Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 22-11-2019 17:36

Strefa czasowa UTC+01:00





Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę 1 2 Następna
Autor Wiadomość
Post: 22-06-2015 18:18 
Offline

Rejestracja: 11-02-2005 18:31
Posty: 164
Lokalizacja: Rzeszów
Jak mawiał dr Mieczysław Orłowicz najlepszym miesiącem do górskich wędrówek jest czerwiec. Argumentował to tym , że jest to pora ciepła (ale nie gorąca ja kto latem bywa) , przyroda jest w pełni rozkwitu, a dnie wówczas najdłuższe, więc i czasu sporo.
Trudno nie zgodzić się z mistrzem, mimo że wnioski takie wysunął 100 lat temu.
-------
W tym roku ostatni dzień wiosny wypadł w niedzielę czerwcową. Niedziela , dzień świąteczny nie ma potrzeby do pośpiechu. Leżąc w łóżkach w hoteliku w Radocynie bez pośpiechu przekręcamy się z boku na bok, aż wreszcie dobiła szósta rano.
Nie, nie będziemy czekać jeszcze dwie godziny na otwarcie kuchni. Rezygnując ze śniadania fundujemy sobie poranną kawę z herbatą i zarzucamy plecaki. Niebo zasnute chmurami a wokół poranny rzeźki oddech górskiego powietrza. Ruszamy na południe, żegna nas przydrożny szpaler świętych figur.
.
Obrazek
.
Już po stu metrach oznaczenie na drzewach każe nam opuścić wygodną drogę i wskakujemy na leśny dukt który pomału wspina się w górę.
Powyżej szczytu trafiamy na leśną łączkę pełną kwitnących ostów
.
Obrazek
.
Pewnie mają one swoją właściwą nazwę, mam nadzieję że ktoś ją tu uzupełni. My podążamy dalej za czarnym szlakiem na południe do drogi równoległej z granicą. Wkrótce na nią wychodzimy, ale tylko na moment, no może na 200 metrów, bo tam za zakrętem z potoczkiem wybieramy kolejną leśną drogę zmierzającą ku granicy , tym razem bez szlaku.
Układ jest prosty, trzeba iść ciągle pod górę, bez względu czy droga jest czy jej nie ma. Niestety w pewnym miejscu robi się wypłaszczenie i wówczas przydał się kompas który nakreślił kierunek marszu w lesie. Docieramy do granicy. Przykro wygląda ta granica, niegdyś zadbana, uporządkowana, teraz popada w coraz większą dzicz. Zwalonych drzew nikt nie usuwa, krzewy coraz agresywniej wchodzą na wątłą ścieżynkę z wyznaczonymi szlakami (czerwony- słowacki i niebieski - polski)
Nieśpiesznym tempem dochodzimy do miejsca gdzie od słowackiej strony rozłożyły się kwitnące łąki z przepięknym widokiem na przełęcz nad Konieczną.
.
Obrazek
.
Serce mocniej bije pochłaniając zarówno odległe perspektywy jak i świat mikro w postaci ślicznie kwitnących storczyków
.
Obrazek
..
cdn

_________________
heyu, heyu !! Nie masz kleju ?


Na górę
Post: 22-06-2015 20:20 
Offline

Rejestracja: 31-08-2012 20:59
Posty: 311
Ósmy pisze:
Jak mawiał dr Mieczysław Orłowicz najlepszym miesiącem do górskich wędrówek jest czerwiec (...)
Nie, nie będziemy czekać jeszcze dwie godziny na otwarcie kuchni. Rezygnując ze śniadania (...)


Kiedy tam, u Pani Joli i Pana Staszka, spieszyć się specjalnie nie należy, i niektórzy to njwyraźniej wiedzą (fotka sprzed ok 2 tyg):
Obrazek


Na górę
Post: 23-06-2015 08:08 
Offline

Rejestracja: 10-05-2011 15:36
Posty: 544
Lokalizacja: słupsk
Ósmy pisze:
krzewy coraz agresywniej wchodzą na wątłą ścieżynkę z wyznaczonymi szlakami (czerwony- słowacki i niebieski - polski)

Zastanawia mnie ten niebieski- polski szlak.
Wyczytałem gdzieś, + - dwa lata temu, w piśmie oficjalnym, nie w plotkach, że
- Polacy ze Słowakami ustalili, aby na wewnętrznych granicach strefy Schengen istniał tylko jeden szlak turystyczny. Tu z sąsiadami ustalono, że będzie to czerwony- słowacki.
-PTTK Jasło nie będzie odnawiało granicznego odcinka tego szlaku, że jest on do likwidacji.

A przecież jest on częścią długodystansowego szlaku niebieskiego im. Kazimierza Pułaskiego prowadzonego z Grybowa do Łupkowa!
Na oficjalnej stronie Oddziału PTTK Jasło, któremu ten odcinek szlaku podlega, wciąż on istnieje. Chociaż z aktualizacją nie są tam na bieżąco: schematy sieci szlaków są z 2008 r !

Ósmy,
w jakim stanie na granicy były znaki niebieskie? Były odnawiane, czy dogorywają do wyblaknięcia? Bo je widziałeś i nie są zamalowywane, jak zielone na skasowanym szlaku w grupie Lackowej.


Na górę
Post: 23-06-2015 08:18 
Offline

Rejestracja: 18-12-2014 20:50
Posty: 264
> Przykro wygląda ta granica, niegdyś zadbana, uporządkowana, teraz popada w coraz większą dzicz. Zwalonych drzew nikt nie usuwa, krzewy coraz agresywniej wchodzą na wątłą ścieżynkę

a mnie sie zdecydowanie bardziej podoba taka opcja niz wszechobecny asfaltowy porzadek, wystrzyzone trawniki i ciagly monitoring. przecie to esencja niskiego.

_________________
pzdr
mazeno


Na górę
Post: 23-06-2015 08:47 
Offline

Rejestracja: 31-08-2012 20:59
Posty: 311
task pisze:
Ósmy pisze:
krzewy coraz agresywniej wchodzą na wątłą ścieżynkę z wyznaczonymi szlakami (czerwony- słowacki i niebieski - polski)


w jakim stanie na granicy były znaki niebieskie? Były odnawiane, czy dogorywają do wyblaknięcia? Bo je widziałeś i nie są zamalowywane, jak zielone na skasowanym szlaku w grupie Lackowej.


Przed dwoma tygodniami szedłem granicą tylko kawałek Baranie - Ożenna i szlak niebieski raczej 'nie rzucał się w oczy', choć i specjalnie się za tymi znakami nie rozglądałem. Natomiast nad Wysową - na obszarach które znam nader dobrze bo bobruję tam regularnie za grzybami - z całą pewnością znajduje się w stanie zaawansowanego zaniku. Na odcinku pod Cigelką, gdzie ongi szedł on trawersem poniżej granicy, znajdują się jedynie nikłe relikty szlaku niebieskiego.


Na górę
Post: 23-06-2015 21:38 
Offline

Rejestracja: 10-05-2011 15:36
Posty: 544
Lokalizacja: słupsk
turpin pisze:
Natomiast nad Wysową - na obszarach które znam nader dobrze bo bobruję tam regularnie za grzybami - z całą pewnością znajduje się w stanie zaawansowanego zaniku. Na odcinku pod Cigelką, gdzie ongi szedł on trawersem poniżej granicy, znajdują się jedynie nikłe relikty szlaku niebieskiego.
Nie mam wątpliwości, że turpin miał na myśli szlak koloru zielonego, którym opiekuje się Oddział PTTK w Gorlicach.
Temat ten już był na forum szczegółowo dyskutowany. Obecnie ten szlak doprowadza tylko do granicy i dalej na Słowację do Cigelki. Na granicy i poniżej jej- na zachód, przez Lackową, został skasowany.
Były też tam informacje i dyskusje o wcześniej wspomnianym szlaku niebieskim.
Polecam powrót to wątków:
viewtopic.php?f=2&t=2599
viewtopic.php?f=2&t=4353&start=15


Na górę
Post: 24-06-2015 11:27 
Offline

Rejestracja: 31-08-2012 20:59
Posty: 311
task pisze:
Nie mam wątpliwości, że turpin miał na myśli szlak koloru zielonego, którym opiekuje się Oddział PTTK w Gorlicach.


...jest to bardzo możliwe - wszak nie bez kozery niektóre ludy prymitywne mają jedno określenie na te dwa kolory.


Na górę
Post: 24-06-2015 18:35 
Offline

Rejestracja: 11-02-2005 18:31
Posty: 164
Lokalizacja: Rzeszów
Turpin napisał
Cytuj:
Kiedy tam, u Pani Joli i Pana Staszka, spieszyć się specjalnie nie należy, i niektórzy to njwyraźniej wiedzą (fotka sprzed ok 2 tyg):

My tego nie wiedzieliśmy.
Tak się składa, że miałem okazję nocować w wielu chatkach, schronach i schroniskach, ale to był pierwszy raz w hoteliku w Radocynie.
Bardzo fajne miejsce, przyzwoity standard w sensownej cenie, ale przede wszystkim ujęła mnie gościnność gospodyni.
Powiadasz że to Pani Jola ?
Zapamiętam i polecam

_________________
heyu, heyu !! Nie masz kleju ?


Na górę
Post: 24-06-2015 18:40 
Offline

Rejestracja: 11-02-2005 18:31
Posty: 164
Lokalizacja: Rzeszów
task napisał
Cytuj:
Zastanawia mnie ten niebieski- polski szlak.
(...)

A przecież jest on częścią długodystansowego szlaku niebieskiego im. Kazimierza Pułaskiego prowadzonego z Grybowa do Łupkowa!

Małe sprostowanie ; ten szlak nie kończy się w Łupkowie tylko biegnie sobie dalej aż do mojego rodzinnego Rzeszowa.
A co do samych znaków to były one czytelne i sensowne co na granicy nie jest akurat trudne, a w dalszej części jeszcze o nim wspomnę

_________________
heyu, heyu !! Nie masz kleju ?


Na górę
Post: 24-06-2015 18:51 
Offline

Rejestracja: 11-02-2005 18:31
Posty: 164
Lokalizacja: Rzeszów
Gdy wyszliśmy z lasu na łączki widokowe z przełęczą Dujawa w roli głównej ogarnęło nas osłabienie. Zrzuciliśmy plecaki i leżąc pośród traw zrobiliśmy sobie śniadanko z pysznymi krajobrazami.
Nie tylko skala makro nam sprzyjała ale i również skala mikro. Obok nas kwitła dzika róża i jakiś robaczek ucieszył się tym faktem
.
Obrazek
.
Gdzieś tam wśród morza zieleni w którym zatopiliśmy się można było zobaczyć kolejne perełki
Nie mam wiedzy jak się nazywają, jeśli ktoś mógłby pomóc w nazwaniu to będę wdzięczny
.
Obrazek
.
i jeszcze coś jak lilia
Obrazek

_________________
heyu, heyu !! Nie masz kleju ?


Na górę
Post: 24-06-2015 19:54 
Offline

Rejestracja: 07-11-2009 18:57
Posty: 1800
Ósmy, niekoniecznie musisz wszystko zapamiętywać. A już na pewno nie Pani "Jola". Jeśli już to Pani "Wiola", bowiem właścicielka ma na imię Wioletta. I szkoda, że tak późno odkryłeś uroki "Radocyny". Tak naprawdę to Czarne (na ścianie budynku "Czarne nr 1") a nie Radocyna, choć ten drobny niuans jest powszechnie niezauważalny albo ignorowany. Ilekroć się tam wybieraliśmy (a bywało, że i 3 razy w roku) to zawsze jechaliśmy do Radocyny. To "kultowe" miejsce straciło wiele od czasu, gdy w Radocynie (to ok. 1 km na południe od schroniska) wybudowano "Biedronkę" (pensjonat) i murowany dom. Ale warto się wybrać w tamte strony. Choćby dla cmentarza łemkowskiego i z I wojny św. nr 43.
W tegorocznych planach i ja mam zamiar pobyć u Pani Wioli.


Na górę
Post: 25-06-2015 08:04 
Offline

Rejestracja: 11-02-2005 18:31
Posty: 164
Lokalizacja: Rzeszów
Dzięki Stary Zakapiorze za uzupełnienie
a imię powtórzyłem za Turpinem
Cytuj:
Kiedy tam, u Pani Joli i Pana Staszka, spieszyć się specjalnie nie należy

_________________
heyu, heyu !! Nie masz kleju ?


Na górę
Post: 25-06-2015 08:34 
Offline

Rejestracja: 31-08-2012 20:59
Posty: 311
Ósmy pisze:
Dzięki Stary Zakapiorze za uzupełnienie
a imię powtórzyłem za Turpinem
Cytuj:
Kiedy tam, u Pani Joli i Pana Staszka, spieszyć się specjalnie nie należy


...a ja się przesłyszałem; dzięki za sprostowanie.


Na górę
Post: 27-06-2015 10:19 
Offline

Rejestracja: 11-02-2005 18:31
Posty: 164
Lokalizacja: Rzeszów
Dość leżenia na łące. Skowronek zawisł nad nami i uporczywie wyśpiewywał hymny mające nas zmobilizować do dalszej wędrówki.
Może po prostu przeszkadzaliśmy mu w zalotach ?
OK, w sumie to jego tereny. Rzut oka na mapę i wiemy że przy słupku granicznym nr 211 mamy skręcić na polską stronę, ale na razie schodzimy wysokimi trawami porastającymi łąki.
Nagle po lewej stronie dało się zauważyć że te trawy wykonują liniowy ruch. Ach ! to tylko sarenka rozsuwała je niczym zamek błyskawiczny i rzeczywiście , błyskawicznie zniknęła w pobocznych krzakach.
Na końcu łączki my też wchodzimy w krzaki aby odnaleźć interesujący nas słupek. Jest !
Są też znaki niebieskiego szlaku skręcamy więc z nadzieją , że za parę, paręnaście metrów znajdziemy źródła mineralne zaznaczone na mapie Compasu.
Rozglądając się wokół noga ugrzęzła mi w bagnie . Próba podparcia się kijkiem nie pomogła bo kijek wszedł nie dając podparcia. Leżący konar uratował od całkowitego ugrzęźnięcia. Nie próbowałem smaku wody w tym bagnisku i nie wiem czy są mineralne.
Ot jeszcze jedna zagadka zostanie do rozwiązania.
Wkrótce wychodzimy na otwarte przestrzenie nad Konieczną
.
Obrazek
.
Piękne kwitnące łąki ciągnące po horyzont zamykany lasem. Płyniemy po tym oceanie kwiatów zostawiając za sobą kilwater
Z daleka przyglądają się nam pasące się konie, wreszcie mają rozrywkę
.
Obrazek
.
Nie dochodząc do zabudowań skracamy drogę wprost na budynki graniczne. Państwo nasze bogate jest , bo może pozwolić sobie na wybudowanie takich okazałych budynków i porzucenie ich.
Po słowackiej stronie na jednym z baraków imitujących sklep są powieszone godziny otwarcia, bardzo ciekawe bo tylko w sobotę i niedzielę po kilka godzin.
Idziemy dalej granicą na zachód wspinając się 100 metrów w przewyższenia aby zobaczyć cmentarz z I wojny światowej
.
Obrazek
.
Zakres prac rekonstrukcyjnych jest imponujący. To cieszy oko. Przy okazji co tam wyprawia tam granica ??? Toż to można oczopląsu dostać.
Czegoś takiego to jeszcze nie widziałem, ale wielu rzeczy nie widziałem.
Może ktoś spotkał już coś podobnego ?
Idąc dalej wzdłuż granicy z niepokojem spoglądamy na niebo, bo chmurki przechodzą coraz wyraźniejsze. Przed nami Jaworzyna Konieczańska na którą trzeba się wspiąć. To kolejne 200 metrów przewyższenia z bardzo stromymi podejściami.
Na szczycie wycinkowe widoki rekompensują wyciśnięty pot na podejściu
.
Obrazek
.
Takie miejsca są stworzone do odpoczynku który się nam należał. Brak tylko wody. Obiecujemy sobie że jak tylko zejdziemy na Przełęcz Regetowską to zrobimy dłuższy popas nad wodą.
Życie przynosi niespodzianki. Na przełęczy była woda , ale nie taka jak chcieliśmy , zaczęła iść ta z góry. Trzeba było zawinąć się owinąć się plandekami i pomknąć do Regetowa.
.
Obrazek
.
i to już KONIEC wędrówki którą wyrysowałem na mapie.
http://www.bikemap.net/pl/route/3114391 ... 09/terrain

_________________
heyu, heyu !! Nie masz kleju ?


Na górę
Post: 27-06-2015 15:29 
Offline

Rejestracja: 18-12-2014 20:50
Posty: 264
piszesz, ze szliscie czarnym szlakiem skrecajac zaraz za hotelem (wiec pewnie sciezka przez zbocza malego beskidu). popatrzylem se na mape - i nie mam tam takiego, za to czarny idzie od szkoly, odbija w okolicach szlabanu ze znakiem "teren prywatny" w lewo wskos do przel. pod panskim wierchem (jest taki krotki). mapa stara (compass wyd.VI), a ja za szlabanem bylem juz dosc dawno (bedzie ze 4-5 lat). wiec ten czarny - to jaki ma teraz przebieg - hotel-maly beskid-wilusia?

_________________
pzdr
mazeno


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę 1 2 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl