Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 21-08-2019 06:52

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 612 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 137 38 39 40 41 Następna
Autor Wiadomość
Post: 03-07-2012 20:09 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Znalazłam chwilę czas, poszperałam w internecie. No cóż, polecam rozmowę Kolegów z innego forum na temat książki http://forum.bieszczady.info.pl/showthr ... 85cych-wsi Moim zdaniem trafne opinie. Pod większością z nich mogę się podpisać.
Sami zresztą możecie się zapoznać z fragmentami książki na stronach Libry. Na potrzeby forum historycznego przepiałam jeden rozdzialik. Sami możecie sobie wyrobić opinię.
"Przybyszów
Kilka kilometrów na południe od Bukowska przy drodze do Szczawnego leży Karlików, popoegerowskie osiedle, od kilkunastu lat znane z ośrodka sportów narciarskich. Usytuowana na południe od wioski stacja narciarska zimą pełna jest ludzi i gwaru, ale niespełna 2 km dalej na południe panuje niczym nie zmącona cisza. Tu, u podnóża Tokarni i Kamienia, u zbiegu strug tworzących rzeczkę Płonkę, skrywa się zaciszna kotlinka. Dookoła pustka, zarastające popegerowskie pola, lasy, bezdroża i dzikie wertepy. W tym miejscu istniała przed laty wioska Przybyszów.
Osada powstała na fali osadnictwa wołoskiego. Istniała już w 1553 roku. Na przełomie XIX i XX wieku wieś liczyła 57 domów i 359 mieszkańców, natomiast przed II wojną światową miała 60 gospodarstw i 490 mieszkańców, w zdecydowanej większości Ukraińców. Podczas walk, jakie toczyły się we wrześniu 1944 roku, większa część Przybyszowa została kompletnie zniszczona. W następnym roku mieszkańcy opuścili wieś i dobrowolnie wyjechali na Ukrainę. Ostatnie 26 osób wysiedlono w 1947 roku na Ziemie Odzyskane, i tak żywot wsi dobiegł końca. Nieliczne ocalałe domy zostały wkrótce potem rozebrane. Taki sam los spotkał cerkiew. Na gruntach Przybyszowa gospodarzyło PGR, a później PPRol mający swoją siedzibę mające siedzibę w Karlikowie. Kolejny raz opuszczone pola leżą odłogiem.
Zabudowania Przybyszowa rozpoczynały się nieco powyżej obecnej stacji narciarskiej i ciągnęły w górę doliny wrzynającej się w zbocza Kamienia, aż po granicę lasu. Pośrodku stała cerkiew. Starą wiejską drogą prowadzi dziś główny szlak beskidzki (znaki czerwone) podchodzący przez Kamień do Komańczy. Po jej prawej stronie znajdują się resztki starego cmentarza greckokatolickiego z nieczytelną już kwaterą żołnierską z I wojny światowej. Pozostały tu tylko fragmenty kilku nagrobków. W pobliżu, za odgałęzieniem starej drogi do Rzepedzi, można znaleźć miejsce po greckokatolickiej cerkwi pw. św. Paraskewii. Drewniana świątynia z 1840 r. została rozebrana wkrótce po 1947 roku. W pobliżu znajdują się ślady drugiego, nowszego cmentarza. W górze, już przy granicy starego lasu, na tzw. Kremieńcu, gdzie przed laty nieopodal stała leśniczówka., tkwi jeszcze kamienny krzyż przydrożny, postawiony na pamiątkę zniesienia pańszczyzny, niestety, mocno zniszczony.

Dawny Przbyszów położony jes
t w powiecie sanockim w gminie Bukowsko, 8 km na południe od tej miejscowości i 2,5 km od Karlikowa. Przeiega tędy główny szlak beskidzki znakowany kolorem czerwonym."

Książka jest diablo powierzchowna, oparta na innych przewodnikach. To zresztą widać, gdy zaglądniecie do bibliografii. Tam są prawie same przewodniki, w większości samego Kłosa, Michalaka, Potockiego, wydawnictwa Roksana, tylko kilka pozycji ma renomę. Są i roczniki typu "Bieszczad" i "Połoniny". Bibliografia ubożuchna, że hej.

Popytałam też w księgarniach i w punktach sprzedaży książek na terenie Bieszczadów. Ta książka leży miesiącami, nikt jej nie kupuje. Część księgarń ją przeceniła już po kilku tygodniach od wydania.


Na górę
Post: 03-07-2012 22:40 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14-04-2012 22:44
Posty: 299
Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski
Pani L. - dała byś Pani spokój ! Choćby ze względu na wiek Staszka.
K O N I E C

_________________
"... Jeszcze nie czas swe marzenia do walizek kłaść,
jeszcze nie czas, by piosenki nasze śpiewał tylko wiatr..."


Na górę
Post: 04-07-2012 04:57 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Co wspólnego ma z tym wszystkim wiek autora? Książka jest takim samym towarem jak każdy inny. Ta wbrew temu co Pan mówi raczej nie znalazła uznania wśród czytelników. Jak rozumiem mam kupować lub oceniać publikacje kierując się niemerytorycznymi kryteriami takimi jak dorobek przewodnicki autora,czy jego wiek itd? Absurd. Jeżeli tak to rzeczywiście nie ma sensu dalej kontynuować tej dyskusji.


Na górę
Post: 04-07-2012 05:10 
Offline

Rejestracja: 07-11-2009 18:57
Posty: 1758
"Od Komańczy do Wysowej" już jest! Dostałem wiadomość od Bartka. Dziękuję.
Polowanie czas zacząć! Już dziś będę pytał w księgarniach o tę pozycję.


Na górę
Post: 04-07-2012 06:27 
Offline

Rejestracja: 25-04-2009 07:26
Posty: 1211
Lucyna pisze:
Autor stworzył kilka książek, jedne lepsze, inne gorsze. Wśród tych gorszych klasyfikuję "Krajobrazy nieistniejących wsi". Jest wtórny, nic nowego nie wnosi.

Lucyna pisze:
Znalazłam chwilę czas, poszperałam w internecie. No cóż, polecam rozmowę Kolegów z innego forum na temat książki http://forum.bieszczady.info.pl/showthr ... 85cych-wsi Moim zdaniem trafne opinie. Pod większością z nich mogę się podpisać.

Możesz być wybitnym przykładem w dyskusjach o płci pieknej. Przytaczasz dyskusję którą ja odebrałem jako jednak pozytywną dla tej książki jako poparcie swego stwierdzenia że książka jest zła.
Dziękuję za przytoczenie opisu Przybyszowa, dzieki niemu parę nastepnych klocków się ułożyło.
Przypominajka na Allegro już ustawiona, jak się tylko tam pokaże - zanabędę ;)


Na górę
Post: 04-07-2012 06:41 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21-09-2004 09:16
Posty: 211
Lokalizacja: Chorzów
Lucyna pisze:
Znalazłam chwilę czas, poszperałam w internecie. No cóż, polecam rozmowę Kolegów z innego forum na temat książki http://forum.bieszczady.info.pl/showthr ... 85cych-wsi Moim zdaniem trafne opinie. Pod większością z nich mogę się podpisać.


Przeczytałam opinie Kolegów.
Wg mnie w 90 % są bardzo pozytywne na temat merytorycznej zawartości książki, natomiast koledzy ganią szatę edycyjną, na którą Autor nie ma niestety wpływu.
Na temat samej książki niestety nic nie napiszę, bo nie miałam jej jeszcze w ręce, ale opinia Henia czy Tomka bardzo mnie zachęca do jej zakupienia a przynajmniej wypożyczenia.


Na górę
Post: 04-07-2012 07:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Dlugi pisze:
Lucyna pisze:
Autor stworzył kilka książek, jedne lepsze, inne gorsze. Wśród tych gorszych klasyfikuję "Krajobrazy nieistniejących wsi". Jest wtórny, nic nowego nie wnosi.

Lucyna pisze:
Znalazłam chwilę czas, poszperałam w internecie. No cóż, polecam rozmowę Kolegów z innego forum na temat książki http://forum.bieszczady.info.pl/showthr ... 85cych-wsi Moim zdaniem trafne opinie. Pod większością z nich mogę się podpisać.

Możesz być wybitnym przykładem w dyskusjach o płci pieknej. Przytaczasz dyskusję którą ja odebrałem jako jednak pozytywną dla tej książki jako poparcie swego stwierdzenia że książka jest zła.
Dziękuję za przytoczenie opisu Przybyszowa, dzieki niemu parę nastepnych klocków się ułożyło.
Przypominajka na Allegro już ustawiona, jak się tylko tam pokaże - zanabędę ;)


Pozytywną? Hmmm Cytaty z forum
Wrażenia po przekartkowaniu w księgarni: szary papier, szary druk, szare zdjęcia (nie czarno-białe), informacje dla pasjonatów regionu raczej skąpe i niewykraczające poza opisane w przewodnikach (od Roztocza w Polsce Egzotycznej przez Pogórze Przemyskie i Bieszczady po Beskid Niski). Ale jest jedno co zachwyca rozmachem: cena!


Zapoznał, ale nie zachwycił. Wrażenia Bazyla poszły w dobrym kierunku. Jedyne, co w tej książce stoi na wysokim poziomie, to cena (49,90). Zdjęcia o podobnej jakości (szaro-szare) widziałem ostatni raz w Trybunie Ludu w poł. lat 80. XX w.

Ale - jak stwierdził pewien znany elektryk - są plusy ujemne i plusy dodatnie

Zaczynam od plusów dodatnich:


Znajdziemy w jednej książce informacje o bardzo wielu nieistniejących wsiach dawnego pogranicza polsko-rusińskiego. Wartościowym elementem jest więc przejrzysty spis treści oraz indeks miejscowości. Do spisu trzeba jednak go podchodzić z nieufnością; np. opis wsi Monastyr zajmuje w książce prawie trzy strony (29-32) a w spisie treści jej zabrakło.

Wioski, które autorowi „podeszły”, są bardzo dobrze opracowane. Wiadomości zostały zebrane z wielu źródeł, załączone ręcznie rysowane mapki, opisany stan [prawie] aktualny. Przykład: Sieniawka, Kopyśno.


Wiele osób znajdzie tu wioski, o których jeszcze nie słyszało (lub prawie nic) np. Terebnie, Miłków, Hałbów, Bełchówka. Przeczytanie paru zdań może być dla miłośników „opuszczonych” impulsem do dalszych poszukiwań.

Czytając uważnie wszystko po kolei każdy znajdzie na pewno coś o czym nie wiedział lub „przegapił” w innych źródłach. Np. że właścicielka Chocenia jest od 2002 r. pani Joanna Cutts, zamieszkała w Bostonie.

A teraz plusy ujemne - oprócz wymienionych przez Bazyla:

Styl pisania: nie encyklopedyczny, nie przewodnikowy ale takie sobie „kłosowe bajanie”. Daje to zwiększoną liczbę stron bez zwiększonej ilości informacji.

Widać, że w niektórych miejscach autor był niedawno a w innych nie był od dawna i nie zaktualizował sobie informacji o stanie aktualnym.


Moja opinia z innego forum
Ostatnio nie mam szczęścia do zakupionych książek. Mimo, iż ze względu na ograniczone zasoby finansowe staram się dokonywać przemyślanych zakupów, to jednak popełniam pomyłki. Wśród książek niezbyt interesujących, które trafiły na moją półkę jest przewodnik Stanisława Kłosa "Krajobrazy nieistniejących wsi". Nabywając książkę kierowałam się opinią Kolegi, zresztą historyka, który wysoko ją ocenił. Niestety, ja tej opinii nie podzielam. Książka jest "wtórna", napisana na podstawie innych przewodników, niewiele w niej znajdziemy nowych informacji, smaczków. Autor bardzo nierówno traktuje tematy, opis kilku wsi jest na wysokim poziomie merytorycznym, tylko kilu. Pozostałe są potraktowane po macoszemu, informacje są skąpe, "niewykraczające poza te zawarte w innych przewodnikach" (cytat z opinii kolegi z innego forum). Zajrzałam do bibliografii. Pełne rozczarowanie. Jest ubożuchna, autor wymienia przede wszystkim przewodniki, swoje, Michalaka, Potockiego, wydawnictwa Roksany. Tylko kilka książek jest z kanonu lektur karpackich np. cenione publikacje: Romana Rainfussa "Śladami Łemków", Zbigniewa Osenkowskiego " Zagórz nad Osławą", Adama Fastnachta "Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650". Ta książka jest przeznaczona dla laików, osób nie znających terenu, dla przeciętnego turysty, który chce poznać temat wsi, które przestały istnieć. Osoby dobrze zorientowane w naszej historii, posiadające wiedzę terenową, mające dostęp do szeregu książek będą rozczarowane.
Jeszcze jedno. Szata graficzna. Prawdę powiedziawszy mam mieszane uczucia. Twarda oprawa, staranne wydanie, ta książka na pewno szybko "nie rozleci się". "Krajobrazy nieistniejących wsi" jest ilustrowana, cześć zdjęć jest naprawdę interesująca, są tu i fotografie archiwalne, nieliczne mapki ale całość. No cóż, wrażenie robi nieszczególne. Rozumiem, że pani Eta Zaręba, która opracowała graficznie tę publikację starała się aby ta wyróżniła się wśród setek książek poświęconych regionowi, ale moim zdaniem odniosła skutek przeciwny do zamierzonego. Ta książka jest stylizowana na przedwojenne publikacje, to plus, zaś wykonanie? No cóż rozmazane szare zdjęcia, szare górne marginesy z esami floresami czynią tę książkę podobną do perelowskiej prasy.

Plusy, jest ich kilka. Przede wszystkim to pierwszy przewodnik traktujący ten temat szeroko. Są w nim opisane nieistniejące wsie leżące na Roztoczu, Pogórzu Przemyskim, Pogórzu Bukowskim, w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Następny plusik,a le taki maleńki, to styl narracji. Autor posługuje się gawędą przewodnicką, bardzo fajnie ją się czyta. Niestety, fakty toną w powodzi słów, ozdobników.

edit,HM


Na górę
Post: 04-07-2012 09:00 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
@ HM
Przykro mi, że zmoderowałeś post. Są temat ponadregionalne, wspomnienia ludzi, którzy tu żyli, zostali stąd wyrzuceni są zdecydowanie więcej warte niż dziesiątki postów na temat Rusinów, tutejszej kultury, czy akcji "Wisła". Moim zdaniem link który usunąłeś był związany z tematem książki. Mówił bowiem o wsi z pogranicza łemkowsko-bojkowskiego, o tragedii, która dotknęła tę ziemię, o dramacie setek tysięcy ludzi, którzy zostali w Podkarpacia wyrzuceni, o losach, tych, którzy usiłowali tu wrócić lub wrócili.

Na dowód przetoczę fragment wspomnień
"Odkąd Polka z USA po raz pierwszy stanęła w Choceniu, nie przestała jej towarzyszyć myśl o odszukaniu choćby jednego dawnego mieszkańca wioski. Większość wysiedlono w 1946 r. do ZSRR, rok później kilkanaście rodzin trafiło na ziemie odzyskane. Pomóc mogła Maria Piekutowska, ale czas zatarł w pamięci nazwiska, imiona, adresy. - Mnie i moich bliskich też wywieziono, do Kobylnicy pod Słupskiem, i gdzieś tam trafili również ci z Chocenia - opowiada.
Dla 16-letniej wówczas dziewczyny akcja \"Wisła\" była szokiem. Nic nie rozumiała, pamięta tylko, że każda rodzina dostała na spakowanie dobytku trzy godziny. Wozami i wojskowymi ciężarówkami powieziono wszystkich na stację kolejową do Zagórza, a stamtąd w daleką drogę na Pomorze. - Jeden płacz był, bo ludzie nie wiedzieli, co ich czeka - wspomina pani Maria. - Ale żołnierze obchodzili się z nami dobrze. Dawali jeść, pytali, czy komu lekarza nie trzeba.
Płacz u wielu ustał, kiedy pod Słupskiem zobaczyli poniemieckie gospodarstwa. Murowane domy, zadbane obejścia, w stodołach sprzęt rolniczy. Przymusowi osadnicy zajmo[[i]/i]wali gospodarstwa według przydziału.
- Dostaliśmy ładny dom, dużo lepszy niż zostawiony w Serednim - zachwala Piekutowska.
- Wyszłam za mąż za kawalera spod Lublina, zaczynało się układać, aż gdzieś pod koniec lat 50. gruchnęła wieść, że Niemcy będą odbierać swoje. Ojciec powiedział: Maryśka, bierz chłopa, wracaj na nasze, a jak przyjdą Niemce, wrócimy i my. Straszną głupotę zrobiłam. Znowu w biedę poszłam, w dodatku między obcych. I siedzę tu, już wdowa, jak gołąb wśród jastrzębi.
Co to znaczy? - Lepiej za dużo nie paplać. Pan wie, samotna, w dodatku Ukrainka... Mam żal, bo przed wojną i w Choceniu, i w Serednim ludzie w zgodzie żyli. Ojciec miał tartak, młyn i kuźnię, pracował u niego Polak. Polakiem był gajowy, a tato, grekokatolik, jego dwóch synów trzymał do chrztu w kościele w Tarnawie. Potem przyszła wojna i poukładany świat Polaków i Ukraińców wywrócił się do góry nogami.
Maria Piekutowska nie zdołała odnaleźć w zakamarkach pamięci nazwisk ludzi z Chocenia, ale szczęśliwy los sprawił, że Joanna Cutts natrafiła na rdzenną choceniankę w... Stanach Zjednoczonych. Zaprosiła ją do domu w Bostonie i namówiła na wywiad rzekę. A potem kupiła jej bilet lotniczy do Polski, by 80-letnia kobieta mogła jeszcze raz zobaczyć krainę dzieciństwa."


Tego mi właśnie brak w bardzo wielu książkach, przede wszystkim w przewodnikach, także Kłosa, autorzy nie posługują się źródłami, pracami naukowymi lecz innymi przewodnikami, stronami internetowymi.

Jeżeli chcesz to wywal ten post, wszak on nie jest na temat. Nie dotyczy Beskidu Niskiego, to prawda.


Na górę
Post: 04-07-2012 09:20 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18-09-2004 19:47
Posty: 1954
Lokalizacja: Rabka
Więcej w Twoje posty nie będę ingerował - to wymaga oceny i przemyślenia co jest związane z tematem forum, a co nie - a na to nie mam czasu. Dlatego posty, które w moim mniemaniu nie dotyczą BN będę usuwał. Mam dość Bieszczadów tutaj.
Jeżeli chcesz, żeby wątek dalej funkcjonował skup się w nim na BN. Nie mam ani czasu, ani chęci wyszukiwania w Twoich postach przemycanych treści bieszczadzkich, ani linków.
Więc przed wysłaniem posta po prostu pomyśl czy to adekwatne forum do jego zamieszczenia.

_________________
"Nasze piwo jest zdrowe".
Browar Grybow.


Na górę
Post: 04-07-2012 09:30 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Jeżeli tak stawiasz sprawę. No cóż. Nie chcecie wątku książkowego nie będzie go.
Sprawa jest rzeczywiście trudna. Moim zdaniem nie można koncentrować się na granicach ustalonych przez geografów. Idąc tm tropem powinieneś usunąć też post o Przybyszowie. Wszak to Pogórze Bukowskie, a miejscowość z pogranicza łemkowsko-doliniańskiego. Oczywiście, o ile założymy iż lansowana przez pracowników sanockiego skansenu teoria ma sens i Dolinianie jako grupa etnograficzna niegdyś u nas zamieszkiwała.
Podział moim zdaniem na mezoregiony jest sztuczny i do niczego nie prowadzi. Bardziej sensowne jest kryterium historyczne czyli operowanie Ziemiami lub etnograficzne. Ale to tylko moje zdanie.


Na górę
Post: 05-07-2012 13:04 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16-09-2004 17:52
Posty: 870
Lokalizacja: Gliwice
Wyjątkowo w tym przypadku zgodzę się z Lucyną, książkę Libry dostałem, przeczytałem dwie wsie i odłożyłem.
Jednak więcej nie wypada mi pisać na temat tej książki ze względu na współautorstwo z założenia "podobnego" wydawnictwa "Od Komańczy do Wysowej"

BW

_________________
"Sercu bliski Beskid Niski"


Na górę
Post: 05-07-2012 15:38 
Offline

Rejestracja: 04-07-2012 21:08
Posty: 2
Witam, Lucy odeszła z forum, ma skoncentrować się na naszej stronie, a mam ją zastąpić w tym wątku. Może przedstawię się, mam na imię Zosia, ale wszyscy od dziecka nazywają mnie Sonką. Jestem przewodnikiem beskidzkim, kończę pisać pracę magisterską, pracuję przeważnie jako pilot wycieczek, czasami jako przewodnik. Jak większość przewodników znam niedostatecznie Beskid Niski. Zwędrowałam tylko jego wschodnią część, którą bardzo lubię. Mnie szczególnie pociągają Pogórza, uwielbiam okolice pasma Bukowicy. To ja wybrałam Przybyszów do zaprezentowania Wam książki pana Kłosa. :)

Mam mieszane wrażenia po przeczytaniu fragmentów książki o której rozmawiacie. Na pewno bym jej nie kupiła za 50 zł. Zauważyłam, że książki Libry są bardzo drogie. Ostatnio przeglądałam świetną publikację Andrzeja Karczmarzewskiego " LUDOWE OBRZĘDY DOROCZNE W POLSCE POŁUDNIOWO-WSCHODNIEJ". Bardzo mi się podoba, ale nie mogę sobie na nią pozwolić z powodów finansowych. Miałam ją w ręce i podczytywałam w sanockim skansenie. Mogę ją polecić wszystkim miłośnikom regionu, to naprawdę wartościowa i w dużej mierze odkrywcza publikacja. Nie oznacza to, że tego dnia nic sobie nie kupiłam w skansenie. Wprost przeciwnie, rynek galicyjski żyje, są tam sklepiki, jest i piekarnia. Polecam fantastyczne i tanie proziaki. Kosztują 1.20 i smakują tak jak te, które w piecu lub na blacie kuchni piekła moja mama. Kupiłam też książkę, bardzo ciekawą i tanią. Nie muszę jej tu bliżej przedstawiać. To "Studia nad Łemkowszczyzną" prof. Czajkowskiego. Zdobyłam autograf. Książka jest w bardzo atrakcyjnej cenie w kasie sanockiego skansenu, kosztuje tylko 6 zł. W antykwariacie w Przemyślu widziałam ją po 45 zł.


Na górę
Post: 05-07-2012 19:45 
Offline

Rejestracja: 25-04-2009 07:26
Posty: 1211
Bartek Wadas pisze:
Wyjątkowo w tym przypadku zgodzę się z Lucyną, książkę Libry dostałem, przeczytałem dwie wsie i odłożyłem.

W wydanym w '92r "Od Komańczy do Bartnego" pominięto tę wieś. Ciekawi mnie jak w Waszym wydaniu jest potraktowany Przybyszów? Była dyskusja na forum o Przybyszowie, w końcu doszliśmy gdzie są jakie ślady ale nadal nie było odpowiedzi co do położenia cmentarza z IWŚ. Książkę kupię aby samemu się przekonać co do jej wartości - i może ona jest właśnie dla takich jak ja a siedzących mocno w temacie nie zainteresuje?


Na górę
Post: 06-07-2012 13:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14-04-2012 22:44
Posty: 299
Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski
Witam - sprawdziłem telefonicznie w księgarniach gorlickich - nie ma jeszcze "Od Komańczy...". Zobaczymy sytuację w poniedziałek.

Obrazek

_________________
"... Jeszcze nie czas swe marzenia do walizek kłaść,
jeszcze nie czas, by piosenki nasze śpiewał tylko wiatr..."


Na górę
Post: 06-07-2012 18:38 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16-09-2004 17:52
Posty: 870
Lokalizacja: Gliwice
[quote="Andy500"]Witam - sprawdziłem telefonicznie w księgarniach gorlickich - nie ma jeszcze "Od Komańczy...". Zobaczymy sytuację w poniedziałek.
[/[quote]

Mały poślizg w drukarni. Jutro Wydawca otrzymuje pierwsze egzemplarze. Cały transport powinien dotrzeć do Wydawnictwa z drukarni około środy, czwartku.
Prawdopodobnie od jutra książka będzie do zamówienia na http://www.beskid-niski.pl - czekam na kalkulację ceny.

Myslę, że właśnie najszybciej będzie mozna ją nabyć w ten sposób gdyż zanim dotrą one do księgarń to trochę potrwa ( ja będę miał egzemplarze autorskie prawdopodobnie dopiero w czwartek, piątek) tym bardziej, że sklep Podróżnika na tą chwilę jedyny punkt dystrybucyjny na południową Polskę będzie miał w... Krakowie.

Bartłomiej Wadas

_________________
"Sercu bliski Beskid Niski"


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 612 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 137 38 39 40 41 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl