Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 20-09-2019 09:17

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 106 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 13 4 5 6 7 8 Następna
Autor Wiadomość
Post: 23-12-2011 12:41 
Offline

Rejestracja: 15-12-2010 11:00
Posty: 93
Lokalizacja: Rzeszów
Co prawda pochodzę z gór ale Świętokrzyskich i chociaż obecnie mieszkam w Rzeszowie, a jak tylko mam czas to spędzam go w Niskim lub Bieszczadach to o mięsie w Wigilie nie słyszałem. Popytam w Sylwestra mieszkańców Wapiennego i Rozdziela jakie u nich panowały/panują zwyczaje.

A skoro już się zebrałem do napisania na forum to dla wszystkich życzę wiele radości i nadzieji jaka płynie od Jezusa którego przyjście na świat świętujemy.

_________________
Chodzę sobie to tu, to tam - częściej tam :)
http://www.swiadomyrodzic.pl/ - Integracja Sensoryczna, diagnoza i terapia SI


Na górę
Post: 23-12-2011 13:47 
Offline

Rejestracja: 07-02-2007 18:51
Posty: 677
Za Maciejem Nowakiem:
"Problem z opowiadaniem o polskich świątecznych tradycjach żywieniowych polega na tym, że obracamy się w kręgu przypuszczeń, intuicji, przekonań powielanych na podstawie wcześniejszych publikacji, mających często charakter apokryficzny. To istna piramida przesądów, środowiskowych poplątań, a nie spójna wiedza. Brakuje nowoczesnych badań opartych na krytycznym podejściu do źródeł i przekazów. Bo trzeba pamiętać, że w okresie romantyzmu, gdy kształtowała się polska ideologia, kulinaria także zostały do niej zaprzęgnięte. Opis pełnych rozmachu staropolskich uczt, wigilii i święconych miał służyć udowodnieniu tezy o wyjątkowości rodzimego obyczaju. Już na początku XX wieku Zygmunt Gloger w swojej Encyklopedii Staropolskiej zdemaskował fałszywe opisy rzekomych świątecznych śniadań wielkanocnych na dworach polskich wielmożów. Nic z tego, nawiązania do nich krążą po polskiej prasie do dzisiaj, uruchamiając wyobraźnię i poczucie narodowej dumy.
Ale i tenże sam Gloger był źródłem kolejnych mitów, których zweryfikować nie sposób. W haśle "wigilia" pisał, że włościanie polscy jadali na przedświąteczną kolację dań 7, szlachta - 9, a magnaci - 12. Zgrabna formuła działa na wyobraźnię i jest cytowana w książkach Zbigniewa Kuchowicza, Henryka Vitry i Marii Lemnis, Hanny Szymanderskiej oraz w setkach, a może i tysiącach artykułów. Ale czy tak rzeczywiście było? Jakoś trudno uwierzyć, by w chałupinach pańszczyźnianych chłopów pozwalano sobie na posiłek siedmiodaniowy, a arystokracja ograniczała się z kolei wyłącznie do 12 potraw. A jeżeli nawet, to przecież wiemy już ze współczesnego doświadczenia, że wigilijne jadłospisy bardzo się różnią regionalnie"
"Gdy kilka lat temu polski Episkopat przypomniał, że post w wigilijny wieczór nie ma żadnego uzasadnienia teologicznego, w wielu domach podniósł się bunt. Postne potrawy okazały się elementem naszej wspólnotowej tożsamości i nie zniknęły z polskich stołów." Komentarz mojej rodzicielki na temat mięsnej wigilii: "W d....ch im się poprzewracało", pamiętam do dziś.
http://wyborcza.pl/1,94898,6097058.html

Jedyna mięsna potrawa wigilijna jaką znam, to pluski bobrze w sosie chrzanowym, ale bobry były uważane za ryby a potrawa za postna, więc się nie liczy. :lol:
Na koniec, aby definitywnie zakończyć wojnę o mięcho, cytat z klasyka:
"Najpierw był buraczany kwas, gotowany na grzybach z ziemniakami całymi, a potem przyszły śledzie w mące obtaczane i smażone na oleju konopnym, później zaś pszenne kluski z makiem, a potem szła kapusta z grzybami, olejem również omaszczona, a na ostatek podała Jagusia przysmak prawdziwy, bo racuszki z gryczanej mąki z miodem zatarte i w makowym oleju uprażone, a przegryzali to wszystko prostym chlebem, bo placka ni strucli, że z mlekiem i masłem były, nie godziło się jeść dnia tego..."


Na górę
Post: 23-12-2011 18:44 
Offline

Rejestracja: 07-11-2009 18:57
Posty: 1768
Usiłowałem w tym wątku napisać coś przed południem i ponownie przed godziną. Natrudziłem się przy tym nieco, bo oba były dość obszerne, a efekt taki, że oba posty "zjadło". Nie będę się więc trudził i skupię się na tym co miało być przedmiotem owego postu (przepis na kompot z suszu), a było poprzedzone pewnym wstępem i ciekawym opisem dawnych tradycji wigilijnych.
Kompot z suszu:
Składniki: 10 dag suszonych śliwek, jabłek gruszek i moreliu, 10 dag cukru, skórka z cytryny, 5 dag rodzynek i sok z cytryny.
Sposób przygotowania: Suszone owoce umyć w letniej wodzie, zalać przegotowaną chłodną wodą i odstawić na noc. Dodać cukier, skórkę z pomarańczy i rodzynki. Gotować około 35 minut, a następnie dodać sok z cytryny. Całe lub podzielone owoce ułożyć w salaterkach i zalać kompotem.
P.S. Nie omieszkam jednak-z pewną taką nieśmiałością-zauważyć, że niektórzy z Szanownych Forumowiczów w imię obrony tradycji (a te mamy przebogate: gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania) pozwalają sobie na kwestionowanie tradycji, które-być może (vide Miejscowy)-kultywowane są tam, gdzie wedle ich wiedzy takie tradycje nie mają prawa bytu. Wielokrotnie zauważyłem i nawet dawałem temu wyraz, że niektórzy z nas działają na zasadzie, że każdy może mieć swoje zdanie ale pod warunkiem, że "nasze musi być na wierzchu", a tolerancja dla poglądów innych to jakiś, niekoniecznie tolerowany, zwyczaj.
Mieszkam od tzw. dziada pradziada w Rzeszowie, rodzina mojej żony też. W mojej rodzinie podawano podczas wieczerzy wigilijnej barszcz biały (niektórzy powiedzą, że biały barszcz to żur, ale my mówiliśmy barszcz), w rodzinie mojej żony podawano barszcz czerwony. Pewnie dla niektórych byłoby to rażącym naruszeniem tradycji (może powinienem odmówić spożycia czerwonego barszczu, pretekst by się znalazł; nigdy nie lubiłem "czerwonych"), ale ja przyjąłem to z zrozumieniem (tym bardziej, że ten barszcz był znakomity). Jedno miasto a inne zwyczaje; tych różnic w potrawach jest więcej, ale podałem tylko ten jeden. Wiem to już z kilkuletniej obserwacji tego portalu, że apelowanie o tolerancję dla poglądów innych to jak rzucanie grochem o ścianę i lepiej ten groch wykorzystać jako składnik "fasolki po bretońsku", o której rodowici bretończycy nigdy nie słyszeli, ale "może to co da".


Na górę
Post: 23-12-2011 23:39 
Offline

Rejestracja: 07-12-2006 11:02
Posty: 117
Tyle tylko, że temat brzmi : KUCHNIA ŁEMKOWSKA !!! To co wypisujecie swoje "wymysły" ! Stwórzcie sobie Kuchnia dukielszczyzny (za wyjątkiem łemkowskiej) i będzie fajn.

_________________
romaszka


Na górę
Post: 24-12-2011 06:16 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
romaszka pisze:
Tyle tylko, że temat brzmi : KUCHNIA ŁEMKOWSKA !!! To co wypisujecie swoje "wymysły" ! Stwórzcie sobie Kuchnia dukielszczyzny (za wyjątkiem łemkowskiej) i będzie fajn.

Przerażenie mnie ogarnia, gdy czytam tego rodzaju posty. Ja wiem lepiej, koniec, basta. Spotkałam się z informacjami iż w wigilię spożywano na naszym terenie mięso. Miejscowy zjadał to mięso, w okolicy Dukli były miejscowości, gdzie na wigilię były podawane potrawy z dodatkiem. Nic to. Jeżeli coś nie pasuje do naszego kanonu wyobrażeń to nie wolno o tym mówić.
Rozumiem, że mam do czynienia z osobą, która uważa się za autorytet, podobnie zresztą jeszcze kilka osób aktywnych na tym Forum, ale to jeszcze nie powód aby tym, którzy myślą inaczej zamykać buzię i zabraniać rozmowy.


Na górę
Post: 24-12-2011 08:06 
Offline

Rejestracja: 07-11-2009 18:57
Posty: 1768
Romaszka czy jesteś pewien, że tematem tego forum ma być WYŁĄCZNIE kuchnia łemkowska? Przeczytaj jeszcze to co w nawiasie. Jeszcze chwila i pewnie się dowiem od Ciebie, że Beskid Dukielski to Suwalszczyzna (też piękna).
A skoro już jestem "w temacie" to przepis na pierogi razowe (na wszelki wypadek zastrzegam, że nie jest to danie wigilijne, choć kto tam wie czy to prawda):
Ciasto: 3 szklanki mąki razowej, 1 szklanka mąki, 2 łżki oleju, 1łyżeczka soli, 1 szklanka letniej wody.
Nadzienie: półtora kg kiszonej kapusty, 1cebula, 1 łyżeczka kminku, 15 dag boczku lub słoniny, sól pieprz.
Kiszoną kapustę odsączyć z kwasu i ugotować z dodatkiem kminku. Odcedzić, odcisnąć, posiekać i przyprawić. Pokrojony w kostkę boczek przyrumienić z cebulą, część odłożyć do polania pierogów, a resztę poddusić z kapustą. Z wymienionych składników zrobić luźne ciasto, rozwałkować je i wykroić krążki. Wystudzonym farszem nadziewać krążki i dokładnie je skleić. Ugotowane podawać polane skwarkami z cebulką.
Przepis pani Krystyny Kowalskiej z Zyndranowej 23
P.S. Zaraz, zaraz, gdzie ta Zyndranowa? Tu nie ma i tu nie ma. O jest wreszcie. Ufff, odetchnąłem z ulgą, to chyba Łemkowszczyzna.
Miejscowy, masz dyspensę. Możesz zajadać. Smacznego, pozdrawiam i wesołych świąt.


Na górę
Post: 24-12-2011 10:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
stary zakapior pisze:
A skoro już jestem "w temacie" to przepis na pierogi razowe (na wszelki wypadek zastrzegam, że nie jest to danie wigilijne, choć kto tam wie czy to prawda):


:)))
Trochę mnie dziwi takie ortodoksyjne podejście do tradycji. Potrawy wigilijne taż to temat rzeka. Przede wszystkim ta tradycja nie jest monolitem, kształtowała się przez wieki, ulegała modyfikacjom, była odmienna dla prawie okolicy. Wywodzi się z magii, obrzędowości zapewniającej płodność, urodzaj. Wieczerza taż to było swoiste sacrum, ale sacrum charakterystyczne dla danej rodziny, przysiółka, wsi. Łemkowszczyzna to także nie monolit, cechy kulturowe poszczególnych jej regionów były zróżnicowane, nie tylko była zróżnicowana obrzędowość ale i język. Tak naprawdę niewiele wie się o obrzędowości Łemkowszczyzny, jest trochę zapisków ale one dotyczą tylko części dziejów, fragmentów terenu.
Nie było też nigdy jednolitej kuchni łemkowskiej, potrawy były przekazywane z matki na córkę. Przecież to takie oczywiste, każdy o tym wie. W tej dyskusji jednak o tym zapomina się. Część osób usiłuje na tym Forum stworzyć wzorzec kuchni łemkowskiej. Hmm, trochę jest to zabawne, gdy pamięta się, że czegoś takiego jak standaryzacja obyczajów, wierzeń nie było.

Znalazłam przepis na KOROWAJ.
"Potrawy bieszczadzkie polsko-ukraińskiego pogranicza" Robert Bańkosz
Przepis jest autorstwa pani Mariki Moroko z Hrabowiec

"Składniki
2 kg mąki, 1/2 kg drożdży, 1/2 kg cukru, 40 jajek, 1 łyżka soli, 1 cukier waniliowy, 1 litr wody, 1 litr mleka, 200 gram masła.
Cukier i drożdże zetrzeć, wlać 1 litr letniej wody, 1 litr ciepłego mleka i 1 kg mąki (zrobić rozczyn i pozostawić na parę godzin). Żółtka oddzielić od białek, białka ubić, żółtka rozetrzeć z cukrem waniliowym i masłem, jak będą gotowe dodać rozczyn. Następnie wsypać resztkę maki i wyrobić ciasto, aż będzie odstawało od rąk, następnie postawić na 24 godz. w letniej temperaturze. Jak urośnie ułożyć w formę. Z ciasta, które zostanie wykonać ozdoby w kształcie ptaszków i spiralek (ptaszky i szyszky). Przyozdobić nimi korowaj. Wypiekać w piecu ok. 15, godz. Korowaj był wypiekany zwykle na wesele."


Na górę
Post: 24-12-2011 12:44 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24-01-2005 17:11
Posty: 1070
Lokalizacja: Nowica
Pani Lucyno,
szczerze i spokojnie: niechże się pani zdecyduje czego broni :?: Napina się pani, rzygać się pani chce, a tymczasem...
napisała pani tak o wigilijnych potrawach, a ściśle przywołanych przez starego zakapiora pierogach z mięsem, których obecności na stole wigilijnym nie mógł nadziwić się HM:
"To specyfika naszego regionu. W wielu miejscowościach jedzono mięso. Nie zapominajcie, że to był rarytas prawie nieobecny w jadłospisie. Mięso jedzono w święta, w czasie największych uroczystości."
Próbowałem pani wykazać, że to zdanie nie dowodzi występowania potraw mięsnych na wigilijnym stole... bezskutecznie.
Wyraźnie to zdanie dotyczy przeszłości (mylę się :?: ), a zatem proszę się zastanowić, bo była mowa o tradycji, a tej - póki co - nie tworzy rodzina miejscowego (z całym należnym szacunkiem), że nie wspomnę o fakcie iż stary zakapior nie wskazał, podając przepis na owe "sporne" pierogi, skąd on pochodzi :?: i z jakiego czasu :?: Jednocześnie przyznać trzeba, że może istnieć tradycja rodzinna, wsi pojedynczej, tradycja regionu, ale takoż kraju...
Nie wątpię - jak już wspomniałem wcześniej - że odstępstwa mogły się zdarzać (jak w przypadku całego mnóstwa innych zjawisk), ale to nie tworzy tradycji, ba, wyjątki potwierdzają regułę. Nie staję tu w obronie jakiegoś wzorca, a sposobu dowodzenia swoich racji. Prosiłem panią o wskazanie konkretnych miejscowości. Nie wskazała pani. Enigmatycznie pisze pani o tym, że "spotkała się z informacjami".
Podobnie (ja) nie zamierzam niczego unifikować czy standaryzować, bo różnorodność jest ciekawa i pociągająca, co nie zmienia faktu, że do opisu rzeczywistości na ogół używa się różnych kodów, kluczy, "szufladek", bo na pewnym poziomie brak miejsca na wskazanie wszystkich zjawisk. Próbuje pani wskazać odstępstwa od tradycji :?: (mogę ich pani wskazać całe mnóstwo na cmentarzach jak choćby fakt, że wedle tradycji żydowskiej inskrypcje na nagrobku powinny być napisane po hebrajsku, ale wystarczy odwiedzić kirkut w Baligrodzie na przykład, żeby przekonać się, że nie wszyscy tę tradycję uwzględniali...), to proszę wskazać dowody, a nie rozwodzić się ogólnie na temat mechanizmów tworzących obyczajowość, tradycję.
Wie pani, to jak z orientowaniem świątyń: tradycyjnie były one orientowane (zdarzały się odstępstwa), im bliżej naszych czasów tym więcej było odstępstw od wskazanej tradycji, co nie zmienia faktu, że nadal były tradycyjnie orientowane (dziś chyba możemy mówić o zaniku tradycji... w sumie nie wiem, bo przyznać muszę, że nie sprawdzałem jak często współczesne kościoły czy cerkwie są orientowane, ciekawe :?: )
"Tak naprawdę niewiele wie się o obrzędowości Łemkowszczyzny, jest trochę zapisków ale one dotyczą tylko części dziejów, fragmentów terenu."
Pani Lucyno, nie tylko tu próbuje pani występować w roli autorytetu, poddając ocenie swojej pozycje z bardzo różnych dziedzin. Nie jest pani w tych ocenach wiarygodna niestety formułując zdania jak wskazane powyżej. Brak wystarczającej ilości pozycji w pani zbiorach, które dawałyby w miarę pełny obraz obrzędowości na Łemkowszczyźnie, nie oznacza że ich nie ma, oznacza, że pani ich nie ma albo o nich nie wie.
Polecam pani (mimo, że są podobne pozycje świeższe znacznie): "Łemkowie i Łemkowszczyzna. Materiały do bibliografii", Tadeusz Zagórzański, Warszawa 1984, ponad tysiąc wskazanych tam pozycji, że nie wspomnę o fakcie ukazania się w ciągu ostatnich 20 lat dziesiątków publikacji, w których mowa jest o łemkowskiej obrzędowości, wiele - także z przed 1945 roku - znajdzie pani tu: http://lemko.org/books/index.html
co nie zmienia faktu, że jest ich znacznie więcej.
Ze starszych przykładów: ponad 600-stronicowa praca Piotra Caramana p.t.: Obrzęd kolędowania u Słowian i u Rumunów, Kraków 1933, w której bardzo wiele miejsca poświęcił autor także kolędowaniu u Rusinów...
P.s.: kiedyś była taka tradycja występująca powszechnie wśród chrześcijan - otóż zanim zaczęło się kroić chleb, kreśliło się na nim znak krzyża (moi dziadkowie robili to, znam takich co robią to nadal), to że dziś większość chrześcijan tego nie robi (ciekawe ilu dlatego, że kupuje krojony chleb :?:) nie oznacza, że takiej tradycji nie było, ani że nie było od niej odstępstw.
Chce pani dowieźć, że były odstępstwa od tradycji nie spożywania mięsa podczas wigilijnej wieczerzy :?: Proszę bardzo, tylko konkretnie, bo wskazywanie na przykład tego, że rodzina A w miejscowości B wcinała kiełbasę w wigilię nie jest dowodem na inną tradycję, a jedynie na odstępstwo od niej...

_________________
Magurycz jest światem, credo quia absurdum.


Na górę
Post: 24-12-2011 12:57 
Offline

Rejestracja: 25-04-2009 07:26
Posty: 1215
Lucyna pisze:
...Spotkałam się z informacjami iż w wigilię spożywano na naszym terenie mięso. Miejscowy zjadał to mięso, w okolicy Dukli były miejscowości, gdzie na wigilię były podawane potrawy z dodatkiem...

Czy jesteście pewni że to było mięso? W jakiej postaci? W sumie niedaleko od Miejscowego się wychowałem i owszem, zdarzały się uszka do barszczu z nadzieniem z grzybów i mielonych wątróbek (a wątróbka to podroby) - nic poza tym. Pierogi były z kapustą i ziemniakami, gołąbki z ryżem i grzybami, ryba, kluski z makiem, kapusta z grochem itp.
Swoją drogą - nawet w te Święta zamiast merytorycznie to kłótnie...
Korzystając z okazji Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku. Wszystkim :-)


Na górę
Post: 24-12-2011 13:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Dlugi pisze:
Lucyna pisze:
...Spotkałam się z informacjami iż w wigilię spożywano na naszym terenie mięso. Miejscowy zjadał to mięso, w okolicy Dukli były miejscowości, gdzie na wigilię były podawane potrawy z dodatkiem...

Czy jesteście pewni że to było mięso? W jakiej postaci? W sumie niedaleko od Miejscowego się wychowałem i owszem, zdarzały się uszka do barszczu z nadzieniem z grzybów i mielonych wątróbek (a wątróbka to podroby) - nic poza tym. Pierogi były z kapustą i ziemniakami, gołąbki z ryżem i grzybami, ryba, kluski z makiem, kapusta z grochem itp.
Swoją drogą - nawet w te Święta zamiast merytorycznie to kłótnie...
Korzystając z okazji Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku. Wszystkim :-)

No właśnie, spotkałem się.
Na pewno spożywano mięso, co do tego nie ma żadnej wątpliwości. Nasz region był wielonarodowy, niewiele wiadomo o potrawach spożywanych np. przez Cyganów, tutejszych Niemców itd, oni nie mieli postnych potraw. Rodziny były wielonarodowe, wielowyznaniowe. Moje twierdzenie, że jedzono mięso w czasie Wigilii jest mocno osadzone w realiach. O takich przypadkach słyszałam np. od mojej Mamy, zresztą moja Prababka była Niemką.
Wątróbka więc mamy już czwarty przykład na to iż ortodoksyjnie nie podchodzono do tradycji jakakolwiek by ona nie była.


Na górę
Post: 24-12-2011 13:21 
Offline

Rejestracja: 17-11-2011 17:45
Posty: 107
Autor wątku w pierwszym poście wyjaśnia:

"Proponuje pozbierać w tym wątku przepisy typowe dla Kuchni Łemkowskiej, Rusińskiej, czy jakoś związanej z Beskidem Niskim, Rusinami i Karpatami..."

Beskid Dukielski, czy nawet jego okolice, póki co, jest "jakoś związany z Beskidem Niskim, Karpatami", chociaż oczywiście nie jest to tak cywilizowany region, jak małopolska część Beskidu Niskiego, tu w Dukielskim niektórzy nawet mięso jedzą w Wigilię!
Więc pisanie w tym wątku o wigilijnej tradycji kulinarnej Beskidu Dukielskiego to nie żadne wymysły, ani tym bardziej mieszanie wiadomoczego..

Wracając do tematu; przy okazji życzeń świątecznych, spytałem dwie osoby z różnych miejscowości Beskidu Dukielskiego, czy słyszały, by ktoś jadł mięso w Wigilię i odpowiedź w obu przypadkach była twierdząca.
Jedna osoba używa mięsa do farszu w gołąbkach - o tym słyszałem nie raz,
a druga nie je mięsa, ale możliwe, że zacznie, bo rodzina jej męża, tak jak ja, je w Wigilię barszcz z uszkami z mięsem (to rzadsze niż gołąbki) i co ciekawe, mąż koleżanki pochodzi z odległego Pogórza Przemyskiego.
kojarzę też osobę w Sanoku i chyba w Lesku, które używają mięsa do potraw wigilijnych,
więc ja (i moja rodzima Miejscowość) nie jesteśmy jakimiś ewene-mentami ;)
Niestety, rzadko rozmawiam o gotowaniu,więc nie potrafię oszacować skali, z jednej strony miałem wczoraj 100% trafień w BD, a z drugiej, nie przypominam sobie by np. ktoś z Krosna nie zadziwił się, gdy usłyszał, że jem mięso, cóż temat do rozpracowania..
No i nie jemy mięsa jako takiego, jak schabowego, czy wędliny, ale używamy mięsa tylko w farszu, o innej formie nie słyszałem.

Szymonie, jakbyś chciał dowodów, to będziemy w okolicy Nowicy w styczniu, możemy się stawić jako żywe dowody (zapewne dwa w grupie) z tradycyjną flaszką ;)

Na koniec życzę wszystkim, niezależnie czy mięsnych czy nie, Wesołych Świąt!
(ja w tą Wigilię mam wyjątkowo trzy dania z mięsem)


Na górę
Post: 24-12-2011 13:44 
Offline

Rejestracja: 17-11-2011 17:45
Posty: 107
w każdym bądź razie, niezależnie od tego jak jedzenie mięsa w Wigilię nazwać, czy tradycją rodzinną, miejscowości, regionu, czy odstępstwem od owych, to ciekawe, skąd się wzięła ta tradycja czy nie-tradycja.
Muszę ciotkę, co ma 9-ty krzyżyk na karku, odwiedzić w Miejscu.


Na górę
Post: 24-12-2011 14:09 
Offline

Rejestracja: 07-12-2006 11:02
Posty: 117
Miejscowy, autor wątku wyraźnie nawiązuje do kuchni łemkowskiej ! Nie wiem czy jesteś Łemkiem, czy p. Lucyna jest wątpię. Jeżeli gdziekolwiek jadało się na wigilię mięso (bo wciąż od p. Lucyny się nie dowiedziałem się czy jadało się mięso na wigilię, czy w ogóle), to na pewno nie robili tego Łemkowie. Jeżeli się mylę to proszę o konkrety. Natomiast jeżeli ktoś w tym miejscu, pisze że w jego okolicy, w jego domu mięso na wigilię się jadało, a Łemkiem nie jest, to wprowadza czytelnika (który szuka informacji o kuchni łemkowskiej) w błąd. Czytając Ciebie można wywnioskować, że Łemkowie w okolicach Dukli mięso na wigilię jadali, czy dobrze zrozumiałem Twój przekaz? Jeżeli tak, to proszę o nazwę miejscowości.

_________________
romaszka


Na górę
Post: 24-12-2011 14:12 
Offline

Rejestracja: 07-12-2006 11:02
Posty: 117
Ad staryzakapior. Tak jestem pewny, że tematem miała być kuchnia łemkowska, nawet jeżeli w nawiasie jest wielokropek.

_________________
romaszka


Na górę
Post: 24-12-2011 14:31 
Offline

Rejestracja: 07-11-2009 18:57
Posty: 1768
Ach, jak miło w to wigilijne popołudnie sledzić dyskusję w sprawie, którą można by nazwać "Pierogi a sprawa..." No właśnie jaka sprawa. Na wszelki wypadek podaję, iż w książce z której zaczerpnąłem przepis na pierogi jest 21 przepisów na tę potrawę i pochodzą:
- z Zyndranowej 2,
- z Beskidu Dukielskiego 1
- z Równego 4,
- z Olchowców (od Olchowce) 2,
- z Haczowa 3,
- z Łączek (gdzie one tego nie wiem, ale się dowiem, jak spojrzę na mapę) 1,
- z Trześnowa 1,
-z Jałowego 1,
- z Cisnej 1,
- z gmin: Solina, Baligród, Cisna, Ol;szanica, Lesko, Uherce Mineralne 1,
- z Jabonicz Polskiej 2,
+ i od pani Terezy Kuszczak 2


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 106 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 13 4 5 6 7 8 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl