Swój nadzwyczajny status budowała stopniowo i przez dłuższy czas. Pierwszym etapem było pośredniczenie w kontaktach między schorowanym Brühlem a królem. Przebywając na dworze Mniszchowa zdobywała zaufanie czołowych polityków, uczestniczyła w naradach i konferencjach. W ocenie elektorowej Marii Antonii Walpurgis szykowała się nawet do objęcia roli premiera (sic!). Te ambitne plany przerwała śmierć Augusta III (5 października 1763), a kilka tygodni później również zgon jego pierwszego ministra (28 października 1763).
-------------------------------
* w literaturze Amelia/Amalia.
https://nauka.uj.edu.pl/aktualnosci/-/j ... /134956964

W Dukielskim Przeglądzie Samorządowym (sprzed „–nastu” laty) ukazał się sążnisty artykuł Pani Dukli, chyba nauczycielki, Pani J. Wojdyły:

Otrzymała ona, jak na ministerską córkę przystało, staranne wykształcenie. Mówiła i pisała biegle w siedmiu językach: po niemiecku (który był jej ojczystym językiem), francusku, angielsku, włosku, hiszpańsku (choć nigdy w tych krajach nie była), po łacinie, a po przyjeździe do Polski dobrze opanowała trudny język nowej ojczyzny (chwali ją za dobry styl w swych listach nuncjusz apostolski – A. Durini). Śmiało można nazwać ją poliglotką, która miała w sobie materiał na dyplomatkę. „Dobrze orientowała się w filozofii, architekturze, literaturze, muzyce i sztuce” ,ze szczególnym upodobaniem do malarstwa.

Mało tego, nawet Miron Białoszewski, zafascynowany nagrobkiem Amalii w dukielskim kościele św. Marii Magdaleny, poświęcił jej wiersz Dukla Amaliowa, doczekał się on tylu analiz i opracowań, że aż gęsto! Byłbym i ja wkleił link do wiersza, ale już nie odpowiada, a włożenie całego wiersza na Forum, to pewnie ze dwie strony w wąziutkiej kolumnie.
Naszą Amalię znajdziemy także w dostępnych w księgarniach Portretach pań wytwornych Stanisława Wasylewskiego.

Konfederacja barska „działa się” i w Dukli – bardziej „gabinetowo”. Niemniej wybierając się w Beskid Niski, grzechem byłoby jej pominięcie! – nawet dla samego tylko grobu Amalii!
Wyjątkowa rzeźba z Dukli (skarbypodkarpackie.pl)

Na zakończenie: artykułów, materiałów i opracowań jest w sieci sporo – wklejony w dyskusję link zawsze będzie dokładką do naszej wiedzy.

Zatem tyle, mar-k


Na górę
Post: 24-03-2022 11:03 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 251
Lokalizacja: Jasło
Witam!
Do poprzedniego postu dorzucam cztery linki, które otwierają Dukielski Przegląd Samorządowy. Zawierają opracowanie Pani Wojdy, "Pani Dukli" (w końcowej części DPS-u)

http://archiwum.dukla.pl/dps/dps0503/komentarze.htm
http://archiwum.dukla.pl/dps/dps0603/komentarze.htm
http://www.dukla.home.pl/archiwum/dps/d ... ntarze.htm
http://archiwum.dukla.pl/dps/dps0803/komentarze.htm

Pozdrawiam, mar-k


Na górę
Post: 24-03-2022 11:08 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 251
Lokalizacja: Jasło
http://www.dukla.home.pl/archiwum/dps/d ... ntarze.htm

Jeszcze raz trzeci link.


Na górę
Post: 24-03-2022 11:16 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 251
Lokalizacja: Jasło
Skoro nie da się - to inaczej. Treść spod 3. linku:
Maria Amalia Mniszchowa
Prezentujemy fragmenty pracy pani mgr J. Wojdyły na temat
„Pani Dukli”, której tajemniczy sarkofag spoczywa w kościele farnym.
MARSZAŁKOWA MNISZCHOWA -OKRES WARSZAWSKI
Nowo poślubiony małżonek –marszałek nadworny- Jerzy August Wandalin Mniszech- zajmował na dworze już mocno ugruntowaną pozycję; wraz z Potockimi pragnął stworzyć oddane sobie stronnictwo dworskie. Postępował jednak ostrożnie i jak wyraził się o nim w swoich pamiętnikach Stanisław Poniatowski: „był bardzo umiarkowanym w dążeniu do łask i władzy.”
Mniszech posiadał dobra nadane od króla, spadek po ojcu, ogromny posag zmarłej i nowej żony, mocną protekcję od wpływowego teścia, z którym wspólnie tworzyli partię dworską, odsuwając od nich Czartoryskich, a zbliżając Potockich. Był to fatalny wzór dla magnatów polskich, hołdujących i bez tego prywacie. Nieprzypadkowo właśnie koteria powstała wokół Brühlowskiego zięcia, marszałka nadwornego, nie miała sobie równych, jeśli chodziło o zbieranie „okruszyn ze stołu pańskiego.”
Mniszchowie utrzymywali wielki dom w Warszawie otoczony największą wspaniałością i przepychem, który codziennie odwiedzali najpierwsi magnaci i ministrowie, utrzymywali bliskie kontakty z królem. Emmanuel Swieykowski twierdzi, że Mniszech „przez żonę władał ojcem (Brühlem) i stał się przez to panem rozdawnictwa całego i był niedostępnym króla i dworu towarzyszem”, dodaje, że żona przewyższała jeszcze w talentach politycznych i dyplomatycznych swego męża, sugerując, że była mu oddaną i pomocną przyjaciółką.
Inny obraz pani Amalii wyłania się z „Portretu pań wytwornych” S.Wasylewskiego. Młoda Mniszchowa w duszy pozostała niezależną Brühlówną, posiadającą wszechstronne talenta (wymienione już wcześniej), chłonęła z zapałem i chciwością taniec, muzykę, sztuki wyzwolone, ale nadto długo nie wytrwała w jednym upodobaniu.
Zawsze elegancka, przedwcześnie rozwinięta, czarująco uśmiechnięta posiadała nad mężem intelektualną przewagę, wyprzedzając go bystrością myśli i bezwzględnością w dążeniu do celu. „Jeśli chciała kogo zdobyć potrafiła w przeciągu doby poznać w lot wszystkie afery, szczególiki i anegdoty z jego życia”- tak wyznaje St. Poniatowski w swych wspomnieniach.
Zarówno ojciec jak i mąż sądzili, że będzie w ich rękach marionetką. „Ona zaś rychło zawładnęła niedołężnym, puchnącym już ojcem, fafulą mężem i zamkniętym na pokojach Augustem III.”
Ambitna i energiczna, to ona zdobyła męża dla polityki ojca, a właściwie już swojej. Już w pierwszych latach pożycia małżeńskiego biorą Mniszchowie w swe ręce ster intryg politycznych stronnictwa dworskiego. Dzięki wpływom Mniszchowej, odnosi partia dworska zwycięstwo nad Czartoryskimi, odsuwając ich w roku 1754 od wpływów dworu i łaski Augusta III.
Według Antoniego Jabłonowskiego żona Mniszcha w porównaniu z mężem to osoba „więcej dowcipu mająca i sposobności do intryg dworskich”. Pani prowadząca delikatne rokowania w Wiedniu (u Marii Teresy) na zlecenia swojego ojca nie była bynajmniej podporządkowaną mężowi, cichą niemiecką żoną, lecz przede wszystkim wykonawczynią zamiarów i doradczynią swoich rodziców, często w sprzeczności z intencjami męża. Wysoką opinię o zdolnościach Mniszchowej zanotował też Stanisław August w swoim „Memoiers”, dając znać o rozdźwiękach w tym stadle od jego początku tj. o częstych „separacjach” tej pary spowodowanych nieporozumieniami.
Jesienią 1760 r. Mniszchowa z matką popierały własnego kandydata do pieczęci mniejszej litewskiej, Michała Wielhorskiego (będzie jej za to wdzięczny dozgonnie w czasach konfederacji barskiej – to „prawa ręka” Mniszchowej). O jej samodzielności świadczy również fakt, iż z pominięciem męża, a wraz ze swoją matką, hrabiną Brühlową, prowadziła tajne negocjacje z Czartoryskimi. Posiadała liczne grono wielbicieli-przyjaciół, którzy zmieniali się w zależności od zainteresowań politycznych i celów jakie sobie stawiała. Jej pierwszą ofiarą „bezwzględnych rącząt” był „pierwszy” ówczesny ambasador francuski w Polsce-markiz Paulmy d’Argenson, którego kariera polityczna przez ten romans legła w gruzach, a on sam został skompromitowany na arenie międzynarodowej, a prywatnie „obity serwetą przez jakiegoś Litwina” podczas oficjalnego przyjęcia, kiedy przeciskał się do młodej Mniszchowej. Drugą jej ofiarą był wyżej wspomniany Michał Wielhorski, który swą lojalność okazywał swej przyjaciółce do końca jej dni. Łączyła ją również wielka konfidencja z wartościowym człowiekiem, Szwajcarem na polskim dworze, Emeryko Vattel’em oraz z hiszpańskim ministrem, Arandą. O jej względy starał się także Wessel, lecz w tej przyjaźni Amalia nigdy nie przekroczyła granic przyzwoitości.
Wtedy „już pojęła jedną rzecz zgoła niezwykłą, dla polskich pań niepojętą: że miłość jest tylko środeczkiem, wiodącym do celów nierównie słodszych i bardziej upojnych, że amor da się oswoić, a oswojony służy na dwóch łapkach- polityce.” Musiała zatem roztaczać magnetyczny czar na mężczyzn.
Ze sprytem, złośliwością i celnością zwalczała również przyjaciół i współpracowników swojego męża m.in.biskupa Kajetana Sołtyka i braci Zboińskich. Już w roku 1761 biskup skarżył się: „że poseł francuski Paulmy d’Argenson, przy pomocy hrabiny Mniszchowej, zawładnął Brühlem, i teraz wszystko idzie według podszeptów Francuza.” Rozgoryczony biskup krakowski, z którym, dworskimi sztuczkami rękoma Wessla, walczyła marszałkowa, wyjechał z Warszawy do Krakowa i Sandomierza. Bracia Zboińscy sami twierdzili, że nie cieszyli się sympatią marszałkowej.
Szczególnie mocno zaznaczyła się jej niezależna i wysoka pozycja na dworze królewskim, gdy po śmierci swej matki (1762r.), ze sporym powodzeniem przeciwdziałała poczynaniom faworyty ojca, Joanny ze Steinów Lubomirskiej oraz w ostatnim roku panowania Augusta III, przebywając wraz z dworem w Dreźnie (mąż pozostał w Polsce), kiedy wyręczała chorego ojca i prawie sama miała dostęp do króla. Młoda mężatka codziennie sama fatygowała się do gabinetu króla i przyszedł czas, kiedy te wizyty stały się rytuałem. Stanisław August wspominał: „Konieczność tych właśnie ustnych wyjaśnień stawała się coraz częstsza. Zaczem postanowiono, że co dzień o pewnej godzinie młodziutka Mniszchowa odwiedzać będzie starego króla.”
O tym to czasie Swieykowski pisze, że „znajdujemy w dokumentach złośliwe żarty z wpływów Maryi Amalii u dworu, rzucając na nią niesprawiedliwe posądzenia...” Maria Czeppe zaś w „Kamaryli” pisze, iż również „przejęła część mężowskiej korespondencji, starając się utrzymać wpływ np. w Wielkopolsce. Prowadziła też własną agitację wśród wpływowych pań w Polsce [...]. W ocenie elektorowej Marii Antonii szykowała się w czasie choroby ojca do roli premiera i nie zamierzała się z tego wycofać nawet w bezkrólewiu, próbując stanąć na czele partii.”


Na górę
Post: 02-04-2022 12:30 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 251
Lokalizacja: Jasło
Witam!

Odnoszę wrażenie, że żyjemy w czasach, w których naszym pokarmem są „barwne wydmuszki”: tania sensacja: np. brak biustonosza u Anny Muchy i do pary, wdzięki Dody; połykamy wszechobecną reklamą, że nie wspomnę o ustawkach i wysublimowanym lansie! O, byłbym zapomniał – brakuje mi tu jeszcze fantasy.

Zatem nie widzę przeszkód, by do kompletu dorzucić legendę, z pogranicza baśni – ale konfederacką!

W Leszczowatem mieszka chłop, którego pradziad miał takie zdarzenie. Jeden z konfederatów, jadąc konno na wojnę, wpadł raz do chaty jego i rzuciwszy trzos z dukatami, prosząc, aby go zachował aż do jego powrotu (po czym wynagrodzi chłopa sowicie częścią tych pieniędzy), popędził dalej w świat. Po jego oddaleniu się gospodarz zakopał pieniądze [w] izbie jednej czy komorze, gdzie kapustę składali. Konfederat się nie zgłosił. Wnuk gospodarza, na którego przeszła tajemnica i tradycja tych pieniędzy, ułakomił się na nie i chciał je odkopać. Poprzednio poszedł do wróża, wyznał mu to i radził się go, co ma uczynić. Wróż mu przepowiedział nieszczęście, jeśli odkopie. Mimo to wykopał on pieniądze, a w tydzień potem utracił dziecko, które mu umarło. Więc [te pieniądze] znów zakopał. A żona dowiedziawszy się o tym, rozkopała te pieniądze, lecz w parę dni po tym umarła. Chłop je zakopał na nowo i odtąd nigdy ich nie odkopywać postanowił. Zatem dotąd są one tam pod ziemią. Do komory tej nikt wejść się nie ośmieli wieczorem ani w nocy (a lękliwi nawet w dzień), bo wierzą, że tam jest diabeł, któren na pieniądzach siedzi. Podobno ksiądz z dijakiem chcą tę chałupę poświęcić, a chłop boi się dać ją święcić.
[O. Kolberg: Dzieła wszystkie. Sanockie- Krośnieńskie t. III, s. 59-60]

P.S.
Z szacunku pomijam jako sensację, wojnę na Ukrainie – to nie wydmuszka!!! – tam się leje krew, wyłazi azjatyckie bestialstwo!. A historia zatoczyła akurat 250-letnie koło, to co się w tej chwili tam dzieje, to jakby obraz, wierna kopia ukazu Katarzyny II. uzasadniającego III rozbiór Polski:

Chcieliśmy tym manifestem ogłosić w całym naszym imperium do wiadomości powszechnej wszystkim naszym poddanym, iż Sicz Zaporoska została wreszcie zniszczona, a samo używanie imienia Kozaków zaporoskich będzie przez nas uznane za obrazę majestatu cesarskiego.
[Wł. Serczyk, Katarzyna II]

mar-k


Na górę
Post: 02-04-2022 15:05 
Offline

Rejestracja: 18-12-2014 20:50
Posty: 430
a to ci sami kozacy zaporoscy, w ktorych imieniu niespelna 150 lat wczesniej chmielnicki prosil w liscie do cara aleksieja o przyjecie w poczet poddanstwa? i ci sami, ktorzy napisali slawny list do sultana - list, ktory przyczynil sie idealnie do tworzenia mitu kozackiego (a ktory najprawdopodobniej byl sciema agentow cara mikolaja na potrzeby owczesnej wojny z turcja, sciema na potrzeby propagandy "obroncy cywilizacji chrzescijanskiej" kontra muzulmanski orient - czyli +/- to samo co putin robi obecnie, sciema obroncy konserwatyzmu kontra pedalski zachod)? ci sami, ktorzy szarzowali kondukt zalobny na krakowskim przedmiesciu w warszawie w lutym 1861?
nie dajmy sie zwiesc tym mitom, zarowno kozackiemu, jak i obroncow tradycji.

kozak/kazak/kazach jest slowem pochodzenia starotureckiego i oznacza wloczege ze stepów, zbiega, rabusia - pozniej okreslenie to wyewoluowalo na (golnie rzecz biorac) dwa kierunki - (wschodni) jako okreslenie narodu kazachow i (zachodni) jako okreslenie zbiorowosci, wspolnoty wielonarodowosciowej zajmujacej sie glownie najemna zolnierka. ojraci przezwali kazachow (tych "wschodnich") kirgizami (ludzmi o czerwonych, ogorzalych obliczach - starotureckie kyrgu) i to okreslenie przejeli od nich rosjanie w 18-19w. potem wyodrebnili sie kirgizi->kazachowie i kirgizi->karakirgizi - czarni (czyli dzisiejsi wlasciwi kirgizi). to tak pokrotce, bo w rzeczywistosci to o wiele bardziej skompikowane.

_________________
pzdr
mazeno


Na górę
Post: 02-04-2022 19:07 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 251
Lokalizacja: Jasło
mazeno, mazeno! - muszę podeprzeć się tu Einsteinem, ale myśl jego nieco zmienię: Trzymaj się z daleka od tych, którzy na każde rozwiązanie zawsze znajdują jakiś problem.

Znów wstawiliśmy zwrotnicę na boczny tor od KB, a ja chciałem tylko włożyć konfederacką legendę, do niej stworzyłem „inwokację” a post scriptum było tylko” wydmuszkowym skojarzeniem". Bo dzisiejsze wydarzenia są jakby kopią tych sprzed 250 -300 lat. Też był Krym, wojna o dostęp do Morza Czarnego, niedotrzymane traktaty. Też były pokrętne ukazy sankcjonujące zaborcze ambicje – ja tu widzę analogię. A skoro zahaczyłeś o burzliwe losy Ukrainy i konsekwencje poczynań, to mnie od razu przychodzi na myśl sekwencja z filmu Ogniem i mieczem. Rozmowa Chmielnickiego ze Skrzetuskim, gdzie ten pierwszy niemalże łopatologicznie wykłada Skrzetuskiemu genezę i następstwa powstania. Tu bardzo spodobał mi się Bohdan Stupka.
I wiesz – wydaje mi się, że gdybyśmy zestawili poczynania Piotra I i Katarzyny II, poszukali analogii do czasów dzisiejszych, byłby to niezły temat, odrębny, właśnie na Forum, bo historia dzieje się właśnie na naszych oczach!
Pozdrawiam konfederacko, mar-k


Na górę
Post: 02-04-2022 20:28 
Offline

Rejestracja: 18-12-2014 20:50
Posty: 430
historia zawsze dzieje sie na oczach aktualnie zyjacych
ino wszystkim wydaje sie, ze widza rozgrywajacych
a w rzeczywistosci widza glownych aktorow jedynie
bo rozgrywajacy najczesciej sa niewidoczni

jak juz trawestujemy powiedzenia
cherchez l'argent
lub bardziej swojsko
qui bono

jak dla mnie to w najblizszej okolicy na razie najlepiej na tym wychodza niemcy
a jesli brac pod uwage okolice szersza oraz nieuchronny schylek panstw narodowych
w istocie zaleznych juz od wielkich funduszy typu blackrock czy vanguard (nie, to NIE SA zadne amerykanskie fundusze; btw. nawet putin ma swoich oligarchow na karku)
to zekrnij np na ostatnie wystapienia na world government summit
pewnie nawet nie slyszales o takiej imprezie (ha! a jakie tam nazwiska slawne)
a tam sie dzieja rzeczy najistotniejsze
dla naszej egzystencji na najblizsze dziesieciolecia
"government must atc now!"
polecam przejrzec oficjalna strone pod katem wystapien i referatow
posluchac niektorych przemowien
wlosy ci sie zjerza na glowie

to tak jako dygresja
wydmuszkowe skojarzenie
skoro ty sam wydmuszkowo i dygresyjnie wspominasz o kozakach i katarzynie
i mowisz o historii dziejacej sie na naszych oczach

analogie do wydarzen sprzed lat widze rowniez wyraznie
wtedy skonczylo sie to swietym przymierzem
czyli zniewoleniem narodow na nastepne dziesieciolecia
a poszczegolni wladcy to tylko aktorzy

wojny nigdy nie sa po to by byly ofiary
one sa przy okazji
wojny sa po to, zeby miec wiecej
za kazdym razem coraz wiecej
wzrostem wykladniczym

a to nawet jeszcze nie jest wojna
biorac pod uwage liczbe ofiar cywilnych liczona na razie w niespelna poltora tysiaca
sadze, ze to nawet nie wstep do niej


aha
nigdy bezrefleksyjnie nie rozpatruje historii bez jej analogii we wspolczesnosci
czy odwrotnie
inaczej to tepa encyklopedycznosc

_________________
pzdr
mazeno


Na górę
Post: 03-04-2022 10:27 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 251
Lokalizacja: Jasło
Witam niedzielnie i zimowo, bo u nas śnieg !

To, czym się nas karmi w publikatorach, jest „papką dla hołoty”. Celowo użyłem epitetu, bo tak nas postrzega, ten „drugi”, a może i „trzeci szereg” (vide kremlowska propaganda). Szachownica?, nie! raczej deski teatru: główni aktorzy, pomniejsi, po drodze znajdziemy jeszcze suflera (cenzora?), by „tuba": się nie zacięła i nawet nie reżyser, bo jego nazwisko jest na afiszu – dopiero za nim jest to ciało, ten „X”. Pamiętam, gdy magnetowidy nie były już rarytasem, film, bodajże „Bractwo róży” – jakoś tak. A nieco później „Trzy dni kondora” – tam Turner do Higginsa: To w CIA jest jeszcze jedna CIA? A na koniec dosadny „wykład” Shannona o genezie wojen, w scenie łóżkowej z córką pryncypała, w „Psach wojny” Forsyth’a
Z trupów, jeńców i zgliszcz nie ma korzyści, tylko jak zawsze, chodzi o many, diengi, władzę i wpływy, bo te też je „produkują”.
Ale dość o tym!

Wracam w XVIII wiek - wkraczam w czasy stanisławowskie, a odskocznią niech będzie fragment z „Pamiętników czasów moich” Juliana Ursyna Niemcewicza

„Król sam, już nie w publicznych szkołach, lecz przez obcych wychowany nauczycieli, wiele lat spędziwszy za granicą, biegły w literaturze francuskiej, przyzwyczajony do społeczeństwa pani Geoffrin, wielce się przyczynił do wprowadzenia obcego tonu, gustów i zwyczajów. Za niego także zalotność do mężatek, wprowadzona w wyższe tylko towarzystwa za Augusta II, powszechniejszą się stała, zaletą, iż tak rzekę, była dla kobiet i mężczyzn. Surowy i niepokalany w obyczajach, póki był prywatnym, skoro się ujrzał na tronie, namiętnościom wodze popuścił. Wystrzegał się zrazu, zachowując niby wierność kochance swojej, Katarzynie II, lecz gdy od tej (zajętej już miłostkami z Orłowem) uwolnienie od stałości otrzymał, do najpierwszych pań hołd swój przenosić zaczął. Repnin, poseł moskiewski, otaczające go bojary, wodzowie z zwierzęcą, barbarzyńską popędliwością za kobietami naszymi uganiać się zaczęli. Widziano pierwszych duchownych występnymi zalotami każących świętość powołania swego. Widziano prymasów, biskupów wielkim kosztem utrzymujących kochanki swoje.
Prymas Ostrowski, z ubogiego żołnierza do pierwszej wzniósłszy się mitry, całe skrzydło pałacu swego na mieszkanie dla kochanek swych przeznaczył. Dowcipna jedna dama skrzydło to prymasarnią nazwała. Nie było młodej, a nawet niemłodej kobiety, która by czciciela swego nie miała i nie popisywała się z nim przed światem.”

Dzisiaj umocowane w epoce P.S.
1. Czytam, a bardziej „liżę”, dwutomową „Polskę stanisławowską w oczach cudzoziemców”. Jest to wydanie 1966 roku, zapewne dostępne tylko w antykwariatach, u bibliofili, „cieniutkie” może, w bibliotekach. Są to wnikliwe obserwacje i odczucie przeniesione na papier. Niektóre jej fragmenty postaram się zaprezentować – są bardzo ciekawe, a co najważniejsze, z pierwszej ręki.
2. Przypadkowo natrafiłem na artykuł Macieja Śliwy „ Obóz konfederatów barskich pod Wysową” zamieszczony w Płaju (pdf).
plaj.dvi (karpaccy.pl)
To na tyle, mar-k


Na górę
Post: 03-04-2022 13:06 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 251
Lokalizacja: Jasło
Zastanawiam się, czy obecny system przekierowania linkiem, nie trąci myszką. Ja u siebie kliknę - mam, a tu jakoś nie! Zatem podaję pełny link.

https://karpaccy.pl/wp-content/uploads/ ... Wysowa.pdf

pa!


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 717 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 144 45 46 47 48 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl