Góry
  • Turystyka piesza
  • Mapa wydawnictwa PTR Kartografia na podkładzie map WIG
  • Mapa wydawnictwa Compass. Wydanie III z 2005 roku.
Łemkowie i Łemkowszczyzna
  • Łemkowie
Obiekty i miejscowości
  • Miejscowości
  • Cmentarze wojenne
  • Cerkwie i kościoły
  • Tabela obiektów
Przyroda
  • Przyroda
Noclegi
  • Noclegi
  • Jak znaleźć nocleg?
  • Dodaj ofertę
Galerie zdjęć
  • Najlepsze zdjęcia
  • Panoramy sferyczne
  • Galerie tematyczne
  • Zdjęcia archiwalne
Informacje praktyczne
  • Przejścia graniczne
  • Komunikacja
  • Pogoda
Sport
  • Rower
  • Sporty zimowe
Portal beskid-niski.pl
  • Wyniki zakończonego konkursu
  • Księga gości
  • Subskrypcja
  • Linki
  • Mapa portalu

 

/ Beskidzkie rozmaitości / Tajemnica pomnika lotników w Banicy
 

Lotnicza tajemnica Olszyn i Banicy

"...Pod samolotem mamy brudne, spienione fale. Nie mogę zrozumieć dlaczego u Straussa Dunaj jest piękny i modry. Teraz zaczynają się Słowackie górki. Wychodzimy na nieco większą wysokość. Ogień artyrlerii przeciwlotniczej tu nam nie grozi, ale musimy się liczyć nadal z atakami myśliwców. Mogą oni nas dogonić spod Budapesztu i niespodziewanie zajść z tyłu. Sierż Lis wpatruje się nieustannie w czarne niebo. Czasem myśliwcowi udaje się niespostrzeżenie podejść na odległość kulkuset metrów i znienacka otworzyć ogień... Tym razem "kolegów" w powietrzu nie spotykamy. Góry pną się coraz wyżej. Nasz "Halifax "też nieustannie nabiera wysokości. Przelatujemy wreszcie polsko-słowacką granicę biegnącą łagdnymi zalesionymi szczytami wschodniego Beskidu. Ilekroć przelatujemy polską granicę ogarnia nas wzruszenie. Każdy z naszej siódemki znajdującej się na pokładzie "Halifaxa ""M" jak "Maria" opuścił Polskę jesienią 1939r. ... Zostawiamy z prawej strony Sanok, dalej lecimy kursem pólnocnym prosto na Zawichost. Z prawej strony płynie San z lewej Wisła, u ujścia Sanu znajduje się Zawichost. Z szybkością prawie 400 km/h mkniemy nad zaciemnioną Polską. Niestety może ona okazać się niegościnna..."
Tak loty do Polski w lecie 1944r. wspominał jeden z tych którzy przeżyli czas zrzutów nad Warszawą, sierż. radiooperatora Edward Janik, uczestnik jednego z sierpniowych lotów znad Adriatyku nad powstańczą warszawę. Jego koledzy z Solymar nie mieli aż tyle szczęścia .

1. Zdziesiątkowana Eskadra
Ziemia w swojej głębi przechowuje do dziś wiele tajemnic z okresu ostatniej wojny. W czasie wędrówek po obszarach zalesionych, górskich czy bagiennych można natknąć się na wiele śladów walk z lat 1939 -1945. Na ziemiach polskich znajduje się sporo miejsc upadków samolotów wszystkich walczących stron, wiąże się z tym wiele tajemnic i hipotez. Jedna z takich do końca nie wyjaśnionych historii miała miejsce w górskim obszarze Beskidu Niskiego latem 1944r., kiedy to z pomocą dla walczącej, powstańczej Warszawy polskie załogi z 1586 Eskadry do Zadań Specjalnych latając na czteromotorowych HP "Halifax" i B-24 "Liberator" ze zrzutami pokonywały ogromne odległości z bazy Campo Casale koło Brindisi z Włoch do stolicy Polski. W okresie od 04.08. do 23.09.1944r Eskadra 1586 wykonała 97 lotów ze zrzutami dla powstańców dostarczając 71% ładunku tracąc aż... 16 załóg: 78 zabitych, 23 w niewoli i 12 zaginionych ( załogi alianckie ginęły w 2-3 locie, a polskie w 3-4 locie ). Były to straty, których nie poniosła żadna jednostka lotnictwa polskiego w tak krótkim czasie. Zaś największa ilość strat to zestrzelenia po dokonaniu zrzutów. Powstanie przeżyły tylko dwie załogi, które ukończyły tury operacyjne, oraz te którym rozkazem z 23.09. wstrzymano loty do Warszawy. Groby lotników polskich rozsiane są na terenie Polski, Czech, Węgier, Jugosławii, Włoch, lecz nie wszystkie loty ze zrzutami nad Warszawę są do końca wyjaśnione.
Jedną z tajemnic kryją góry Beskidu Niskiego. Wędrując przezeń można natknąć się na dwa zapomniane pomniczki. Pierwszy znajduje się w Olszynach, położonych ok. 15 km na północ od Gorlic, a drugi w Banicy, ok. 30 km na południe od Gorlic, tuż przy granicy ˙państwa. Są one poświęcone lotnikom 1586 Eskadry, lecz tu zaczyna się początek pewnej historii. Otóż na tablicy pomniczka w Olszynach ˙widnieją ˙nazwiska ˙lotników i data - sierpień 1944, zaś na pomniczku w Banicy znajduje się enigmatyczny tekst poświęcony "nieznanym" lotnikom ˙polskim poległym tu we wrześniu 1944r .

2.Rozstajne drogi
W nocy 16/17.VIII.1944r. z baz włoskich poleciało nad Warszawę 18 załóg polskich z 1586 Eskadry, południowoafrykańskich z 31 Dywizjonu SAAF, oraz angielskich z 148 i 178 Dywizjonu RAF ( planowano lot 19 załóg, lecz załoga polska kpt.pil.F. Omylaka na skutek wady silnika odpadła ze startu ), z lotu nie powróciły: dwie załogi polskie ("Halifax" JP-220 "C" chor.pil. Leszka Owsianego i "Liberator" EW-275 "R" kpt.pil. Zygmunta Pluty ), jedna załoga brytyjska ze 178 Dywizjonu RAF i trzy południowoafrykańskie załogi z 31 Dywizjonu SAAF. Losy załogi "Halifaxa" JP-220 "C" są dziś dokładnie ustalone zaś załogę por. obs. Tadeusza Janecki ( Jencki ) i kpt.pil. Zygmunta Pluty tworzyli obok ww. pilota i nawigatora : sierż.pil Malejka Brunon, plut. Bernard Wichrowski, kpr. Jan Florkowski, kpr. Józef Dudziak, plut. Jan Marecki. Taki oto zapis wydarzeń tej nocy przytoczył badający historię lotów do Warszawy P. Przemyski:
"Ppor. naw. T. Lach także zrzucił swój ładunek na "Hamak" ( placówka zrzutowa w Puszczy ˙Kampinowskiej k / Warszawy - przyp. A.O.)... W drodze nad Kampinos widziano w rejonie Nowego Sącza spadający w płomieniach samolot, a gdy po wykonaniu zadania załoga wracała do bazy, zauważono w tym rejonie dopalające się na ziemi szczątki tej maszyny. Samolot, który zauważyła załoga ppor. Lacha, był dowodzony przez por.naw. Tadeusza Janeckę (?). Po ostrzelaniu przez nocnego myśliwca "Liberator" zapalił się. Część załogi próbowała skoku ze spadochronem. Wysokość samolotu była jednak zbyt niska i spadochrony nie otworzyły się. Dwóch lotników, którzy nie opuścili maszyny, zginęło w rozbitym między wsiami Banica i Krzywa ( na południe od Gorlic ) samolocie..."
Przeczytawszy powyższy tekst zauważyłem , że pojawiają się nazwy dwóch beskidzkich miejscowości, gdzie wydarzyła się tragedia "Liberatora" EW-275 "R". W innym z opracowań znalazłem dane , że był to że był to "Liberator" EV-978 "R" (?!).
Szukając kolejnych informacji dotarłem do pracy O. Cumfa i H. Kujawy gdzie podany przy opisie śmierci kpr. Józefa Dudziaka znajdował się tekst :
"17.VIII.1944r. wystartował ˙z ˙lotniska w Brindisi na samolocie "Liberator" Mk.VI nr 275 do specjalnego lotu bojowego nad Polskę z pomocą dla Powstania Warszawskiego. W rejonie Gorlic samolot został zaatakowany przez dwa niemieckie nocne myśliwce, które uszkodziły jeden z silników "Liberatora". Wobec niemożliwości kontynuowania lotu do Warszawy na trzech silnikach dowódca wydał rozkaz powrotu do bazy. Samolot jednak stale tracił wysokość, więc w rejonie wsi Olszyny pod Bieczem dokonano awaryjnego zrzutu ładunku i dowódca rozkazał opuścić samolot. Załoga wyskoczyła ze spadochronami, ale pilot ze względu na rannego (?!) mechanika pokładowego plut. Mareckiego leciał dalej, próbując znaleźć lądowisko. Samolot rozbił się w miejscowości Banica pod Gładyszowem. ˙Po skoku dokonanym ze zbyt małej wysokości zginęli: por. T. Jencka, sierż. Malejka, plut. B. Wichrowski, kpr. J. Florkowski i kpr. J. Dudziak. Kpt. Z. Pluta i plut. J. Marecki zginęli pod szczątkami samolotu. Wszystkich pochowano w miejscu wypadku, a po wojnie ekshumowano na brytyjski cmentarz w Krakowie, grób wspólny nr 9-10, rząd A, działka 1."
I tutaj także występowały dwa miejsca tragedii, choć autorzy poruszyli kwestię dwóch niemieckich nocnych myśliwców, to gdy poznałem relacje świadków wynikała z nich kwestia jednego myśliwca. Historia spod Olszyn i Banicy wciągnęła mnie i starając się możliwie dużo dowiedzieć dotarłem do opublikowanych badań J. Zubrzyckiego z Krakowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa :
"W miejscowości Olszyny koło Jasła pięciu członków załogi po trafieniu przez samoloty nieprzyjacielskie (ostrzelanie silnika i trafienia w kadłubie) wykonując skok na rozkaz dowódcy załogi kpt.pil. Z. Pluty zginęło ze względu na zbyt niską wysokość opuszczenia samolotu . Podczas skoku dokonano awaryjnego zrzutu 12 zasobników z bronią i amunicją, które zostały zabrane przez żołnierzy AK. Pochowano pięciu zabitych członków załogi. Cały czas atakowany "Liberator" z 1586 Eskadry polskiej oddalił się od miejsca wypadku o 30 km. Według oświadczenia świadków koło granicy Czechosłowackiej ( nad miejscowością Gładyszów ) ostrzeliwany został przez nieprzyjacielski samolot myśliwski i cały w płomieniach skręcił na wschód i runął w Banicy. Pilot F.L/ kpt.pil.naw. Zygmunt Pluta lat 31 zginął ze względu na małą wysokość skoku ze spadochronem. W samolocie spalił się mechanik pokładowy ( prawdopodobnie był ranny lub zabity )., Sgt./ plut. F.E. Jan Marecki , lat 23. Pochowano ich na cmentarzu koło miejscowości Krzywa w dniu 4.III.1945r."
Gdy w literaturze znalazłem pełen skład załogi " Liberatora" zauważyłem , że podawał błędną pisownię kilku nazwisk w oparciu o dane z pomnika w Olszynach gdzie do dni dzisiejszego są rażące błędy w personaliach . F.O/ por.naw. T. Janecka figurował jako Tenika (PAF) lat 26; W/O sierż.pil. B. Malejka figurował jako Matejko (PAF), lat 27; F./sgt/ plut.A.B.B. Wichrowski figurował jako Wachowski (PAF), lat 21. Świadkowie z okolic Banicy mówili , że na miejscu tragedii do wiosny 1945r znajdowały się szczątki ludzkie i rozrzucone rzeczy osobiste . Chciałem sprawdzić te informacje.
Polskiego "Liberatora" wracającego znad Warszawy zapalił nocny myśliwiec w rejonie Tarnowa. Pięciu lotników skacząc na spadochronach z niskiej wysokości koło wsi Olszyny poniosło śmierć. Spadł również tam i silnik, a cały w płomieniach "Liberator" eksplodował o godz. 02:19 o 35 km dalej we wsi Banica nad granicą czechosłowacką. Poległ wtedy pilot i mechanik pokładowy. Ostatnie chwile "Liberatora" widziała południowoafrykańska załoga maj. Greindla. Załoga polska pochowana jest na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Zebrawszy te dane mogłem wyciągnąć proste wnioski:
- "Liberator" zapalony został przez myśliwca nad Olszynami, tutaj wyrzucono zasobniki i odpadł jeden silnik.
- Pięciu lotników wyskoczyło ze spadochronami i ze względu na niewielką wysokość zginęło.
- Płonący "Liberator" spadł koło Banicy grzebiąc lotnika, drugi wyskoczył na spadochronie lecz zginął ze względu na niewielką wysokość.
- Załogi polskie meldowały, że widziały jak w rejonie Nowego Sącza po upadku eksplodował samolot. Ostatnie jego chwile widziała załoga południowoafrykańska załoga mjr. Greindla. W drodze powrotnej znad Puszczy Kampinowskiej załoga ta widziała o godz. 2:19 w rejonie Grybowa jak oświetlony flarą z myśliwca i trafiony pociskami samolot wybuchł i spadł na ziemię cały w płomieniach.
Jednakże postanowiłem przeprowadzić penetrację w terenie .

3. Banica - Olszyny 1944
Latem 1996r. we dwóch z bratem wyruszyliśmy tropem tej historii trafiając do Banicy gdzie odnaleźliśmy skromny pomniczek w dolinie potoku, miejsce upadku samolotu oraz sporą część jego szczątków. Tam też nawiązaliśmy kontakt z panem dr A. Mężykiem badającym także tą historię, którego ciekawość rzuciła do Banicy, która obecnie jest tylko miejscem na mapie , śladu po wsi obecnie nie ma. Napotkaliśmy tam mieszkańca wsi Krzywa Jana Kołotyło, który przekazał nam następującą relację:
"Było to w nocy, samolot leciał od strony granicy i widać było jak atakował go niemiecki samolot świetlną amunicją. Po chwili samolot zapalił się. Jeden lotnik wyskoczył w środku wsi, lecz było to tuż nad ziemią i zabił się. Samolot w płomieniach rozbił się w potoku, dwa km dalej eksplodując. Podbiegłem do niego i widziałem we wraku spalone zwłoki lotników. Na drugi dzień przyjechali Niemcy i nie pozwolili ludziom podchodzić do wraku. Przyjechał też podobno lotnik, który go zestrzelił. Niemcy zabrali to co zostało z katastrofy, z tego co mówili mi ludzie z pobliskiego Wołowca załogę pochowano na cmentarzu w Krzywej. Więcej danych znaliby ludzie z Banicy i Krzywej lecz tych wywieziono po 1947r. na północ."
Relacja ta potwierdzała walkę i tragedię samolotu z polską załogą. Plotka okoliczna mówiła, iż jeden lotnik przeżył i po wojnie był w Banicy leśniczym. Na skromnym pomniczku umieszczony jest napis:

"Pamięci ˙7 lotników polskich nieznanego nazwiska, niosącym z Włoch pomoc dla powstańców Warszawy poległym w Banicy we wrześniu 1944r.
W 25 rocznicę śmierci
Społeczeństwo powiatu gorlickiego"

Nasuwających się pytań było sporo . Skąd ˙ta wrześniowa data ? Skąd ten napis - nieznanego nazwiska? To były pierwsze zagadki lecz nie jedyne. Otóż następnego dnia odwiedziliśmy Olszyny koło Gorlic gdzie czekała nas... mała sensacja. Łatwo znaleźliśmy przydrożny pomniczek, na którym fundatorzy umieścili część paradoksalnie poprzekręcanych nazwisk: Tenika-Jencka, Matejko-Malejka, Wachowski-Wichrowski, co przy odsłanianiu pomnika w 1969r. spowodowało ˙konsternację wśród rodziny Wichrowskich. Czy jest to normalne i należy do dobrego tonu, że do dziś błędów tych na tablicy nie poprawiono!!! Nawiązaliśmy kontakt z mieszkańcami Olszyn pamiętającymi tamte dni i oto co ustaliliśmy. Wg. relacji p. Zdzisława Mężyka i kilku innych mieszkańców:
"Około godziny 2 w nocy około 5 kilometrów od Olszyn, na Ratówkach niemiecki myśliwiec z Nowego Sącza - tam Niemcy mieli najbliższe lotnisko - zaatakował duży samolot. Widać było świetliste smugi pocisków, które go zapaliły. Po chwili usłyszeliśmy ogromny huk i zobaczyliśmy słup ognia. Po chwili słychać było przelot niemieckiego myśliwca nad miejscem upadku. Nasz lokator Adam Ślisz, który znał niemiecki wybiegł z domu i po chwili wrócił z informacją, że spadł w potok duży samolot. Eksplozje następowały jedna po drugiej, silniki i zbiorniki paliwa leżały odrzucone od kadłuba, a cały wrak tlił się przez około tygdzień. Następnego dnia przyszli partyzanci z AK i wtedy dopiero można było dokładnie wszystko zobaczyć. Partyzanci załadowali na furmankę pełno karabinów, których sporo uszkodziła eksplozja i kazali nam pochować lotników. Ciało jednego leżało na buraczanym polu koło domu gdzie mieszkałem. Przez noc słyszeliśmy tam jęki, ale strach było wyjść. Miał przy sobie dokumenty na nazwisko Wichrowski z Poznania i mały pistolet. Przy rozkopywaniu miejsca kraksy znaleźliśmy drugie zwłoki, wokoło leżały szczątki ludzkie - 4-5 osób. Porucznik AK kazał pochować zwłoki. Sam zasalutował im w milczeniu. Chłopi pozbierali szczątki lotników do drewnianych skrzyń i pochowali na starym cmentarzu z I wojny światowej. W mogiłę wbito śmigło. Wrak rozgrabili ludzie, gdyż po przetopieniu metal przydawał się praktycznie do wszystkiego."
Z relacji tej wynika jasno, że skoro w załodze był lotnik o nazwisku Wichrowski to mieliśmy do czynienia z "Liberatorem" kpt.pil.Z. Pluty. Z relacji wynikało także że w Olszynach leżał jego wrak a nie w Banicy i że na pokładzie miał zasobniki z bronią. Wg. planu owe zasobniki miano zrzucić na placówkę "701" w Puszczy Kampinowskiej (?) - więc wypływały stąd dwa wnioski:
- albo "Liberator" zaatakowany został w czasie lotu do Warszawy z zasobnikami
- albo załoga nie odnalazła placówki "701", czy też nie wykonała "dzikiego" zrzutu na ul. Marszałkowską i zestrzelona została w drodze powrotnej do Włoch.
Opis ˙ww. ˙relacji zgadzał się z informacjami uzyskanymi od dr A. Mężyka, który jako chłopiec spędzał czas okupacji u rodziny w Olszynach i widział całe zajście, a po latach postanowił w ramach oddania hołdu tym co polegli przywrócić społeczeństwu i historii losy załogi kpt.pil. Z.Pluty. Tezę tę o zestrzale " Liberatora "w Olszynach a nie w Banicy można było wesprzeć danymi zebranymi przez kolejnego historyka K. Bienieckiego:
- Komendant Okręgu AK Kraków płk. Godlewski depeszował 27.VIII.1944r. do Bazy we Włoszech:
"Dnia 17/18. VIII spadł samolot polski w miejscowości Olszyny płdn. Tarnów. Załoga 5 Polaków, 1 Anglik zginęła. Amunicja częściowo uratowana" ( kwestia ˙Anglika to typowe przekręcenie okresu wojny - przyp. A.O. ).
- Komunikat radia warszawskiego z 19.IX.1945r. mówił:
"(...)Jak donosiliśmy swego czasu w nocy 17/18.VIII.1944r. spadł we wsi Olszyny , pow. gorliskiego samolot angielski z polską obsługą (...) [wyliczonych jest pięć zniekształconych nazwisk załogi i szóste nazwisko nie związane z załogą - K.B.] Powiatowa Rada Narodowa w Gorlicach postanowiła zabezpieczyć miejsce upadku samolotu i wznieść tam pamiątkowy krzyż ozdobiony śmigłami z płatowca (...) (występuje tu niewłaściwa data, nie 17/18.VIII, lecz 16/17.VIII - przyp. A.O.).
- Były żołnierz AK ppor. Adam Piegłowski ps. "Bogusław" w swej relacji złożonej prof. A. Daszkiewiczowi podał, że :
"W rejonie Góra Gilowa-Szerzyny doszło 19.VIII do zasadzki na ekspedycję Niemców, ˙którzy przybyli w pobliże Ołpin ( miejscowość leżąca niedaleko Olszyn - przyp. A.O. ) by zbadać tam rozbity aliancki samolot (...) zniszczono 8 samochodów i zabito 23 Niemców."

4. Im dalej w las ...
Wszystkie zebrane informacje wskazywały wyraźnie na Olszyny jako miejsce wypadku "Liberatora" kpt.pil.Z. Pluty. Zastanawiała mnie jednak końcowa teza zarówno K. Bienieckiego i J. Zubrzyckiego:
"Liberator płonąc bez jednego silnika, który odpadł w Olszynach, po zrzucie zasobników przeleciał 35 km i płonąc jak pochodnia spadł w Banicy tuż przy granicy czechosłowackiej (!)" .
Wg. relacji mieszkańców Olszyn samolot spadł w środku wsi i dopalał się przez około tydzień. Ponadto wg. nasuwającej logiki: przelot płonącym samolotem 200 m nad ziemią, z jednym tylko pilotem bez jednego silnika, który odpadł w Olszynach, po zrzucie zasobników, stale atakowanym przez myśliwiec nad górami Beskidu Niskiego był raczej niemożliwy. Wzniesienia Beskidu Niskiego nie są pagórkami, a przelot samolotem w ww. warunkach 35km - to brzmi nieco z przesadą. Ponadto zebrane relacje wyraźnie temu przeczą. Tutaj też pojawiło się kilka wątków wyraźnie nie wyjaśnionych:
- dlaczego w Banicy na pomniku jest wrześniowa data - czyżby więc były to zestrzały dwóch różnych samolotów?
- części więc jakiego samolotu znaleźliśmy 16.VIII w Banicy, a 12.X.1996 r. przekazaliśmy na ręce J. Hoffmanna z Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie ?
W statystykach strat 1586 Eskadry opracowanych przez J. Zubrzyckiego widnieje strata 16 załóg: 3 załogi spoczywają na cmentarzu Rakowieckim w Krakowie, 7 na cmentarzu Solymar koło Budapesztu, 4 w Belgradzie, 2 (1?) - utonęły w Adriatyku. Zastanawiałem się czy może właśnie w tym miejscu zaczyna się droga do rozwikłania tajemnicy dwóch katastrof polskich załóg w Beskidzie ˙Niskim, ˙może fale Adriatyku nie pochłonęły 2 załóg a tylko 1, zaś w Banicy spadł "Liberator" lub "Halifax" z 1586 Eskadry z któregoś z wrześniowych lotów 1944 ? Sprawę jednak komplikował inny fakt, iż opracowujący statystykę polskich strat K. Bieniecki podawał tylko jedną załogę poległą w Adriatyku, ale z datą sierpniową .Więc skąd na pomniku wziął się ten wrzesień ? Fantazja projektanta, czy pomyłka tak jak z nazwiskami w Olszynach ?. Wg. K. Bienieckiego nocą 27/28.VIII.1944r w swój pierwszy lot nad Warszawę wystartowała załoga "Halifaxa" JP-295 "P" w składzie: F./ L Franciszek Omylak, P./O Kazimierz Widacki, P./O Konstanty Dunin-Horkowicz, sgt. Ożga Jan, sgt. Balcarek Wilhelm, sgt. Skorczyk Józef, P./O Mroczko Tadeusz. Od chwili startu w bazie nie odebrano żadnych sygnałów. Po wojnie szczątków samolotu nie odnaleziono. Być może więc jednak katastrofa w Banicy to zupełnie inny, nieznany samolot. Relacja świadka Piotra Syrotiaka wspominała o nocy z soboty na niedzielę jako o nocy upadku samolotu w Banicy. Potwierdzał on przy tym, iż obok wraku leżał poległy polski lotnik.
Co do dat pochówku w Banicy to także nie było zgody wśród historyków .Po przejściu frontu ˙4.III.1945r. na cmentarzu w miejscowości Krzywa pochowano lotników (2 ?) poległych w Banicy. Inna wersja mówiła , że w 1946r. komisja wojskowa dokonała ekshumacji zwłok i przeniosła je na wojskowy cmentarz brytyjski w Krakowie. Kolejna wersja mówiła , że komisja ta przebywała w Krzywej dwukrotnie, za pierwszym razem grobów nie odnaleziono. Kolejna wersja mówiła , że powołana komisja przekopała teren cmentarza 28.III.1979r. w Krzywej i ekshumowała szczątki zwłok do grobowca na cmentarz w Gorlicach; Po udokumentowaniu przez Krakowski Klub Seniorów Lotnictwa w czerwcu 1979r. kto został ekshumowany i po dostarczeniu dalszych dowodów odpowiednim władzom i instytucjom wydano zarządzenie pochowania po uzyskaniu zgody Komisji Brytyjskiej Opieki nad Grobami Wojennymi w sierpniu 1980r. na Brytyjskim Cmentarzu Wojskowym w Krakowie. Uroczystość odbyła się 1.IX.1980r. przy udziale członków rodzin byłych lotników i członków Krakowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa. Nie podawano zaś żadnych informacji o ekshumacji w Olszynach. Wg. relacji mieszkańców Olszyn po wojnie na cmentarzu z I wojny światowej dokonano ekshumacji ciał lotników, którzy tu polegli. ˙Kiedy to zrobiono i co ustalono w czasie ekshumacji w Olszynach, oto było kolejne pytanie w tej tajemniczej historii.

5.Nieznany "Halifax" czy jednak "Liberator"??
"W nocy, na małej wysokości przelatywał nad Podlesiem Jodłowskim samolot. Miał widocznie uszkodzony jeden silnik bo leciał bardzo silnym trawersem w lewo i po minięciu pasma lasów Rysowanego Kamienia, runął na ziemię w Olszynach. Musiał mieć uszkodzone przyrządy nawigacyjne lub dowódcy wydawało się, że bliżej mu będzie do swoich lecąc na zachód ... Przy uderzeniu wybuch zniszczył prawie całą amunicję i broń."
Powyższy cytat pochodzi z listu dr Tadeusza Ślawskiego, który jako historyk i były żołnierz AK jest związany z historią "Liberatora"z 1586 Eskadry zestrzelonego w Olszynach k. Gorlic. Po kilku miesiącach pract nad historią " Liberatora" przypadkowo poznałem rodowitego Warszawiaka Tomka Sikorskiego który zakochany w Beskidzie Niskim od 1994r śledzi lotniczą tajemnicę Banicy i jest pewien, ze spoczywający tam w ziemi wrak to wrak polskiego "Halifaxa" z tej samej 1586 Eskadry. Jego pasja i prowadzone badania spowodowały , że trafił na szereg dowodów jak i świadków tych wydarzeń które pozwalają jednoznacznie stwierdzić, że lotnicze tragedie w Olszynkach k. Gorlic i w Banicy k./ Gładyszowa to wbrew pokutującej w literaturze lotniczej tezie - dwie osobne historie. Straty polskiej 1586 Eskadry z okresu Powstania Warszawskiego wyniosły 160% etatowego stanu jednostki. Obrazuje to jak krwawy front stanowiły przeloty ze zrzutami nad Warszawę i placówki AK w jej okolicy. Podczas zrzutów dla Powstania Warszawskiego wystąpiło ogromne nasilenie strat w krótkim czasie. Część "Halifaxów" i "Liberatorów" została stracona w drodze nad Warszawę, nad miastem lub w drodze powrotnej na terenie opanowanym częściowo przez odziały AK. Nasza wiedza o losach strąconych załóg nie jest kompletna a w przyjętych przez badaczy wersjach zdarzeń mogą się trafić błędne ustalenia. Historia z Banicy i Olszyn należy właśnie do tego rodzaju błędnych lub "niepełnych".
W Banicy obok pomnika znajduje się schronisko w którym Tomasz Sikorski zetknął się bezpośrednio z tą lotniczą historią. W 1994r dwaj Warszawiacy - Michał Kręc i Marcin Danielewicz, znaleźli szereg części, samolotu które pozostawili w bacówce. Tutaj dostały się one w ręce Tomasza Sikorskiego - na jednej z części będącej tzw. tabliczką znamionową widniał napis "Halifax II" Sarial No" i tu pojawiały się cyfry. Tomek zaintrygowany znaleziskiem zaczął kopać w potoku i szybko pojawiły się części mówiące wyraźnie iż w Banicy w grząskiej ziemi leży wrak brytyjskiego "Halifaxa" z polską załogą - co potwierdzili świadkowie i zebrane niebawem dokumenty !!! Historycy lotnictwa badający loty ze zrzutami dla Warszawy w 1944r na terenie ziemi gorlickiej umiejscowili dwa miejsca kraks lotniczych, które tworzyły jedno wydarzenie. Przypominając wg. badającego loty do kraju K. Bienieckiego oraz według teorii Józefa Zubrzyckiego z Krakowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa w nocy 16/17.VIII 1944r wracający z nad Warszawy samolot typu "Liberator" EW-275"R" o godz. 02.19 zapalił niemiecki nocny mysliwiec. Pięciu lotników z jego załogi wyskoczyło na spadochronach na małej wyskości k. Olszyn i zginęło wskutek zderzenia z ziemią zaś płonący samolot z dwoma lotnikami na pokładzie i z urwanym jednym silnikiem przeleciał na niskim pułapie dalsze 25 km i eksplodował zderzając się z ziemią w Banicy k./ Gładyszowa . Więc wg. tej teorii kraksa miała miejsce w sierpniu i autorzy tekstu na pomniku omyłkowo więc umieścili datę miesięczną . Cała historia byłaby prosta gdyby nie pewien fakt: dlaczego w Banicy znaleziono części samolotu z napisami "Halifax II"???

6. Badania Tomasza Sikorskiego
Kwatera lotników cmentarza Rakowickiego w Krakowie kryje prochy wielu załóg lotniczych zestrzelonych w 1944r nad Polską. Tam też znajdują się prochy załogi, która wg. błędnej według mnie teorii w nocy 16/17 VIII spadła nie w Banicy lecz w Olszynach. Autorzy relacji jak i opracowań książkowych nie są zgodni kiedy przeprowadzono ekshumację lotników z Olszyn i Banicy. Wg. badań Tomasza Sikorskiego ekshumację załogi "Liberatora" EW-275 R kpt. pil. Pluty i por. obs. Jencki przeprowadzono 9.X.1948r.( mieszkaniec Gorlic Wiktor Mianowski podaje datę 1952r. ) przenosząc szczątki lotników z Olszyn na cmentarz Rakowicki. W Banicy ekshumację przeprowadzono w 1980r choć spotyka się też inną datę - lata tuż po wojnie. Kogo zestrzelono nad Olszynami na północ od Gorlic? Historycy spierający się o ten fakt podają, że "Liberator" z 1586 Eskadry z Brindisi nosił oznaczenie: EV-978 "R", EW-275 "R" lub MK.VI nr 275. Gdy bardzo dokładnie przeanalizujemy dane z okresu lotów nad Warszawę okaże się, że w okresie 9.VII - 5.VIII 1944r załoga por. obs. Tadeusza Jencki i kpt. pil. Zygmunta Pluty latała do Polski "Liberatorem" EV-978 "R" zaś od 12.VIII.1944r "przesiadła" się na maszynę z oznaczeniem EW - 275 "R" ( chrakterystycznym elementem zdobniczym samolotu GR-R o numerze EV-978 był wymalowany ptak niosący w szponach bombę i trzymający przy oku lunetę - godło to zwano "Nieciuchem" zaś samolotem tym do 8.VII.1944r latała inna załoga kpt. pil. Michała Goszczyńskiego ). Aby rozstrzygnąć ten "numeryczny" spór należy przytoczyć dane z raportu dowódcy polskiej 1586 Eskadry mjr. obs. Eugeniusza Arciuszkiewicza z 17.VIII.1944r w którym pisał on: "Melduję, że w nocy 16/17 VIII. 1944 niżej wymieni członkowie załogi samolotu ( Liberator ) R EW-275 nie powrócili z lotu operacyjnego specjalnego i uważani są za zaginionych". Tutaj podane były nazwiska lotników załogi por. Jencki i kpt. Pluty.
Tomasz Sikorski, który śledząc ta historię zebrał szereg dowodów, ustalił, że "Liberator" EW-275 "R" w sierpniu praktycznie co noc latał nad Polskę - 12/13.VIII, 13/14.VIII i 16/17.VIII. Z tego ostatniego lotu maszyna nie powróciła do bazy w Campo Cassale k./ Brindisi. Teoria mówiąca, że z historią tej załogi związane są dwie miejscowości - Olszyny i Banica k./ Gorlic broniona przez Krakowski Klub Seniorów Lotnictwa upadła nagle gdy przypadkowo w 1994r. w jego ręce wpadła wspomniana tabliczka znamionowa z samolotu "Halifax II". Z dalszych min. jego ustaleń wynikało, że w Olszynach eksplodował "Liberator" z załogą por. obs. T. Jencki i kpt. pil. Z. Pluty zaś w Banicy eksplodował "Halifax" z nieznaną polską załogą. Jednak ta historia ma ciąg dalszy. W 1969r w Olszynach odsłonięto pomnik ku czci poległych tam lotników, lecz na tablicy umieszczono jednie pięć nazwisk ( z czego trzy przekręcone ) z siedmiu, gdyż tylu lotników poległo we wraku "Liberatora" EW-275 "R". Do dzisiaj na polu Państwa Bąków widnieje spore zagłębienie - ślad po eksplozji, do dziś w gospodarstwie Eugeniusza i Aleksandra Bąków przechowywany jest płat blachy aluminiowej z poszycia "Liberatora" z fabrycznym nadrukiem "ALCLAD 24 ST AN-A 13"... a uparty Tomasz szukał dalej.
Mieszkańcy Olszyn pamiętający rok 1944 potwierdzili mu bez cienia wątpliwości że, ... samolot spadł w Olszynach na polu p. Bąków i tutaj eksplodował - przypominam, że dotychczasowa wersja mówiła że tutaj spadł na ziemię jeden silnik i pięciu lotników a płonący samolot poleciał dalej w stronę Banicy!!! Słowem kolejny nieobalalny dowód na to że, w Banicy spadł inny samolot . Poległych w Olszynach lotników pochowano w dwóch trumnach w jednej spoczęło ciało sierż. Bernarda Wichrowskiego, które znaleziono całe zaś w drugiej trumnie spoczęły porozrywane eksplozją resztki zwłok pozostałych sześciu lotników. Ciekawostką był w tej historii fakt że "Liberator" eksplodował przed upadkiem i kadłub oraz skrzydła rozrzucone były w promieniu kilkuset metrów. Gdy do Olszyn przyszli AK-owcy furmanką Romana Karasia do bazy 16 pp AK pod Żurową przewieziono ocalałą broń i amunicję. To potwierdzałoby wersję że lotnicy nie odnaleźli podwarszawskiego zrzutowiska i zawrócili ok. 2 godz. w nocy do włoskiej bazy. Historia z Olszyn coraz bardziej potwierdzała tezę, że w Banicy leży inny samolot z polską załogą a dotychczasowy pogląd łączący w jedno te wydarzenia był błędny. Tomasz Sikorski w Gorlicach dotarł do człowieka, który uzupełnił badaną historię zupełnie nieznanymi szczegółami. Ludwik Dusza, żołnierz BCH ps. "Gałązka" w czasie wojny był przewodniczącym Powiatowego Kierownictwa Ruchu Ludowego na powiat gorlicki zaś po wojnie pracował w Prezydium Rady Narodowej w Gorlicach i w Powiatowej Komisji Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa. To m.in. z jego inicjatywy w Olszynach i Banicy postawiono dwa lotnicze pomniki. Dla p. Ludwika Duszy cały czas od końca II wojny światowej było jasne, że ... w Olszynach spadł cały samolot a nie jego jeden silnik. Oto co mówi o tym relacja por. Eugeniusza Antoniego Borowskiego ps. "Leliwa", dowódcy I batalionu 16 pp AK operującego w 1944r w tej części Beskidu Niskiego.
"W nocy z 17 na 18 sierpnia ( błąd - chodzi o noc wcześniejszą - przyp. A.O.) zostaliśmy zaalarmowani; okazało się, że prawie równolegle do pasma górskiego na którym siedzieliśmy, z zachodu na wschód leciał samolot na bardzo niskim pułapie oświetlając sobie teren. Samolot był uszkodzony, a ponadto płonął i wkrótce runął na ziemię w rejonie wsi Olszyny. Tej nocy jeszcze wysłałem patrole oficerskie, które ustaliły miejsce katastrofy, odnalazły zwłoki załogi, a następnie starały się wydostać ze szczątków samolotu broń, amunicję i wszelki sprzęt nadający się jeszcze do użytku. Był to polski samolot lecący ze zrzutem broni, przypuszczalnie dla walczącej Warszawy. Załogę - martwą - znaleziono w pobliżu miejsca katastrofy, przy czym zauważono, że niektórzy z jej członków jakby starali się przed śmiercią ostatnim odruchem świadomości odczołgać od płonącego samolotu - załoga bowiem była rozrzucona w promieniu kilkunastu metrów. Jeśli chodzi o broń i amunicję z tego samolotu to znajdowała się ona w fatalnym stanie i była powyginana i poniszczona tak że nie nadawała się kompletnie do użytku. Amunicja była zniekształcona i zwichrowana, kontenery były bowiem całkowicie zniekształcone, amunicja częściowo zdetonowana. Nasi rusznikarze z kilkunastu mniej uszkodzonych "Stenów" ( brytyjski pistolet maszynowy przyp. A.O .) zdołali zrobić kilka dobrych .Wzięliśmy, też parę tysięcy amunicji do "Stenów", amunicja ta wprawdzie mniej uszkodzona dawała jednak często zacięcia. Nasi rusznikarze wymontowali także z samolotu najcięższy karabin maszynowy względnie działko szybkostrzelne o kalibrze około 20 mm, nie było jednak do niego amunicji stąd wniosek, ze samolot przed katastrofą stoczył walkę i bronił się. Zdołano zabrać też część nadpalonej bielizny i sortów mundurowych, z których nasze sanitariuszki poszyły nam przeważnie furażerki, ponieważ nie udało się, tych resztek wykorzystać inaczej".
Autor tej relacji wspomina dalej o rzekomym uratowaniu się jednego z lotników - Jana Zawady - i jego przejściu do II plutonu 3 kompanii "Regina II" 16 pp AK?! Jednak nazwisko tego lotnika nie figuruje w załodze kpt. pil. Z. Pluty i por. obs. T.Jencki a ponadto d-ca wymienionego II plutonu por. Zdzisław Bossowski ps. "Kajetan" nie meldował swym przełożonym o przyjęciu do swego oddziału uratowanego lotnika!!! Krakowski Klub Seniorów Lotnictwa w piśmie do Prezydium Rady Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa w Warszawie z czerwca 1979r stwierdzał pomimo wszystko że: "... ludność miejscowa zrzut potraktowała jako upadek samolotu... Partyzanci pochowali tylko pięciu lotników na cmentarzu w miejscowości Olszyny, zabrali całość zrzutu oraz zabezpieczyli teren przed penetracją okupanta... uszkodzony samolot z pozostałymi na pokładzie dwoma lotnikami spadł 30 km od miejsca śmierci pięciu członków załogi w miejscowości Banica..."
Pytanie które się rodzi to dlaczego z takim uporem broni się do dziś tezy o dwóch miejscach katastrofy Liberatora EW-275 "R" w Olszynach i Banicy skoro wszystkie dowody mówiły że samolot eksplodował na ziemi w Olszynach a nie w Banicy??? Jednakże na łamach "Skrzydlatej Polski" w 1998r. polemikę z Tomaszem Sikorskim podjął Jacek Popiel broniąc tej pierwotnej hipotezy . W 1944r. jako żołnierz pocztu dowódcy I batalionu 16 pp AK kpt. "Leliwy" wysłany był do Olszyn w składzie drugiego i trzeciego patrolu kpr. Tadeusza Makary ps. "Majewski". J. Popiel po wojnie pracujący w lotnictwie, stwierdził wbrew relacjom mieszkańców Olszyn że:
- w Olszynach nie było niczego co by świadczyło, że rozbił się tam cały samolot
- gdyby tak było, w miejscu katastrofy powinny się znajdować wszystkie cztery silniki i podwozie a niczego takiego tam nie dostrzegł
- wg. jego wersji samolot zakręcił nad łąką p. Bąków, tutaj odpadł odstrzelony silnik i wyskoczyli lotnicy na których spadły zasobniki z bronią, która ich zmasakrowała . Gdyby samolot nie wykonał okrążenia silnik, blachy i zasobniki oraz ludzie byliby rozrzuceni wzdłuż trasy lotu samolotu na długości 1 - 2 km a nie na jednej łące i w jej pobliżu
- gdyby w Olszynach palił się samolot z kilkoma tonami paliwa w zbiornikach, to wszystko uległo by spaleniu a przecież zebrano umundurowanie i jeden spadochron
Wg. J. Popiela płonący, z trzema pracującymi silnikami "Liberator" zdecydowanie mógł przekroczyć wysokość 612-707 m n.p.m. lecąc na wysokości 30-50m i wznieść się od razu na ok. 300 m. Znalezienie w Banicy części "Halifaxa" komentował, iż "Halifaxa" o numerach z tabliczki znamionowej "DE...448" w 1586 Eskadrze nie było, zaś mógł to być "Halifax" z jakiegoś innego alianckiego dywizjonu nie latającego z zrzutami do Polski ale na bombardowania celów strategicznych. Jednakże w wykazie utraconych nad polską w 1944r samolotów przez brytyjskie "Bomber Command" nie figuruje żaden "Halifax" zestrzelony nad południową Polską !!! Ponadto świadkowie z Banicy widzieli zwłoki lotnika z napisem "Poland" na mundurze!? Więc gdzie tkwi prawda? Rękawicę w historycznym pojedynku podjął Wojtek Matusiak z redakcji "Skrzydlatej Polski" odpowiadając na łamach pisma, na tezy J. Popiela w sposób następujący:
- Świadkowie w swych relacjach mówią wyraźnie, iż "Liberator" eksplodował przed upadkiem na ziemię więc eksplozja mogła spowodować rozrzucenie szczątków samolotu na ogromnej powierzchni. Jeśli bezpośrednią przyczyną zniszczenia samolotu był wybuch a nie pożar to nie dziwi, że mogły ocaleć uszkodzone fragmenty umundurowania a brak było większych części samolotu.
- Kto i po co miałby wyrzucać zasobniki skoro ludzie wcześniej wyskoczyli z samolotu? Jakie jest prawdopodobieństwo, że pięciu lotników na spadochronach zostanie zmasakrowanych spadającymi zasobnikami. W ogóle bardzo mało prawdopodobne jest odpadnięcie od samolotu silnika, uzbrojenia lotek i klap ze skrzydeł. Czym innym jest trafienie w te elementy samolotu a czym innym odstrzelenie ich bez naruszenia integralności całego samolotu, tak że jest on w stanie kontynuować lot.
Ciągle wracało więc pytanie - gdzie leży prawda?

7. Pomniki i tablice z pomyłkami.
Tomasz Sikorski dotarł w Olszynach do Księgi Zmarłych z tamtejszego kościoła gdzie pod datami 17-19 VIII 1944r widniały tylko te nazwiska, które wg. d-cy I batalionu 16 pp. kpt. "Leliwy" można było ustalić na podstawie ocalałych przedmiotów np. nieśmiertelnik czy dokumenty osobiste. Ludwik Dusza w latach 1967-1980 próbował poprzez urzędowe pisma ustalić nazwiska lotników, którzy polegli w Banicy lecz pomimo dowodzenia przez niego że w Banicy leży inna załoga niż w Olszynach w 1973r otrzymał list od J. Zubrzyckiego z Krakowa w którym stwierdzał on że: "...dalsze zbieranie informacji od świadków już nic by nie wniosło, tylko doprowadzenie do ekshumacji. Pana relacje są super i wystarczająco motywowane, a nasze spojrzenie od strony braków dało odmienne stanowisko" . Cóż w 1979r nikt nie wiedział, że w 1994r. znaleziona zostanie tabliczka znamionowa "Halifaxa" w Banicy więc powrót do tezy o dwóch miejscach tragedii był sensowny . Dlaczego na pomniku w Olszynach są błędne nazwiska? L. Dusza 15.VIII 1965r otrzymał w pisemnej relacji od Stanisława Rąpały z Olszyn który wraz z żołnierzami AK brał udział w wydobywaniu zwłok lotników z wraku samolotu - pięć nazwisk. Lecz w relacji nastąpiło przekręcenie części nazwisk poległych i takie brzmienie znalazło się na pomniku i znajduje się do dziś. Czas chyba na korektę po latach! Na tablicy pomnika w Banicy napis mówi o bezimiennej załodze zestrzelonej tu we wrześniu 1944r!!! Co tutaj mówią świadkowie. W archiwum Ludwika Duszy Tomasz Sikorski znalazł relację spisaną jeszcze w 1967 r, której autorem był Stefan Radzik:
"Samolot spadł dziobem na dno potoku. Uderzenie było tak silne, ze dziób i cała kabina wydarte zostały z dna potoku i rzucone na brzeg. Na skrzydle odczytałem kilka numerów i napis "Halifax" ( wątpliwe by napis ten znajdował się na skrzydle, bardziej prawdopodobne, że świadek pomylił część samolotu gdzie widział napis - przyp. A.O. ). Zauważyliśmy poszarpane ciała załogi, które były wymieszane z żelastwem. W odległości ok. 200m na trawie leżały zwłoki lotnika średniego wzrostu. Lotnik miał na rękawie napis "Poland". Pod nim leżały szczątki spadochronu. Dowiedziałem się, że hitlerowcy zarządzili aby ciała zabitych zostały zakopane na miejscu wypadku. Po wyzwoleniu zgłosiłem o tym władzom i na wiosnę 1945r ( 4.III.1945r ? , w 1946r. ? ) dokonana została ekshumacja zwłok. Już jako pracownik Zarządu Gminnego w Gładyszowie brałem w niej udział. Ekshumacji dokonał dr Karol Wołęga, były lekarz powiatowy. Zarząd gminy dał zrobić dwie trumny. Do jednej włożono zwłoki lotnika, który wyskoczył z samolotu i spadł na łąkę, do drugiej - resztki zwłok ok. sześciu lotników. Pogrzeb odbył się w Krzywej".
Gdy w kwietniu 1999 r. przejeżdżałem przez Gładyszów w rozmowie z jednym z mieszkańców nawiązałem do historii z 1944r i usłyszałem że:
"Samolot leciał nisko nad lasem od strony Słowacji i był atakowany przez niemiecki samolot , który go zapalił pociskami smugowymi. Samolot skręcił w stronę Banicy i tam spadł w płomieniach. Było to w nocy z soboty na niedzielę. Następnego dnia pobiegłem do Banicy i ujrzałem ciało lotnika bez munduru kilkaset metrów od wraku, który palił się cały czas w potoku. W szczątkach kadłuba widziałem części spalonego człowieka. Niemcy którzy przybyli na miejsce byli bardzo dumni z tego, że zestrzelili ten samolot"
Wkrótce od Wiktora mianowskiego otrzymałem kolejną relację której autorem był sołtys wsi Źdynia Piotr Czuchta :
" To było chyba w sierpniu , a na pewno w sobotę . Miałem wtedy 10 lat , mieszkałem w Źdyni . Od strony Bardejowa , od Słowacji nadciągnął z dymiącą smugą samolot . Na naszych łąkach pasłem krowy , a pod lasem została zrzucona radiostacja owinięta w brezent . Wziąłem ją do domu , dość długo była u nas , ale z obawy pozbyliśmy się jej nie chcąc się narażać . Po zrzuceniu radiostacji samolot przeleciał nad lasem w kierunku Banicy , i po chwili rozległ się huk .Do Banicy poszliśmy na drugi dzień , a była to na pewno niedziela , były tam spalone szczątki samolotu i ludzi . Zwłoki dwóch mężczyzn i kobiety ( ???) , miała długie włosy . Wcześniej jakieś 200 m od wypadku , wyskoczył z samolotu jeden pilot ale się zabił . Samolot rozbił się koło rzeczki w terenie grząskim , na pewno są w bagiennym miejscu pozostałości po rozbitym samolocie . Obok zwłok były dokumenty , rzeczy osobiste , część z nich miał Bybel z Banicy , on by też powiedział coś więcej , był na zachodzie , nie wiem czy żyje ."
Relacje zebrane przez L.Duszę , T. Sikorskiego i W. Mianowskiego wyraźnie dowodzą , że w 1944r na ziemi gorlickiej miała miejsce jeszcze jedna tragedia lotnicza i nie należy jej mieszać z zestrzelonym "Liberatorem" w Olszynach gdyż bieżące dowody mówią wyraźnie: w Banicy spadł "Halifax" z polską załogą!!! Krakowski Klub Seniorów Lotnictwa uparcie broni wersji iż Olszyny i Banica to ta sama historia. Aby rozstrzygnąć tą sprawę zarządzono by na cmentarzu w Krzywej k./ Banicy odbyła się ekshumacja lotników. Jednak nie zamierzano dowodzić tożsamości lotników a autorytatywnie stwierdzono, ze na tamtejszym cmentarzu spoczywają dwaj pozostali lotnicy z załogi "Liberatora" z Olszyn! Ekshumacja odbyła się 28.III.1980r w obecności ośmio osobowej komisji z udziałem m.in. Józefa Zubrzyckiego. W ekshumacji nie uczestniczył p. Ludwik Dusza. Pamiętajmy że na cmentarzu szczątki lotników złożono w dwóch trumnach zaś otworzono ...jedną.
"W grobie mogile znajdowała się jedna trumna. W trumnie resztki kośćca: dwie kości udowe, jedna piszczelowa złamana, kości miednicy zgniecione i drobne kości obojczyka prawego oraz kości potyliczne. W miejscu klatki piersiowej znaleziono dwa guziki białe z masy perłowej od bielizny. Brak części metalowych, mundurowych i obuwia"- tak brzmiał zapis w protokole komisji ekshumacyjnej.
W mogile nie znaleziono żadnych identyfikatorów. W innym piśmie stwierdzono, że zaobserwowane obrażenia świadczą o ciężkim wypadku lotniczym! Ekshumowane szczątki które uznano za szczątki kpt. pil. Zygmunta Pluty i plut. Jana Mareckiego pochowano z honorami na Cmentarzu Wojskowym w Krakowie we wspólnym grobie ( nr 9, działka 1, rząd A ). W świetle dowodów wcześniej przytoczonych cała załoga kpt. pil. Pluty zginęła we wraku w Olszynach i ekshumowana była 9.X.1948r.( ? ) W takim razie w przypadku ekshumacji w Banicy z 1980r. popełniono ewidentną pomyłkę. Ekshumowano członków bezimiennej załogi "Halifaxa" o nieznanym numerze.

8.Kogo zestrzelono w Banicy?
Wg. relacji J. Popiela samolot, który spadł w Banicy miał trzy silniki, stąd może się brać hipoteza mówiąca o odstrzelonym wcześniej jednym silniku. J. Popiel podaje też, że wrak samolotu Niemcy przeciągnęli po kilku dniach do Gładyszowa czego z kolei nie potwierdzają świadkowie z Banicy i Gładyszowa z którymi rozmawiałem a zgodnie stwierdzali: "...wrak palił się jeszcze kilka dni. W końcu został w potoku a co się dało z metalu to rozebrali okoliczni ludzie". Tragedia w Banicy wydarzyła się w nocy z soboty na niedzielę i to może być pewnego rodzaju wskazówka. Tomasz Sikorski, który udowodnił błędność tezy o rozbiciu w Banicy "Liberatora" EW-275 "R" ustalił, że w nocy z soboty na niedzielę nad Polską w lecie 1944r zestrzelono następujące "Halifaxy" 1586 Eskadry z Brindisi:
- JN 895 "B" kpr. naw. Włodzimierza Augustyna strącony w nocy 26/27 VIII.1944r.
- JD362 "E" ppor. naw. Stefana Kleniewskiego strącony w nocy 26/27 VIII.1944r.
natomiast w nocy z niedzieli na poniedziałek:
- DP180 "A" ppor. naw. Michała Baworowskiego strącony w nocy 1/2.IX.1944r.
- JP288 "G" ppor. naw. Tadeusz Lacha strącony w nocy 10/11.IX.1944r.
- oraz JP495 "P" kpt. naw. Franciszka Omylaka, który zaginął w nocy 27/28.VIII.1944r. prawdopodobnie nad Adriatykiem.
Śledząc opracowania mówiące o lotniczej pomocy dla AK w 1944r. zauważyć można, że badacze tego tematu są zgodni, że miejsca spoczynku zestrzelenia czterech pierwszych załóg "Halifaxów" są znane. Obejmują one tereny Węgier. Natomiast prawie nic nie wiadomo na temat ostatniego lotu "Halifaxa" JP-495 "P" kpt. naw. F. Omylaka, którego załoga po starcie z bazy w Campo Cassale nie nawiązała radiowego kontaktu z bazą. Data wrześniowa na pomniku w Banicy sugeruje, że mogą to być zestrzelone "Halifaxy" DP-180 "P" lub JP-288 "G" lecz te zestrzelono nad Węgrami. Skoro zaś weźmiemy pod uwagę, że data jest błędna to okazuje się, że badacze tej historii i strat 1586 Eskadry nie mają danych o samolocie JP-495 "P" z nocy 27/28.VIII.1944r. Najprawdopodobniej więc załoga "Halifaxa" JP-495 "P" zginęła nie w falach Adriatyku a w górach Beskidu Niskiego w Banicy!? Gdyby zachowały się dokładniejsze dane - np. pełen numer na tabliczce znamionowej lub elementy identyfikacyjne w drugim grobie na cmentarzu w Krzywej można by było odpowiedzieć na wszystkie te pytania.

9.Kuszenie się o wnioski
Po kilku latach badań, po przewertowaniu sterty literatury lotniczej, po zebraniu szeregu dowodów przez Tomasza Sikorskiego któremu serdecznie dziękuję za pomoc można pokusić się o następujące wnioski :
- W Olszynach na północ od Gorlic leży wrak "Liberatora" EW-275 "R" kpt.pil. Z. Pluty
- W Banicy na południe od Gorlic leży wrak "Halifaxa" - prawdopodobnie kpt. naw. F. Omylaka
- Są to dwie osobne historie i błędem było i jest nadal łączenie ich w całość.
- Na cmentarzu Rakowickim po ekshumacji w Olszynach spoczywają lotnicy "Liberatora" EW-275 "R" kpt.pil. Zygmunt Pluta, chor. pil. Brunon Malejka, por. naw. Jencka Tadeusz, sierż. mech. Marecki Jan i st. sierż. strz. Jan Florkowski
- W 1980 r. po ekshumacji na cmentarzu w Krzywej k./ Banicy przeniesiono na Cmentarz Rakowicki zwłoki lotnika lub lotników z innej polskiej załogi . Nad Banicą zestrzelono samolot " Halifax" JP-295 "P" a większość lotników z jego załogi spoczywa w bezimiennej mogile w Krzywej.
- Załogę "zaginionego" "Halifaxa" stanowili: ppor. pil. Widacki Kazimierz, ppor. bomb. Konstanty Dunin Horkowicz, kpt. naw. Franciszek Omylak, sierż. radio. Ożga Jan, sierż. mech. Wilhelm Balcarek, sierż. strz. Skorczyk Józef i ppor. strz. Mroczko Tadeusz.

Andrzej Olejko

(Część książki, "Tropami zestrzelonych", Dębica 2000, Andrzej Olejko)

PS.
We wrześniu 2006 r. grupa eksploracyjna kierowana przez dr Krzysztofa Wielgusa z Politechniki Krakowskiej dokonała prac eksploracyjnych w rejonie Olszyn i Banicy. Znalezione w Olszynach szczątki konstrukcji samolotu (min. Goleń koła przedniego podwozia) niezbicie dowodzą, ze była to maszyna typu "Liberator". Znalezione pomiędzy Krzywą i Banicą szczątki samolotu przekazano do Muzeum RAF w Hendom celem ich identyfikacji.
beskid-niski.pl na Facebooku


 
2125

Komentarze: (6)Dodaj komentarz | Forum

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 5 i 6: (Anty-spam)
    ;

Jamespiorm (mpcm98896@first.baburn.com) - 2017-10-15 12:47:41
egxigsc http://www.alpenny.it/scarpe-nike-kobe-bryant-105.html http://www.williamsdental.co.uk/adidas-yeezy-2015-777.aspx http://www.scarpenikenuove.it/626-air-max-2014-flyknit.html http://www.alpenny.it/nike-cortez-black-nylon-388.html http://www.traductionservice.fr/619-adidas-sl.aspx Adidas Gazelle White Gold Marca De Zapato Salomon Adidas Sl Loop Tr Nike Womens Trainers Sale Michael Kors Large Selma
 
MerlinUntox (skcy12328@first.baburn.com) - 2017-08-05 21:35:11
Manolo Blahnik Milano Orari Should you be a member of a union or other essential class, be sure to inform your insurance broker. A lot of insurance companies will offer high reductions in price for a number of organizations, therefore you ought to question your broker if yours does as well. You do not desire to neglect benefiting from great benefits. http://www.infopasqua.it/images/YDSHOES/12422-mizuno-wave-ultima-8-miglior-prezzo.jpg The stock exchange can often be difficult to achieve success in when you start off, so don't become disheartened when you don't make any income immediately. When you initially begin you're nonetheless figuring information out and understanding the ropes as to the best way to become successful, so maintain at it and before you realize it you'll be satisfied with the results as you may still invest. http://www.under-ground.it/images/undergroundit/16830-ray-ban-uomo-scontati.jpg
 
vans tire (epalge@gmail.com) - 2017-07-01 18:26:32
How can we place the joy into the sex life if we vans tire
 
under armour hiking boots (ezpcoabfvva@gmail.com) - 2017-05-28 03:55:36
Observe the experience of the owner. When the owner that's promoting the particular diamond ring claims the particular natural stone to become a "bluewhite stone," then its better not to purchase coming from your pet. He's utilizing a term used by rip-off artists ahead of your pet. under armour hiking boots
 
Thomasvex (haaj29520@catch@rng.marvsz.com) - 2017-03-07 19:46:17
ehokbqe http://www.adidasnmdcomprar.nu/comprar-adidas-nmd-456 http://www.adidasnmdcomprar.nu/nmd-originals-405 http://www.colegio-sanfranciscojavier.es/267-botas-timberland-mujer-tacon.html http://www.sedar2013.es/new-era-mexico-gorras-003.php http://www.tacadetinta.es/ropa-abercrombie-fitch-online Nike Roshe Grises Hombre Nike Roshe Mujer Amazon Oakley Crosslink Ferrari Adidas Zx Flux Rojas Zapatillas Nike Force Baratas
 
Barnypok (jfvynms4281rt@hotmail.com) - 2017-01-06 04:14:53
T5kbOa http://www.FyLitCl7Pf7ojQdDUOLQOuaxTXbj5iNG.com
 

e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2016 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
praca w Niemczech|prosenior24.pl
Miód
Idea Team
Tanie odżywki
Ogląda nas 15 osób
Logowanie