Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 19-02-2020 15:53

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1 2 Następna
Autor Wiadomość
Post: 14-06-2015 11:49 
Offline

Rejestracja: 31-08-2012 20:59
Posty: 321
Właśnie wróciłem, z oparzeniami słonecznymi drugiego stopnia na karku od lewej strony, co wynikało z nieomal stałego kierunku marszu z grubsza ku południowemu zachodowi i pogody, jakiej nie pamiętam od dawna - brytyjska parka wojskowa służyła mi wyłącznie za poduszkę.

O Pogórzu Przemyskim powiem ledwie tyle, by utrzymać się w tematyce Forum: jeśli chcecie odwiedzić Beskid Niski sprzed 30 laty, to się tam wybierzcie. Szedłem mniej więcej głównym szlakiem Pogórza (czerwonym; znakowanie przyzwoite) i przez cztery dni nie spotkałem ani jednego wędrowca; ot ledwie jakiś biegacz-maniak i jedna rowerzystka w lasach tuż za Przemyślem. Niesamowite niekoszone łąki, obszarowo przekraczające bieszczadzkie połoniny (vide doskonały przewodnik Krycińskiego), derkacze, które coraz trudniej usłyszeć w BN, zwierza pełno po lasach i łąkach. I tak jak w BN przed kilkoma dekady - piw po drodze w zasadzie nie masz; zostaje woda, którą - wedle mego przyjaciela -myśliwego 'to tylko zwirzęta piją'.

W BN wędrowałem trochę poza szlakami, trochę po nich. Nieopatrznie zaopatrzyłem się w mapę Cardomedii (wolę poziomice co 20 m), która w kompleksie na poł-zach od Bałucianki (Popowa Polana/Osiecznik/Dalnia Góra) odzwierciedla przebieg ścieżek i granicę lasu w sposób, którego nie powstydziłby się Sapkowski. Pomysł na obejście Piotrusia 'drogą' wiodącą wedle Białego Potoku zaowocował spotkaniem z błotem o właściwościach w zasadzie wymykających się opisowi prozą. Błoto to, będące efektem skrzętnej działalności ALPinistów, nie tyle utrudnia, ale po prostu kompletnie uniemożliwia korzystanie z tego traktu przez piechotę, kawalerię i oddziały zmotoryzowane poruszające się czymkolwiek innym, niż transportery gąsienicowe lub poduszkowce. Równie apokaliptyczne błocko widziałem dotąd tylko raz - pod grzbietem Otrytu. Las wokół jest zwykle dość gęsty, przyszło mi zatem maszerować samym korytem potoka, co - zwłaszcza jak taszczy się ze sobą sandały - nie jest takie najgorsze i może być potraktowane, jako zabieg higieniczny. A pomyśleć, że przez zapuszczeniem się w te ostępy, zastanawiałem się, czemu to nie poprowadzono tamtędy szlaku?

Pobliski Abramów stanowi nie tylko skansen mojej ulubionej - i jakże nie docenianej - po-PGRowskiej odmiany architektury ludowo-plemiennej, ale i niesamowity matecznik Barszczu Sosnowskiego, z którym resztki tubylczej ludności (Homo quasisapiens pegieerensis) żyją najwyraźniej w zgodnej symbiozie.

Droga Duka - Barwinek, w przeciwieństwie do tej przez Konieczną, tętni życiem. Sądząc z rejestracji ciężarówek, handel z Bałkanami jest obecnie znów równie żywy, jak za Jagiellonów. Boję się, że ktoś wpadnie - lub co gorsza już wpadł i zbierze środki - na to, by przerobić ją na autostradę.

Łąki w Smerecznem kupił jakiś nowo-ziemianin; tak przynajmniej wieszczy tablica zakazująca wjazdu, acz miłosiernie nie zakazująca wejścia.

Z Baraniego ku Olchowcowi schodzi grupa młodzieży, o wyglądzie raczej rozrywkowym, niż partyzanckim - jakieś śpiwory niesione pod pachą, adidaski na wytatuowanych odnóżach dolnych. I - wyobraźcie sobie - ludzie ci targają ze sobą przeogromny wór pełen śmiecia, głównie pustych flaszek i puszek! Złożyłem im gratulacje, które zostały przyjęte z miłym zdziwieniem, równym mojemu. Bardzo pozytywne doświadczenie.

System opłaty za wstęp do Parku nie działa w wypadku gdy telefon wirtualnie znajduje się w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej.

Tzw. Teren Prywatny wedle sklepu w Ożennej. Piję piwo z miejscową Ławeczką. 'A pewnie, że lepiej iść przez Wyszowatkę, jak przez te k...rewskie wertepy tam po lesie!'. Radocyna, podobne towarzystwo, tym razem siedzę nieco obok, nie z nimi: 'Chyba pójdę do okulisty, bom przestał dobrze widzieć - tyle książek przeczytałem, a teraz muszę se coraz bardziej odsuwać' 'Toś ty może już przeczytał, tyle co trzeba?'.

Jeden z krzyży, bodajże w Lipnej jest tak pięknie odremontowany, że wygląda na nowy. Chyba jest głównie-nowy. Nie on jeden - minąłem dwa takie. Pełen uznania dla katorżniczych poczynań Magurycza, zastanawiam się nad sensem tak daleko idącej rekonstrukcji. Może powinniśmy mieć nieco więcej szacunku dla mijającego czasu? Nie wiem, nie mam silnie ugruntowanego zdania w tym względzie, rzecz warta jest dyskusji.

Na drodze między Jaworzynką a Obiczem spotykam samochód osobowy, przedzierający się przez koleiny, prowadzony przez piszczącą z emocji Miejscową Babę. Zużyła zawieszenie za trzy miesiące zwykłej jazdy, paliwa za trzy dni, czasu za obrócenie tam i nazad normalną droga, ale pojechała sobie skrótem. Prezydent-Elekt spogląda na ów lud życzliwie z każdej mijanej po drodze tablicy ogłoszeń, konkurując z obwieszczeniami obiecującymi 'szybką kasę'.

Na terenach u samej góry rzeczki Ropy bobry wygrały wojnę z Panem Leśniczym, który ongi, sporym nakładem sił i środków - podkopał im największą tamę. Gratulacje dla tych pracowitych gryzoni!

We Wysowej pustki. Była 'Beskidzka' rozbudowana do wielkości Pentagonu stoi pusta, jak stała, bodajże od lat dwojga. Ciekawym co niby Właściciel tam planuje? Bo jak nową knajpę, to trzymanie obiektu w obecnym stanie jest w pełni racjonalne, gwarantując niższy deficyt. W Gościnnej Chacie jeszcze drożej, jak było, ale mają śliwowicę 70% i podają ją zmrożoną. I na tej śliwowicy szczęśliwie kończę mą wyprawę.


p/s
Rzeczy Nader Godne Polecenia, wynikłe na wycieczce:

1. Plecak Wolverine Arizzon, produkt polski, moim skromnym zdaniem - a plecaków miałem już sporo - rewelacja. http://www.wolverine.com.pl/plecaki.html.

2. Piwa Rzemieślnicze z podkrośnieńskiej Wojkówki (http://www.zzbrowar.pl/katalog/warzone_piwa); do degustacji w Rymanowie-Zdroju, w knajpie przy głównej drodze.

3. Plaster na odciski (mimo wygodnych butów mam z tym ciągły problem z powodu zmiany stosunków anatomicznych stopy lewej po wypadku motocyklowym). Francuski, kupiony w Anglii, w pudełku opisanym po polsku(!); ergo na pewno w Polsce przez parę miesięcy jeszcze dostępny, póki ta będzie w UE. http://www.compeed.pl/ochrona-stop/plas ... ze-srednie. Nie odpadają, nawet po długim brodzeniu owym korytem potoku, chytrze pęcznieją tworząc ochronną poduszkę - odciski po prostu goją się pod tymi plastrami!

Disclaimer:
Nie mam żadnych komercyjnych związków z producentami w/w plecaków, piw i plastrów. Po prostu jako lekarz mam poczucie misji wobec cierpiącej ludzkości.


Na górę
Post: 14-06-2015 18:39 
Offline

Rejestracja: 25-06-2007 07:08
Posty: 479
Lokalizacja: z Beskidu Niskiego
Masz fajny styl - bardzo fajnie się to czyta!

_________________
Kto mówi prawdę, ten niepokój wszczyna.

Cyprian Kamil Norwid


Na górę
Post: 16-06-2015 08:02 
Offline

Rejestracja: 21-01-2006 17:56
Posty: 273
Lokalizacja: Ruda Śląska - Orzegów
Świetnie się to czytało. Krótko, na temat, z humorem i problemami do przemyślenia.


Na górę
Post: 16-06-2015 19:11 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16-02-2013 23:56
Posty: 514
Lokalizacja: Galicja
Ciekawa i długa trasa.
Styl wypowiedzi, tu zgadzam się z przedmówcami - oryginalny.
Masz jakieś zdjęcia poglądowe z poszczególnych fragmentów?

_________________
Forum "Turystycznie"
http://www.turystycznie-forum.pl


Na górę
Post: 17-06-2015 21:50 
Offline

Rejestracja: 31-08-2012 20:59
Posty: 321
Alan pisze:
Ciekawa i długa trasa.
Styl wypowiedzi, tu zgadzam się z przedmówcami - oryginalny.
Masz jakieś zdjęcia poglądowe z poszczególnych fragmentów?


- dzięki zaWyrazy Uznania - zarabiam słowem na życie, choć opisuję nowotwory.

Spróbuję wkleić jakieś fotki, syn właśnie pokazał mi jak korzystać z Imgóra.

Obrazek
Posada Rybotycka - jeden z zabytków ('piw nie masz').

Obrazek
Główny Szlak Pogórza - ktoś przede mną już chyba szedł...
?Kiedy BN tak wyglądał?

Obrazek
Ku górom Słonnym - kwintesencja krajobrazu Drugiego Beskidu Niskiego.

Obrazek
Baza noclegowa w Górach Słonnych. Disruptive Pattern Material był jednak lepszy od Multi-Terrain Pattern.

Obrazek
Jeden sowiecki import (Barszcz Sosnowskiego) pochłania drugi sowiecki artykuł importowy (PGR). Abramów.

Obrazek
Ku zachodzącemu słońcu drogą im.Gajowego Błotniaka. Dolina BiałegoPotoku u stóp Piotrusia.

Obrazek
Smereczne. Ludzki Pan - wchodzić chyba jednak można.

Obrazek
Cmentarz w Długiem - Czas robi swoje...

Obrazek
...lecz Magurycz dzielnie się znim zmaga. Krzyż w Lipnej. Jak nowy.

Obrazek
Koniec wycieczki - dolina Ropy. Dlatego mi smutno.

Zaś co do trasy, to dopuściłem się niewielkiego szwindla - z Sanoka do Rymanowa przedostałem się autobusem, bo perspektywa półdniowego marszu przez podsanockie wioski w 30C, rozważona nad setką żubrówki, wydała mi się niedorzeczną.


Na górę
Post: 17-06-2015 21:54 
Offline

Rejestracja: 18-12-2014 20:50
Posty: 272
uokurna!
w sensie, ze "plagiat" ;)

Obrazek

swoja droga - prawie zesmy sie mineli, ino ja lazlem w druga manke (na wschod) i troche wczesniej.
tez osiem dni, ino przez 4 mapy ;)
moje zdjecie jest wczesniejsze o jakis tydzien.
a tablice (w sumie dwie) stoja od ok. miesiaca.

urwane wrota w dlugiem to juz "nowosc" - u mnie jeszcze stoja, wiec ktos im musial w miedzyczasie pomoc:

Obrazek

_________________
pzdr
mazeno


Na górę
Post: 18-06-2015 12:35 
Offline

Rejestracja: 27-11-2011 10:54
Posty: 98
Lokalizacja: Rzeszów
Świetny tekst i zdjęcia. Możesz naszkicować słownie lub obrazowo (mapa) trasę wędrówki?


Na górę
Post: 18-06-2015 13:47 
Offline

Rejestracja: 18-12-2014 20:50
Posty: 272
ech - troche wysilku.
przecie turpin wszystko dal jak na dloni, napisane i podpisane.
przemysl - poloninki rybotyckie - bircza (lub wariant przez reberce) - poreba wysoka - slonny - slonny wierch - sanok (autobus) rymanow - balucianka - na skroty przez las polonki i osiecznik - abramow - zawadka rymanowska - najpierw zoltym, potem przez zachodnie zbocza piotrusia (do skrzyzowania drog asfaltowych dukla-barwinek i tylawa-komancza) - tylawa - wilsznia - olchowiec - ozenna (przez mazgalice albo ciechanie - tu nie ma co wnikac) - wyszowatka - dlugie - radocyna "hotel" - lipna - zdynia - rotunda - regietow wyzny - rubaniska - blechnarka - wysowa.
cos pomylilem?
chyba nie.

nota bene fajna trasa - tylko ten odcinek sanok-rymanow inaczej bym polazl: ze slonnego przez most kolejowy w zagorzu, potem przez gruszke na kalnice i dalej na turzansk, czystogarb, wlk. bukowiec, jasiel, daliowa - ominalby cie lagier na piotrusiu.
Obrazek

co do szpeju.
turpin, wywal namiot, bedzie lzej - kup se plachte biwakowa, wazy 300g.
ja nawet w zimie namiotu nie uzywam.
o - takie cus, kosztuje w granicach 150 zyla:

Obrazek

_________________
pzdr
mazeno


Na górę
Post: 18-06-2015 22:26 
Offline

Rejestracja: 27-11-2011 10:54
Posty: 98
Lokalizacja: Rzeszów
No przecie, faktycznie. Pomroczność jasna :D


Na górę
Post: 19-06-2015 08:06 
Offline

Rejestracja: 19-08-2008 16:26
Posty: 41
Nie orientuję się w temacie jak w praktyce działa wynalazek - płachta ?
To jest taki nieprzemakalny pokrowiec na śpiwór ? Nie ma problemu z wilgocią wewnątrz ?
Jak to wygląda w deszczu ? Da się w tym wyspać żeby za każdym obrotem nie chlustało po twarzy ?


Na górę
Post: 19-06-2015 09:21 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18-09-2004 19:47
Posty: 1983
Lokalizacja: Rabka
Z moich doświadczeń nie bardzo.
Kiedyś się do płachty zapaliłem, ale po kilku próbach zrezygnowałem. Do stosowania jedynie pod dachem - wiata, koliba itp. ew.awaryjnie na jedną noś, bo w kolejne już mamy wilgotny śpiwór.

Napisz coś więcej o tym plecaku. Oglądałem niedawno taki z rolowaną klapą i bardzo mi się spodobał. Jak mi padnie Dziesięcioletni Wisport, to właśnie w tym kierunku chciał bym pójść.

_________________
"Nasze piwo jest zdrowe".
Browar Grybow.


Na górę
Post: 19-06-2015 11:40 
Offline

Rejestracja: 18-12-2014 20:50
Posty: 272
primo - plachta nie jest od spania w niej co noc, bo sie upocic idzie (dlatego masz wilgotny spiwor, bo plachta jest malo "oddychajaca"), ino od spania w zlewie lub sniegu. a jak jest sucho to przecie sam spiwor styka (mnie styka nawet na duzym mrozie; chyba ze jest wiatr i/lub pada snieg - wtedy wlaze do plachty).
secundo - w namiocie jest z reguly duszno (chyba ze traktujesz namiot jako "azyl" od nieproszonych gosci*). a jak masz duza zlewe, to namiot ci nie pomoze, a potem musisz nosic zamiast 2,5kg - 5kg, bo mokry.
tertio - dobra plachta powinna byc nieprzemakalna dla wody z zewnatrz (czyli z porzadna membrana). pozostaje problem plecaka - ja daje pod karimate pod glowe, w efekcie mam i suchy plecak, i poduszke (czasem go jeszcze owijam zwykla peleryna foliowa, bo w srodku nosze pare kg sprzetu foto).
co do "chlustania" - sciagasz dziure na tyle, ze ci tylko nos wystaje i czesc piesni.

a najfajniej zasypia sie - gapiac sie w ognisko. ale jak kto lubi.

--
* - ja juz nie pamietam, kiedy w namiocie spalem - przez ostatnie dobrych kilka lat moze dwa, trzy razy, np. na pustyni, gdy ewidentnie obok lazily skorpiony i nie bardzo mialem ochote na ich towarzystwo "pod poduszka". ale w polsce skorpionow nie ma, a misiek do ogniska raczej nie podejdzie. to takie tam dywagacje z doswiadczen setek kilometrow rocznie po lasach i spania po rowach ;)

_________________
pzdr
mazeno


Na górę
Post: 20-06-2015 10:00 
Offline

Rejestracja: 31-08-2012 20:59
Posty: 321
jaNO pisze:
Nie orientuję się w temacie jak w praktyce działa wynalazek - płachta ?
To jest taki nieprzemakalny pokrowiec na śpiwór ? Nie ma problemu z wilgocią wewnątrz ?
Jak to wygląda w deszczu ? Da się w tym wyspać żeby za każdym obrotem nie chlustało po twarzy ?


Czasem, jak jestem w nastroju bardziej heroicznym, chodzę z czymś takim:
Obrazek

- to 'przydziałowa' płachta (basha) Armii Jej Królewskiej Mości. Rozpinam to na gumkach (bungees), które równocześnie nadają się do troczenia rzeczy do plecaka. Jak łatwo się domyślić, duszno pod spodem nie jest, bo jest konstrukcyjnie otwarta z przodu i z tyłu. Jest bardzo długa, przez co nawet zacinający deszcz nie dostaje się do środkowego środka. Problemem jest kiszkowatość - można się doń wczołgać, nie da się w niej usiąść, jeśli nie jest rozbita nad ziemią, z prześwitem. Poza tym rozbicie jej 'na szczelno', z przyleganiem do ziemi, wymaga noszenia co najmniej 8 solidych 'górskich' szpilek (regulaminowe plastikowe, skądinąd nader solidne, sprawdzają się zdaje się lepiej w pustynnych piaskach). No i trzeba skombinować jakieś kiki, albo znaleźć miejsce między drzewami - wbrew pozorom znalezienie właściwego miejsca do postawienia baszy jest trudniejsze, niż miejsca pod namiot.

700g, bardzo mały pakunek po złożeniu, bardzo solidny materiał.

Mój namiot - ten ze zdjęcia - waży 1200g. Szczerze mówiąc nie budzi zaufania i myślę, że porządniejsza beskidzka burza by dała sobie z nim radę. Mam jeszcze jeden, nader solidny 'trójsezonowy' namiot, ale jest mniejszy i waży 2700. Dla mnie dużą zaletą tego typu namiotów jest ich 'przenoszalność' (jeśli odkryjesz, że rozbiłeś się na dyskretnym acz ruchliwym mrowisku) i - co lubię szczególnie - możliwość ich rozbicia na gęstej i miękkiej roślinności dna karpackiej kniei. Podłoga przyciśnie i śpi się nieźle.


Na górę
Post: 20-06-2015 10:05 
Offline

Rejestracja: 31-08-2012 20:59
Posty: 321
mazeno pisze:
ech - troche wysilku.
przecie turpin wszystko dal jak na dloni, napisane i podpisane(...)


- wydedukowane ze zdumiewającą dokładnością i przy budzącej najwyższy szacunek znajomości topografii!
:)

Drobna korekta - główny grzbiet Gór Słonnych przelazłem częściowo tam i z powrotem, bo zboczyłem do Bezmiechowej, żeby obejrzeć szybowisko i posilić się w karczmie. Zaś na Rotundę się nie pchałem (coś nowego od zeszłego lata na szczycie?), tylko poszedłem leniwie doliną Sidławy.


Na górę
Post: 20-06-2015 10:19 
Offline

Rejestracja: 31-08-2012 20:59
Posty: 321
HM pisze:
Z moich doświadczeń nie bardzo.
Kiedyś się do płachty zapaliłem, ale po kilku próbach zrezygnowałem. Do stosowania jedynie pod dachem - wiata, koliba itp. ew.awaryjnie na jedną noś, bo w kolejne już mamy wilgotny śpiwór.

Napisz coś więcej o tym plecaku. Oglądałem niedawno taki z rolowaną klapą i bardzo mi się spodobał. Jak mi padnie Dziesięcioletni Wisport, to właśnie w tym kierunku chciał bym pójść.


To wersja mniejsza, 50-litrowa (W50). 799PLN przy zakupie internetowym, ale chyba warto. O ile mogę powiedzieć po ledwie 8 dniach użytkowania, nader solidny i dobrze pomyślany, z w zasadzie nieograniczonymi możliwościami otroczenia. Pojemność można znacznie zwiększyć kominem kieszeniami (ekstra; ja dopinam te od innego polskiego plecaka - małego Sparrowa); ma standardowe obszycie taśmowe NATO więc wszelkie inne zgodne ze standardem będą pasować.

Bardzo wygodny przy obciążeniu rzędu 15kg, choć pasy mogłyby być odrobinę szersze. Fajne uchwyty do przenoszenia jak walizkę. Sporo możliwości dopasowania do sylwetki. Od strony pleców jest rewelacyjny - żadnych strug potu spływających wedle d...y.! Zupełnie pod tym względem wyjątkowy w porównaniu z tym co dotąd nosiłem, zwłaszcza brytyjskim sprzętem wojskowym; no chyba że to ja na starość się zasuszam...

Niestety (?) nie miałem okazji sprawdzić, co dzieje się w czasie ulewy. Dodany jest bardzo duży pokrowiec, przykrywający nawet mocno obtroczony plecak.

Obrazek
Obrazek


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1 2 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl