Góry
  • Turystyka piesza
  • Mapa wydawnictwa PTR Kartografia na podkładzie map WIG
  • Mapa wydawnictwa Compass. Wydanie III z 2005 roku.
Łemkowie i Łemkowszczyzna
  • Łemkowie
Obiekty i miejscowości
  • Miejscowości
  • Cmentarze wojenne
  • Cerkwie i kościoły
  • Tabela obiektów
Przyroda
  • Przyroda
Noclegi
  • Noclegi
  • Jak znaleźć nocleg?
  • Dodaj ofertę
Galerie zdjęć
  • Najlepsze zdjęcia
  • Panoramy sferyczne
  • Galerie tematyczne
  • Zdjęcia archiwalne
Informacje praktyczne
  • Przejścia graniczne
  • Komunikacja
  • Pogoda
Sport
  • Rower
  • Sporty zimowe
Portal beskid-niski.pl
  • Wyniki zakończonego konkursu
  • Księga gości
  • Subskrypcja
  • Linki
  • Mapa portalu

 

/ Galeria / maziarskim szlakiem
 

Galeria zdjęć

"To co nas łączy"
inauguracja sezonu przewozów maziarskich

Można przemierzać Beskid Niski pieszo, z plecakiem, można objeżdżać go na rowerze, ale zaprzęgiem...? A dlaczego nie. Tak oto staraniem Zjednoczenia Łemków przy współudziale władz gmin Ropa i Uście Gorlickie narodził się projekt Maziarskiego Szlaku Turystycznego łączącego Powiat Gorlicki i Kraj Preszowski na Słowacji. Jako wortal ściśle związany z tematyką Beskidu Niskiego i Łemkowszczyzny zostaliśmy zaproszeni do udziału w pierwszej od kilkudziesięciu lat wyprawie maziarskiej. Tym razem jednak Maziarze nie sprzedawali mazi i dziegciu, a promowali nową atrakcję turystyczną regionu.

Dzień pierwszy:
Naszą przygodę zaczynamy na dziedzińcu łosiańskiej szkoły podstawowej. Jest nas pięciu "adeptów" rzemiosła maziarskiego: Marek Waśkiel, Zbigniew Poraniewski, Michał Paszkowski i Robert Lipka (antropolog z Warszawy) no i oczywiście ja :). Towarzyszą nam Wacław Szlanta (Wiceprezes Zjednoczenia Łemków), Kazimierz Siuta i Jan Trubus (woźnice) oraz Bruno i Kuba (nasze dzielne konie).
Jak za dawnych czasów wyjazd wozu maziarskiego jest nie lada wydarzeniem.
Naszą wyprawę żegnają między innymi Jan Morańda (Wójt Gminy Ropa), Stefan Hładyk (Prezes Zjednoczenia Łemków) oraz dzieci ze szkoły w Łosiach. Następnie zostajemy uroczyście pasowani na Maziarzy poprzez symboliczne natarcie dziegciem i egzamin z tzw. "zawołania maziarskiego".
Pośród oklasków, ale i w strugach deszczu, żegnani śpiewem wyruszamy na pierwszą od kilkudziesięciu lat wyprawę maziarską. Przed nami cztery dni w czasie których nasz swoisty "wehikuł czasu" podskakując na wyboistych drogach Beskidu Niskiego, przeniesie nas w epokę gdy spora część Europy pobrzmiewała charakterystycznym okrzykiem "Maaaazi, maaaazi! Fisztran, dziegieć, oliiiwaaa!".
Na pierwsze przygody nie czekamy długo. Szybko okazuje się, że z powodu dużej wilgoci (ulewa) szwankuje hamulec i konie mają coraz większe problemy z utrzymaniem wozu na stromych górskich zjazdach. Postanawiamy odciążyć wóz i część drogi pokonać pieszo żartując, że oto narodziła się nowa świecka tradycja "Spacerów Maziarskich".
Pierwszym przystankiem jest Nowica. Osada słynąca niegdyś z rzemiosła łyżkarskiego. Naszymi gospodarzami są Lokusz Kowalski i Tatiana Bojko - para zapaleńców którzy na kilkudziesięciu hektarach ziemi postanowili tchnąć w łemkowszczyznę prawdziwego ducha dzikiego zachodu zakładając rancho. W Nowicy mamy też okazję podziwiać kunszt dawnej sztuki łyżkarskiej w wykonaniu Stefana Romanyka.
Bogatsi o wiedzę na temat ręcznego wyrobu drewnianych łyżek i poruszeni powrotem wspomnień książek Karola Maya wyruszamy w kierunku przełęczy Małastowskiej. Okazało się, że w międzyczasie woźnice bardzo sprytnie rozwiązali problem z hamulcami za pomocą stalowego łańcucha i starej opony z "Dużego Fiata". Tak oto wieki tradycji w połączeniu z nowoczesną myślą techniczną po raz kolejny udowodniły, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Po krótkim postoju na przełęczy Małastowskiej i skontrolowaniu stanu technicznego naszego wozu ruszamy do Gładyszowa.
W Gładyszowie czeka na nas Pan Piotr Wichnianski ze swoją niezwykle bogatą kolekcją pamiątek łemkowskich. Wśród gromadzonych przez lata eksponatów znajduje się między innymi oryginalna tablica rejestracyjna wozu konnego, która z przyczyn oczywistych budzi nasze szczególne zainteresowanie.
Z Gładyszowa kierujemy się do Zdyni gdzie w ośrodku szkoleniowym Lasów Państwowych czeka już na nas kolacja i nocleg.

Dzień drugi:
Drugi dzień naszej wędrówki Maziarskim Szlakiem rozpoczynamy już wczesnym rankiem. Przed nami najdłuższy odcinek trasy wiodący przez Słowację. Szybkie śniadanie i nasza ekipa zasiada w wozie. Po drodze zwiedzamy jeszcze cerkiew w Zdyni by wkrótce ruszyć w kierunku granicy. Na przejściu w Koniecznej wzbudzamy niezwykłą sensację. Wyjątkowo otrzymujemy zgodę na robienie zdjęć z odprawy w czym zresztą wtórują nam pogranicznicy. Po odprawie jeszcze tylko szybkie zakupy w sklepie po słowackiej stronie i ruszamy w kierunku Bardejowa. Pogoda wreszcie ulega lekkiej poprawie i można przestać narzekać na przenikliwy chłód.
Po kilku godzinach jazdy docieramy do Bardejowa. Słowacka perła architektury renesansowej wita nas niezwykle gościnnie. Na rynku czekają już przedstawiciele władz miasta i lokalna telewizja. Po oficjalnym powitaniu (w czasie którego nasz wóz wykonał rundę honorową wokół rynku) zostajemy zaproszeni na obiad i zwiedzanie miasta (w tym ciekawego muzeum ikon).
Z łezką w oku żegnamy piękny Barejów. Nasz szlak zmierza w kierunku Stebnika i dalej na Przełęcz Wysowską gdzie mamy przekroczyć granicę. Część naszej ekipy postanawia jeszcze skorzystać z nadarzającej się okazji i zwiedzić zamek w Zborowie.
Ten dzień miał się jednak nie skończyć szybko. W chwili dekoncentracji nasza ekipa maziarska popełnia drobny, ale brzemienny w skutki błąd w nawigacji i na przejście zamiast około godziny 19-tej docieramy dopiero przed północą. Nikt jednak nie narzeka na te "nieprzewidziane atrakcje" Wręcz przeciwnie, wszyscy dzielnie stawiają czoła wyzwaniu przepychając wóz przez błota i odgarniając z drogi zwalone pnie drzew. Wreszcie około pierwszej w nocy docieramy na nocleg w pensjonacie "Ramis" w Wysowej.

Dzień trzeci:
Nasz kolejny dzień rozpoczynamy wczesnym śniadaniem. Korzystając z wolnego przedpołudnia postanawiamy zwiedzić okoliczne cerkwie. Nasz "koordynator" Tomasz Zając kolejny raz stanął na wysokości zadania organizując transport w postaci... wozu strażackiego OSP Ropa i błyskawicznie załatwiając wstęp do interesujących nas obiektów. Udaje nam się sprawnie zwiedzić cerkwie w Kwiatoniu, Skwirtnem, Smerekowcu, Gładyszowie, Pętnej i w Owczarach po czym kierujemy się z powrotem w kierunku Wysowej gdzie czekają już na nas wójtowie gmin Ropa i Uście Gorlickie oraz członkowie zarządu Zjednoczenia Łemków. Na naszą cześć w karczmie "Gościnna Chata" zostaje wydany uroczysty obiad po którym udajemy się na zwiedzanie uzdrowiska.
Późnym popołudniem, posileni sowitym obiadem oraz pokrzepieni wodami z wysowskiego zdroju znów zasiadamy w naszym wozie aby udać się do Ropek - miejsca naszego kolejnego noclegu. Bez wątpienia jest to jeden z najbardziej malowniczych odcinków całej trasy.
Bita droga wiodąca przez dwie wąskie doliny, potoki które przekraczamy w bród... Zupełnie jakby ktoś cofnął czas.
Pod wieczór docieramy na miejsce gdzie w gospodarstwie agroturystycznym Sywstowy Sad prowadzonym przez Grażynę i Michała Furmanów przygotowano dla nas nocleg w oryginalnych łemkowskich chatach oraz kolację złożoną ze specjałów regionalnej kuchni.

Dzień czwarty: Ostatni dzień naszej maziarskiej przygody rozpoczynamy tradycyjnie od solidnego śniadania przy dźwiękach przebojów Czerwonych Gitar wydobywających się z prawdziwego (sprawnego!!!) gramofonu Bambino II. Pierwszym przystankiem na naszej trasie tego dnia jest Hańczowa. Korzystamy z okazji i ustawiamy nasz wóz przed cerkwią do grupowego zdjęcia.
Następnie przez Uście Gorlickie i Klimkówkę wracamy do początku naszej wyprawy tj. wsi Łosie. Po drodze zabieramy jeszcze na pokład niezwykłego autostopowicza - rodowitego łosiańskiego maziarza, pana Piotra Szlantę.
Po południu docieramy do Łosi gdzie zostajemy zakwaterowani w gospodarstwie Anny Kłapak.
Niestety nie mogę zostać do oficjalnego zakończenia wyprawy przewidzianego na wieczór czwartego dnia. Wzywany obowiązkami służbowymi muszę pożegnać się z moimi współtowarzyszami i udaję się do Wrocławia.



Zaproszenie, które otrzymał autor strony www.beskid-niski.pl zostało przekazane Łukaszowi Bujonek, który jest autorem powyższego tekstu oraz wszystkich zdjęć

Dla uzupełnienia wiedzy zwiazanej z maziarstwem i dziegciarstwem proponuję zapoznanie sie z dwoma ponizszymi tekstami:
Zajęcia Łemków - dziegciarstwo
Zajęcia Łemków - maziarstwo

"Projekt o nazwie "To co nas Łaczy" został dofinansowany ze środków pomocowych Unii Europejskiej w ramach Programu Współpracy Przygranicznej Polska - Słowacja PHARE 2000 , Wspólny Fundusz Małych Projektów , którego obsługą zajmuje się Euroregion "Tatry".
Projekt otrzymał dofinansowanie od Województwa Małopolskiego w ramach konkursu "Małopolska Gościnna".


Przed szkołą ...
Maziarze otrz...
Łosie Stefan ...
Łosie Wacław ...
Łosie Pasowan...
Łosie świadec...
Bruno i Kuba
W drodze do N...
Nowica Stefan...
Nowica Stefan...
Nasz hamulec ...
Przełęcz Mała...
Przełęcz Mała...
W dół w kieru...
Gładyszów Poś...
Zdynia Zaprzę...
Zdynia Zaprzę...
Zdynia cerkie...
Konieczna Odp...
Bardejów Nasz...
Bardejów Powi...
Bardejów Powi...
Bardejów Muze...
Kto drogi pro...
Na strażaków ...
Kwiatoń cerki...
Kwiatoń cerki...
Owczary cerki...
Pętna cerkiew
Smerekowiec c...
Wysowa Karczm...
Wysowa Karczm...
W drodze do R...
Ropki Gospoda...
Ropki Gospoda...
Ropki to jede...
Hańczowa Jesz...
Łosie I tak o...

beskid-niski.pl na Facebooku


 
679

Komentarze: (0)Dodaj komentarz | Forum
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 3 i 6: (Anty-spam)
    ;


e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2016 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
praca w Niemczech|prosenior24.pl
Miód
Idea Team
Tanie odżywki
Ogląda nas 6 osób
Logowanie