• Pochodzenie Łemków
  • Kurierskie szlaki przez Łemkowszczyznę
  • Działalność UPA na Łemkowszczyźnie
  • Podziemie ukraińskie na Łemkowszczyźnie w latach 1945-1947 na tle dyskusji o tożsamości narodowej jej mieszkańców
  • Wysiedlenia lata 1944-1946
  • Akcja Wisła
  • Powroty na Łemkowszczyznę
  • Obóz w Jaworznie
  • Zmiany świadomości Łemków na wskutek wysiedleń
  • Łemkowie w III Rzeczypospolitej
  • Rozmieszczenie i liczebność Łemków w Polsce na podstawie wyników spisu powszechnego z 2002 roku

 

/ Łemkowie / Tematy historyczne / Powroty na Łemkowszczyznę
 


Artykuł autorstwa Tomasza Kalbarczyka, który ukazał się w Biuletynie Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) nr 1-2 z 2005 roku.

Wysiedleni podczas "Akcji Wisła". Powroty na Łemkowszczyznę

Wiosną 1947 roku, na polecenie komunistycznych władz Polski, wojsko, milicja i służby bezpieczeństwa deportowały w ramach akcji "Wisła" około 150 tysięcy Ukraińców z ich ziem rodzinnych w południowo-wschodniej Polsce i osiedliły w rozproszeniu, na zachodzie i północy kraju. Przesiedleni nie poddawali się jednak, część z nich próbowała powracać nielegalnie inni doczekali się złagodzenia polityki państwa wobec mniejszości narodowych i możliwości formalnego zatwierdzenia powrotu.

Przesiedleni dotkliwie odczuwali działania władz dążących do polonizacji tej grupy. Osiedleni w znacznym rozproszeniu i odseparowani od inteligencji, mieli według założeń decydentów zasymilować się z ludnością polską. Tymczasem propaganda sprawiła, że witani z nieufnością jako "członkowie band UPA", ze strachu zaszywali białym płótnem tradycyjne hafty na swoich koszulach. Większość przesiedlonych była wyznania greckokatolickiego, brak możliwości sprawowania kultu we własnym obrządku wzmagał wśród nich poczucie krzywdy. Los wysiedlonych podzielili także Łemkowie, z których część nie uważała się za Ukraińców. Jako szczególnie przykre odczuwali oni zmianę krajobrazu i klimatu.

Opór przesiedlonych i pierwsze powroty
Ograniczono swobodę poruszania się przesiedlonych i wydano im całkowity zakaz odwiedzania ziem rodzinnych. Początkowo zgody UB wymagały nawet podróże w obrębie jednego województwa. Wójtom i sołtysom polecono inwigilować przesiedlonych i donosić o wszelkich ruchach tej ludności. Taka sytuacja wzmocniła wśród wielu Ukraińców postawę buntu. Powszechnym sposobem protestu były odmowy przyjmowania aktów nadania wystawianych przez Powiatowe Komisje Ziemskie. Przyjęcie takiego aktu uważano za zgodę na to, co się stało, za zdradę ojcowizny.
W trakcie przydzielania nowych miejsc zamieszkania stosunkowo szybko zabrakło zagród z niezniszczonymi domami i budynkami gospodarczymi. Przyznawano więc coraz bardziej zdewastowane zabudowania. Były to w dużej części domy wymagające generalnego remontu, bez podług, okien, drzwi i pieców. To również było jedną z przyczyn dążenia do powrotów. Ku zdziwieniu władz administracyjnych okazało się szybko, że nie był to jednak powód najbardziej istotny. Dla wielu ofiar akcji "Wisła" najważniejsza była tęsknota za przekazywaną z dziada pradziada ziemią, górskim krajobrazem i cerkwią w rodzinnej wiosce.
Manifestowano więc swój sprzeciw dla zaistniałej sytuacji. Najbardziej zaś dramatyczną formą oporu było odmawianie przyjęcia pomocy materialnej nawet w wypadku wyjątkowo trudnych warunków mieszkaniowych, taką samą wymowę miało nie podejmowanie prac na roli.
Lokalne władze administracyjne i powiatowe Urzędy Bezpieczeństwa donosiły o "Samowolnych oddaleniach z powiatu w niewiadomym kierunku"1. W każdej gromadzie przeprowadzono ankiety, które potwierdzały złą sytuację materialną i nastrój przygnębienia wśród wysiedlonych, zamieszczano w nich także informacje o ucieczkach. Wiele lokalnych ośrodków administracji przesyłało do władz centralnych raporty wyrażające głębokie zaniepokojenie.
Jeszcze w trakcie przeprowadzania wysiedlenia okazało się, że przynajmniej częściowo, województwa zachodnie i północne nie są w stanie przyjąć takiej ilości osób, jak przewidziano w planach. W związku z tym zmieniono podejście do problemu przemieszczania się przesiedlonych. Już w 1948 roku Ministerstwo Ziem Odzyskanych zachęcało UB do wydawania zgody na przeprowadzki w rejonie województwa. Wyraźnym wyłomem w dotychczasowej linii postępowania była zgoda na osiedlanie w województwach centralnych. Niektórzy wysiedleni potraktowali to zarządzenie jako szansę na poprawienie swego losu. Bezpośrednim następstwem takiej decyzji było uwolnienie się z pod stałego nadzoru UB. Jednocześnie można było mieć nadzieję, iż będzie to pierwszy etap w drodze powrotnej na ziemie rodzinne.
Ponieważ w pierwszych latach po akcji "Wisła" przeprowadzki przesiedlonych z jednego gospodarstwa na drugie w obrębie Ziem Zachodnich nie były rzadkością można było próbować wykorzystać to zjawisko do ukrycia ucieczki na południe. W ten sposób wyruszyła w drogę powrotną do rodzinnej wsi Wierchomla Wielka rodzina Źrółków.2 Czujność kierownictwa PGR oraz władz lokalnych została uśpiona za pomocą rzekomej zgody na objęcie przez rodzinę Źrółków gospodarstwa oddalonego o 40 kilometrów od PGR, do którego zostali oni przesiedleni. Opisywana próba powrotu zakończyła się niepowodzeniem. Uciekinierzy po dotarciu do ziem rodzinnych zostali zatrzymani i wysiedleni ponownie na Ziemie Odzyskane.
Pierwsze powroty to historie dramatów pojedynczych osób i rodzin. Jedyne w swoim rodzaju sploty wydarzeń. To wreszcie opowieści o ludzkiej pomysłowości i różnych sposobach na obronę przed krzywdzącymi posunięciami władzy.
Osoby, które wracały jako pierwsze miały zwykle zapewnioną pomoc ze strony krewnych lub znajomych, którzy uniknęli przesiedlenia. Bez tej pomocy ich przyjazdy nie byłyby możliwe. Przykładem są losy Anastazji Pilip, która wróciła do rodzinnej Zyndranowej po kilkumiesięcznym pobycie w PGR na Ziemiach Zachodnich.3 Ojciec pani Pilip uniknął przesiedlenia, dzięki czemu mógł prowadzić starania o umożliwienia powrotu córce. Próby uzyskania nieformalnej zgody wójta zakończyły się niepowodzeniem. Jednak miejscowy komendant MO, obiecał w tajemnicy, że nie będzie interweniował, wobec czego postanowiono zaryzykować. Anastazja Pilip wróciła w sierpniu 1947 roku i ukrywała się przez pierwsze miesiące pobytu w rodzinnym domu.
Trudną do wyjaśnienia niekonsekwencją władzy, było pozwolenie na powrót do domów rodzinnych osobom oskarżanym wcześniej o współpracę z UPA, zwalnianym z więzień i obozu w Jaworznie. Problemem dla władz było - jak to określano - "nasycenie ziem zachodnich," musiano sobie chyba jednak zdawać sprawę z tego, jak niebezpiecznym z ich punktu widzenia zjawiskiem może stać się precedens. W 1948 roku po zwolnieniu z Jaworzna do Zyndranowej wrócił mąż Anastazji Pilip. Do tej samej wsi w październiku 1951 roku, wrócił zwolniony z więzienia Teodor Gocz późniejszy twórca miejscowego muzeum i ośrodka kultury łemkowskiej.4
Pomimo znanej powszechnie nieugiętej polityki władz państwa, nie rezygnowano z oficjalnych starań o powrót. Przesiedleni kierowali podania i listy do wszystkich możliwych instancji administracji i partii. Chęć powrotu argumentowali w nich trudnościami z zagospodarowaniem i asymilacją. Pojawiały się także wątpliwości co do słuszności przeprowadzenia akcji "Wisła." Jednocześnie deklarowano zwykle lojalność wobec państwa i obiecywano wzmożony wysiłek po powrocie na ojcowiznę. Przed 1956 r. przyjętą formą odpowiedzi, było odesłanie podania z adnotacją, iż powrót jest niemożliwy ze względu na użytkowanie gospodarstw przez nowych osiedleńców, PGR, lub spółdzielnie produkcyjne.
MBP wystosowało do władz lokalnych zarządzenie, w którym informowano, że ilość podań przesyłanych do ministerstwa nie może być duża, że każde podanie ma być dokładnie umotywowane ważnymi argumentami i szczegółowo zbadane przed "przedłożeniem do decyzji."5 Takie postawienie sprawy zmniejszyło znacznie ilość próśb przekazywanych do ministerstwa, nie zahamowało ich jednak całkowicie.
Nie odrzucano automatycznie wszystkich podań. Zachowane dokumenty świadczą o tym, iż pewną część z nich traktowano poważnie już w 1948 roku. Jeżeli podanie trafiało do MBP zwracano się do wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa o nadesłanie charakterystyki osoby wnoszącej podanie. Jeśli UB posiadał informacje dotyczące takich osób, zobowiązany był do wyrażenia swojej opinii w sprawie ewentualnego powrotu petenta.
W szczególnie skomplikowanych przypadkach nasilała się korespondencja między urzędami. Pierwsze formalne zgody na zalegalizowanie powrotu dotyczyły rozbitych małżeństw i samotnych osób potrzebujących wsparcia ze strony rodziny.6 Jeśli zdarzyło się iż z różnych przyczyn jedno z małżonków uniknęło przesiedlenia pozwalano na powrót drugiego małżonka. W kilku przypadkach pozwolono osobom starszym i chorym przyjechać do rodziny, która pozostała w dawnym miejscu zamieszkania.
Już w pierwszym roku po przesiedleniu pojawiły się zorganizowane formy oporu. Przesiedleni przekazywali sobie wzajemnie rady dotyczące postępowania z władzami. W MBP zauważono iż wszystkie podania zbiorowe są podobne do siebie zarówno pod kątem treści jak i formy, polecono więc rozpocząć poszukiwania osoby odpowiedzialnej za ich formułowanie. Szczeciński Urząd Bezpieczeństwa zlokalizował tę osobę w listopadzie 1948 r.
Szybko rozpowszechniały się także określone sposoby uzasadniania przesyłanych do władz podań. Część przesiedlonych skarżyła się na kłopoty zdrowotne związane ze zmianą miejsca pobytu i klimatu. Niezależnie od rzeczywistych dolegliwości, dotyczących zwykle osób starszych, coraz więcej osób zgłaszało się do lekarza w celu zdobycia zaświadczenia o złym stanie zdrowia. W pewnym momencie zaświadczenia o stanie zdrowia stały się niemal powszechnie stosowanym załącznikiem do składanych podań. Zwróciło to uwagę MBP, które zadbało o to, by poinformować swoich pracowników o niskiej wiarygodności tych zaświadczeń.

Rok 1952: pierwsze zmiany
Częściowe złagodzenie polityki państwa wobec mniejszości narodowych w Polsce miało miejsce w kwietniu 1952 roku, czyli cztery lata przed przełomowym XX Zjazdem KPZR. Podjęta wtedy tajna uchwała Biura Politycznego KC PZPR7 uznawała fakt zróżnicowania etnicznego społeczeństwa. Wyrażała potrzebę prawnego uregulowania stanu posiadania ludności ukraińskiej, kwestii nauczania języka ojczystego mniejszości, stowarzyszeń i prasy w językach narodowych. Jednym z głównych celów tej ustawy było jednak zahamowanie powrotów.
Uchwała ta miała wielkie znaczenie dla osób, które podjęły samodzielne i nielegalne powroty. Na najwyższym szczeblu władzy postanowiono bowiem iż można zalegalizować choć część z nich: "Zaleca się stworzyć pełne możliwości ustabilizowania się ludności, która samodzielnie powróciła, na obecnym miejscu zamieszkania, z wyjątkiem elementów wyraźnie szkodliwych, które należy ponownie wysiedlić." Nie oznaczało to zgody na jakiekolwiek nowe powroty. Określenie zaś "elementy wyraźnie szkodliwe," jest tak dowolne interpretacyjnie, iż w praktyce pozostawiało wszystkim posiadającym odpowiednie kompetencje władzom wolną rękę w postępowaniu z powracającymi przesiedleńcami.
Zobligowana do działania administracja lokalna województw północnych i zachodnich próbowała stosować różnorodne środki nacisku. Przykładowo w Olsztynie proponowano wprowadzić zakaz przewożenia mebli i w ten sposób uniemożliwić powroty wysiedlonym, którzy niejednokrotnie chcieli wracać wraz z całym swoim dobytkiem. W Koszalinie prezydium WRN podjęło uchwałę zabraniającą "wymeldowania na stałe rolników, względnie ich rodzin, w wypadku, gdy tacy noszą się z zamiarem opuszczenia gospodarstwa."8 Ustawę zniesiono w listopadzie tego samego roku, po interwencji Komendy Głównej MO, jako niezgodną z obowiązującymi przepisami.
W marcu 1952 r. wojewódzkie urzędy bezpieczeństwa otrzymały instrukcję w której wyznaczono zadania funkcjonariuszy mające na celu "ukrócenie samowolnych wyjazdów."9 Jednostki terenowe UB miały stworzyć sieć agenturalno - informacyjną, żeby dowiedzieć się kto chce wyjechać i móc prowadzić działania prewencyjne. Polecano sporządzać notatki, które miały zawierać informacje o tym kiedy obserwowane osoby zostały wysiedlone, gdzie znajdują się w danej chwili, jaki jest ich stosunek do "organizacji nacjonalistycznych," ewentualnie jaki jest stosunek pokrewieństwa względem osób zaangażowanych w działalność polityczną lub podziemną. Notatki miały zawierać wnioski co do dalszego postępowania z obserwowaną osobą. Milicja miała zatrzymywać nielegalnie przybyłych i wspólnie z Urzędem Bezpieczeństwa organizować ponowne wysiedlenie. Na osobach które zatrzymano wymuszano podpisywanie zobowiązań o rezygnacji z powrotu.
W tej samej instrukcji znajdowała się swoista wykładnia rozumienia i stosowania prawodawstwa w PRL. Pisano w niej, iż "UB powinien porozumieć się z Radami Narodowymi, co jest szczególnie ważne gdy powrót odbył się niby legalnie tj. za zezwoleniem Rady Narodowej (która z reszta nie miała prawa go wydawać, ale o czym powracający nie wiedział)."
Zarządzenie ponownego przesiedlenia osób, które powróciły nielegalnie napotykało na poważne trudności techniczne. W celu przygotowania tej operacji nakazano prezydiom Wojewódzkich Rad Narodowych w terminie do 30 czerwca 1952 r. sporządzenie list osób, które powróciły nielegalnie. Urzędnicy lubelscy dostarczyli listy z miesięcznym opóźnieniem, a rzeszowscy w ogóle nie wypełnili swego zadania. W związku z tym władze centralne odroczyły skoordynowaną akcję ponownego wysiedlenia, a w konsekwencji nigdy nie zdołały takowej zorganizować. Odbywały się tylko pojedyncze akty ponownego wysiedlenia. Głównym powodem takiego stanu rzeczy był brak finansów, które miałyby przeznaczyć na ten cel władze lokalne. UB w Rzeszowie zwrócił się już w październiku 1951 r. do MBP o wprowadzenie zakazu wynajmu wagonów kolejowych, pisano wtedy iż rodziny powracają wraz z całym inwentarzem i nie ma środków na ponowne wysiedlenie w takiej formie.10
Działalność Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Rzeszowie stała się w grudniu 1951 r. obiektem poważnych zastrzeżeń ze strony ministerstwa. Zarzucano mu nie tylko bierność i nie podejmowanie działań skierowanych przeciw powrotom, ale wręcz "bezradność wobec faktów samowoli."11 Kolejną przyczyną która wywołała niezadowolenie w ministerstwie było odsyłanie z Rzeszowa do województw północnych i zachodnich pism w sprawie powrotów, bez uprzedniego ich rozpatrzenia.
MBP informowano także, iż administracja lokalna i Urzędy Bezpieczeństwa nie tylko nie przeciwdziałają powrotom i nie prowadza ponownych przesiedleń, ale "odwrotnie pomagają tym ludziom osiedlić się i zagospodarować na ich poprzednim miejscu zamieszkania"12 Uzasadniając kroki podjęte w ustawie z IV 1952 r. dla polepszenia sytuacji ludności ukraińskiej jej twórcy przyznawali, że znaczna część przesiedlonych nie dbała o rozwój przejętych gospodarstw. Władze lokalne nie realizowały w pełni powierzonego im zadania i nie wspierały gospodarczo przesiedlonych. Zdarzały się także przypadki gdzie świadczenia i podatki były narzędziami dyskryminacji i szykan. Ustawa obligowała Ministerstwa Finansów i Rolnictwa m.in. do uregulowania stanu prawnego gospodarstw objętych przez przesiedlonych, przeciwstawienia się dyskryminacjom w przyznawaniu ulg w podatku gruntowym i udzielania kredytów umarzalnych.
Ustawa ta wyznaczała linię postępowania dla lokalnej administracji i terenowych instytucji partyjnych. Zmiana w postępowaniu władz lokalnych w województwach zachodnich i północnych miała doprowadzić do poprawy sytuacji przesiedlonej ludności i w dalszej konsekwencji doprowadzić do zahamowania skłonności do powrotów na ziemie rodzinne. Z czasem poprawiała się sytuacja w gospodarstwach objętych na ziemiach zachodnich, zmiany miały jednak charakter nierównomierny, nie satysfakcjonowały tak większości Ukraińców, Łemków, jak i autorów ustawy.
W czerwcu 1955 r., po trzech latach funkcjonowania ustawy, w KC PZPR uznano jej oddziaływanie za niewystarczające. List Sekretariatu KC PZPR O zadaniach KW i KP w sprawie poprawy sytuacji gospodarczej i wzmożenia pracy politycznej wśród ludności ukraińskiej13 zawierał opis sytuacji przesiedlonej ludności i wykazywał, iż nie było takiego punktu wśród zaleceń uchwały z 1952 r. który zostałby w pełni zrealizowany. Samowolne powroty, nie uregulowane sprawy własności, niedostateczna pomoc władz lokalnych, zbyt mała ilość przyznanych kredytów i niezauważane potrzeby kulturalne pozostały dla KC problemami czekającymi na rozwiązanie.
W KC alarmowano, iż "zdarzają się fakty, że niektóre Prezydia Rad Narodowych zamiast przeciwdziałać powrotowi ludności ukraińskiej zezwalają na pozostawienie przez Ukraińców gospodarstw rolnych, wydając im zaświadczenia o przekazaniu gospodarstwa (...) Liczne powroty wysiedlonych Ukraińców (...) ułatwione są również biernością władz administracyjnych w województwie lubelskim i rzeszowskim".14 Konkluzją było stwierdzenie, że pomimo powrotów Komitety Wojewódzkie i Komitety Powiatowe nie podejmują działań zgodnych z ustawą z IV 1952 r. Niepełne podporządkowanie władz lokalnych względem rozporządzeń płynących z centrum i wadliwa działalność administracji były więc znacznym ułatwieniem i stwarzały szanse dla pragnących powrotu. Ogólną liczbę powrotów przed 1952 rokiem ocenia się w tym dokumencie na ok. 3000. Nie istniały opracowania dla poszczególnych regionów.
Dokument zawiera kolejną instrukcję postępowania z przesiedlonymi, przeznaczoną dla władz terenowych. Nakazywano w nim powracających samowolnie z Ziem Zachodnich kierować natychmiast do miejsc dotychczasowego zamieszkania. Komitety Wojewódzkie i Powiatowe miały pilnować by Prezydia Rad Narodowych przeprowadziły ponowne wysiedlenie i "nie dawały zezwoleń na wyjazd do dawnych miejsc zamieszkania, za wyjątkiem nadzwyczajnych przypadków".15
Taki brak konsekwencji i sposób sformułowania instrukcji stwarzał wyraźną możliwość zalegalizowania niektórych powrotów. Ponieważ wytyczne nie definiowały "nadzwyczajnego przypadku" władze lokalne miały wolna rękę w podejmowaniu tej decyzji. Istotną przeszkodą była natomiast konieczność zaakceptowania jej przez organy centralne. Zezwolenie na powrót miały być wydawane przez prezydia WRN województw południowych i wschodnich w porozumieniu z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Prezydium WRN województwa w którym zamieszkiwali ubiegający się o powrót. Ponieważ MBP, a później MSW stało na stanowisku nieprzychylnym dla powrotów można się było spodziewać blokowania takich inicjatyw.
Ustawa zawierała polecenie: "Zalegalizować powroty po 30 czerwca 1952 r. na poprzednie swoje gospodarstwa, o ile gospodarstwa te nie zostały przed ich powrotem nikomu przydzielone." Dotyczyło to oczywiście niewielkiej części łemkowskich domostw, jednak istotny był sam fakt legalizacji tych przypadków, swoista zapowiedź odwilży. Była to także kolejna niekonsekwencja w działaniu władzy. Po raz drugi zalecono tolerować zaistniałe powroty i jednocześnie nie dopuszczać do kolejnych. Na podstawie treści listu można odnieść wrażenie, iż nikt nie zauważył, że takie rozwiązanie problemu stwarza podstawy, by sytuacja powtórzyła się po raz kolejny.

Rok 1956: rozbudzone nadzieje
Wyraźne zmiany w polityce narodowościowej zapoczątkował XX zjazd KPZR, wyznaczył on kierunek zmian dla całego bloku państw, w tym rzecz jasna dla Polski. Na VII plenarnym posiedzeniu KC PZPR nie pominięto również kwestii narodowościowej. Partia wypowiedziała się przeciw przejawom "nacjonalizmu, szowinizmu i dyskryminacji." Podkreślano poszanowanie i równość praw niezależnie od narodowości. Przedstawiono potrzebę zapewnienia mniejszościom "warunków nieskrępowanego rozwoju oświaty i kultury w ich języku ojczystym i pełnego ich udziału w życiu państwowym, społecznym i politycznym kraju"16
Przejawem tych zmian była między innymi negatywna ocena akcji "Wisła" dokonana przez część elit partyjnych. W poufnej, wewnętrznej Informacji w sprawie ludności ukraińskiej wydanej w maju 1956 r. przez MSW stwierdzono wręcz, że "przeprowadzenie akcji "Wisła" było niesłuszne, (...) przyniosło w efekcie poza szkodami gospodarczymi (...) poważną nie naprawioną po dziś dzień szkodę polityczną, a mianowicie głęboki żal u wysiedlonych oraz wzrost nastrojów nacjonalistycznych".17 W ten sposób na porządku dziennym stanął problem niechętnie podnoszony przez władzę, zagadnienie zadośćuczynienia i naprawienia wyrządzonych krzywd.
Problem ten był także tematem posiedzenia kolegium MSW 5 czerwca 1956 r. Wiceminister Władysław Hibner oceniał przesiedlenia jako usprawiedliwione ponieważ uważał, że nie było innej możliwości likwidacji UPA.18 Krytykował jedynie ostre represje, które towarzyszyły akcji. Jednocześnie zdecydowanie sprzeciwiał się zadośćuczynieniu w postaci zezwolenia na powroty do starych miejsc zamieszkania. Podobnego zdania byli drugi wiceminister Sznek i komendant główny MO Wolański. Ten ostatni jako bezpośredni wykonawca akcji "Wisła" nie mógł zajmować innego stanowiska.
W rezultacie tego posiedzenia sprzeciwiono się żądaniom zezwolenia na powroty, i tym razem zwyciężyła koncepcja dążenia do poprawy warunków życia przesiedleńców tak, aby utrzymać ich na nowych miejscach zamieszkania. Nie wszyscy uczestnicy posiedzenia byli jednak tego zdania, część jego uczestników była do pokrzywdzonej mniejszości nastawiona bardziej przychylnie. Brak zdecydowania i konsekwencji widać było nie tylko w sporach wśród elit władzy, niejednokrotnie były nim nacechowane wypowiedzi jednej osoby, czy stwierdzenia jednego dokumentu.
W wspomnianym sprawozdaniu MSW z maja 1956 r. przyznawano iż sytuacja przesiedlonych jest niejednokrotnie trudna i mimo upływu czasu nie poprawia się, a powroty wciąż trwają. Stwierdzano w nim różne podejście jakie prezentowały władze lokalne odnośnie tego problemu. Władze prezydium WRN w Lublinie praktycznie przyjmowały wszystkich powracających od VI 1952 r. Natomiast WRN w Rzeszowie "w zasadzie nie tolerowało samodzielnych powrotów." Łemkowie znaleźli się więc w tej grupie przesiedlonych, która miała do czynienia z nieprzychylnie nastawioną administracją. Dokument zdawał się jednak zachęcać do zmiany tej sytuacji stwierdzając, iż "doświadczenie województwa lubelskiego wskazuje, że w szeregach wypadków stabilizację powracającego nie na swoje gospodarstwo udało się uzyskać".19 Pozostawał jeszcze problem nowych właścicieli odebranych gospodarstw.
Powroty wywoływały konflikty z nowymi osiedleńcami. Wielu z powracających nie miało pracy co prowadziło do trudnej sytuacji materialnej. Zdarzały się przypadki osiedlania na terenie PGR, a nawet w byłych gospodarstwach wysiedlonego, u nowego właściciela. Czasami jednak dochodziło do porozumienia i osiedleńcy zgadzali się na wymianę gospodarstw i wyjazd na ziemie zachodnie. Łemkowie często oferowali ponoszenie kosztów związanych z przejazdem Polaków na ziemie zachodnie a także, pozostawienie zaoranych, czy też zasianych pól.
W przedstawionym powyżej dokumencie MSW stało na stanowisku, że w przypadku konfliktów konieczne jest ponowne wysiedlenie. Zwracano w nim także uwagę na brak podstaw prawnych dla takiego postępowania. Polecano więc korzystanie z przepisów wykonawczych dekretu o ochronie granic. Jednocześnie zalecano próbę pozytywnego rozwiązywania problemu, nawet jeśli brakowało wcześniejszej zgody administracji. "W wypadku powrotu mimo negatywnej odpowiedzi (...) Prezydium WRN powinno starannie zbadać możliwość osiedlenia powracającego w sposób, któryby zapobiegał konfliktom z obecnym właścicielem".20
W kwietniu 1956 r. powołano Komitet Organizacyjny Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno Kulturalnego. Towarzystwo powstało pod nadzorem funkcjonariuszy MSW i dołożono starań by było lojalna wobec partii. Mimo to już pierwszy zjazd zdominował problem powrotów. Na późniejszych konferencjach UTSK domagano się także zniesienia dekretu o przejęciu przez państwo majątków przesiedlonych, zwrotu cerkwi i pozwolenia na odprawianie nabożeństw greckokatolickich. Niemal od samego początku dochodziło do konfliktów wewnętrznych. Pragnący zaznaczyć swoją odrębność Łemkowie powołali Tymczasowy Komitet Społeczno - Oświatowy Rusinów - Łemków. W tym samym czasie ze względu na liczne naciski ludności ukraińskiej premier Cyrankiewicz zdecydował się powołać Komisję do Spraw Zagospodarowania Terenów Zaniedbanych. Miała się ona zajmować kwestią możliwości ponownego osadnictwa na ziemiach bankrutujących PGR. Cyrankiewicz wciąż był jednak zwolennikiem koncepcji związania przesiedlonych z nowymi miejscami zamieszkania. Dobitnie świadczy o tym fakt, iż w marcu 1957 r. zezwolił na otwieranie parafii greckokatolickich w województwach zachodnich i północnych. Nie było takiej możliwości na Łemkowszczyźnie, gdzie zostały świątynie i cmentarze. Najlepsza była sytuacja Łemków, których gospodarstwa nie były zagospodarowane, lub były objęte przez polskich osiedleńców. Gospodarstwa wcielone do PGR, spółdzielni produkcyjnych lub objęte planem zalesiania były często praktycznie nie do odzyskania. Wyjątkiem były bankrutujące gospodarstwa państwowe. Zezwolenia na natychmiastowy powrót otrzymywali w pierwszej kolejności właściciele gospodarstw, które nie były przejęte przez polskich osadników. Zezwolenia otrzymywali także ci, którzy zdecydowali się objąć niezagospodarowaną ziemię, lub pozostałości po zlikwidowanej spółdzielni produkcyjnej, czy nierentownym PGR.
Urzędy powiatowe na Łemkowszczyznie po 1956 r. były zasypywane tysiącami podań o zgodę na powrót. Objęcie gospodarstwa było możliwe przez zakup ziemi z Państwowego Funduszu Ziemi. Zdarzały się także nieodpłatne przydziały ziemi dokonywane ze względu na nieuregulowany po przesiedleniu na zachód stan majątkowy. Trzecią możliwością było odkupienie gospodarstwa od polskich osadników. Działo się tak zarówno na drodze legalnej, jak i nieformalnej. Zdarzały się przypadki oszukiwania Łemków, odsprzedawania dzierżawionych gospodarstw, czy pobierania zbyt wygórowanej ceny. VII plenum KC PZPR dostarczyło piszącym podania nowej argumentacji. Powszechnym stało się nawiązywanie do zmian w polityce partii:

Zwracam się z uprzejma prośbą o zwrot mojej własności to jest domu nr. 67 oraz 41,5 ha ziemi we Ropica Górna pow. Gorlice.Majątek mój został zabrany podczas przesiedlenia ludności ukraińskiej na zachód, co uważam za wielka krzywdę. Stary jestem i chcę umierać na swojej ziemi. Uważam że słowa ministra Jarosińskiego nie były na wiatr rzucone, że krzywda nasza będzie wyrównana.21

To jedno z najkrótszych podań zawiera trzy charakterystyczne elementy: przedstawienie krzywdy dokonanej w czasie akcji "Wisła," wątek osobisty i nawiązanie do aktualnej sytuacji politycznej. Spośród najczęściej wymienianych przyczyn zabrakło tylko opisu złej sytuacji życiowej zaistniałej na ziemiach zachodnich, w tym często wymieniany był także zły stan zdrowia. Przykładem na odwołanie się do tych problemów może być fragment innego podania:

Jestem Łemkiem wysiedlonym w 1947 r. na ZO ze wsi Czarna, pow. Gorlice. Pozostawiłem tam 11 ha ziemi i 5 mg lasu, dom mieszkalny i stodołę. Na ZO ulokowano mnie w domu poniemieckim, zniszczonym, który komisja uznała za niezdatny do użytku, kazała mi się z niego wyprowadzić, bo grozi mu zawalenie. Budynków gospodarczych do dyspozycji nie mam, a chudobę muszę trzymać w tymże walącym się budynku mieszkalnym, w którym wraz z żoną i pięciorgiem dzieci mieszkam. Zdrowie w mokrych ruinach straciłem, jak i moja rodzina cała.22

Coraz częściej zwracano się do UTSK o pośrednictwo w składanych prośbach. Pojawiały się także podania zbiorowe na których podpisywało się od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. Część z nich wystawił zarząd główny UTSK, który występował w imieniu poszkodowanych. Inne były po prostu zbiorowym wystąpieniem jakiejś grupy wysiedlonych, którym udało się w tej sprawie porozumieć. Rzecz jasna taka forma podań miała zwiększyć ich skuteczność i stawiała władze w trudniejszej sytuacji.
W lutym 1957 r. Zarząd Główny UTSK wystosował do KC PZPR pismo23, które miało w istocie formę dramatycznego apelu. Pisano w nim, że działalność UTSK "nie może w pełni przeciwdziałać przejawom głębokiego niezadowolenia," przypominano o poczuciu krzywdy, braku zgody na zasadę zbiorowej odpowiedzialności i trudnej sytuacji wysiedlonych. Podkreślano, że o nastrojach i powszechnej chęci powrotu świadczą setki listów i podań spływających do organizacji. Nie było takiego zebrania, czy konferencji UTSK, na którym nie podnoszono tematu.
Nasiliło się zjawisko wyjazdów na dawne ziemie i badania możliwości powrotu. Uczestnicy takich wyjazdów stwierdzali często, że ich zabudowania gospodarcze stoją nie użytkowane, a ziemia leży odłogiem. Czasem obserwowano także, że gospodarstwa były przydzielane rolnikom, którzy posiadali także swoje dawne gospodarstwo i w nim prowadzili główne uprawy, natomiast na gospodarstwach objętych po wysiedlonych prowadzili dodatkowe uprawy dewastując je i wyjaławiając ziemię. O niepokojach wywołanych przez taki stan rzeczy UTSK informowało najwyższe władze.
Największe protesty i oburzenie budziło jednak postępowanie prezydiów Rad Narodowych, które nie tylko nie stosowały się do zaleceń swych zwierzchników, ale podjęły także nowe działania wymierzone przeciw powrotom. Na początku 1957 r. nasiliło się zjawisko pospiesznego i często nieformalnego nadawania przez Rady Narodowe gospodarstw po wysiedlonych, także w wypadkach wcześniejszego wydania zezwolenia na powrót do tych gospodarstw. Jak konkludowało UTSK "dowodzi to chęci przeciwdziałania powrotom w ogóle, nawet w tych przypadkach, gdy te powroty są możliwe i gospodarczo pożądane".24
Odpowiedzią na wzmożony nacisk środowisk ukraińskich była Uchwała Sekretariatu KC PZPR z 10 IV 1957 r.25 Uchwała przewidywała powołanie specjalnej komisji, której zadaniem było opracowanie "możliwości indywidualnych i grupowych powrotów ludności ukraińskiej do województw lubelskiego, rzeszowskiego i krakowskiego." Zgodnie z uchwałą zezwolenia na natychmiastowe powroty miały być udzielane jeśli gospodarstwo zainteresowanej osoby jest wolne, jeśli zostało rozdysponowane, ale faktycznie nie było wykorzystane, lub jeśli wchodziło ono w skład zlikwidowanego PGR.
Powtórzono zakaz powrotów bez zezwolenia, jednak jako sankcje wymieniono nie udzielenie pomocy finansowej, zaniechano więc gróźb ponownego wysiedlenia. Jednocześnie zabroniono również "dewastowania i rozbierania wszelkich zabudowań poukraińskich na terenie woj. lubelskiego, rzeszowskiego i krakowskiego oraz przydzielania nie rozdysponowanego mienia poukraińskiego innym osobom,"
Uchwała wzbudziła wielkie emocje i nadzieje, jej wprowadzenie nie oznaczało jednak, że powroty stały się łatwe do osiągnięcia, szczególnie, że decydenci z województw rzeszowskiego i krakowskiego nie zamierzali zmieniać linii swojego postępowania. W czasie gdy do władz centralnych płynęły głosy domagające się ułatwienia powrotów, z Rzeszowa napłynęło pismo, które utrzymywało z całą mocą niedorzeczną tezę o braku gospodarstw do objęcia.26
Apogeum niechęci wobec powracającej ludności ukraińskiej i ignorancji wobec rozporządzeń władz centralnych była uchwała połączonych prezydiów Wojewódzkich Rad Narodowych w Rzeszowie i Krakowie, z października 1957 r. W uchwale stwierdzano, że 2500 rodzin z przeludnionych obszarów woj. krakowskiego osiedli się na Rzeszowszczyznie. Po nagłośnieniu sprawy w "Trybunie Ludu," w środowiskach ukraińskich zawrzało. Władze wojewódzkie, które z uporem twierdziły, że nie ma już miejsca dla osadników, nagle oferowały 100 tys. hektarów gruntów do objęcia. W wyniku rozgłosu inicjatywa Wojewódzkich Rad Narodowych została zablokowana, nie zmienił się jednak kierunek działań jej pomysłodawców.
W związku z uchwałą KC zwiększyła się znacznie liczba powracających, nasilenie zjawiska spowodowało, że decyzje o powrocie podejmowali, ci którzy wcześniej się wahali. Ułatwiło to decyzje także, tym którzy mieli niewielkie szanse na odzyskanie własnego gospodarstwa, lub brakowało im środków finansowych na przeprowadzkę. Powracający w tym czasie nie zważali na trudności. Zdarzało się, że obejmowali oni opuszczone i zrujnowane gospodarstwa, a nawet owczarnie i budynki po zamkniętych PGR. Kilka rodzin zdecydowało się przyjechać w góry mimo tego, że dostały umarzalne kredyty na zagospodarowanie na zachodzie. Najbardziej zdesperowani wprowadzali się do gospodarstw zajętych przez nowych osadników, czym doprowadzali do konfliktów i interwencji władz lokalnych. Niechętna powrotom administracja wykorzystywała skwapliwie te przypadki próbując udowodnić na ich przykładzie, że nie należy zezwalać na powroty.
Powracającym legalnie zaczęto udzielać długoterminowych pożyczek. Rozpoczynał się powolny proces odbudowy. Pozostało jednak jeszcze wiele problemów do pokonania. Dla Łemków walka o przetrwanie kultury trwała, wielkim problemem pozostawał fakt nie uznawania przez władze ich tożsamości i odrębności Nie wszyscy byli w stanie spłacić zaciągniętych kredytów. Odroczenie spłaty pierwszej raty i odsetek o rok, stanowiło w części przypadków zbyt krótki okres czasu. W kilku przypadkach bank rozpoczął w takiej sytuacji środki egzekucyjne. Zwykle jednak po interwencji władz, lub UTSK przesuwano termin spłat o kolejne 3 lata.
Największe nasilenie powrotów miało miejsce w latach 1956 - 1958. Później liczba wracających malała. Punktem zwrotnym wydaje się być rok 1963, kiedy to większość raportów sporządzanych przez władze lokalne dla MSW mówiło o wyraźnym zmniejszaniu się, lub wręcz o zanikaniu zjawiska powrotów. Różna była także tendencja do powrotów w poszczególnych regionach. Na początku lat siedemdziesiątych, kiedy to na Łemkowszczyźnie nie notowano już prawie powrotów, przyjazdy do Przemyśla i jego okolicy były wciąż bardzo liczne. Pojedyncze przypadki w Beskidach pojawiały się dalej, koniec tego procesu stanowiły rzadkie powroty osób starszych pragnących spędzić ostatnie lata swego życia w rodzinnych stronach, podobnie niewielka była ilość powracających przedstawicieli następnego pokolenia, osób urodzonych na ziemiach zachodnich, lub wysiedlonych w dzieciństwie.
Najliczniejsze powroty na Łemkowszczyznę odbyły się do gromad: Gładyszów, Uście Gorlickie, Wysowa, Ropa, Lipinki, Sękowa, Krynica i Szymbark.27 Największe i najbardziej zwarte grupy Łemków mieszkają w okolicach Gorlic.
Określenie liczby Łemków, którzy powrócili w rodzinne strony stwarza poważne trudności. Władze lokalne posługiwały się często danymi szacunkowymi, nie istniało dla nich pojęcia Łemkowie ani Łemkowszczyzna, więc opracowania dotyczą całej ludności ukraińskojęzycznej, lub jednostki administracyjnej. Władze nie odnotowały powrotów nieformalnych. W części przypadków o gospodarstwa ubiegały się dzieci przesiedlonych (w imieniu rodziców lub własnym) występując oficjalnie, jako Polacy, wpływając w ten sposób na zafałszowanie prowadzonych przez administrację statystyk. Roman Reinfuss określa liczbę powrotów na Łemkowszczyznę w latach 1956 - 1958 na około 2 tys. osób.28 Szacunkowe wyliczenia dotyczące wszystkich powrotów po 1956 r. mówią o 6 tys. rodzin, stanowiących ok. 3 proc. przesiedleńców.29 Niektóre źródła mówią natomiast o 10 tys. rodzin, które powróciły na ziemie rodzinne.

Tomasz Kalbarczyk
Kontakt z autorem: tkalbarczyk@op.pl

1. Informacja w sprawie ludności ukraińskiej, AAN, MZO 1032.
2. Na podstawie wywiadu przeprowadzonego z Michałem Źrółką w Warszawie we wrześniu 2003 r., por. także M. Źrółka Opowieści Łemkowskie, Warszawa 1998., s. 196.
3. Na podstawie wywiadu przeprowadzonego z Anastazją Pilip w listopadzie 2003 r. w Zyndranowej.
4. Na podstawie wywiadu przeprowadzonego z Teodorem Goczem w listopadzie 2003 r. w Zyndranowej, por. także Teodor Gocz Życie Łemka, Zyndranowa 2001, s. 97.
5. Okólnik MBP do szefów Wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa, AIPN 0299/28 t.2
6. AIPN 0296/22 t.2.
7. O zadaniach KW i KP w sprawie poprawy sytuacji gospodarczej i wzmożenia pracy politycznej wśród ludności Ukraińskiej, AIPN, MSW I DSA 363.
8. CA MSWiA, URM 99/242, k.58, podaje za I. Hałagida Ukraińcy na Zachodnich i Północnych Ziemiach Polski1947 - 1957, Warszawa 1999., s.90.
9. Tamże.
10. AIPN 0296/28 t.2
11. Tamże.
12. AIPN 0299/28 t. 2
13. AIPN, MSW I DSA 363.
14. Tamże.
15. Tamże.
16. Uchwały Komitetu Centralnego PZPR od II do III zjazdu, Warszawa 1959, s. 162.
17. Informacja w sprawie ludności ukraińskiej, IPN, MSW I, Gabinet Ministra 198.
18. E. Mironowicz, Polityka Narodowościowa PRL, Białystok 2000.
19. Informacja w sprawie ludności ukraińskiej, IPN, MSW I, Gabinet Ministra 198.
20. Tamże.
21. Podanie Jana Rotko do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Gorlicach, kopia w posiadaniu autora.
22. Podanie Peregryma Pantelejmona, kopia w posiadaniu autora.
23. Zarząd Główny UTSK, Notatka dla Komisji KC PZPR ds. Narodowościowych, AAN, KC PZPR, 237/XIV/146.
24. Tamże.
25. Uchwała Sekretariatu KC PZPR, W sprawie ukraińskiej mniejszości narodowej w PRL, IPN, MSW II DSA 9008.
26. Pismo pierwszego sekretarza KW PZPR w Rzeszowie W. Kruczka do KC PZPR na ręce pierwszego sekretarza W. Gomułki., AAN 237/XIV/146.
27. Informacja Prezydium WRN w Rzeszowie z VI 1963 r., IPN MSW II 9025.
28. R. Reinfuss, Śladami Łemków, Warszawa 1989, s. 132.
29. K. Pudło, Dzieje Łemków po drugiej wojnie światowej, w: Łemkowie w historii i kulturze Karpat, s. 374.

beskid-niski.pl na Facebooku


 
1790

Komentarze: (1)Dodaj komentarz | Forum

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 1 i 0: (Anty-spam)
    ;

Dewwrame (dew7wed2@klerom.in) - 2016-10-12 17:18:20
buy tramadol overseas all tramadol pills cheap tramadol no prescription where to get tramadol. tradol 50 mg prescription pain relief tramal dose tell me about tramadol . next day tramadol online cheapest tramadol . tramadol us pharmacy buy aciphex online tramadol hydrochloride 50mg side effects tramadol no rx canine tramadol tramadol side effects 50mg
 

e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2016 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
praca w Niemczech|prosenior24.pl
Miód
Idea Team
Tanie odżywki
Ogląda nas 13 osób
Logowanie