Góry
  • Turystyka piesza
  • Mapa wydawnictwa PTR Kartografia na podkładzie map WIG
  • Mapa wydawnictwa Compass. Wydanie III z 2005 roku.
Łemkowie i Łemkowszczyzna
  • Łemkowie
Obiekty i miejscowości
  • Miejscowości
  • Cmentarze wojenne
  • Cerkwie i kościoły
  • Tabela obiektów
Przyroda
  • Przyroda
Noclegi
  • Noclegi
  • Jak znaleźć nocleg?
  • Dodaj ofertę
Galerie zdjęć
  • Najlepsze zdjęcia
  • Panoramy sferyczne
  • Galerie tematyczne
  • Zdjęcia archiwalne
Informacje praktyczne
  • Przejścia graniczne
  • Komunikacja
  • Pogoda
Sport
  • Rower
  • Sporty zimowe
Portal beskid-niski.pl
  • Wyniki zakończonego konkursu
  • Księga gości
  • Subskrypcja
  • Linki
  • Mapa portalu

 

/ Miejscowości / Bartne (opis + foto)
 

Bartne (opis + foto)

Region:Pasmo Magurskie

Bartne - łem. Bortne - w odległości około 20 kilometrów od Gorlic i 15 kilometrów od granicy ze Słowacją znajduje się Bartne - duża wieś położona w długiej dolinie spływającego spod wieńczącej dolinę, Mareszki - potoku Bartnianka. Wieś ma blisko 7 kilometrów długości i otoczona jest zarówno od południa jak i północy wysokimi górami ze stromymi zboczami opadającymi do doliny. Dolina na południowym-wschodzie zwieńczona jest wyniosłą Mareszką (801 m. n.p.m.), od północnego-wschodu nad wsią znajduje się grzbiet Magury Wątkowskiej z Kornutami (830 m n.p.m.) i Wątkową (846 m. n.p.m) a od południowego-zachodu pobliski Wołowiec oraz Banicę oddziela górujący nad doliną Magurycz Duży (777 m. n.p.m.) oraz Magurycz Mały (698 m. n.p.m), wylot doliny skierowany jest w kierunku północno-zachodnim i poprzez tą drogę Bartne graniczy z dzisiejszymi Bodakami.
Dzisiejsze Bartne jest bez wątpienia najciekawszą wsią okolicy, zamieszkałą w większości przez Łemków, z częściowo zachowaną zabudową drewnianą, dwoma cerkwiami, ciekawymi cmentarzami (parafialnym i wojennym), dużą ilością przydrożnych krzyży oraz pobliskimi kamieniołomami, Magurskim Parkiem Narodowym oraz rezerwatem Kornuty. Mimo, iż wieś jest oddalona około 10 kilometrów od drogi głównej Gorlice-Konieczna jest odwiedzana zarówno przez turystów przemierzających okoliczną - dosyć gęstą sieć szlaków turystycznych i rowerowych oraz zmierzających do położonej za ostatnimi zabudowaniami wsi Bacówki PTTK jak i przez osoby, które spędzają tu urlopy w kilku gospodarstwach agroturystycznych.














Nazwa Bartne pochodzi prawdopodobnie od słowa "barć", choć nie jest to jedyna hipoteza na temat pochodzenia nazwy wsi. Inna teoria wskazuje na inny źródłosłów a mianowicie sugeruje, iż nazwa pochodzi od "boru", który niegdyś rósł w okolicy.
Pierwsza udokumentowana wzmianka o wsi Bartne pochodzi z 1595 roku, kiedy nazwa Bartnia pojawia się w rejestrze poborowym (rejestr podatków) i jak z niego wynika Bartne na ówczesne standardy było już wsią niemałą (18 zagród - "zarębników"). Kolejna informacja o wsi pochodzi z 1629 roku choć pewnym jest, iż wieś istniała już wcześniej. Wzmianka o wsi Bartnia pochodzi z rejestru podatkowego gdzie wspomina się niejakiego Rycia Bartnickiego, który uiścił podatek za łan sołtysi, łan wałaski i młyna. Kolejnym oficjalnym potwierdzeniem istnienia wsi był dokument lokacyjny z 1650 roku, który prawdopodobnie był przechowywany u księdza greckokatolickiego aż do 1934 roku kiedy to zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach.
W 1789 roku własność wsi od starosty bieckiego Wilhelma Siemieńskiego herbu Dąbrowa - nabył jego syn Stanisław i jego żona Petronela. Kolejnym właścicielem w 1845 roku został Józef Lewicki, który Bartne otrzymał w swoje władanie jako posag żony - Marii Siemieńskiej. Lewicki właścicielem był tylko kilkanaście lat gdyż dobra bartniańskie zbył Augustowi Sterneggowi, który następnie sprzedał je rodowi Walewskich.
W okresie I-szej wojny światowej właścicielem okolicznych lasów był hrabia Potulicki, który po zakończeniu wojny część z nich sprzedał Żydom a resztę wykupili okoliczni mieszkańcy.

Przełom XIX i XX-go wieku to początek burzliwej i bogatej historii Bartnego oraz zmian, które na następne pokolenia zmieniały wieś i jej mieszkańców.
W 1880 roku Bartne miało 3354 morgi a wieś była zamieszkiwana przez Rusinów i Polaków. We wsi w 132 gospodarstwach mieszkało 819 mieszkańców. Łacinnicy należeli do parafii aż w Nowym Żmigrodzie. Liczba mieszkańców z roku na rok się zwiększała i w 1900 roku było już 157 gospodarstw w których zamieszkiwało 987 mieszkańców (powiększanie liczby mieszkańców zatrzymała wojna, po której w Bartnem było 145 gospodarstw i 910 mieszkańców).
W czasach Austro-Węgier wielu mieszkańców Bartnego szukało zarobku poza swoją wsią. Najbliżej było na Węgry gdzie często wyjeżdżano na żniwa. Jednak główna fala emigracji ukierunkowana była na Stany Zjednoczone i Kanadę. Tak z Bartnego jak i z okolicy emigrowało wiele osób - najczęściej po kilka osób z jednej rodziny. Znane są nazwiska dwóch pierwszych emigrantów, którzy to z Bartnego wyjechali na przełomie 1884 i 1885 roku - byli to Andryj Kozak i Iwan Hbur (pierwszy z nich po kilkunastu latach powrócił do Bartnego).
Migracja jednak odbywała się w dwie strony. Wielu wyjeżdżało ale też wiele osób wracało - nie wszystkim się poszczęściło w Ameryce ale byli też tacy, którzy wracali bo swoje zarobili, wracali na ojcowiznę, kupowali ziemię i gospodarzyli na swoim. Szematyzm z 1894 informuje, iż na emigracji zarobkowej przebywa aż 106 mieszkańców Bartnego (w Ameryce i na Węgrzech). Jednak po I wojnie światowej emigracja już była ograniczona i bardzo trudno ze strony formalnej. Należało spełnić wiele wymogów by wyjechać do Ameryki. Aby ominąć przepisy formalne wyjeżdżali bądź do Kanady (łatwiej było uzyskać pozwolenie wyjazdu), bądź przez Czechosłowację.
Nie tylko emigracja była powodem zmian liczebnych ludności Bartnego i okolicy. W 1873 roku przez okolicę przetoczyła się epidemia cholery - w Bartnem zmarło blisko 300 osób co stanowiło około 35% mieszkańców wsi - z tego okresu pochodzi cmentarz choleryczny - dziś do odnalezienia tylko przez wprawnych obserwatorów (około 200 metrów poniżej cerkwi greckokatolickiej - po przeciwnej stronie drogi). W latach 1895-1896 przez okolice przetoczyła sie kolejna epidemia cholery, jednak szczęśliwie w Bartnem nie zebrała śmiertelnego żniwa.

Czas pierwszej wojny światowej rozpoczął się od aresztowań mieszkańców wsi w 1914 roku i wywózki do obozu w Thallerhoffie koło Grazu w Styrii w Austrii Z Bartnego wywieziono 18 osób z czego 4 zmarły.
Iwan Bohaczyk
Tyt Bohaczyk
Iwan Horbal
Michał Horbal
Kuźma Horbal (zmarł 20.02.1915 roku)
Fećko Horbal (zmarł 15.01.1915 roku)
Danko Hodio
Kuźma Dutkanycz (zmarł 02.01.1915 roku)
Iwan Żuraw
Ks. Wołodymyr Kałużniacki
Tomko Necio
Teofil Pelesz
Danko Perun
Michał Pidbereźniak
Wasyl Pidbereźniak
Dmytro Sobyn
Michał Sobyn (zmarł 09.10.1915 roku)
Petro Felenczak
W 1933 roku mieszkańcy Bartnego ufundowali pamiątkowy krzyż ku czci ofiar Thallerhoffu z następującą inskrypcją - "Ofiarom Thallerhoffu i walczącym za ideę ruską - wdzięczni bartnianie - 1933 - krzyż zachował się do dnia dzisiejszego.

Podczas I wojny światowej doszło w Bartnem do dużej i krwawej bitwy na tzw. "madzikowej polanie" na stokach Wątkowej, gdzie poległo około 150 żołnierzy po obu stronach (100 żołnierzy armii rosyjskiej i około 50-ciu armii austriackiej). Zaraz po bitwie austriacy nakazali mieszkańcom pochować poległych Rosjan po nieużytkach, okopach "aby śladu po nich nie było" a dla żołnierzy armii austriackiej wyznaczono kwaterę na cmentarzu parafialnym.
Wraz z wycofującą się na wschód armią rosyjską i w obawie przed austriackimi represjami z Bartnego wyjechało kilka rodzin. Ich opuszczone domy na krótki okres czasu zajęły uciekające z terenów przyfrontowych w Bieszczadach... rodziny bojkowskie.

W okresie I-szej wojny światowej Bartne było dużą wsią. Zajmowało powierzchnię blisko 2000 hektarów, i miało aż 196 numerów. Poza rolą, we wsi było bardzo rozwinięte rzemiosło, które rozwijało się przez cały okres między wojnami i zaspokajało własne potrzeby mieszkańców Bartnego i okolicznych wsi. W Bartnem było 6 olejarni, aż 16 warsztatów tkackich, które wytwarzały płótno na potrzeby okolicznych wsi, 15 kuśnierzy, którzy wyrabiali skóry i kożuchy, 15 kamieniarzy, którzy wyrabiali krzyże i inne wyroby kamieniarskie codziennego użytku, 15 pszczelarzy, 10 stolarzy i wiele, wielu innych. Ponadto we wsi były dwa młyny wodne.
Bartne zasłynęło na terenie całej Łemkowszczyzny i nie tylko, z działania kamieniarzy. Efekty ich pracy możemy podziwiać do dnia dzisiejszego.
Trudno odtworzyć genezę kamieniarstwa bartniańskiego, nie zachowały się bowiem żadne materiały archiwalne, a przechowane w tradycji przekazy stanowią niewystarczające w tej kwestii źródło. Miejscowa tradycja wiąże początki tego rzemiosła z braćmi Boroszowiczami, kamieniarzami pochodzącymi z pobliskiej Jasionki, którzy wedle przekazu mieli osiedlić się jako pierwsi mieszkańcy, zakładając w górnej części wsi młyn wodny.
Kamieniarze z Bartnego, należący w większości do trzech rodów, w których rzemiosło to przekazywane było z pokolenia na pokolenie - Felenczaków, Dutkanyczów i Graconiów, mieli dogodny dostęp do złóż piaskowca różnej jakości. Na północny wschód od wsi rozciąga się Magura Wątkowska, gdzie eksploatowano kamień w dwóch miejscach - na Kornutach i Mochnatym. Jednak surowiec tam wydobywany nadawał się wyłącznie do produkcji artystycznej, był bowiem miękki i drobnoziarnisty, a więc podatny na dłuto rzeźbiarza-artysty ludowego. Mimo to, wyrabiano z niego bloki na podmurówki (tzw. "cokle"), brusy oraz marnej jakości żarna. Natomiast po przeciwnej stronie doliny, na stokach Magurycza Wielkiego, położony jest kamieniołom, w którym eksploatowano twardy i gruboziarnisty "siwyj kamiń", wykorzystywany do produkcji cenionych kamieni młyńskich i żarnowych. Tam też, na jednej ze ścian, znajduje się inskrypcja z datą: 1859 i napisem "Ułycia protiata", wykonana przez Stefana Felenczaka, która jest pierwszym wiarygodnym przekazem potwierdzającym działalność kamieniarzy z tego prężnego w XIX wieku ośrodka. W okresie, który obejmują pamięcią mieszkańcy Bartnego, uczestniczący w wywiadach K. Marczakowej oraz M. Pasławskiej i T. Łopatkiewicza, działały na Maguryczu trzy spółki, trudniące się wyłącznie kamieniarką użytkową. Z kolei na Mochnatym funkcjonowały dwie spółki, złożone z kamieniarzy z Bartnego, które parały się produkcją artystyczną. Ogólnie rzecz biorąc, Bartne w XIX i w pierwszych trzech dekadach XX wieku kamieniarstwem stało, o czym świadczyć może cytowana przez K. Marczakową nieco stereotypowa wypowiedź jednego z mieszkańców wsi, że - ze względu na obfitość surowca i zakorzenioną tradycję tego rzemiosła -
"każdy Łemko jest kamieniarzem".
Niemcy odkryli jeszcze jedno miejsce eksploracji kamienia, który wykorzystywano na budowę dróg.
W tej samej dolinie, nieco poniżej Bartnego, leżą dwie wsie: Przegonina i Bodaki, w których kamieniarstwo rozwinęło się na początku XIX wieku. Można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że mieszkańcy obydwu tych osad kamieniarskie umiejętności zapożyczyli właśnie w Bartnem, co daje podstawę do połączenia wszystkich tych miejscowości w jeden ośrodek. O silnych związkach, jakie łączą kamieniarzy z Przegoniny i Bodaków z rzemieślnikami bartniańskimi, świadczą również inne względy: wspólne użytkowanie kamieniołomów na Magurze Wątkowskiej, powiązanie siecią spółek, czy też stosunkami pracodawca-najmujący się, wreszcie - koligacje rodzinne oraz bezpośrednie sąsiedztwo tych trzech wsi.

W Bartnem rozwinięte było również tkactwo. Najbardziej znanym tkaczem był Nestor Pidberezniak, który miał warsztat tkacki znany nie tylko w najbliższej okolicy. Realizował zamówienia nie tylko dla okolicznych Łemków ale jego klientami byli też Polacy. Stolarstwem zajmowało się wielu mieszkańców zarówno na własne potrzeby jak i robiąc dla innych. Jednym z lepszych stolarzy użytkowych był Wasyl Bodak. Warto też wspomnieć Ilko Hlywę, który był świetnym cieślą i głównym majstrem przy budowie cerkwi prawosławnej w Bartnem oraz Wasyla Pidberzniaka, który nie dość że był świetnym stolarzem to jeszcze sam zaprojektował i wykonał pierwszą tokarkę do drzewa. We wsi było kilku świetnych kuśnierzy, którzy potrafili ze skórami zwierzęcymi zrobić prawie wszystko. Do najlepszych majstrów należeli Fećko Horbal, Michał Zawidniak, Julko Staranka. Ciekawostką jest, iż tuż przed wybuchem II-giej wojny - w 1938 roku, odbył się w Bartnem kurs wyprawiania skór i szycia kożuchów dla kuśnierzy, w którym wzięło udział 14 uczestników. Kurs był organizowany przez Krakowską Izbę Rolniczą.
W Bartnem byli też kowale, Kilka osób zajmowało się krawiectwem i to nie tylko szyjąc odzież ale także zajmując się pięknym wyszywaniem. Prym wiodły w tym Paraska Dokla i Antocha Kuziak. Również Stefan Staranka zajmował się krawiectwem i był pierwszym krawcem w Bartnem, który miał maszynę do szycia.
We wsi nigdy nie było lekarza lecz miejscowi musieli radzić sobie sami a pośród mieszkańców byli "specjaliści" od różnych przypadłości... i tak leczeniem podstawowym z wykorzystaniem różnych ziół, smarowideł zajmowała się Ulka Paszko, Ksenia Garagania, wszelkimi złamaniami zajmował się Iwan Dutkanycz i Paweł Horbal a zębami zajmował się Fećko Dziamba, Stefan Gracoń - oczywiście trudno tu mówić o leczeniu... zęby wyrywano i koniec.
Warto również wymieniając wiele osób z nazwiska, wspomnieć o bartniańskich nauczycielach - pierwszym nauczycielem był Iwan Bohaczyk. Po jego śmierci nauczycielami były jego dzieci - Tyt i Eugenia Bohaczyk. Potem był Petro Pijko, Maksym Spiwak. Później nauczycielami byli polacy Krajcewicz, Habela, Makuch, Świstak i Helena Turek. Podczas okupacji nauczycielami były osoby o nazwiskach Melech, Wisłocki, Sobyn.
W Bartnem przed wojną były aż dwa zespoły muzyczne złożone z mieszkańców wsi.
Bardzo barwną postacią przełomu XIX i XX wieku był w Bartnem Iwan Bohaczyk, nauczyciel w szkole z Bartnego. Do Bartnego przeprowadził sie z Ropicy Ruskiej wraz z całą rodziną. Po jego przeprowadzce do Bartnego, wójt ogłosił, iż rozpoczyna się nauka i wszyscy, którzy nie poślą dzieci do szkoły podlegać będą karze. W tym czasie do szkoły uczęszczało około 50-ro dzieci. Starsze uczyły sie od 9 do 12 a młodsze uczęszczały do szkoły od 13 do 16. Nauka w szkole odbywała się od poniedziałku do soboty. W każdy wtorek i sobotę do szkoły na lekcje religii przychodził o. Wołodymyr Kałużniacki i pomiędzy godziną 11-tą a 12-tą prowadził zajęcia.
W 1896 r. powstała w Bartnem stacja meteorologiczna prowadzona początkowo właśnie przez Iwana Bohaczyka, a po nim przez Mikołaja Horbala.
W 1906 roku był autorem kolejnej inicjatywy a mianowicie założył chór cerkiewny.
Nauczyciela Bohaczyka nie ominęła wywózka do Thallerhoffu. W 1914 roku wraz z min. o. Kałużniackim zostali aresztowani i wywiezieni do obozu. Bohaczyk przetrwał obóz ale wrócił z nadszarpanym zdrowiem. Zmarł 26.12.1919 roku po blisko 30-letnim pobycie w Bartnem (jego grób znajduje się na cmentarzu w Bartnem). Co ciekawe, mimo iż miał 5-ciu synów i 3 córki, żadne z nich nie pozostawiło po sobie potomstwa i po rodzinie Bohaczyków, mieszkającej w Ropicy i Bartnem, nie pozostał ślad.
Pisząc o osobach, mieszkających Bartnem i mających wpływ na rozwój wsi i jej mieszkańców u progu XX-go wieku, nie sposób nie wspomnieć o wielkiej postaci jaką był unicki ksiądz Wołodymyr Kałużniacki, który swoją posługę sprawował przez blisko 40 lat.
Ksiądz Kałużniacki był postacią bardzo barwną - znał sześć, posiadał bogaty księgozbiór, m.in. książki w języku łacińskim, niemieckim, rosyjskim. Po przejściu w latach 1928 -30 znacznej ilości mieszkańców na prawosławie, utracił stanowisko parocha. Przeciwstawiał się szerzeniu poglądów ukrainofilskich w świątyni, przez co został wyrzucony z plebanii. Odtąd żył w ogromnym ubóstwie tułając się po wsi. Czasem pomoc - jałmużnę dawały mu niektóre rodziny prawosławne. Nowy proukraiński duchowny nie był tak światły, jak ks. Kałużniacki. Książki z biblioteki wyrzucił pod schody plebanii. Wiele z nich uległo zniszczeniu.
Ksiądz Wołodymyr Kałużniacki zmarł w 1934 roku i został pochowany na cmentarzu w Bartnem a jego obowiązki przejął ks. Iwan Bułat, które obowiązki pełnił aż do przesiedleń 1947 roku.
Dopiero w latach 60-tych z inicjatywy wracających z wysiedleń mieszkańców Bartnego oraz dzięki pomocy finansowej emigrantów z Kanady i USA wystawiono mu pomnik.
Warto jeszcze wspomnieć, iż przed o. Kałużniackim, w drugiej połowie XIX stulecia proboszczem greckokatolickim w Bartnem był urodzony w Wierchomli Wielkiej, Wołodymir Chylak, znany łemkowski pisarz, autor około 50 powieści i opowiadań o życiu Łemków, wydawanych zazwyczaj pod pseudonimem Jeronim Anonim.
Z Bartnego pochodził też urodzony w 1796 roku Foma Polański - greckokatolicki biskup przemyski oraz urodzony w 1843 roku Julian Pelesz - biskup greckokatolickiej diecezji stanisławowskiej.

Oboje, tzn. nauczyciel Iwan Bohaczyk oraz ksiądz Kałużniacki postanowili zwalczać ogromną plagę Bartnego - pijaństwo. Mężczyźni wydawali ostatnie grosze na alkohol na czym cierpieli wszyscy. Wspólnie założyli bractwo trzeźwości. Co prawda najbardziej pijący, snie zapisali się, ale członkami były ich żony oraz młodzież. Nie łatwo było zapanować nad trzeźwością miejscowych, gdyż w Bartnem były aż trzy karczmy. Pierwsza z nich stała w centrum wsi przy budynku dawnej mleczarni i była prowadzona przez Żyda Chaima, druga z nich - prowadzona przez Żyda Abrama, znajdowała się poniżej cerkwi greckokatolickiej a trzecia z nich była prowadzona przez rodzinę łemkowską.

Warto również wspomnieć, iż na terenie Bartnego poszukiwano ropy naftowej - jak wynika z przekazów ustnych - kilka "kopanek" znajdowało się w pobliżu potoku wypływającego z przełęczy Majdan a kilka innych znajdowało się w pobliżu cerkwi - niestety po latach nie natrafiono na ich ślady.

W marcu 1928 roku, blisko 70% mieszkańców przeszło na prawosławie. Już przed tym wydarzeniem, mieszkający w Bartnem Stefan Felenczak, jeździł z Bartnego do odległej Tylawy z prośbą o przyjazd prawosławnego księdza i rozpoczęcia działań zmierzających do otwarcia parafii w Bartnem. Do dnia dzisiejszego stoi w pobliżu cerkwi prawosławnej, kamienny krzyż z następującym napisem: "Na cześć i chwałę Pana Boga wykonali członkowie prawosławnej cerkwi w Bartnem powróciwszy z Unii - 17 marca 1928 roku". Dzień po tym fakcie tj. 18.03.1928 odbyło się pierwsze nabożeństwo prawosławne po wojnie na które przybyli licznie w procesjach z chorągwiami i krzyżami mieszkańcy Wołowca i Świerzowej Ruskiej. Nabożeństwo zostało odprawione przez ks. Michała Hrycaja, Pawła Szwajkę, Aleksandra Wołoszyńskiego i Michała Iwaśkowa (warto wspomnieć, iż takie msze odbywały się podczas I-szej wojny światowej celebrowane przez kapelana wojsk carskich dla stacjonującego tu pułku Kozaków Dońskich.
W lipcu przybył do Bartnego ks. Onufry Sapieha, który sprawował obowiązki księdza prawosławnego w Bartnem, do tego czasu msze odprawiali księża z okolicznych miejscowości. Wraz z przyjazdem ks. Onufrego rozpoczęła się budowa cerkwi prawosławnej w Bartnem. Miejsce pod budowę ofiarował gospodarz Oryszczak - mieszkańcy wspomagali budowę cerkwi czym tylko mogli - drzewem, swoimi umiejętnościami, pracą rąk i ofiarnością.
9 września 1928 roku wkopano kamień węgielny pod budowę nowej cerkwi prawosławnej. Tempo budowy było zaiste ekspresowe a do czasu zakończenia budowy nabożeństwa odprawiano na wolnym powietrzu lub w prywatnej chyży. Już 28.10.1928 była gotowa w stanie surowym a 14.11.1928 odprawiono pierwszą służbę.
Władze prawosławnej metropolii warszawskiej, zabiegały w 1928 roku o uzyskanie statusu parafii (a nie filii) dla Bartnego, lecz niestety nie udało się to.
Istniały również plany budowy monastyru na polu Prokopa Tuza, jednak plany zniweczyła II-ga wojna światowa.
Prawosławnymi parochami byli Michał Balik (koniec lat 20-tych oraz lata 1936-1938), Stefan Paszkiewicz (początek lat 30-tych), Fedor Waniga, Andronik Łaszczuk (1932-1936), ihumen Michał Chrapowicki (1938-1942), Jan Lewiarz (1942-1947).
W 1936 roku, mieszkańcy Bartnego kupili w Poczajowie ikonę Matki Bożej Poczajowskiej do swojej cerkwi, która do Bartnego dotarła w przesyłce pocztowej.
Warto jednak opisać dalszą, niecodzienną historię tej ikony. W 1945 roku, gdy blisko połowa wsi uległa agitacji i wyjechała na wschód, bez zgody pozostałych mieszkańców, jeden z opuszczających wieś - Michał Kozak, zabrał z cerkwi poczajowską ikonę i kilka innych przedmiotów z bartniańskiej cerkwi. Spotkało się to z wielkim oburzeniem pozostałych mieszkańców wsi, którzy postanowili odzyskać wywiezione przedmioty. Misji odzyskania ikony podjął się Osyf Murianka, z którym podjęli się pojechać dwaj inni mieszkańcy Bartnego - Andrzej Kuziak oraz Fećko Boroszowycz, którzy jechali na sowiecką Ukrainę odwiedzić swoją rodzinę. Mieli wracać wspólnie by nie było problemu z przewiezieniem odzyskanych przedmiotów przez granicę. Po odnalezieniu na połtawszczyźnie Michała Kozaka, Murianka bez problemu odebrał od niego obraz Matki Bożej Poczajowskiej oraz przedmioty z cerkwi min. Ewangelię i kielich. Do wracającego Murianki dołączył wracający od rodziny Kuziak i razem przewieźli obraz i cerkiewne przedmioty przez granicę. Wielkie przywitanie Poczajowskiej ikony zorganizował ksiądz Lewiarz. Zebrali się wszyscy mieszkańcy wsi. Ks. Lewiarz przekazał uroczyście mieszkańcom ikonę na granicy Bodaków i Bartnego i procesja mieszkańców ruszyła do wsi. Podczas wysiedlenia w 1947 roku, ks. Lewiarz zabrał ikonę z cerkwi i zawisła ona w pierwszej cerkwi prawosławnej, która została otwarta na ziemiach zachodnich, w miejscowości Zimna Woda. Dziś w cerkwi prawosławnej w Bartnem jest kopia tej ikony.
W okresie kiedy nasilały się zatargi pomiędzy unitami i prawosławnym, w niektórych wsiach rosła rola baptystów - takie próby podejmowali także w Bartnem lecz bez większych sukcesów.

Przed wojną na terenie całej Łemkowszczyzny funkcjonowały czytelnie imieniem M. Kaczkowskiego, podlegające centrali we Lwowie. Znajdowały się one w najmniejszych wioskach i skupiały wokół siebie mieszkańców wsi, niezależnie od ich poglądów i różnic ideologicznych i religijnych mimo, że ich działalność była ściśle związana z ruchem prorosyjskim będącym przeciwwagą dla związanych z ideami ukraińskim czytelniami "Proświty". Ruch czytelniany wprawdzie osłabiony przez wojnę, wszedł w okres międzywojenny z poważnym bagażem doświadczeń z przeszłości, które pozwoliły na stosunkowo szybką odbudowę struktur Towarzystwa na terenie Łemkowszczyzny. W 1927 roku wraz z innymi 11-toma placówkami została odnowiona czytelnia w Bartnem, jednak czytelnie nie były juz tak popularne jak w poprzedniej dekadzie i wiele spośród nich z powodu braku aktywności członków - zamykano. Taka sytuacja miała miejsce w Bartnem gdzie otwarta w 1927 roku czytelnia, została zamknięta w 1928 roku i ponownie otwarta w 1929.
Spośród licznych czytelni imienia Kaczkowskiego na Łemkowszczyźnie tylko jedna stanęła na gruncie wyznaniowym, formalnie umieszczając swe cele statutowe w ramach wartości religii prawosławnej. Była to czytelnia w Bartnem, która przyjęła oficjalna nazwę: "Czytelnia imienia Kaczkowskiego II. Prawosławna w Bartnem". Jej powstanie było wynikiem konfliktu pomiędzy prawosławnymi a greckokatolickimi członkami czytelni macierzystej. 23 kwietnia doszło do secesji członków wyznania prawosławnego, którzy wybrali własnego przewodniczącego - Stefana Felenczaka. Rozbicie czytelni na dwie odrębne jednostki miało jedynie charakter lokalny - w okolicznych miejscowościach mimo często bardzo ostrych konfliktów - do podobnych sytuacji nie doszło. Władze centralne we Lwowie uznały czytelnię prawosławną lecz ani ona ani pierwotna czytelnia nie prowadziła działalności statutowej co potwierdziła wizyta i sprawozdanie rewizora kontrolującego wykonywanie obowiązków - Osipa Janowickiego, które zawierało następujące stwierdzenie "nie przejawia właściwie żadnego życia". Jak się okazało chodziło tylko demonstrację postaw a nie o spór co do celów czy sposobu działania. Prawosławną czytelnię w Bartnem ożywiła dopiero w 1936 roku działalność księdza prawosławnego.

Według szematyzmu z 1936 roku w Bartnem było 265 unitów, 738 prawosławnych i 5-ciu Żydów i było wsią dosyć dużą - ponad 2000 hektarów powierzchni.

U progu II-giej wojny światowej, w Wojsku Polskim służyło 14 mężczyzn z Bartnego. Jeden spośród nich zaginął bez śladu, dwóch dostało się do niemieckiej niewoli a inni bądź przedostali się na zachód bądź powrócili w rodzinne strony.
Po powrocie w rodzinne strony o młodych upomnieli się Niemcy. Jak wynika ze wspomnień Fećko Felenczaka, 7 listopada do Bartnego na koniach przyjechało 12 Niemców - ich wizyta rozpoczęła wywózkę młodych ludzi na roboty do Niemiec. W krótkim czasie z Bartnego zabrano do Niemiec 60 młodych dziewcząt i chłopców. Zabrano również 26 chłopców, których wcielono do jednostek pomocniczych wykorzystywanych do budowy dróg i mostów. Jednostki te potocznie nazywano "junaki". Każdy kto dostał nakaz pracy dla Niemców, musiał stawić się na komisji w Krośnie gdzie dostawał przydział do pracy. Młodzi Łemkowie pracowali w latach 1941-1944 i mieli obowiązek pracy od 6-ciu do 12-miesięcy. Najwięcej Łemków z Bartnego pracowało przy rozbudowie stacji kolejowej w Rzeszowie, w tartaku w Muszynie i na stawach w Foluszu. Pracowali po 8 godzin dziennie i tygodniowo jako "wynagrodzenie" otrzymywali 100 papierosów oraz wyżywienie w trakcie pracy.
Lista osób służących Niemcom w jednostkach pomocniczych:
Fećko Cap
Wasyl Horbal
Andryj Kuziak
Fećko Dutkanycz
Fećko Madzik
Wasyl Kiciliński
Petro Hlywa
Iwan Hlywa
Iwan Paszko
Paweł Kuziak
Andryj Ozynski
Hnat Madzik
Iwan Fedak
Michał Cirkot
Iwan Horbal
Fećko Horbal
Andryj Pidberezniak
Wasyl Kwoczka
Wasyl Warian
Iwan Szkurat
Mikołaj Pidberezniak
Hnat Pidberezniak
Fećko Felenczak
Andryj Felenczak
Mikołaj Worobel
Fećko Worobel


Bardzo też szybko wyznaczono mieszkańcom Bartnego kontyngenty - regularnie na rzecz Niemców musieli oddawać płody rolne oraz zwierzęta.
W 1940 roku blisko połowa rodzin zamieszkujących Bartne, złożyła podania o zgodę na wyjazd do ZSRR - zgodzę na wyjazd otrzymały tylko 2 rodziny.
Podczas okupacji na Łemkowszczyźnie ustanowione policję złożoną z ukraińców. Nazywano ich potocznie "siczowikami". Na terenie całej Łemkowszczyzny byli wrogo nastawieni do mieszkańców, którym wyrządzali ogromne krzywdy. Egzekwowali bardzo skutecznie kontyngenty na rzecz Niemców, zabierając więcej niż powinni niszcząc przy tym mienie Łemków. Do Bartnego przychodziło dwóch "siczowików" o nazwiskach Armoluk i Opryszko. Najtragiczniejszym epizodem było zamordowanie przez jednego z nich wędrownego rzemieślnika, który zajmował się kowalstwem, ostrzeniem noży i narzędzi rolniczych - Wasyla Cygana.
Mieskańcy Bartnego podczas II wojny światowej służyli zarówno w Wojsku Polskim jak i w Armii Czerwonej, która w 1944 roku weszła na tereny Beskidu Niskiego. W WP służyło 14 bartnian a ich losy były różne. W 1939 roku zginął Michał Fesz, kilku wróciło do Bartnego a kilku dostało się do jednostek walczących na wschodzie. Dwóch spośród nich - Andryj Decio i Ilko Fesz przyłączyło się do armii gen. Andersa i dostało się do Anglii.
W 1944 roku do Armii Czerwonej wcielono 38 mężczyzn z Bartnego.
Pod koniec wojny, gdy front zbliżał sie już do Bartnego, we wsi był szpital. Ponad Bartnem, przy granicy ze Świerzową, w lesie w pobliżu dawnego tartaku były niemieckie bunkry i ziemianki gdzie przez pewien czas stacjonował sztab i znajdował się tam też sąd wojenny. Na przełomie 1944 i 1945 roku Niemcy ewakuowali się z terenu Beskidu Niskiego, rosyjskie wojska były już nawet w Sączu a w Bartnem jeszcze stacjonowali Niemcy. Jedyną drogą ewakuacji był kierunek południowy przez Czechosłowację.
Z okresu istnienia szpitala polowego w Bartnem był cmentarz żołnierzy niemieckich z II wojny światowej. W 1997 roku ekshumowano szczątki poległych i przewieziono do zbiorowej mogiły żołnierzy niemieckich w Siemianowicach Śląskich.

Bartne w trakcie wojny i po wojnie było miejscem, które często odwiedzały oddziały partyzanckie i to wszelakiego rodzaju. Najlepsze wspomnienia mieszkańcy Bartnego mają z kontaktów z partyzantką słowacką, która zachodziła do wsi. Jak wspomina jeden z mieszkańców "... ludzie ich bardzo lubili, byli to z reguły, młodzi, inteligentni chłopcy, wyposażeni w krótkie karabiny maszynowe, kilka granatów, ubrani w krótkie kożuszki co mieszkańcom przypominało "kozaków" ". Prócz Słowaków do wsi zachodzili partyzanci z Armii Krajowej. Oni już nie są tak miło wspominani przez mieszkańców. Zachodzili do wsi, pobierali kontyngenty z jedzenia i zwierząt. Co prawda wystawiali pokwitowania, z którymi należało się po wojnie zgłosić do urzędu by odzyskać pieniądze ale nie było takiego w Bartnem, który by coś dostał. Z partyzantami Armii Krajowej związany jest epizod z samolotem, który runął na Mareszkę, zestrzelony przez przechodzący przez Bartne, bardzo duży, liczący blisko 200 osób oddział partyzancki. Po tym wydarzeniu, więcej partyzantów w okolicy nie widziano, gdyż Niemcy rozwścieczeni stratą maszyny zwiększyli liczebność oddziałów patrolujących okolicę. Zaraz po wojnie w okolicy pojawiły się jednostki UPA. Również i z nimi mieszkańcy mają bardzo złe wspomnienia. Schodzili do wsi, zabierano żywność a na dodatek dopuścili się kilku morderstw. Z ich rąk zginęła żona kowala z Wołowca, która chodziła do rodziców w Bartnem - prawdopodobnie przez oddział, w którym był pochodzący z Małastowa, Wysowski. Również i z jego rąk zginął 16 letni student bursy w Gorlicach - Wasyl Bodak, który nie mając pieniędzy na internat dojeżdżał do Gorlic rowerem. Ich wizytom we wsi towarzyszyły z reguły wizyty Wojska Polskiego podejrzewającego mieszkańców o sprzyjanie UPA.
26 X 1945 roku miała miejsce w Bartnem w pobliżu gospodarstwa Nestora Pidberezniak (prowadzącego warsztat tkacki) potyczka pomiędzy UPA a Wojskiem Polskim. Po kilkunastu strzałach UPA wycofała sie do lasu a do wsi weszli żołnierze WP. Pierwsze kroki skierowali do chyży w której przebywał Pidberezniak, po wejściu do środka Pidberzniak został zastrzelony serią z automatu. Cała wieś okryła się żałobą - Nestor był osobą bardzo lubianą a poza tym był świetnym fachowcem. Po powrocie z Armii Czerwonej, Nestor zatrzymał sie do czasu odbudowy gospodarstwa u ks. greckokatolickiego Iwana Bułata. Byli między sobą bardzo zaprzyjaźnieni - wiadomość o śmierci tak zdruzgotała Bułata, iż nie był w stanie odprawić pogrzebu Nestora Pidberezniaka. Jego obowiązki przejął ksiądz prawosławny, który poprowadził procesję z górnej części wsi aż na greckokatolicką plebanię księdza Bułata, który całą drogę w procesji tylko płakał.
28 lutego 1947 roku doszło w Bartnem do krwawej potyczki między oddziałami UPA a Wojskiem Polskim. W wyniku wymiany ognia zginął prowidnyk nadrejonu "Werchowyna" Stepan Jaroszewycz ps. "Robert" oraz piastująca stanowisko referenta propagandy nadrejonu "Werchowyna" Marija Kitiszko ps. "Stepowa" oraz jeden strzelec ochrony. Do wsi schodziły też grupy UPA, które przechodziły na zachód z Ukrainy i z nimi z reguły nie było problemów.

Prawie natychmiast po tym jak Bartne opuścili Niemcy, zaczęto namawiać mieszkańców do wyjazdu na wschód. Z początku obiecano cuda, ziemię, domy... a z czasem pojawiały się groźby i szantaż.
W 1945 roku do ZSRR wyjechały 82 rodziny jednak wszystko odbywało się pod dużą presją. Bartnianie osiedlili się w okolicach Lwowa, Borysławia i Truskawca
W poniedziałek 19.05 1947 roku mieszkańcy Bartnego dostali informację o wysiedleniu swojej wsi. Dostali ultimatum, iż do zachodu słońca dnia następnego (wtorek 20.05.1947) wszystkie rodziny wpisane na listę wysiedleń, mają opuścić wieś. 1.06 nastąpiła odprawa z Jasła. Wysiedlono 86 rodzin w tym także 11, które wróciło z ZSRR po wysiedleniu w 1945 roku (w sumie 472 osób). Nie wszyscy zostali wygnani z Bartnego. We wsi z rodzinami pozostali Michał Zawidniak, Mikołaj Chwalik, Mikołaj Horbal, Michał i Anna Horbal (rodzeństwo Mikołaja), Anna Hbur z synem i samotny Stefan Felenczak. Bartnianie zostali pognani przez przełęcz Majdan przez pustą już Świerzową Ruską. Pierwszy odpoczynek nastąpił w górnej części Świątkowej. Następnie przez Desznicę, Kąty, Żmigród i dalej do Jasła. Aż dziwne, że wybrano odległe o 40 km Jasło a nie oddalone o 20 km Gorlice gdzie również kierowano wielu przesiedleńców z okolicznych wsi.
Transporty kierowano przez Oświęcim i stamtąd zabierano wybranych podejrzanych do Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie.
Z Bartnego w Jaworznie znalazło się aż 26 mężczyzn:
Mytro Reszetar
Paweł Worobel
Mikołaj Worobel
Iwan Paszko
Michał Gbur
Iwan Kopcza
Iwan Felenczak
Fećko Felenczak
Michał Gracoń
Prokop Tuz
Kuźma Pidbereźniak
Seman Szkurat
Mytro Dutkanycz
Iwan Madzik
Wasyl Cirkot
Iwan Cirkot
Wołodymyr Fedak
Tymko Horbal
Mati Madzik
ks. Iwan Bułat
Iwan Staranka
Andryj Honczak
Anna Gbur
Stefan Horbal
Mikołaj Szkurat
Prokop Kuziak


Po 1956 roku, gdy nastąpiła możliwość powrotu do Bartnego powróciło 31 rodzin, które musiały odkupywać swoje domy od polskich osadników bądź budować je od początku. W latach 70-tych, Bartne zamieszkiwało około 250 osób, co stanowiło około czwartej części ludności zamieszkujących wieś przed II-gą wojną światową. Wieś przez długi okres czasu była trudno dostępna a asfalt do Bartnego doprowadzono dopiero w 1987 roku (do cerkwi prawosławnej). W tym też roku do Bartnego dotarł pierwszy autobus PKS (dotychczas najbliższy przystanek znajdował się w odległym o 7 kilometrów Dragaszowie). W 1997 roku doprowadzono asfalt do końca wsi - 200 metrów poniżej bacówki PTTK.
Od 1986 roku, przez 4 kolejne lata, w Bartnem odbywała się jakże kameralna jeszcze wtedy "Łemkowska Watra". która dziś kontynuowana jest z wielkim rozmachem w odległej o kilkanaście kilometrów Zdyni.


Warto poszukać i zobaczyć:
- cerkiew greckokatolicka z 1824 roku pod wezwaniem świętych Kosmy i Damiana. Obecnie stanowi filię Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu - nie odprawia się w niej nabożeństw,
- cerkiew prawosławna pod wezwaniem świętych Kosmy i Damiana, zbudowana w 1928 roku, użytkowana do dnia dzisiejszego,
- cmentarz wiejski założony w 1877 roku. Położony na skarpie przy drodze, 200 metrów powyżej cerkwi greckokatolickiej. Na cmentarzu duża ilość nagrobków będący autorstwem kamieniarzy z Bartnego (min. Wasyla Graconia). Warto zwrócić uwagę na nietypowy wykonany z nieobrobionych kamieni młyńskich. To grób Walewskiej, właścicielki Bartnego końca XIX-go wieku. Na cmentarzu znajdują się również nagrobki, wspominanych w tekście: nauczyciela Iwana Bohaczyka i księdza Wołodomyra Kałużniackiego.
- cmentarz wojenny nr 64 projektu Hansa Mayra (położony powyżej cmentarza wiejskiego),
- cmentarz choleryczny z 1873 roku,
- przydrożne krzyże i kapliczki kamienne z XIX i XX wieku, wykonane przez lokalnych rzemieślników,
- kilka dobrze zachowanych drewnianych chyż z przełomu XIX i XX wieku,
- rezerwat "Kornuty" nad Bartnem - min. ciekawe formy skalne (do 20 metrów wysokości) oraz kilka jaskiń - największa jaskinia Mroczna ze 175 metrami korytarzy,
- osuwisko oraz nieczynne kamieniołomy na stokach Magurycza Dużego - w 2008 roku wyznaczona została ścieżka edukacyjna ułatwiająca dostęp do dotychczas trudno dostępnych atrakcji stoku Magurycza - ścieżka prowadzi z Kornutów przez wieś Bartne na Magurycz - oznaczona jest znakami... róży (?!?),
Jak trafić do Bartnego ??
Pieszo bądź rowerem
- szlakiem niebieskim z Banicy
- szlakiem czerwonym z Wołowca
- szlakiem czerwonym z Magury i Świerzowej
- szlakiem żółtym z Banicy
- szlakiem żółtym z Folusza
- bez szlaku ze Świątkowej Wielkiej przez Świerzową Ruską
Samochodem
- do Bartnego prowadzi dobra droga asfaltowa z Ropicy Górnej przez Bodaki (koniec drogi przy ostatnich zabudowaniach wsi).

Jeśli posiadasz jakiekolwiek informacje, zdjęcia, materiały związane z tą wsią, znasz ludzi lub potomków tych, którzy stąd pochodzili...napisz do mnie...
Napisz również do mnie jeśli którekolwiek z zamieszczonych informacji są niezgodne z prawdą - bartek@beskid-niski.pl


Beskid Niski - część zachodnia (2013)


Liczba zdjęć: 52
Jesienne słońce w Bartnem
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne
Bartne

Aktualizacja: 2013-05-31



beskid-niski.pl na Facebooku


 
3324

Komentarze: (0)Dodaj komentarz | Forum
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 0 i 2: (Anty-spam)
    ;


e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2016 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
praca w Niemczech|prosenior24.pl
Miód
Idea Team
Tanie odżywki
Ogląda nas 7 osób
Logowanie