Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 12-12-2019 13:15

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 612 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 16 7 8 9 1041 Następna
Autor Wiadomość
Post: 05-12-2011 06:56 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Lubię wędrować po księgarniach, oglądać i "smakować" książki. Na terenie Bieszczadów jest bardzo dużo stoisk z wydawnictwami, książki można kupić nie tylko w księgarniach ale także w dobrze zaopatrzonych muzealnych kasach, na stoiskach na zaporze, na straganach, w punktach kasowych BdPN. Ciekawe wydawnictwa rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Niestety, są i takie, które latami leżą na półkach, niewiele osób po nie sięga. Mam zwyczaj w sezonie kupić sobie chociaż jedną książkę tygodniowo. Czasami mam problemy ze zrealizowaniem swojego postanowienia, mój księgozbiór jest dość bogaty, większość interesujących pozycji dawno nabyłam więc rada nie rada sięgam po "cegły". Ostatnio nabyłam w sanockim skansenie książkę Stanisława Kłosa"Osobliwości Podkarpacia tom II" wydaną przez Librę w 2003 r. Przeczytałam ją i no i mam problem aby ten przewodnik zrecenzować. Moim zdaniem ta książka jest nijaka, ani ciekawa, ani nieciekawa, ani dobrze napisana ani źle. Nawet nie mogę mnożyć epitetów, nic interesującego na jej temat nie przychodzi mi do głowy.
Pełny tytuł ten publikacji to "Osobliwości Podkarpacia Przewodnik krajoznawczy po najciekawszych, najdziwniejszych, znanych i nieznanych miejscach i obiektach województwa podkarpackiego Leksykon". Jestem skażona wiedzą przewodnicką więc nie wiem na ile moje opinia jest miarodajna ale niewiele ciekawych rzeczy dowiedziałam się z tej publikacji. Być może ktoś kto nie zna naszego regionu może łaskawiej spojrzy na ten leksykon. Atrakcje są zgrupowane terytorialnie, Autor przedstawił je powiatami Jest to prawie 100 gawęd o interesujących turystycznie miejscach, obiektach, zdarzeniach, postaciach historycznych.

Spis treści
Powiat bieszczadzki (ustrzycki)
Powiat brzozowski
Powiat dębicki
Powiat jarosławki
Powiat jasielski
Powiat kolbuszowski
Krosno
Powiat krośnieński
Powiat leski
Powiat leżajski
Powiat lubaczowski
Powiat łańcucki
Powiat mielecki
Powiat niżański
Przemyśl
Powiat przemyski
Powiat przeworski
Powiat ropczycko-sędziszowski
Rzeszów
Powiat rzeszowski
Powiat sanocki
Powiat stalowowolski
Powiat strzyżowski
Tarnobrzeg
Powiat tarnobrzeski
Ważniejsza literatura

Tytuł: "Osobliwości Podkarpacia"
Autor: Stanisław Kłos
Wydanie: I
Stron: 139
ISBN: 83-916089-9-9
Wydawca: Libra
Rzeszów 2003


Stanisław Kłos "Osobliwości Podkarpacia tom 2" str. 32, rozdział "Powiat Jasielski"
"Grób prawuka Kościuszki
Cieklin, gmina Dębowiec
Na skraju cmentarza w podbeskidzkiej wsi Cieklin, znajduje się ponadstuletnia mogiła, stosunkowo dobrze zachowana i zadbana. Na kamiennym obelisku w kształcie ostrosłupa, umieszczona jest marmurowa tablica z zatartym już po części napisem:
D.O.M.
Bolesław Fiałkowski
prawnuk Kościuszki
oficer wojsk polskich 63
* 1845-1894
stroskana żona wraz z dziećmi
ukochanemu mężowi
Mogiła, jak i sprawa pokrewieństwa pochowanego tu oficera z osobą Naczelnika, jest tajemnicza i wielce kontrowersyjna. Skąd tu, na końcu Polski, grób prawnuka Kościuszki, skoro ten nie miał potomka? Kim był ów Fiałkowski? Na temat jego życiorysu wiadomo niewiele, a w samym Cieklinie postać ta owiana jest legendą. Nie ulega żadnej wątpliwości, że człowiek ten przez pewien czas mieszkał tu i pracował. Pochodził z województwa lubelskiego, walczył w powstaniu styczniowym, wzięty do niewoli został wywieziony na Sybir. Do kraju wrócił w bliżej nieznanym czasie. Kiedy pojawił się w Cieklinie dokładnie nie wiadomo. Przez pewien okres w 2. połowie XIX w. był dzierżawcą lub zarządcą tutejszego folwarku.
Na pewno nie był prawnukiem Tadeusza Kościuszki. Przypuszcza się, że pochodził z dalszej rodziny Naczelnika, być może z żeńskiej linii rodu jego wuja. Może dla splendoru i podkreślenia rodzinnych powiązań, na epitafium podano, że był jego prawnukiem. Po śmieci Fiałkowskiego jego żona i dzieci opuściła Cieklin. Dalsze losy tej rodziny są nieznane. Tylko w Cieklinie pozostał jej milczący ślad.
Wieś Cieklin położona jest 13 km na południowy zachód od Jasła, nieopodal drogi do Folusza. Dziewiętnastowieczny dworek, w którym być może mieszkali Fiałkowscy,jest dziś leśniczówką Magurskiego Parku Narodowego. Cmentarz usytuowany jest na południowym skraju wioski, na wzniesieniu, z którego roztacza się fascynujący widok na lesisty masyw Magury Wątkowskiej."


Na górę
Post: 06-12-2011 07:27 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Pora przedstawić monografię z myszką czyli "Lasy i zwierzyna Gór Sanockich" Wiktora Schramma. Nie jest to reprint książki z 1958 r wydanej przez Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, gdyż wydawnictwo Bosz uwspółcześnio nazwy własne i naukowe. Dzięki tej pozycji będziemy mogli przenieść się w przeszłość, tak o tym pisze były dyr DLP w Krośnie.
"Zamiast wstępu:
Inne niż dziś były Bieszczady wówczas, gdy oglądał je i opisywał profesor Wiktor Schramm; wioski – gęsto zaludnione, lasy – nadmiernie eksploatowane, każdy kawałek gruntu wykorzystany przez człowieka… Czasy utrwalone w książce Lasy i zwierzyna Gór Sanockich są już dla nas odległą historią. Ale właśnie dzięki temu wydaniu możemy wejść w tę tajemniczą krainę sprzed lat i, poprzez historię tutejszych lasów, poznać fragment jej dziejów. To naprawdę rzadka okazja, by skonfrontować dzisiejszy obraz Bieszczadów z naszymi wyobrażeniami o ich wyglądzie, pochodzącymi z początku ubiegłego stulecia.
Książka ma szczególny wymiar właśnie tu, w Bieszczadach, albowiem tej ziemi starano się kiedyś zabrać jej historię. Tymczasem zaś piękny jej fragment ocalił od zapomnienia profesor Wiktor Schramm. Dla zobrazowania zmian, jakie zaszły w szacie leśnej gór i pogórza w drugiej połowie XX wieku, dołączamy suplement, który mówi o współczesnym leśnictwie w tej części Karpat.
Publikacja ta na pewno będzie szczególnie cenna dla leśników z Podkarpacia, którzy w roku 2004 świętują 80-lecie powstania swej firmy – Lasów Państwowych. Współdziałając z Oficyną Wydawniczą BOSZ przy wznowieniu „Lasów i zwierzyny Gór Sanockich”, chcemy zaakcentować doniosłość tego jubileuszu, a jednocześnie dać szerokim rzeszom miłośników Bieszczadów możliwość sięgnięcia do bardzo ciekawej poznawczo lektury. Powinna ona pomóc wielu ludziom w uświadomieniu sobie, że dzisiejszy znakomity stan lasów i zwierzyny na całym Podkarpaciu jest efektem długoletnich działań leśników. W ich imieniu serdecznie zapraszam do lektury.
mgr inż. Jan Kraczek
Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych
w Krośnie"

Mnie osobiście zainteresował rozdział opisujący żyjące na naszym terenie zwierzęta. Jakże zmieniło się nasze spojrzenie na faunę bieszczadzką. Oto kilka przykładów
"Wszędzie nad potokami żyje wydra. Poluje na ryby i na raki. Niezmiernie czujna i ostrożna. Nad rzekami zasobnymi m.in. w pstrągi, zwłaszcza jeśli brzegi są skaliste, pełne szczelin i dziur, gnieżdżą się wydry i wywodzą nieraz licznie. Polowano na nie za specjalnie tresowanymi jamnikami. Znałem starego myśliwego Żurowskiego z Żernicy, który mając psy dobrze ułożone, opolowawszy długie zasięgi brzegu Solinki i jej dopływów, dużo wydr dostał"
"Złośliwy i krwiożerczy, dziki drapieżnik nie miał u ludzi żadnego poszanowania, był wręcz znienawidzony:twór diabelski, nieszlachetny, mający w sobie coś brudnego, coś z upiora. Na wiki..."
"Zatajony w zwaliskach leśnych, skryty, nocą samotnie polujący, tajemniczy, ryś czy rodzina rysia zagarniała duże rejony myśliwskie, znacząc krwawe swe żniwo".
"Lis to wielki spryciarz o zawzięty szkodnik drobiu, z którego systematycznie swoją daninę pobiera ze wsi wśród lasów położonych".

Książeczka składa się z kilku części, tekst prof. Schramma został wzbogacony o suplement w którym Jan Kraczek pisze o współczesnym obrazie lasów Gór Sanockich. Bardzo podobają mi się ryciny przedstawiające drzewa i zwierzęta, moim zdaniem to najciekawsza część książeczki tej bardzo skromnie wydanej, w miękkiej okładce książeczki.

Spis treści
Zamiast wstępu
Od redakcji

Wstęp
Obszar Gór Sanockich
Skąpość źródeł
Brak danych sprzed XIX wieku
Oparcie się na tradycji, świadectwie osób wiarygodnych i na obserwacji osobistej

Lasy Gór Sanockich
Obszar lasów i ich zmienność w przeszłości i w ostatnich kilkudziesięciu latach

Zwierzyna Gór Sanockich
Uwagi wstępne
Ekskurs o bydle rogatym i koniu
Żubr i tur
Niedźwiedź i wilk
Ryś
Żbik
Lis
Kuna - tchórz
Wydra
Borsuk
Dzik
Jeleń
Sarna
zając
Inne zwierzęta
Ptaki
Łowiectwo i daniny
Ptaszki i ptasznictwo

Zakończenie
Suplement
O lasach i zwierzynie Gór Sanockich uwag współczesnych kilka
Literatura i źródła
Słowniczek
Ilustracje drzew
Ilustracje zwierząt

Tytuł: "Lasy i zwierzyna Gór Sanockich"
Autor: Wiktor Schramm
Wydanie: I
Stron: 134
ISBN: 83-87730-97-1
Wydawnictwo: Bosz
Olszanica 2004


"Wilk" str.61
"Złośliwy i krwiożerczy, dziki drapieżnik nie miał u ludzi żadnego poszanowania, był wręcz znienawidzony:twór diabelski, nieszlachetny, mający w sobie coś brudnego, coś z upiora. Na wiki nie polowano, wilki się tępiło jak tylko można: bronią i podstępem, zdradą. Strzelało się, biło pałkami i widłami, zastawiało sidła, oklepce, kopało się liczne wilcze doły, truło się - jeśli się dało. A wilków było jeszcze jakieś 60-70 lat temu dużo. Już się je niby wytępiło, a znów pojawiały się, nie wiadomo skąd. z południa i ze wschodu. W zimie nieraz występowały gromadnie i napastowały ludzi i zwierzęta, wyjąc przeciągle w mroźne noce.W lecie skradały się chyłkiem i jak złodzieje, czy zbóje, porywały krwawy żer z pastwisk, nieraz z zamknięć i chlewów, pod które się podkopywały.Po wsiach, zimą zwłaszcza, rwały wystraszone psy.W wysokiej cenie były trudno dostępne psy, które się wilka nie ulękły. Rząd austriacki płacił cenę od wilczego nosa. Wilk pojawiał się ciągle na nowo i to nie tylko w wyższych górach i głębokich lasach, skąd wycie jego rozlegało się przeciągle na dalekie mile w tryskające mrozem miesięczne noce, lecz i niżej, w gęsto zasiedziałych wsiach. Gdzie tylko chowano owce, gdzie prowadzono koszarowe gospodarstwa na podgórzu, do lat 1890-1895 systematycznie kopano doły i zastawiano przynęty po łęgowych przechodach i wzdłuż ciągów nadpotocznych, którymi się wilk niepostrzeżenie skradał. Stawiano różne pułapki i paście. Niby już wilka nie było i znów przychodził z gór, gdzie się mnożył. Lat temu około 70 - mówią starsi ludzie - nieraz niespodziewanie błysnął oczyma na dziedzińcach między chatami wsi niżej położonych, obok Leska i ku Sanokowi. Jeszcze wiele lat potem występował, nawiedzając wsie wyżej w lasach ukryte, co brytany naszczekiwaniem i wyciem głosiły, jeżąc swe grzbiety. W czasie jednej i drugiej wojny pojawił się znowu wędrowny. W roku 1916 , w niewysoko położonej Olchowie (400 m n.p.m.) jesiennym wieczorem porwał niespodziewanie psa z samego progu domu. w górach nieraz występował zimą całymi stadami. J. Marcinkow, leśniczy z Wetliny, opowiadał, jak (jeszcze około 1920 roku) wilki urządzały polowania na zwierzynę, na jelenie. Gdy spadły głębokie śniegi i wierzchem wytworzyła się lodowa skorupa, wilk przechodził po niej bezpiecznie, jeleń ostrymi racicami przecinał lód, zapadając się głęboko w śnieg. Stada wilków oblegały więc całe połacie lasu, urządzały prawdziwą nagonkę i napędzały jelenie na upatrzone pola śniegowe. Tu w głębokie śniegi zapadłe łanie, a zwłaszcza młodzież, wilki wybijały doszczętnie, pozostawiając tylko niedogryzione kości i czerwony od krwi śnieg."


Na górę
Post: 07-12-2011 16:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Dziś chciałabym Wam polecić książeczki wydawane w cyklu: Biblioteka Krośnieńska: historia, bibliografie, zabytki, źródła. Można je kupić poprzez internet w Muzeum Rzemiosła w Krośnie http://www.muzeumrzemiosla.pl/index.php?page=4_1
Wg mnie najciekawsza z nich to "Mury obronne Krosna od XIV do XVIIIw."Jerzego Ginalskiego, Piotra Łopatkiewicza opublikowana jako zeszt 4 (1994) w serii zabytki.. Ta maleńka monografia poświęcona jest obwarowaniom miejskim, badaniom archeologicznym w obrębie murów, genezie fortyfikacji miejskich. Do publikacji dołączono plan warstwicowy Krosna z naniesionymi liniami i formami umocnień. Książeczka napisana jest językiem zrozumiałym dla przeciętnego laika.

Spis treści
Wstęp
Wprowadzenie
Geneza miejskich obwarowań murowanych
Powstanie i rozwój obwarowań Krosna
Doskonalenie fortyfikacji miasta
Wznoszenie zewnętrznego muru obronnego
Upadek obwarowań Krosna
Krośnieńskie fortyfikacje w świetle badań
Zakończenie

Tytuł: "Mury obronne Krosna od XIV do XVIIIw."
Autor: Jerzy Ginalski, Piotr Łopatkiewicz
Wydanie: I
Stron: 31
ISBN: 83-902057-1-8
Wydawnictwo: Muzeum Rzemiosła w Krośnie
Krosno 1994


"Krośnieńskie fortyfikacje w świetle badań" str. 27
"[...] W czasie ratowniczych badań na tym obszarze w 1991 roku udało się odsłonić fragment średniowiecznej fosy obronnej, na której zasypisku posadowiono mur zewnętrzny. Uściślono ponadto linię przebiegu oraz technikę wykonania muru zewnętrznego, który udało się - na odcinku ok. 50 metrów - odsłonić i nawet nieznacznie zrekonstruować. Częściowo zrekonstruowany fragment uczytelniony został w murze oporowym skarpy staromiejskiej przez zachowanie pierwotnego wątku oraz wykonanie odsadzki w linii jego historycznego przebiegu. Badania dowiodły, iż dolne partie muru funkcjonowały przez sto kilkadziesiąt lat w charakterze naturalnego muru oporowego, wielokrotnie naprawianego i wzmocnionego skarpami. W latach 40-tych XX wieku mur ten został obłożony okładziną kamienną i nikt nie domyślił się, że kryje ona resztki fortyfikacji miasta. Zewnętrzny mur obronny, na odcinku późniejszej ulicy Podwale, posiadał pierwotnie wiele załamań i uskoków, dostosowujących jego konstrukcję do naturalnego ukształtowania terenu. Mur ten wykonano z kamienia piaskowcowego, częściowo uzupełnionego cegłą (zwłaszcza w warstwach wyrównawczych), na zaprawie piaskowo-wapiennej, nie tak już mocnej, jak zaprawa muru średniowiecznego.
Równocześnie prowadzono badania nad dwoma historycznymi planami z naniesionym wycinkiem obszaru dawnego miasta. Mamy tu na myśli plan zabudowań kolegium jezuickiego oraz pomiar zespołu kościoła i klasztoru franciszkańskiego. W przypadku pierwszym udało się ustalić, iż zachowany plan zabudowań jezuickich (może z roku 1773?) z naniesionymi liniami umocnień jest jedynie niezrealizowanym projektem architektonicznym, a zaznaczony przebieg dwóch linii murów obronnych jest tylko częściowo zgodny z rzeczywistością."


Na górę
Post: 08-12-2011 11:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Chciałabym Wam przedstawić książkę Andrzeja Potockiego "Słownik biograficzny Żydów z Podkarpackiego" wydaną przez rzeszowskie wydawnictwo Carpathia. Andrzej Potocki - dziennikarz, autor kilkudziesięciu książek o naszym regionie, twórca legendy /produktu turystycznego zakapiorów od lat zajmuje się ocaleniem pamięci o podkarpackich Żydach, przybliża rzeszy swoich czytelników naszą wspólną historię. Przed chwilą skończyłam przeglądać słownik. Prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się, że aż tak wielu Żydów z naszego województwa weszło do historii, nie tylko naszego kraju. Wśród nich są literaci np. Jerzy Kosiński, Mieczysław Jastrun, Artur Miller - bardziej znany jako mąż Marlin Monroe (jego ojciec urodził się w Radomyślu Wielkim), Isac Singer - laureat nagrody Nobla, filmowcy np. Sam Spigiel - producent "Lawreca z Arabii" i "Afrykańskiej Królowej", naukowcy (tu lista jest długa) z Izydorem Izaakiem Rabim na czele, politycy wojskowi (to z tej książki dowiedziałam się, że blisko związany z naszym regionem Zygmunt Berling był Żydem). Listę sławnych postaci oczywiście można mnożyć.
Sama książka to zbiór suchych faktów, są tu podane podstawowe dane biograficzne. Niekiedy obszerne biografie, innym razem Autor podaje tylko najbardziej istotne fakty z życia danej osoby. Słownik poprzedza interesujący wstęp w którym Autor pokrótce przedstawia nasze wspólne dzieje. Moim zdaniem warto zapoznać się bliżej z polsko-żydowską historią, być może to spowoduje iż inaczej spojrzymy na to co wydarzyło się na ziemiach polskich w czasie II wojny światowej.
Książka jest starannie wydana, ma twardą okładkę, jest szyta. Moim zdaniem warto sięgnąć po tę książkę, można bowiem poprzez te około 300 biografii spojrzeć na naszą wspólną europejską historię. Być może bardziej odpowiednie słowo brzmiałoby: światową albowiem stąd pochodzili lub tylko tu bywali wicekról Indii, utytułowany tenisista stołowy,światowa królowa kosmetyków itd.

Spis treści
Wstęp
Literaci
Muzycy i tancerze
Plastycy i fotograficy
Teatr i film
Naukowcy
Politycy
Wybitni rabini i cadycy
Żołnierze RP
Inni
Bibliografia
Indeks nazwisk



Tytuł: "Słownik biograficzny Żydów z Podkarpackiego"
Autor: Andrzej Potocki
Wydanie: I
Stron: 108
ISBN: 978-83-62076-24-6
Wydawca: Carpathia http://www.carpathia.net.pl
Rzeszów 2010


O wielkich tego świata jak np. rodzina Rubinsteinów bez problemów można znaleźć multum informacji. Ja chciałabym przedstawić kilka ciekawych postaci o których świat zapomniał. Jako pierwszy wybrałam biogram Alojzego "Alexa" Ehrlicha. Lubię tę postać, bardzo ciekawie i obszernie opowiada o nim nasz Kolega przewodnik i dziennikarz Adam Leń. Tak o nim pisze Potocki - str.95

"Ehrlich Alojzy "Alex" (1.01.1914-7.05 1992) urodzony w Komańczy, pierwszy indywidualny mistrz Polski w tenisie stołowym (dwukrotnie w latach 1934-1935), sześciokrotny medalista mistrzostw świata w tej dyscyplinie. Potrafił rozmawiać w ośmiu językach. Był jednym z pierwszych na świecie trenerów tej dyscypliny sportu.
Zawodnik "Hasmonei" Lwów. Był ćwierćfinalistą mistrzostw świata w 1933 r. oraz srebrnym z lat 1936, 1937 i 1939 r. W roku 1934 znalazł się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych sportowców polskich w plebiscycie "Przeglądu Sportowego". Na początku lat trzydziestych przeniósł się do Francji, ale nadal reprezentował w tenisie stołowym barwy Polski.
W czasie II wojny światowej przez cztery lata był więźniem Auschwitz-Birkenau, potem trafił do obozu w Dachau. Po zakończeniu II wojny światowej zamieszkał w Paryżu i kontynuował karierę zawodniczą w barwach Francji. Dziewięciokrotnie zdobywał tytuł międzynarodowego mistrza tenisa stołowego: Anglii, Francji, Irlandii i Niemiec, oraz trzykrotnie w deblu tytuł mistrza Szwajcarii. Karierę sportową skończył w 1956 r. Zmarł w Paryżu."

"Fra(nie mam umlautu) nkel Moses (1847-1838) na przełomie XIX/XX, aż do zakończenia I wojny światowej, przez niemal ćwierć wieku sprawował funkcję burmistrza Ustrzyk Dolnych. To jedyny taki przypadek w skali całego województwa podkarpackiego.
Niezależnie od sprawowanej funkcji był kupcem i przedsiębiorcą, który założył pierwszą rafinerię ropy naftowej w Ustrzykach Dolnych".

str. 98
"Kwieciński Józef, neofita, nobilitowany w 1764 r, pierwotnie mieszczanin warszawski pochodzenia żydowskiego zajmujący się wożeniem piasku i cegieł. W 1788 r. podczaszy sanocki. Sfinansował dokończenie budowy kościoła oo. Bernardynów na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Od Ignacego Potockiego kupił pałac w Warszawie. Zbudował okazałą kamienicę na Mariensztacie, w której mieszkał, i obszerne magazyny zbożowe na Solcu. Do kościoła oo. Bernardynów dobudował kaplicę i urządził w niej kryptę dla siebie i swojej rodziny."

str.100
"Salz Sam pochodził z Radomyśla Wielkiego. Studiował malarstwo i historię sztuki na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu. Jeden z najbardziej znanych kolekcjonerów sztuki w Stanach Zjednoczonych. Kolekcjonował i jednocześnie handlował obrazami takich mistrzów jak: Utrillo, Chagall, Cezanne, Degas, Monet, Pissarro, Sisley, van Gogh i Lautrec."

str. 100

"Szoken Liwa (1902-1986), czyli Zofia Gomułkowa, żona Władysława Gomułki, I sekretarza PZPR w latach 1956-1970, urodzonego w Białobrzegach koło Krosna. Pochodziła z żydowskiej biedoty. Już od 1921 r. była aktywnym członkiem Komunistycznej Partii Polski. Gomułke poznała pracując w warszawskiej fabryce zabawek "Płomyk". W 1930 r. urodził im się syn Ryszard (Strzelecki). Na zawarcie oficjalnego małżeństwa zdecydowali się dopiero 21 kwietnia 1951 roku. Zaraz po ślubie aresztowano ich.
W 1945 r. był szefową kadr Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej. W 1956 r., kiedy Gomułka został najważniejszą osobą w państwie, próbowała udzielać się publicznie, pracowała w komisji kontroli partyjnej przy Komitecie Dzielnicowym PZPR Warszawa. Szybko jednak zrezygnowała z aktywności politycznej. Pochowana na cmentarzu Powązkowskim."

I łyżka dziegciu do beczki miodu
"Szojme z Krzeszowa około 1692 r. fałszywie oskarżony o świętokradztwo, po procesie i okrutnych torturach w śledztwie, kiedy nie zgodził się przejść na chrześcijaństwo został powieszony. O jego męczeńskiej śmierci powstała pieśń, napisana przez Szmula ben Dawida z Lublina."


Na górę
Post: 09-12-2011 07:27 
Offline

Rejestracja: 07-11-2009 18:57
Posty: 1816
Fundacja na rzecz Miasta Nowego Sącza wydała w 1998 r. "Cerkwie. Przewodnik po Beskidzie Sadeckim i zachodniej części Beskidu Niskiego". Autorem tegoż jest Zbigniew Muzyk. Starannie wydane i sporo kolorowych zdjęć opisywanych cerkwi (wg alfabetycznego spisu) od Andrzejówki do Żegiestowa a także mapa z rozmieszczeniem cerkwi na terenie ówczesnego województwa nowosądeckiego.


Na górę
Post: 10-12-2011 07:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Ku memu zaskoczeniu ostatnimi czasy ukazują się niezmiernie ciekawe publikacje wydawane na zlecenie poszczególnych gmin. Wśród nich jest monografia historyczna "Zagórz nad Osławą Z dziejów miasta i gminy" Zbigniewa Osendowskiego. Jest to ładnie wydane kompendium wiedzy o historii i teraźniejszości gminy Zagórz. Lektura obowiązkowa przewodników. Szkoda, że ową książkę nie można nabyć na wolnym rynku. Została wydana na zlecenie Urzędu Miasta i Gminy w Zagórzu przez Oficynę Wydawniczą Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Grzegorza z Sanoka w Sanoku w 2006 r.
Autor w sposób obszerny i zajmujący przedstawia zagadnienia historyczne, społeczne Zagórza i okolicy, opowiada o ludziach tu żyjących, gawędzi o zabytkach i działach sztuki, omawia dzieje poszczególnych miejscowości. Książka jest wydana na bardzo dobrym papierze, w twardej oprawie, jest bogato ilustrowana. Bardzo podoba mi się jej "przejrzystość", łatwo szuka się tu informacji. Na marginesach w każdym rozdziale zaznaczono czego/kogo dotyczy dany akapit.

Spis treści
Położenie i ukształtowanie terenu
Od początków osadnictwa po wiek XVIII
Kościół zagórski
Cerkiew zagórska
Czasy austriackie i II Rzeczpospolita
II woja św. Okupacja - walka - miejsca martyrologii
Czasy PRL
Zagórz współczesny
Zasław - dzielnica przemysłowa
Nowy Zagórz
Miejscowości gminy Zagórz
Kolej zagórska
Kopalnie ropy naftowej
Klasztor oo. Karmelitów Bosych
Od "Sokoła" po harcerstwo
Rozwój oświaty w zagórskiej wsi
Honorowi Obywatele Miasta i Gminy

Tytuł: "Zagórz nad Osławą Z dziejów miasta i gminy"
Autor: Zbigniew Osenkowski
Wydanie: I (?)
Stron: 306
ISBN: 83-922799-6-4
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Grzegorza z Sanoka w Sanoku
Sanok 2006


"Klasztor oo Karmelitów Bosych" str. 239-243.
Przetoczę jego część.
"[...] W latach 1957-1962 dzieło odbudowy klasztoru podjął karmelita o. Józef, znany jako Jan Prus.
Kapituła prowincjonalna w Krakowie na sesji XII 18 maja 1957 r. postanowiła objąć i przy pomocy funduszy państwowych odbudować klasztor w Zagórzu, a uzyskawszy zgodę Definitorium Prowincjonalnego w Warszawie ( 23 V 1957 r.) i władz administracyjnych karmelici przystąpili do realizacji zamierzeń. Pierwszym mieszkańcem zniszczonego konwentu był o. Józef. Towarzyszył mu dzielnie brat Wawrzyniec Radkiewicz, a nieco później o. Aureliusz Balonek, który z wielkim zapałem i energią pracował przy odgruzowywaniu kościoła i klasztoru. Prace wstępne, ograniczające się do odgruzowania i zabezpieczania zagrożonych części zniszczonej świątyni, trwały od października 1957 r do 1959 r. Plany pomiarowe i opracowanie dokumentacji technicznej rekonstrukcji tego miejsca wykonał inż. architekt Tadeusz Roman Żurowski, związany z tym zakątkiem podkarpackiej ziemi szczególnymi więzami: jako zagórzanin, student uczestniczący przed wojną w pracach wykopaliskowych w Zagórzu i okolicy, przyczynił się do wyjaśnienia wielu niejasności oraz ustalił daty dotyczące losów i zagłady klasztoru. Już w latach 1945-1946 inż. T. Żurowski zapoczątkował wstępne zabezpieczenia murów i w czynie społecznym opracował projekt odbudowy zagórskiego zabytku kultury. Przygotowane przez niego plany techniczne odbudowy, piękna kolorowa akwarela przedstawiająca freski na murach świątyni, są dowodem ogromnego zaangażowania w dzieło odbudowy.
Po śmierci niestrudzonego inicjatora odbudowy, o. Józefa, w dniu 5 kwietnia 1962 r. karmelici musieli zrezygnować z kontynuowania dalszej odbudowy z powodu braku środków finansowych, a także na skutek zarządzenia Prezydium WRN w Rzeszowie.
[...]
Reforma struktury administracyjnej kraju, która od 2 stycznia 1977 r. reaktywowała Zagórz na prawach miejskich w ramach województwa krośnieńskiego, zrodziła nowe nadzieje. Myśl ratowania obiektów klasztornych i częściowego bodaj ich wykorzystania, w formie odpowiadającej współczesnym potrzebom i możliwościom, podjęły - choć bez widocznego efektu - lokalne władze Zagórza. "Na początku lat 90.władze lokalne próbowały zainteresować kogoś remontem Karmelu. Skierowano do władz Zakonu Karmelitów w Warszawie, Krakowie, i Przemyślu propozycję zaangażowania się w prace remontowe. Jednak z pewnością z uwagi na ogromne środki finansowe konieczne do podjęcia prac renowacyjnych pozostała ona bez odpowiedzi.
W końcu lat 90. Skarb Państwa, chcąc pozbyć się problemu, przystał na propozycję sprzedaży ruin klasztoru prywatnemu przedsiębiorcy z centralnej Polski, który przedstawił - co prawda dość mgliste- plany zagospodarowania. Na skutek protestu władz Zagórza Skarb Państwa nie sfinalizował sprzedaży ruin, przekazując je wraz z działką w 2000 r. na rzecz gminy jako mienie komunalne.
Dzięki zaangażowaniu burmistrza MiG w Zagórzu Jacka Zająca, oraz przy wsparciu Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, a także Marszałka Województwa Podkarpackiego ( w latach 2000-2002) i Fundacji Karpackiej (rok 2000) rozpoczęto prace konserwatorskie i zabezpieczające. Udało się w trwały sposób zabezpieczyć ruiny przed niszczącym działaniem deszczu, wiatru, śniegu i słońca. Obecnie opracowywany jest " Program zagospodarowania zabytkowych ruin klasztoru karmelitów bosych w Zagórzu". Gmina posiada pomysł na ożywienie tych ruin, zamiarem jest odtworzenie dwóch lub trzech cel zakonnych, kuchni, wirydarza, ogrodu kontemplacyjnego. Budynek obok bramy ma mieścić mały hotel z herbaciarnią, sklepem z ziołami, produktami ekologicznymi oraz pamiątkarskimi. Planowane jest także utworzenie wież widokowych. Uczynienie z Karmelu atrakcji turystycznej Zagórza wydaje się realne, gdyż już teraz odwiedza to miejsce około 30 tys. turystów rocznie.
Symbolicznym zwieńczeniem dotychczasowych prac ratowania Karmelu był powrót figury Matki Bożej Szkaplerznej na postument przy murach klasztoru. Została ona uroczyście poświęcona przez biskupa Adama Szala 18 lipca 2004 r. - w pierwszą niedzielę po święcie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, obchodzonym od XIV w. przez zakonników zamieszkujących zbocza Góry Karmel - karmelitów."


Na górę
Post: 11-12-2011 10:06 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Muszę do kononu dołączyć kilka publikacji dotyczących Bieszczadów. Bardzo chciałabym aby dobre książki trafiały do jak najszerszego grona. Szczególnie atlasy, monografie przyrodnicze, opracowania naukowe dotyczące naszej fenomenalnej przyrody. Te, które można otrzymać bezpłatnie. Dzielnie książek na te bieszczadzkie i beskidzkie w tym wypadku nie ma najmniejszego sensu. Wiem, że są różnice w szacie roślinnej pomiędzy Karpatami Wschodnimi (Bieszczady) i Zachodnimi ale proszę pamiętać, że gro gatunków jest charakterystycznych dla całej górskiej części Podkarpacia.

Ponownie sięgam na półkę z książkami bez których nie mogę się obejść. "Tajemniczy świat porostów Bieszczadzkiego Parku Narodowego" Roberta Kościelniaka to książka, która często towarzyszy mi w wędrówce. Trudno mi ją zakwalifikować. Moim zdaniem jest to atlas, książka popularno-naukowa oparta na badaniach terenowych Autora. Na pewno popularyzuje i to w sposób przystępny, nawet dla takiego laika jak ja, niezwykle bogaty świat bieszczadzkich porostów. Nasz region i pod tym względem jest wspaniały. Tak o tym pisze Autor: "Porosty Bieszczadzkiego Parku Narodowego charakteryzują się bogactwem i różnorodnością. Do chwili obecnej na jego obszarze stwierdzono ponad 540 gatunków, choć nie wszystkie podawane z przełomu ubiegłego wieku występują także dzisiaj. Nie udało się odnaleźć około 60. z 303 gatunków podawanych przez Glanca i Tobolewskiego." Moim zdaniem warto z książką w dłoni poobserwować ten nieznany nam bliżej świat. Prawdę powiedziawszy mam z tym potworne problemy, na razie jestem w stanie rozpoznać (mam nadzieję, że prawidłowo) coś z 5-6 gatunków, w porywach 10. Ostatnimi czasy na torfowiskach wysokich w Tarnawie widziałam chyba popielaka pylastego. Jest naprawdę piękny, porasta tamtejsze sosny. Na jaworze koło serpentyn pod Połoniną Wetlińską rośnie świetlina pospolita.
Książka, jak już wspominałam, jest plonem badań prowadzonych przez Autora, została wydana w ramach projektu przez Bieszczadzki Park Narodowy. Autor uzyskał grant, środki przeznaczone na naukę w latach 2008-2011, projekt badawczy N N 305 201235. Atlas przedstawia 152 gatunki porostów, są wśród nich gatunki pospolite jak i rzadkie, i cenne. Autor umieścił ich opis morfologiczny, czasami anatomiczny, wyniki podstawowych reakcji barwnych, siedlisk, poza tym podał, gdzie występują oraz zapoznał nas z ciekawostkami. Każda tablica jest uzupełniona zdjęciem. Moim zdaniem ciekawa jest część wprowadzająca nas w świat porostów. Dla mnie to skarbnica łatwo przyswajalnej wiedzy.
Książka jest ładnie wydana, na dobrym papierze, szyta, twarda okładka, ma czytelny układ, jest bogato ilustrowana. Zawiera tabelę lichenoindykacyjną dla Polski południowej. Nie spotkałam jej w sprzedaży, mój egzemplarz jest bezpłatny. Ze wstydem muszę przyznać, że ciągłe taszczenie atlasu w plecaku (w plastikowej kopercie) wywarło na urodzie książki niekorzystne, bardzo negatywne zmiany. Właśnie dumam jak mam uzasadnić próbę jej powtórnego zdobycia. Książkę można otrzymać w muzeum Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Ustrzykach Dolnych.

Spis treści
Wstęp

Co to są porosty

Jak to jest z tą symbiozą
Budowa wewnętrzna
Budowa zewnętrzna
- Typy morfologiczne plech
- Co jeszcze zobaczymy w plesze porostu
"Kwasy porostowe" i ich znaczenie
Środowisko i długość życia porostów
Sposoby na przedłużenie gatunku

Znaczenie porostów

W przyrodzie
Wykorzystanie przez człowieka
Bioindykacja

Wymieranie porostów i ich ochrona

Ważniejsze przyczyny wymierania
Ochrona Porostów w Polsce
Czerwona lista porostów wymarłych i zagrożonych w Polsce
Co dalej z porostami

Porosty Bieszczadzkiego Parku Narodowego

Trochę historii badań
Co wiemy dzisiaj o porostach Parku
Charakterystyka głównych siedlisk
- Porosty "krainy dolin"
- Porosty lasów
- Porosty piętra połonin

Przegląd gatunków
Literatura
Indeks nazw polskich
Indeks nazw łacińskich
Tabela lichenoindykacyjna

Tytuł: "Tajemniczy świat porostów Bieszczadzkiego Parku Narodowego"
Autor: Robert Kościelniak
Wydanie: I
Stron: 180
ISBN: 978-83-88505-19-5
Wydawnictwo: Bieszczadzki Park Narodowy
Ustrzyki Górne 2010


"Porosty Bieszczadzkiego Parku Narodowego" str. 22-
"Trochę historii badań.
Pierwsze wzmianki o porostach Bieszczadów pochodzą z końca XIX wieku, kiedy Profesor Borecki opublikował z okolic Ustrzyk Dolnych stanowiska dwóch gatunków włostek. Przez kolejne lata polscy badacze zainteresowanie kierowali na bardziej atrakcyjne przyrodniczo obszary Czarnohory, Gór Czywczyńskich, czy Gorganów. Dopiero po II wojnie światowej zaczęto odkrywać niezwykłe walory przyrodnicze tego ternu. Na początku lat 50. XX wieku w Bieszczady zawitał Profesor Rydzak, który badał stanowiska kilku cennych gatunków porostów z okolic Leska, Baligrodu i Cisnej. Niestety wiele z nich to obecnie gatunki wymarłe w Polsce. Kilka lat później pierwsi lichenolodzy pojawili się na terenie dzisiejszego Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Byli to Profesorowie Tobolewski i Glanc. Pomimo wielu niedogodności - brak dróg (poza bardzo błotnistymi drogami polnymi i leśnymi), brak jakiejkolwiek bazy noclegowej, przez kilka lat prowadzili oni badania terenowe nad porostami. Ich wynikiem była wydana w 1960 roku praca "Porosty Bieszczadów Zachodnich", w której zamieścili stanowiska 303 gatunków porostów (głównie z terenu dzisiejszego Parku), a także bogaty zbiór zielnikowy. Przez wiele lat Bieszczady pozostawały jednym z najlepiej poznanych pod względem lichenologicznym obszarów Polski. W 1999 r. wraz z nieżyjącym już Profesorem Kiszką, rozpoczęliśmy ponowne badania nad porostami Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Rozszerzyły one znacznie listę porostów znanych z Parku, który do dziś zaskakuje swą niezwykle dobrze zachowaną biotą porostową i ciągle nowymi gatunkami..."


Na górę
Post: 11-12-2011 18:00 
Offline

Rejestracja: 22-11-2009 20:33
Posty: 100
Podobno przezacne są książki Andrzeja Potockiego opisujące legendy beskidzkie i nie tylko.
Fragmenty "Księga legend i opowieści bieszczadzkich" czytał niegdyś red Ossowski w Ossobliwościach muzycznych.


Na górę
Post: 11-12-2011 20:01 
Offline

Rejestracja: 07-11-2009 18:57
Posty: 1816
"Zjadło mi posta", więc spróbuję jeszcze raz. Andrzej Potocki jest "dość płodny" w dziele opisywania ciekawostek dotyczących Bieszczadów i Beskidu Niskiego. Pokaźny zbiór jego publikacji oferuje księgarnia Libra mieszcząca się w Rzeszowie (róg Jagiellońskiej i Zygmuntowskiej). Nadto od czasu do czasu można się natknąć na jego filmowe opowieści w TVP Rzeszów.


Na górę
Post: 12-12-2011 07:27 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Rzeczywiście, pan Potocki jest bardzo płodnym pisarzem. Na własne potrzeby dzielę jego twórczość na dwie części: tę promującą region, ratującą pamięć o podkarpackim wieloetnicznym społeczeństwie, w tym Żydach i na "opowiadania na czas srania". Przepraszam za to iż jestem ciut wulgarna ale to tylko pozory, cytuję Ryśka Szocińskiego. Ten zawsze opowiada iż pisząc swoje naprawdę ciekawe opowieści kieruje się słowami swego mistrza czyli pana Potockiego i długość opowiadania jest uzależniona od czasu, który przeciętny czytelnik spędza w toalecie. Mam dość dużo książek pana Potockiego, część kupiłam wbrew sobie jak tę o zakapiorach - produkcie turystycznym nie wiem czy stworzonym (tu swoje trzy grosze dorzuciła TVP realizując "Miasto Marzeń" ale na pewno wypromowanym przez Andrzeja Potockiego. Na razie nie zdobyłam się na to aby pisać o książkach poświęconych zakapiorom o Jędrku Połoninie. Przede wszystkim dlatego, że chcę uniknąć awantur w przestrzeni wirtualnej. Kilka lat temu napisałam kilka słów prawdy o tym miszczu bieszczadzkim (znałam go osobiście, źle wspominam) i mały włos, a by mnie wirtualnie zlinczowano, a pan Potocki nazwał mnie pańcią, która sądzi iż zna się na marketingu". :lol:


Na górę
Post: 12-12-2011 07:41 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Wreszcie trafiłam na ciekawy przewodnik dotyczący naszego regionu. Polecam ostatnią książkę Andrzeja Potockiego "Śladami chasydzkich cadyków w Podkarpackiem". wydaną przez Carpathię. Autor stara się nam przedstawić jakże barwny, emocjonalny świat jednego z odłamów judaizmu. Opowiada o losach chasydyzmu, o cadykach, świecie, który niestety już zaginął. Pozostały nam tylko ślady po owej społeczności, zaniedbane kirkuty, domy modlitwy przekształcone w galerie, biblioteki, ruiny synagog. Autor jest zafascynowany światem, który odszedł. Tak o tym pisze we "Wstępie czyli moich spotkaniach z chasydami"
"Moja fascynacja chasydami rozpoczęła się od lektury „Opowieści chasydzkich” Martina Bubera, wydanych w 1986 r., i „9 bram do tajemnic chasydów” Jiri Langera, wydanych w 1988 r.
W roku 1991 po raz pierwszy towarzyszyłem im jako dziennikarz w drodze z lotniska w Jasionce do Leżajska, do grobu cadyka Elimelecha. Potem jeszcze wielokrotnie, już jako publicysta TVP, odbywałem razem z nimi pielgrzymki do Elimelecha z Leżajska, Naftalego z Ropczyc, pogrzebanego w Łańcucie, do Menachema Mendla i Cwi Hirsza w Rymanowie. Jednocześnie dokumentowałem te chasydzkie pielgrzymki w postaci filmowych reportaży.

Rozmawiałem z nimi, czytałem o nich i coraz głębiej wchodziłem w ich świat, który coraz bardziej mnie fascynował. Kilkanaście lat temu przy grobie cadyka Menachema Mendla w Rymanowie modliło się dwoje ludzi. Mężczyzna i kobieta. Byli małżeństwem. Przyjechali aż z Australii prosić Go o wstawiennictwo u Boga, bo nie mogli doczekać się dzieci.
Minęło dwa lata i oni znów pojawili się w ohelu Menachema Mendla. Przyjechali z Australii podziękować Mu za potomka, chłopca, którego za Jego wstawiennictwem dał im Pan. Jeszcze zanim cokolwiek wiedziałem o chasydach, słyszałem taką opowieść: Każdego dnia któryś z archaniołów przynosił Jahwe do nieba pęk zdartych zelówek. I radował się Pan wiedząc, że chasydzi modlą się do niego. Aż nastał taki dzień, kiedy archanioł nie przyniósł ani jednej zdartej zelówki. I posmutniał Pan... Na ziemi rozpoczął się Holocaust.

Niniejsze opracowanie nie wyczerpuje zagadnienia. Jest zaledwie zarysem problemu widzianego przez człowieka z zewnątrz. Autorem takiej publikacji, w moim przekonaniu, powinien być chasyd. Cadycy, jak się okazuje, rezydowali na różnej przestrzeni czasowej w 44 miastach obecnego województwa podkarpackiego. Na 10 cmentarzach żydowskich znajdują się nad ich grobami ohele. Każdego roku ich groby na terenie naszego województwa odwiedza kilkanaście tysięcy chasydów. Każdego roku coraz więcej. "
Warto owymi śladami powędrować z Andrzejem Potockim. Autor bowiem prowadzi nas po szlaku chasydzkim, snuje opowieści o 44 podkarpackich miejscowościach, w których były dwory cadyków.
Niewątpliwie dużym walorem tej książki są zdjęcia, często archiwalne ilustrujące poszczególne rozdziały jak i te znajdujące się we wkładce. Twarda opraw, szyta, dobrej jakości papier, niewysoka cena to moim zdaniem także plusy tej publikacji. Suma sumarum - lektura obowiązkowa dla Bieszczadlolubów i nie tylko.

Spis treści
Wstęp, czyli moje spotkanie z chasydami
Chasydzi
Słownik miejscowości (alfabetyczny)
Zakończenie - "Droga po życie"
Słownik wybranych terminów i znaczeń
Indeks cadyków wymienionych w książce
Bibliografia

Tytuł: Śladami chasydzkich cadyków w Podkarpackiem"
Autor: Andrzej Potocki
Wydanie: I
Stron: 156
ISBN: 83-60234-36-1
Wydawnictwo: Carpathia
Rzeszów 2008


Mi osobiście najbardziej podobały się zamieszczone w książce opowieści o cadykach, o ludziach nietuzinkowych, niezwykle charyzmatycznych i mądrych. Może przetoczę fr. opowieści

" Kochać wrogów"
Pewnego razu Belszem rzekł do swoich uczniów: Idźcie do świętobliwego Gaona, rabiego Eliachu i mówicie mu o mnie źle.
Uczniowie spojrzeli na niego zdumieni.
A wtedy on powiedział: Zróbcie tak po to, by ten wielki człowiek mógł poczuć zadowolenie, a jego serce mogło się rozradować".

"Poróżnieni chasydzi" str. 105
" Reb Hirsch Mesherat, błogosławiona niech będzie jego pamięć, każdego roku w święto Purim, urządzał ucztę dla wszystkich biednych. Ubodzy chasydzi z Rymanowa zasiadali przy długim, szerokim stole, pod zachodnią ścianą, w sali jego nauk. Każdemu podawano dużą ćwiartkę pieczonego indyka. Pośrodku sali stała beczułka wina, a obok niej mały stolik. Każdy kto chciał, podchodził do stolika, brał kubek, napełniał go winem i pił, aż w sercu poczuł radość. Był to dzień jedzenia i picia, pieśni i tańców, dla wszystkich biednych Żydów z Rymanowa.
Jednego roku rabbi poprosił swojego gabbiego, by ten przyniósł mu z synagogi kasetkę z pieniędzmi. Chciał wypełnić przykazanie mishloah manot, rozdając podarunki. Gabbi zrobił to, o co go poproszono i rabbi zaczął obdarowywać swoich gości. Niestety zepsuło to nieco purimową zabawę. Potrzeby każdego biedaka są inne, a rabbi mógł zaledwie obdzielić każdego z nich drobnym pieniążkiem. W kasetce były monety o różnej wartości, jedni dostawali zatem większą kwotę, inni mniejszą. Wzbudziło to złość wśród biesiadników. Rozmowy zmieniły się w krzyk, a nawet doszło do bijatyki na pięści.
następnego dnia gabbi podczas rozmowy z rabbim Hirszem zapytał: "Wczoraj Żydzi byli tak szczęśliwi...śpiewali, tańczyli. Dlaczego więc posłałeś mnie po pieniądze? Dlaczego nie pozwoliłeś, by zabawa trwała nadal?". Rabi odpowiedział: -"Powiem ci prawdę. Kiedy widziałem Żydów tak zadowolonych, nagle przyszła mi do głowy dziwna myśl. Zastanowiłem się jak to jest, że Mojżesz nie mógł zadowolić Żydów, a mnie się udało? Pytałem sam siebie, czy nie jest to jakaś diabelska sztuczka? I wtedy kazałem ci przynieś pieniądze, aby Żydzi nie czuli się aż tak szczęśliwi."


Na górę
Post: 12-12-2011 14:07 
Offline

Rejestracja: 07-11-2009 18:57
Posty: 1816
A skoro już jesteśmy w "wątku żydowskim" to pozwolę sobie poinformować, że w 2010 r. Carta Blanca wydała "Judaica" autorów Adama Dylewskiego, Anny Olej-Kobus i Krzysztofa Kobusa. Album "ukazuje zabytki kultury żydowskiej na terenie Polski, ślady zaginionego ale i odrodzonego świata polskich żydów. Ponad 340 zdjęć i towarzyszące im teksty przedstawiają synagigi, cmentarze, ohele, pomniki, dokument i inne judaica według czytelnego klucza regionalnego" (ze wstępu "Od wydawcy"). W części dotyczącej Podkarpacia teksty i zdjęcia synagigi staromiejskiej (małej) oraz synagogi nowomiejskiej (dużej) w Rzeszowie, cmentarza w Zaklikowie, cmentarza i centrum pielgrzymkowego w Leżajsku, synagogi w Tarnogrodzie, cmentarza w Sieniawie, synagogi w Łańcucie, synagogi wokół Placu Bóżnic i synagogi Stowarzyszenia "Jad Charuzim" w Jarosławiu, cmentarza w Lubaczowie, cmentarza w Oleszycach, synagogi w Wielkich Oczach, synagogi nowej (Tempel) oraz synagogi zasańskiej w Przemyślu, synagogi w Lesku i cmentarza tamże, cmentarza w Lutowiskach, macewy na cmentarzu wojskowym na Magurze Małastowskiej, cmentarza w Nowym Żmigrodzie, synagogi oraz cmentarza w Dukli, synagogi i cmentarza w Rymanowie. A w części dotyczącej Małopolski wspomnę jedynie o tych zabytkach, które dotyczą Beskidu Niskiego i okolic: synagoga w Bieczu, synagoga w Bobowej i cmentarza w przysiółku Bobowej Pulonki. W/w album nabyłem w Empiku i choć nie jestem nadmiernym pasjonatem judaiców, choć nie twierdzę, że zupełnie niezainteresowanym, to ten zakup uznałem za korzystny z uwagi na atrakcyjną cenę (był przeceniony).


Na górę
Post: 13-12-2011 08:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Kilkanaście miesięcy temu otrzymałam od Dyrektora Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego bardzo ciekawe publikacje. O monografii "Popradzki Park Krajobrazowy" kilkakrotne już pisałam, powoływałam się też na nią w dyskusji. Dziś pragnę przedstawić równie interesującą mapę "Beskid Sądecki Popradzki Park Krajobrazowy" [b] wydaną na zlecenie Parku przez Demart SA. Jest ona w skali 1:50 000, zawiera informator krajoznawczy, podano także czasy przejść na szlakach. Mapa ta jest tożsama z inną mapą Demartu, komercyjną "Beskid Sądecki", ma nawet taką samą okładkę. Różni się tylko częścią opisową, która moim zdaniem jest bardzo interesująca. Korzystałam z niej wędrując po jednej z ścieżek edukacyjnych wytyczonych na terenie Popradzkiego Parku Krajobrazowego. Z przewodnika krajoznawczego można dowiedzieć się wiele o samym parku, celach ochrony, budowie geologicznej terenu, florze i faunie, rezerwatach, dostępności turystycznej. Mnie szczególnie zainteresowały opisy ścieżek dydaktycznych, są tu dane o: "Rogasiowym szlaku" w Rytrze, "Lesie lipowym Oborzyska, "Przyrodniczej ścieżce dydaktycznej na terenie Roztoki", "Szlaku Przyrodniczym im. Adama hrabiego Stadnickiego", "Dolinie Uhryńskiego Potoku" - ścieżka geologiczna, "Jodle - królowej naszych lasów" w Uhryniu, "Łopacie Polskiej" w Żegistowie. Moim zdaniem warto nabyć to wydawnictwo chociażby po to, aby móc powędrować sobie po ciekawym pod względem krajobrazowym terenie i zapoznać się z walorami przyrodniczymi Parku.
Nie lubię wydawnictw Demartu, rzadko z nich korzystam mimo tego, że posiadam niezłą kolekcję map. Tylko pozorna sprzeczność. Mapy Demartu są powszechnie dostępne, mają bardzo dobrą sieć dystrybucyjną, są nawet na stacjach paliw więc w razie potrzeby
je kupuję do jednorazowego wykorzystania. Tę mapę polecam ze względu na ciekawą część opisową.

[b]Tytuł: "Beskid Sądecki Popradzki Park Krajobrazowy"
Skala: 1:50 000
Wydanie: I ?
ISBN: 978-83-89472-54-0
Wydawca: Demart S.A.
Warszawa 2007


"Szlak Przyrodniczy im. Adama hrabiego Stadnickiego"
"Adam Stadnicki był przed II wojną światową właścicielem wielkiego majątku ziemskiego, obejmującego lasy Beskidu Sądeckiego od Krynicy I Łabowej po Szczawnicę i Rytro oraz tereny leżące na Słowacji. Ten, z wykształcenia (studia w Monachium) i zamiłowania leśnik, był jednym z pierwszych twórców leśnych rezerwatów przyrody. Rezerwaty Baniska, Uhryń, Łabowiec, Barnowiec są poszerzonymi, niegdysiejszymi
leśnymi sanktuariami chronionymi już od 1903 roku w dobrach Stadnickich. W miejscowości Nawojowa, przy drodze Nowy Sącz-Krynica, wokół pałacyku rodziny Stadnickich (obecnie można tam skorzystać z noclegu w stylowym pensjonacie)warto zwiedzić park leśny. Rosną w nim tulipanowce, kasztany jadalne, katalpa, różne odmiany klonów, buka i sosny i wiele innych gatunków drzew i krzewów. Na wiedzenie parku wystarczy pół godziny spokojnego spaceru po wytyczonych alejkach z pięknym widokiem na pałac.
Dla uczczenia pamięci (zmarł w 1982 roku) Adama Stadnickiego, czlowieka oddanego sprawie ochrony puszczy karpackiej, z inicjatywy Popradzkiego Parku Krajobrazowego wytyczono szlak przyrodniczy o charakterze dydaktycznym. Szlak przebiega przez piękne tereny leśne, od Łabowej do okolic Rytra. Na początku szlaku zwiedzać można połemkowską wieś Uhryń (patrz: ścieżka geologiczna w Uhyniu) oraz rezerwat Uhryń i kierując się ku grzbietowi pasma Jaworzyny Krynickiej ocieramy do Łabowskiej Hali (schronisko) i dalej, przez Pisaną Halę (1038 m n.p.m.)do szczytu Makowica i doliny Rzyczanowa k/Rytra.
Przejście całego szlaku zajmuje ok. 10 godzin marszu i zalecane jest zwiedzanie go w czasie dwóch dni ( z noclegiem na Łabowskiej Hali). Szlak jest wyposażony w dwie wiaty i wyznaczone punkty widokowe oraz dostępną w Zarządzie Parku mapę szlaku wraz ze szczegółowym opisem. Ścieżka obok walorów przyrodniczych i krajobrazowych oferuje spotkanie z tradycją w postaci zabytkowej zabudowy (Uhryń, Rzyczanów) oaz jest atrakcyjnym szlakiem turystycznym dla nieco bardziej wprawnych turystów."


Na górę
Post: 14-12-2011 06:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Odział w Rzeszowie IPN wydał kolejną niezmiernie interesująca monografię poświęconą historii współczesnej naszego regionu. "Ośrodki odosobnienia w Polsce południowo-wschodniej" (1981-1982)dotyczą jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski Ludowej czyli wprowadzenia stanu wojennego, losów osób internowanych, przedstawiają funkcjonowanie ośrodków odosobnienia na terenach byłych województw: krośnieńskiego, przemyskiego, rzeszowskiego, tarnobrzeskiego, obszaru terytorialnemu w dużej mierze pokrywającemu się z diecezją przemyską. Opisane są "internaty" w których przetrzymywano mężczyzn czyli : w Uhercach, Nowym Łupkowie, Załężu oraz miejsce internowania kobiet Areszt Śledczy w Nisku. Oprócz tego Autor wspomina o Arłamowie - rządowym ośrodku wypoczynkowym w którym przebywał Lech Wałęsa.Monografia ma układ chronologiczny, przedstawia problematykę związaną z zagadnieniem szczegółowo, jest oparta na rzetelnej kwerendzie naukowej. Mnie osobiście zainteresowały nade wszystko losy więzień i internowanych na terenie naszego regionu, ta praca wzbogaciła w sposób znaczny zasób mojej wiedzy nie tylko o problematyce związanej z głównym zagadnieniem ale także w znaczny sposób poszerzyła wiadomości o współczesnych dziejach Bieszczadów. Monografia podzielona jest na kilka części: 4 rozdziały poświęcone: powstaniu i działalności ośrodków odosobnienia, internowanym- profil socjologiczny, życiu codziennemu w ośrodkach odosobnienia, kontaktom ze światem zewnętrznym, aneks - relacje internowanych, dokumenty, wykaz osób internowanych w ośrodkach odosobnienia. Książka została wzbogacona zakładką z archiwalnymi zdjęciami
Można ją nabyć za 25 zł w leskiej księgarni Bosza.

Spis treści
Wstęp
Rozdział I. Powstanie i działalność ośrodków odosobnienia
1. Utworzenie ośrodków odosobnienia w kontekście wprowadzenia stanu wojennego
2. Status prawny
3. Zaplecze logistyczne
4. Praca operacyjna SB
Rozdział II. Internowani - profil socjologiczny
Rozdział III. Życie codzienne w ośrodkach odosobnienia
1. Relacje z kadrą więzienną
2. Formy spędzenia wolnego czasu
3. Twórczość internowanych
4. Akcje protestacyjne i inne formy oporu
Rozdział IV. Kontakty ze światem zewnętrznym
1. Kościół rzymskokatolicki, a internowani
2. Wizyty i wizytacje
Zakończenie
Bibliografia
Aneksy
Relacje internowanych
- Relacja Adama Szostkiewicza z 17 marca 2007 r.
- Relacja Ewy Kubery z 29 kwietnia 2007 r.
- Relacja Zbigniewa Kruk-Strzebowskiego z 10 marca 2008 r.
- Relacja Stanisława Alota z 22 lutego 2007 r.
- Relacja Jana Lucjana Wyciślaka z 19 kwietnia 2007 r.
- Relacja Janiny Świerk z 18 kwietnia 2008 r
Dokumenty
Nr 1. 1981 grudzień13, Warszawa - Rozporządzenie ministra sprawiedliwości Sylwestra Zawadzkiego w sprawie tymczasowego regulaminu pobytu internowanych w ośrodkach odosobnienia
Nr 2. 1981 grudzień 30, Warszawa - Rozporządzenie ministra sprawiedliwości Sylwestra Zawadzkiego w spraie regulaminu pobytu internowanych w ośrodkach odosobnienia
Nr 3. 1982 marzec 1, Warszawa - Wytyczne w sprawie postępowania z osobami internowanymi przekazane komendantom ośrodków odosobnienia na naradzie służbowej w Centralnym Zarządzie Zakładów Karnych
Nr 4. 1982 marzec 26, Rzeszów - Zarządzenie komendanta ośrodka odosobnienia dla internowanych w Rzeszowie-Załężu regulujące pobyt internowanych w ośrodku
Nr 5. 1982 marzec 29, Warszawa - Notatka służbowa z wizytacji ośrodka odosobnienia w Uhercach przeprowadzonej 24 marca 1982 r. przez inspektorów Wydziału Inspekcji Centralnego Zarządu Zakładów Karnych
Nr 6. 1982 marzec 29, Warszawa -Notatka służbowa z wizytacji ośrodka odosobnienia w Łupkowie przeprowadzonej 25-27 marca 1982 r. przez inspektorów Wydziału Inspekcji Centralnego Zarządu Zakładów Karnych
Nr 7. 1982 kwiecień 13, Rzeszów - Notatka służbowa z kontroli ośrodka odosobnienia internowanych w Rzeszowie-Załężu przeprowadzonej 8-10 kwietnia 1982 r. przez przedstawicieli Okręgowego Zarządu Zakładów Karnych w Rzeszowie
Nr 8. 1982 kwiecień 14, Warszawa - Pismo zastępcy dyrektora Centralnego Zarządu Zakładów Karnych płk Juliusza Petrykowskiego do dyrektorów okręgowych zarządu zakładów karnych i komendantów ośrodków odosobnienia precyzujące obowiązki administracji ośrodków odosobnienia
Nr 9. 1982 [maj], Łupków - Raport Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z wizyty w ośrodku odosobnienia dla internowanych w Łupkowie 12-13 maja 1982 r.
Nr 10. 1982 [czerwiec], Arłamów - Raport Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z wizyty u Lecha Wałęsy w ośrodku odosobnienia w Arłamowie 26 czerwca 1982 r.
Nr 11. 1982 sierpień 30, Warszawa - Dokument roboczy nr 59 z wizyty delegatów Międzynarodowego Czerwonego Krzyża u Lecha Wałęsy w w ośrodku odosobnienia w Arłamowie 27 czerwca 1982 r.
Nr 12. 1982 [grudzień], Uherce - Raport Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z wizyty w ośrodku odosobnienia dla internowanych w Uhercach 15 grudnia 1982 r.
Wykaz osób internowanych w ośrodkach odosobnienia w Polsce południowo-wschodniej w okresie stanu wojennego
Wykaz skrótów
Indeks osób
Ilustracje

Tytuł: "Ośrodki odosobnienia w Polsce południowo-wschodniej (1981-1982)"
Autor: Grzegorz Wołk
Wydanie: I
Stron: 352 plus wkładka z czarno-białymi fotografiami
ISBN: 978-83-76290-46-1
Wydawnictwo: IPN ... Oddział w Rzeszowie
Rzeszów 2009


"Utworzenie ośrodków odosobnienia w kontekście wprowadzenia stanu wojennego" str.40
" Zakład karny w Uhecach powstał w 1972 r., kiedy minister sprawiedliwości przeniósł placówkę penitencjarną z pobliskiej Olszanicy. Jak wynika z kroniki zakładowej, początkowo warunki socjalne były tutaj bardzo trudne. Administracja więzienna mieściła się w barakowozach, a skazani mieszkali w namiotach. Tutejszy zakład karny powstał na tzw. surowym korzeniu. Budowali go ludzie skazani, którzy trafili tu jako pierwsi penitencjariusze. Pierwsi przybyli zatem więźniowie, dopiero później zaczęły powstawać budynki, które miały je pomieścić.
W 1974 r. oddany został do użytku pierwszy pawilon dla skazanych oraz dwa bloki mieszkalne z przeznaczeniem dla pracowników SW i ich rodzin. Gdy w 1975 r. naczelnikiem zakładu został mjr Marian Kara, nastąpił przyspieszony rozwój zakładu. Do 1977 r. oddano do eksploatacji kolejne dwa pawilony oraz sześć bloków mieszkalnych na sąsiadującym z zakładem karnym osiedlu mieszkalnym ( z przeznaczeniem dla pracowników SW z ich rodzinami). Wykonane w tym czasie prace budowlane spowodowały, że tutejszy zakład karny przekształcono w nowoczesną (jak na więzienia istniejące w tym czasie w kraju) placówkę typu ośrodkowego. Ośrodek w Uhercach działał do 23 grudnia 1982 r. z jedną przerwą od 5 do 16 sierpnia. Nieznane są powody chwilowego zawieszenia funkcjonowania ośrodka. Według autorów raportu przechowywanego w Ośrodku "Karta" mogły to spowodować wakacje funkcjonariuszy SW. Podobne przypuszczenia są ewidentnie niezgodne ze stanem faktycznym. Należy bowiem pamiętać, że pomimo zawieszenia działalności ośrodka dla internowanych placówka nie przestała wykonywać funkcji penitencjarnych wobec osadzonych tutaj więźniów kryminalnych, a funkcjonariuszy pełniących służbę w pawilonach dla internowanych przeniesiono zapewne do wcześniejszych miejsc, gdzie pracowali ze skazanymi za przestępstwa pospolite.
Przeznaczenie Zakładu Karnego w Uhercach na ośrodek odosobnienia władze podjęły, jak wynika z istniejących dokumentów, już w marcu 1981 r., czyli kilka miesięcy przed wprowadzeniem stanu wojennego. Początkowo zamierzano tu umieścić osoby z dawnego województwa krośnieńskiego. Jak wiemy, w późniejszym okresie internowano tu jeszcze grupę działaczy "Solidarności" z województwa przemyskiego. W okresie funkcjonowania ośrodka w Uhercach obowiązki komendanta pełnił mjr Marian Kania.


Na górę
Post: 14-12-2011 17:33 
Offline

Rejestracja: 07-11-2009 18:57
Posty: 1816
Tak się zastanawiałem, czy znam wszystkie ośrodki odosobnienia na terenie ówczesnego-podzielonego na mniejsze województwa-Podkarpacia. Okazuje się, że tak. w każdym z nich internowani byli moi dawni i obecni koledzy, również spoza Podkarpacia. W ośrodku w Nisku, przeznaczonym dla kobiet też przebywały moje koleżanki. Z wieloma z tych osób miałem okazję zamienić podczas wczorajszych uroczystości, choć po kilka zdań. W tym ze Staszkiem Alotem, z którym znamy się od 1980 roku, a którego relacja zamieszczona jest w wspomnianej wyżej publikacji. Jutro zamierzam odwiedzić rzeszowski Oddział IPN i pewnie nie wyjdę z pustymi rękami, co najwyżej z pustym portfelem.


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 612 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 16 7 8 9 1041 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl