Góry
  • Turystyka piesza
  • Mapa wydawnictwa PTR Kartografia na podkładzie map WIG
  • Mapa wydawnictwa Compass. Wydanie III z 2005 roku.
Łemkowie i Łemkowszczyzna
  • Łemkowie
Obiekty i miejscowości
  • Miejscowości
  • Cmentarze wojenne
  • Cerkwie i kościoły
  • Tabela obiektów
Przyroda
  • Przyroda
Noclegi
  • Noclegi
  • Jak znaleźć nocleg?
  • Dodaj ofertę
Galerie zdjęć
  • Najlepsze zdjęcia
  • Panoramy sferyczne
  • Galerie tematyczne
  • Zdjęcia archiwalne
Informacje praktyczne
  • Przejścia graniczne
  • Komunikacja
  • Pogoda
Sport
  • Rower
  • Sporty zimowe
Portal beskid-niski.pl
  • Wyniki zakończonego konkursu
  • Księga gości
  • Subskrypcja
  • Linki
  • Mapa portalu

 

/ Miejscowości / Banica k. Gładyszowa (opis + foto)
 

Banica k. Gładyszowa (opis + foto)

Region:Dorzecze górnej Wisłoki

Banica - łem. Banycja - wieś Banica znajduje się w dolinie niewielkiego potoku, spływającego ze stoków Dziamery, którego wody poprzez Zawoję wpadają do Wisłoki. Dolina wsi Banica leży na wysokości około 600 metrów, pomiędzy niewysokimi szczytami. Od strony północnej Banica osłonięta jest masywami Magurycza Dużego (777 m. n.p.m.) i Dziamery (756 m. n.p.m), które odgraniczają Banicę od Bartnego. W kierunku wschodnim, niewysokie wzgórza oddzielają Banicę od pobliskiego Wołowca. W kierunku południowym dolina wsi rozszerza się w kierunku wsi Krzywa, którą wieńczy masyw szczytu Obszar (685 m. n.p.m.). Na zachodzie poprzez zalesione i opadające stoki Banica graniczy z wsiami Pętna i Gładyszów. Dzisiejsza Banica jest już tylko wspomnieniem i symbolem na mapach. Obecnie to zaledwie dwa domy - jeden zamieszkały sezonowo a drugi to całoroczny pensjonat i tylko dokładne mapy turystyczne informują o tym, iż to urocze miejsce było przed 1947 rokiem ludną wsią. Banica a konkretnie tzw. Banicka Górka nad Banicą była miejsce przez które przejeżdżali mieszkańcy wszystkich okolicznych wsi zamieszkałych przez ponad 3000 mieszkańców jadąc na jarmark w Gorlicach. Musieli przez nią przejechać zarówno mieszkańcy pobliskiej Krzywej czy Wołowca jak i dalekiej Radocyny, Nieznajowej Czarnego czy Ożennej. Dziś na drodze pojawiają się mieszkańcy kilkunastu okolicznych domów oraz turyści zmierzający do Wołowca i Radocyny.
Zabudowania Banicy znajdowały się w dolinie potoku, wzdłuż starej drogi, na osi północ-południe przecinając drogę do Wołowca - usytuowane były wzdłuż dzisiejszego żółtego szlaku zarówno powyżej jak i poniżej drogi do Wołowca).

Nie wiadomo skąd pochodzi nazwa Banica ale wśród dawnych mieszkańców wsi, krążyła przez wieki legenda, iż w średniowieczu wieś założyli zbójnicy, którzy napadali na szlacheckie dwory a nazywano ich "bandyci" i podobno od tego określenia ta nazwa - ale to tylko legenda. Bardziej prawdopodobne jest inne pochodzenie nazwy Banica. W dokumentach pojawia się także nazwa bannica co można wiązać ze ruskim słowem bania co oznaczało dół lub kopalnię.
Pierwsze wzmianki o wsi pochodzą z 1629 roku, Banica była wsią królewską należącą do starostwa bieckiego. Pierwsze wzmianki mówią o czterech gospodarstwach wołoskich oraz dwóch rodzinach komorników czyli nie więcej niż 36 osób - wzmiankowany jest również sołtys z tego okresu a był znany z imienia - Fedor. Wkrótce po założeniu wsi gospodarze, którzy osiedlili się w Banicy musieli karczować lasy pod ziemię do uprawy i gospodarzenia a ziemia w okolicach w porównanie z resztą Łemkowszczyzny była dość dobra. Ich praca oraz całkiem niezła ziemia spowodowały, że tereny te były atrakcyjne dla kolejnych osiedleńców - w 1665 roku wieś zamieszkiwało już 77 osób w 13 gospodarstwach.
Po 1772 roku, Banicę wraz z okolicznymi wsiami zakupił od rządu austriackiego, Wilhelm Siemieński herbu Dąbrowa (ostatni starosta biecki) a następnym właścicielem był jego syn Stanisław Siemiński. W tym też czasie (1785 rok) wieś zamieszkiwały już 163 osoby w tym 5 Żydów.

Banica razem z Jasionką i Krzywą należały do jednej gromady więc miały wspólną parafię oraz szkołę a ich historia przeplata się na wielu płaszczyznach i często o pewnych zdarzeniach należy pisać wspólnie dla tych trzech wsi.

W czasach Austro-Węgier wielu mieszkańców Banicy szukało zarobku poza swoją wsią. Najbliżej było na Węgry gdzie często wyjeżdżano na żniwa. Jednak główna fala emigracji ukierunkowana była na Stany Zjednoczone i Kanadę. Tak z Banicy jak i z całego powiatu gorlickiego emigrowało wiele osób - najczęściej po kilka osób z jednej rodziny. Pierwsi emigranci wyruszyli za Ocean już jeszcze w XIX wieku. Gdy oni przetarli szlaki ruszyła na przełomie XIX i XX wieku prawdziwa fala emigracji. Część zostawała w Ameryce na stałe a część po kilku latach pracy wracała do Banicy.
W Banicy nigdy nie było cerkwi (dopiero w 1933 roku po przejściu większości mieszkańców na prawosławie wybudowano niewielką kaplicę). Banica należała do parafii i cerkwi w Wołowcu jednak w XIX wieku mieszkaniec Krzywej - Demczar, podarował grunt pod cerkiew i wspólnymi siłami mieszkańcy Banicy, Krzywej i Jasionki zbudowali cerkiew w Krzywej a księdza dowożono z Wołowca.
W 1901 roku wybuchł trwający wiele lat spór pomiędzy mieszkańcami Krzywej, Jasionki i Banicy a mieszkańcami Wołowca o to gdzie miał mieszkać paroch. Sytuacja zaogniła się szczególnie po 1902 roku kiedy w Krzywej spłonęła cerkiew i na jej miejscu prowizorycznie postawiono odkupioną od mieszkańców Radocyny starą cerkiew. Odmówienie księdzu w pomocy remontu plebanii na Wołowcu spowodowało jego gniew, więc postanowił, że na Krzywej msza będzie odprawiana co trzecią niedzielę - argumentował to tym, że w Krzywej jest kaplica a nie cerkiew. Komitet, który zawiązał się w Krzywej, Banicy i Jasionce zdecydował, iż mimo braku środków trzeba się zdecydować na budowę nowej cerkwi. Choć w Krzywej były już dwie cerkwie, to ksiądz był nadal nieugięty i trzeba go było wozić gdyż nadal swoje duszpasterstwo w Krzywej warunkował nową plebanią w Wołowcu. Odwoływano się do wielu urzędników a spór oparł się nawet o jedno z wiedeńskich ministerstw gdzie proszono o przyznanie stałego pobytu parochowi na Krzywej. Sytuacja wyjaśniła się prawie po 30 latach gdy w 1928 roku mieszkańcy Wołowca przeszli na prawosławie co było argumentem dla mieszkańców Krzywej, Jasionki i Banicy.
Tak było do 1930 roku kiedy to swiaszczennik Wołodymyr Hajdukiewicz wyprowadził się z Wołowca, (mieszkańcy w większości przeszli na prawosławie) i przeniósł się do Krzywej.
W 1928 roku, również i baniczanie przeszli na prawosławie i przy greckokatolickiej cerkwi w Krzywej zostało jedynie kilka rodzin a na dodatek jeszcze rodziny Petra Rotko, Iwana Huresza i Iwana Szkymby przeszły na baptyzm. Tak więc w tej niewielkiej wiosce byli prawosławni (w większości), grekokatolicy, żydzi i baptyści (we wsi mieszkał też wraz z rodziną - Kuźma Michalik - cygan, który do 1912 roku mieszkał w Jasionce a potem wraz z całą rodziną przeniósł się na Banicką Górkę. Miejsce to było wymarzone dla profesji, która wykonywał - skrzyżowanie uczęszczanych dróg, zawsze dawało pracę świetnemu kowalowi a za takiego był uważany)
W 1933 roku na terenie przekazanym w ofierze przez mieszkańców, wybudowano prawosławna kaplicę - małą, dwudzielną świątynie o konstrukcji zrębowej. Księdza, baniczanie dowozili z Wołowca gdyż maleńkiej Banicy nie było stać na utrzymanie księdza. Wyposażenie do kaplicy musieli kupić już sami mimo iż w cerkwi w wyposażaniu cerkwi w Krzywej mieli swoje niemałe udziały. Wkrótce po wybudowaniu kaplicy, kilkadziesiąt metrów wyżej założono cmentarz - chowany tam prawosławnych wiernych - unitów chowano na cmentarzu w Krzywej.
Świątynia po wysiedleniu mieszkańców niszczała, aż w 1981 zawaliła się. W czasach gdy była użytkowana, była filialną cerkwią parafii w Wołowcu. Do dnia dzisiejszego na łące w okolicach schroniska (po drugiej stronie rzeki), znajdują się jej smutne szczątki - fragmety konstrukcji dachu oraz zardzewiała bania.
W 1938 roku, prawosławni mieszkańcy Banicy mieli w swojej małej wsi, wielkie święto. Banicę odwiedził wizytujący prawosławne cerkwie - biskup Szymon.

Mieszkańców wsi nie ominęła zawierucha I-szej wojny światowej. Do wojska powołano kilku mieszkańców Banicy. Przed wyjazdem zostali wezwani do Krakowa gdzie dano im mundury i broń i wysłano ich na front w okolice Lublina. Przed wyjazdem na front wraz z kilkoma mieszkańcami Jasionki i Krzywej uczestniczyli oni w spotkaniu z biskupem krakowskim.
Front nie ominął też okolicy. Zatrzymał się on w okolicy na klika miesięcy a z racji dosyć istotnego położenia, przy krzyżówce dróg do Gorlic i Gładyszowa na zmianę pojawiali się to Kozacy to wojska Austriackie. Jak większość wsi w okolicy tak i mieszkańcy Banicy musieli oddać wojsku całe zapasy ziarna, żywności a także zwierzęta, które zabijano na mięso dla wojska. Pozwolono zachować tylko jedną krowę na rodzinę. Z tego to powodu po ustąpieniu frontu nastał we wsi wielki głód i zaczęły szerzyć się różne choroby, które powodowały śmierć wielu osób. Z niektórych rodzin zmarło i po kilka osób i jak wspominali mieszkańcy czasami dziennie było i kilka pogrzebów. Pozostałego we wsi bydła też nie było czym karmić.
I wojna światowa w okolicy to nie tylko mobilizacja młodych, to nie tylko kontyngenty dla wojska, to nie tylko pobliski front - to także obóz W Thalerhofie w Styrii koło Grazu - czterech mieszkańców Banicy wywieziono do Thalerhofu - Wanio Smyj, Joann Sajfert, Fedor Żuraw i Fedor Bihuniak - niestety z tej czwórki tylko Wanio Smyj przeżył katorgę obozu.

Wieś z wojny wyszła bardzo zniszczona, nie było co jeść, nie było w co się ubrać, choroby zbierały śmiertelne żniwo ale pomału pomagając sobie nawzajem starano się wszystko odbudować. W 1918 roku Łemkowie z Banicy znaleźli się w nowej rzeczywistości - rozpadły się Austro-Węgry i rządy objęła polska władza. Władza w pierwszych miesiącach wysłała kilku mieszkańcom Banicy powołania do wojska lecz nie byli oni skorzy do kolejnej wojny i aż do czasu zakończenia wojny polsko-bolszewickiej ukrywali się w okolicznych lasach. Najbliższy posterunek polskiego wojska znajdował się w Gładyszowie.
Ludzie zaczynali dochodzić do siebie lecz wkrótce nastał kryzys ekonomiczny i straszna inflacja.
Z początkiem lat 20-tych ludziom żyło się ciężko, nie mieli wsparcia od nowej władzy ale starali się pracować na swoim. Niektórzy najmowali się do pracy u Długosza w Siarach a także przy ścince i zwózce drzewa. Mieszkańcom pomagali też Ci którzy pod koniec XIX wieku wyjechali za pracą do Ameryki a z każdej rodziny w Jasionce wyjechało po kilka osób. Z czasem sytuacja ekonomiczna mieszkańców się poprawiła. Większość pracowała w pańskich lasach a Ci co mieli swoje sprzedawali drzewo Żydom z Gorlic.
Kilku mieszkańców wsi trudniło się handlem tzn. chodzili z towarami na drugą stronę granicy.
W latach 20-tych XX wieku, większość mieszkańców miało już konie, którymi zdecydowanie szybciej można było obrabiać ziemie a w razie potrzeby wierzchem pojechać na jarmark do Gorlic lub Bardejowa. Najmniej chowano kóz. W przydomowych ogródkach były również kury, króliki, gęsi i kaczki.
W okolicy Banicy ziemia była stosunkowo urodzajna więc gospodarze próbowali zajmować się uprawą ziemi. Prócz uprawy mieszkańcy zajmowali się sadownictwem. Najwięcej w okolicy rosło czereśni, gruszek, jabłek, śliwek.
W okolicy Banicy było też dużo lasów ale w większości były to lasy iglaste. Przed drugą wojną światową drzewo było podstawowym bogactwem wsi. Każdy gospodarz miał swój las i jeśli miał czym zawieźć drzewo do Gorlic to mógł stwierdzić, że pieniądze rosną w lesie. Ludzie jednak gospodarzyli rozsądnie i oszczędzali lasy myśląc przede wszystkim o dzieciach. Nie korzystano wiele z leśnego drzewa a jedynie na budowę domów, wyrób gontów i na opał. Niestety po wyjeździe Łemków na wschód w 1945 roku i wysiedleniu w 1947 roku na zachód natychmiast wykarczowano większość dorodnych, kilkudziesięcioletnich drzew zasadzając w to miejsce nowe sadzonki.
W każdej wsi w dwudziestoleciu międzywojennym byli wójtowie. W 1934 polska władza wprowadziła w miejsce wójta urząd sołtysa. Oprócz sołtysa wybierany był również jego zastępca. Zasada była taka, że jeśli sołtys był z Krzywej to zastępca był z Jasionki lub Banicy. Podczas okupacji, sołtysem był Mytro Keć z Banicy a jego zastępcą jasionczanin Seman Smyj.

W 1931 roku wieś liczyła 41 domów, mieszkało w niej 245 mieszkańców i zajmowała powierzchnię ponad 500 hektarów z czego około 400 hektarów to były grunty orne.

Już w XIX wieku powstała szkoła i z racji tego, że Jasionka, Krzywa i Banica to jedna gromada więc na lokalizację szkoły wybrano Krzywą jako, że była pomiędzy Jasionką i Banicą a z najdalszych domostw dzieci miały 2,5 kilometra do szkoły. Pierwotnie była to szkoła jednoklasowa i jako, że była zbudowana zawsze przy cerkwi to też dzieliła jej los. Gdy szkoła podzieliła los cerkwi i została spalona, zajęcia odbywały się w domach a nauczyciel jeździł po chyżach także w okolicznych wsiach.
Po pierwszej wojnie światowej wybudowano we wsi szkołę, która przetrwała wojnę i po wysiedleniach służyła polskim osadnikom jako sklep a szkołę przeniesiono do budynku plebanii. Był to drewniany budynek kryty blachą z mieszkaniem dla nauczyciela i jedną klasą z dużym placem wokół, który był wykorzystywany jako boisko oraz jako ogród dla nauczyciela.
Po wysiedleniach szkoła nadal funkcjonowała i uczyły się w niej dzieci polskich osadników oraz cyganów z Krzywej.
Znane są nazwiska nauczycieli, którzy uczyli dzieci z Jasionki, Krzywej i Banicy. Z początku był to Kobanyj, Hołowka, Perejma i Połoszenowycz. Potem zaczął się okres narzucania kultury polskiej i w szkole zaczęła uczyć Pani Habela (polka, która uczyła już wyłącznie po polsku, traktując język łemkowski jako przedmiot dodatkowy, nie znała języka łemkowskiego, nauczała po polsku wszystkich przedmiotów, niestety nie miała ona przygotowania pedagogicznego i była w opinii mieszkańców słabym nauczycielem. To za jej czasów doszło do buntu gdy część uczniów odmówiła modlitwy "Ojcze nasz" w języku polskim).
W latach 1934-1936 baniczanie z własnych środków wybudowali szkołę. Oboje nauczyciele byli polakami.
W 1939 roku po wkroczeniu wojsk niemieckich, szkoły zostały poddane z nadania Niemców, ukraińskim władzom. Rozpoczęło się nauczanie wszystkich przedmiotów w języku ukraińskim, który dla dzieci był nie zawsze zrozumiały.
W trakcie wojny nauczycielką została żona Andrzeja Seiferta. Przed wybudowaniem szkoły, dzieci z Banicy chodziły do szkoły w Krzywej. W czasie wojny rozpoczęto w szkole akcję dożywiania dzieci, które dostawały chleb z margaryną lub marmoladą oraz makaron z czarną kawą. Zajęcia w szkole w tym wojennym czasie trwały do czerwca 1944 roku. Po wakacjach zajęcia się już nie rozpoczęły gdyż front zbliżał się już do pobliskiej Krempnej. Po wojnie szkoła w Banicy nie została otwarta gdyż większość ludzi wyjechała do ZSRR a dzieci tych, które pozostały, chodziły do szkoły w Krzywej gdzie po wojnie nauczycielem był Andrzej Seifert z Banicy, który wcześniej, przez lata uczył w Zdyni.
Po wysiedleniach szkoła w Banicy została przez Polaków rozebrana i przewieziona do Gładyszowa gdzie nadal służyła jako szkoła.
Jednak największą tragedię Banica przeżyła w czasach niemieckiej okupacji i nie chodzi tu wcale o kontyngenty i przymusowe roboty lecz o czyny hitlerowców i pomagających im ukraińskich siczowników.
Z początku Niemcy obchodzili się z mieszkańcami Banicy dobrze ale nie trwało to długo. Pierwszą ich decyzją było wyznaczenie sołtysa na gromadę czyli na trzy wsie (Jasionkę, Krzywą i Banicę). Sołtysem został Metro Keć z Banicy a podsołtysem Seman Smyj z Jasionki. Gromada została przydzielona do gminy w Gładyszowie gdzie wójtem był wyznaczony Kobanyj. Wyznaczono też policję, którą zostali tzw. "siczowcy", których komendantem został Niemiec Duwe.
Banica była jedną z aren ruchu partyzanckiego gdzie w latach 1942-1943 powstał silny oddział partyzancki utworzony przez Łukasza Szkymbę. Najczęściej ich celem byli Niemcy w okolicach Przełęczy Małastowskiej, którzy wracali z Gorlic do Koniecznej a także ukraińscy siczowcy.
Mimo sukcesów i zwycięskich potyczek, wielu baniczan zginęło w walkach. Jako pierwszy został zabity Łukasz Szkymba w zasadzce pomiędzy Świerzową Ruską a Bartnem. Na przełomie 1943 i 1944 doszło do tragedii - partyzanci zostali zdradzeni i wszyscy zostali aresztowani. Niektórzy z nich zostali przewiezienie do Uścia a inni do Jasła gdzie wszystkich rozstrzelano. Tylko jeden spośród całej grupy - Stefan Geleta - uniknął aresztowania i potem długo się ukrywał.
13-tu aresztowano i wszystkich rozstrzelano. Ciekawostką jest, że ukrywający się w lasach Hileta po przyjściu Rosjan został wkrótce powiatowym komendantem Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Gorlicach ale długo na tym stanowisku się nie utrzymał gdyż wkrótce aresztował i postrzelił kilku ukrywających się w okolicy siczowników, zaaresztował sołtysów (min. M. Kecia z Banicy), księży i innych, którzy według niego sprzyjali Niemcom i nie pomagali mu podczas ukrywania się w lasach. W maju 1945 roku, nocował u rodziców w Banicy i w nocy został porwany ze snu przez banderowców. Rano znaleziono go powieszonego w okolicach Pętnej. Tak zginął ostatni z banickich partyzantów. Pochowany jest na cmentarzu w Krzywej i ma pomnik sowiecką gwiazdą.
Dwójka z mieszkańców Banicy była też w obozie w Oświęcimiu (zginął tam Petro Sajfert a Ewka Szkymba wróciła ze zniszczonym zdrowiem).

28 sierpnia 1944 roku na łąkach pomiędzy Krzywą a Banicą miała miejsce katastrofa brytyjskiego samolotu Halifax z polską załogą, który leciał z Brindisi w południowych Włoszech z zaopatrzeniem nad oblężoną Warszawę.
Samolot został zestrzelony przez niemiecki samolot Ju-88. Niestety nikt z 7-mio osobowej załogi nie zdołał się uratować. Załogę zestrzelonego Halifaxa stanowili: kpt. nawigator Franciszek Omylak, ppor. pilot Kazimierz Widacki, ppor. bombardier Konstanty Dunin - Horkawicz, ppor. strzelec pokładowy Tadeusz Mroczko, sierżant mechanik pokładowy Wilhelm Balcarek, sierżant radiooperator Jan Ozga, sierżant strzelec pokładowy Józef Skorczyk .
Niemcy nie wyrazili zgody na pochowanie ofiar na cmentarzu w Krzywej więc mieszkańcy zebrali porozrzucane szczątki ofiar i pochowali je w miejscu katastrofy. Dopiero na wiosnę 1945 roku - po przejściu frontu - złożono szczątki w zbiorowej mogile na cmentarzu w Krzywej. W 1980 roku nastąpiła ponowna ekshumacja szczątków pilotów i z należnymi honorami przeniesiono je na cmentarz wojskowy w Krakowie (cmentarz rakowicki).
Według relacji mieszkańca wsi Krzywa Jana Kołotyło, wyglądało to w sposób następujący:
"Było to w nocy, samolot leciał od strony granicy i widać było jak atakował go niemiecki samolot świetlną amunicją. Po chwili samolot zapalił się. Jeden lotnik wyskoczył w środku wsi, lecz było to tuż nad ziemią i zabił się. Samolot w płomieniach rozbił się w potoku, dwa km dalej eksplodując. Podbiegłem do niego i widziałem we wraku spalone zwłoki lotników. Na drugi dzień przyjechali Niemcy i nie pozwolili ludziom podchodzić do wraku. Przyjechał też podobno lotnik, który go zestrzelił. Niemcy zabrali to co zostało z katastrofy, z tego co mówili mi ludzie z pobliskiego Wołowca załogę pochowano na cmentarzu w Krzywej. Więcej danych znaliby ludzie z Banicy i Krzywej lecz tych wywieziono po 1947r. na północ."
Przez blisko 40 lat świadectwem tego wydarzenia był pomnik (wieńczyło go śmigło z zupełnie innego samolotu), który uroczyście odsłonięto w 1969 roku. Po ponad 30 latach rozpoczęto działania zmierzające do rozwikłania tej zagadki, gdyż ciągle pozostało wiele wątpliwości łącznie z tym, czy między Krzywą a Banicą rozbił się Halifax czy jak przez wiele lat sądzono - Liberator. W 2006 roku rozpoczęto badania terenowe, których efektem było znalezienie fragmentów samolotu, którym okazał się nie amerykański Liberator a brytyjski Halifax. Dalsze badania doprowadziły do wyjaśnienia wielu wątpliwości czego efektem było ostateczne rozwikłanie zagadki a także decyzja o postawieniu nowego pomnika upamiętniającego 7-miu członków załogi rozbitego Halifaxa (dotychczasowy napis na pomniku brzmiał: ''Pamięci 7 lotników Polskich nieznanego nazwiska niosącym z Włoch pomoc dla powstańców Warszawy poległym w Banicy we wrześniu 1944 r, w 25 rocznicę śmierci". Społeczenstwo Powiatu Gorlickiego - nie dość, że nie zawierał nazwisk poległych to błędna była również data katastrofy).
12 czerwca 2009 roku pomnik został rozebrany by w 65-tą rocznicę zestrzelenia Halifaxa - 28 sierpnia 2009 roku w obecności min. rodzin zestrzelonych pilotów, odsłonić nowy pomnik i tablice pamiątkowe pełne informacji na temat katastrofy.
Do niedawna wiedza na temat tej katastrofy była znikoma i opatrzona mylnymi interpretacjami i informacjami ale badania min dr Andrzeja Olejki doprowadziły do ustalenia wielu faktów, które przedstawione są w osobny materiale Lotnicza tajemnica Olszyn i Banicy

W 1944 wszyscy mieszkańcy, którzy nie zostali wywiezieni do Niemiec a mogli utrzymać w rękach łopatę zostali zmuszeni do katorżniczej pracy przy kopaniu okopów. Część z nich pracowało na linii frontu a mimo, że front zatrzymał się na linii Desznica - Krempna - Ciechania to mieszkańców Banicy i okolicznych wsi wywieziono aż do odległej Śnietnicy gdzie Niemcy szykowali główny wał obronny - jak się okazało umocnienienia wykonane przez mieszkańców całej Łemkowszczyzny na szczęście się nie przydały.
Z początkiem 1945 roku, wycofujący się Niemcy zabrali z Jasionki, Krzywej i Banicy wszystkie konie - ostały się tylko źrebaki i stare, nie nadające się do ciągnięcia dobytku uciekających Niemców.

Po wkroczeniu Rosjan, 90% baniczan zdecydowało się na wyjazd ZSRR. Zostały tylko rodziny Petro Fesza, Iwana Szkymby, Pawła Kyryło, Fećko Ferta, Andrzeja Sajferta, Fećko Sajferta i Iwana Huresza (niewiele ponad 50 osób). Zostało też kilku spośród tych, którzy powrócili z Niemec. W ZSRR baniczanie osiedlili się przede wszystkim we lwowskiej i tarnopolskiej obłasti.
Banica została prawie pusta. Kilka chyż zajęły rodziny z Krzywej i z Pętnej i tylko dolna część wsi była zamieszkała. Górna część wsi pod koniec lata 1945 roku już wyglądała przygnębiająco - puste chyże z otwartymi drzwiami i powybijanymi szybami i pozarastane ogrody. Zasiane ziarno oraz rośliny z ogrodów zbierali bądź mieszkańcy z dolnej części Banicy bądź polskie wojsko, które zabierało często pozostałe w chyżach wyposażenie. Na jesień i w zimie część chyż została sprzedana polskim osadnikom z okolicznych wsi, którzy kupili je... na opał. W tym też czasie przeniesiono szkołę z Banicy do Gładyszowa.
Dla pozostałych we wsi mieszkańców druga połowa 1945 roku była spokojna ale nie na długo gdyż z początkiem 1946 roku zaczęła się inna tragedia - w okolicy Banicy zaczęli pojawiać się partyzanci UPA, którzy często pojawiali się we wsi mając swoje bazy na pobliskim Maguryczu oraz Czerteżu. Nie obawiali się polskiego wojska (nad Czerteżem codziennie było widać ognie z obozowych ognisk), które nie było jeszcze tak silne i odważne by zapuścić się w tak olbrzymie kompleksy leśne. Kiedy zaczęło się ściemniać bez obaw wychodzili do okolicznych wsi zabierając ludziom ziarno, jedzenie, drób i wszystko co mogło im się przydać a w zamian dawali pokwitowanie, że jak wywalczą niepodległą Ukrainę to wszystkie szkody i kontyngenty zostaną pokryte.
W 1946 roku kilka pozostałych w Banicy rodzin stało się zastępczym celem dla Wojska Polskiego. Patrole bały zapuszczać się w lasy Czerteża czy Magurycza a ostatnią wsią u podnóża była Banica, w której mieszkało juz tylko kilka rodzin. Wojsko zapuszczało się więc tylko do wsi siejąc strach i spustoszenie wśród mieszkańców, którzy bez żadnych nawet podejrzeń byli oskarżani o współpracę z UPA. Podczas jednej z takich nocnych wizyt został zastrzelony zaskoczony we śnie, mieszkający wcześniej w Krzywej a mieszkający wraz z żoną, która wróciła z Niemiec - Wasyl Bybel.
Kiedy na przełomie 46 i 47 polskie wojsko zaczęło odnosić sukcesy w walce z UPA, liczebność leśnej armii drastycznie zmalała. Zdarzało się, iż patrole UPA schodziły do wsi i namawiały oraz zmuszały mężczyzn do pójścia do lasu. Z Banicy teoretycznie nie było kogo brać bo wieś była w większości pusta lecz kilku mężczyzn zmuszono zastraszeniem do przyłączenia się do jednostek - dotknęło to tych, którzy powrócili z Niemiec i Rosji jednak nie znaczy to a nawet, że wieś sprzyjała partyzantom. Było wręcz przeciwnie i żadnego dobrowolnego wsparcia ze strony mieszkańców nie było.
Późną jesienią 1946 roku znów z powodu bliskości obozów UPA, ucierpieli mieszkańcy Banicy. Z wesela w Pętnej wracał oddział UPA, który postanowił zanocować w Banicy w zamieszkałych i niezamieszkałych chyżach. Baniczanie wyjścia nie mieli - "gości" musieli przyjąć. Czujność oddziału wracającego z zabawy była tak mała, że nawet nie wystawiono wart. Poranek był bardzo mglisty więc nic nie wskazywało, że coś się może zdarzyć. Tymczasem po śladach do wsi dotarła obława wojska - i mimo, że jeden z banickich chłopców pasący krowy na łące zbiegł do wsi by gospodarze pozbyli się nieproszonych gości, to jednak tylko kilku udało się zbiec a reszta zginęła w potyczce lub była ciężko ranna. W trakcie strzelaniny we wsi zginęli też niewinni mieszkańcy wsi a dwie chałupy zostały spalone wraz z broniącymi się w nich partyzantami. Po walkach mieszkańcy wsi zostali zebrani w jednym miejscu i długo byli katowani.
Mimo, ze całą sytuację z daleka obserwowali mieszkańcy Krzywej i Jasionki to obawiali się pomóc by i oni nie zostali pobici prze wojsko. Na drugi dzień gospodarze ze spalonych chyż przenieśli się do rodzin w Jasionce i Krzywej. Od tego czasu wojsko polskie często zachodziło do wsi.
1947 rok przyniósł wysiedlenia. Jako pierwszą wysiedlono 9 czerwca Jasionkę, a Krzywą i Banicę (w której i tak mieszkało już tylko kilka rodzin) kilka dni później. Zagnano ich do Zagórzan do tego samego parku w którym przez kilka dni obozowali mieszkańcy Jasionki. Wysiedlono mieszkańców Banicy do powiatu głogowskiego. Pośród wygnanych kilku rodzin z Banicy była żona i dzieci Petra Fesza. On jednak nie jechał z rodziną w nieznane - został wcześniej zaaresztowany i wywieziony do obozu w Jaworznie gdzie zginął - powodem jego aresztowania był fakt iż jego syn Michał został zabrany do lasu przez UPA a najstarszy syn Stefan należał do partyzantki podczas okupacji. W sumie w ramach Akcji Wisła z Banicy wysiedlono 57 osób.
Po 1947 roku Banica opustoszała. Puste zabudowania początkowo kusiły osiedleńców ale wsi zabudowaniom przeznaczone było unicestwienie. Ci co się wprowadzili do kilku pustych domów, bardzo szybko je opuścili rozbierając powoli pozostałe. Najszybciej zniszczeniu uległy zabudowania położone powyżej drogi na Wołowiec. Zabudowania w dolnej części wsi przetrwały jeszcze kilkanaście lat. W połowie lat 70-tych Banica ożyła za sprawą grupy studentów z Lublina. Ten fakt wspomina Andrzej Kozłowski na łamach biuletynu SKPB Lublin "Siwerniak":

Mieć własny dom w górach, zagospodarować go i zrobić z niego studenckie schronisko. Piotrek Szucki, Rysiek Montusiewicz i ja marzyliśmy o tym od dawna i dyskutowaliśmy często. Idee te nie byty początkowo skrystalizowane, nie wiadomo było, gdzie szukać go, jak przejąć na własność i jakimi środkami doprowadzić do stanu używalności. Pierwsze konkretne pomysły pojawiły się w trakcie I Rajdu Igloo, Szliśmy wtedy we trzech na nartach z Wołowca na Magurę Małastowską, był wczesny zmrok, gdy wtem, przy drodze, zamajaczył w ciemności dach łemkowskiej chałupy. Podeszliśmy do niej. Okazało się, że jest opuszczona, ale w dobrym stanie, belki wydawały się zdrowe, a strzechę można by położyć. Położenie chaty podobało nam się bardzo - było to właśnie w Banicy. Ruszyliśmy dalej do schroniska, obiecując sobie powrócić tu latem, aby podjąć jakieś konkretne działania. Okazja nadarzyła się podczas pierwszej Akcji "Opis", w lipcu 1976 r. Przyszliśmy całą grupą z Gładyszowa, ale jakoś nie mogliśmy zauważyć chaty. Podeszliśmy bliżej i stanęliśmy w osłupieniu - po chałupie, zostało, tylko parę belek i kamieni, które zdążyły już zarosnąć trawą! Po prostu na wiosnę została rozebrana... Nie ma co mówić, ogarnęła nas konsternacja, bo naprawdę liczyliśmy na ten dom. Niestety rady nie było. Rozbiliśmy w pobliżu namioty i porzucili myśl o własnym kącie w tym punkcie Beskidu Niskiego. Minęło parę dni, w ramach działania Akcji "Opis" troje uczestników obozu - Luśka, Piotrek i ja, wybrała się na wypad w kierunku Krzywej. Minęliśmy resztki tamtej "chyży", gospodarstwo Wróbla, cerkiewkę w Banicy, i nagle po prawej stronie ujrzeliśmy DOM!! Również opuszczony, ale znacznie większy, na podmurówce kamiennej, z dachem krytym blachą.
A więc jednak Banicą! ! !
Po powrocie do obozu wybraliśmy się na powtórne oględziny z Ryśkiem, który od razu rozentuzjazmował się chałupą- rzeczywiście była w niezłym stanie, miała jeszcze okna, tylko wnętrze było nieco zrujnowane. Przeprowadzony "wywiad środowiskowy" w okolicy pozwolił nam dowiedzieć się, że chałupa stanowi własność PGR Siary. Za kilka dni byliśmy w Gorlicach, skąd pojechaliśmy do dyrekcji PGR w Siarach, aby przeprowadzić pierwsze rozmowy z dyrektorem PGR. Chałupa była przeznaczona do rozbiórki - istniała więc szansa, że nasze Koło będzie mogło ją przejąć.


Z czasem chatkę studencką przejął "Almatur". W 1997 roku, kiedy to przeprowadzano remont - schronisko spłonęło. Dzisiejsza Banica to tylko dwa domy - stara "Chata Wróbla" oraz Gościniec Banica powstały na zgliszczach starego schroniska ale w rzeczywistości nie mający z nim nic wspólnego.

Warto przeczytać również:
Lotnicza tajemnica Olszyn i Banicy


Warto poszukać i zobaczyć:
- cmentarz wojenny nr 62
- smutne resztki prawosławnej kaplicy
- cmentarz prawosławny - 50 metrów powyżej miejsca gdzie stała kaplica
- pomnik lotników poległych w katastrofie samolotu Halifax
- wspaniały widok na dolinę Banicy oraz... Tatry z łąk nad Banicką Górką
- krzyż żeliwny na łące powyżej Gościńca "Banica"
Jak trafić do Banicy ??
Pieszo bądź rowerem
- szlakiem niebieskim z Bartnego
- szlakiem niebieskim z Przełęczy Małastowskiej
- szlakiem żółtym z Bartnego
- szlakiem żółtym z Wołowca
Samochodem
- do Banicy stosunkowo łatwo dojechać samochodem z Gładyszowa, Pętnej, Wołowca i Radocyny.


Zobacz także inne materiały związane z wsią Banica:
Zagroda Banicka - Kozie sery


Jeśli posiadasz jakiekolwiek informacje, zdjęcia, materiały związane z tą wsią, znasz ludzi lub potomków tych, którzy stąd pochodzili...napisz do mnie...bartek@beskid-niski.pl


Beskid Niski - część zachodnia (2013)


Liczba zdjęć: 35
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica k. Gładyszowa
Banica
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica
Banica k. Gładyszowa
Banica k. Gładyszowa
Banica k. Gładyszowa
Banica k. Gładyszowa
Banica k. Gładyszowa
Banica k. Gładyszowa
Banica k. Gładyszowa
Banica k. Gładyszowa
Banica k. Gładyszowa
Banica k. Gładyszowa
Banica
Banica
Banica
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa
Banica koło Gładyszowa

Aktualizacja: 2014-12-05



beskid-niski.pl na Facebooku


 
1421

Komentarze: (1)Dodaj komentarz | Forum

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 0 i 6: (Anty-spam)
    ;

RichardFag (mowa93832@rng.marvsz.com) - 2017-03-04 00:42:28
kxecwkr http://www.dekodery.eu/stefan-janoski-nike.html http://www.rcaraumo.es/tenis-nike-free-hombre-727.html http://www.luismesacastilla.es/749-nike-roshe-run-verde-oscuro.php http://www.dekodery.eu/nike-sb-altas.html http://www.elregalofriki.es/ray-ban-precios-516.php Ray Ban Round Metal Azul Nike Roshe Run Nuevos Modelos Zapatillas Nike Lunar Presto Mbt Botas Polo Lacoste NiĂąo Precio
 

e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2016 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
praca w Niemczech|prosenior24.pl
Miód
Idea Team
Tanie odżywki
Ogląda nas 15 osób
Logowanie